Równe płace to nie prezent

Równe płace to nie prezent

Rząd Islandii ma pomysł na regulację, która zrówna płace kobiet i mężczyzn. Nowe prawo ma wymusić na pracodawcy składanie dokumentów poświadczających płacenie obu płciom dokładnie po równo. Nasze Ministerstwo Rodziny, Pracy i polityki społecznej także dostrzega problem. Właśnie zleciło badania wysokości płac kobiet i mężczyzn na tych samych stanowiskach w administracji rządowej.

Portal pulshr.pl donosi, iż jeszcze w marcu przez parlament Islandii ma przejść prawo, które wymusi udowodnienie przez pracodawcę, że płaci pracownikom tyle samo, niezależnie od ich płci. Wspomniana legislacja to część szerszego projektu. Kraj chce do 2022 roku zwalczyć różnice w wynagrodzeniach kobiet i mężczyzn.

Pracodawcy islandzcy będą musieli udowodnić władzom kraju równość płac, obowiązującą w przedsiębiorstwie niezależnie od płci, pochodzenia etnicznego, orientacji seksualnej czy też narodowości pracownika. Zapowiedziane prawo ma jeszcze w marcu pojawić się w parlamencie Islandii i zostać przeprowadzone przez całą procedurę legislacyjną. Ma ono dotyczyć przedsiębiorstw zatrudniających więcej niż 25 osób. Zmiany są potrzebne – w październiku tysiące islandzkich kobiet manifestowało niezadowolenie z różnicy w płacach spowodowanej przez płeć. To pierwsze na świecie rozwiązanie prawne, które nałoży obowiązek udowodnienia stosowania równych płac zarówno na przedsiębiorstwa publiczne, jak i prywatne.

W Polsce natomiast rząd przymierza się do sprawdzenia rozbieżności płacowych kobiet i mężczyzn w swoich resortach.

Dział
Aktualności
Wcześniej informowaliśmy o…

PIT przychylny książkom

PIT przychylny książkom

Ministerstwo Kultury i Dziedzictwa Narodowego analizuje projekt Polskiej Izby Książki. Chce ona wprowadzenia nowej ulgi podatkowej, która miałaby zachęcić Polaków do czytania. Izba postuluje, by wydatki w księgarniach dawały nawet kilkusetzłotowe odliczenie w ciągu roku.

Jak pisze portal rp.pl, analizy wciąż trwają. Rozwiązanie proponowane przez PIK ma wspierać zwykłych podatników. „Chcemy, aby rząd zaakceptował propozycję ulgi w PIT, którą objęty byłby zakup książek” – mówi Agnieszka Kowalik-Urbaez z wydawnictwa Claroscuro, które przedstawiło PIK takie rozwiązanie. Dodaje, że inspiracją dla projektu był pomysł, nad którym pracują Włosi. – „W pierwotnych założeniach proponowano, by Włoch, który wyda maks. 2000 euro na książki, miał prawo do ulgi podatkowej w wysokości 19 proc. wydanej na ten cel sumy. W kwocie 2000 euro, 1000 euro to zakupy podręczników szkolnych i uniwersyteckich, a drugi tysiąc to dowolne książki” – wyjaśnia Kowalik-Urbaez.

Odliczenie wydatków na książki na poziomie kilkuset złotych rocznie jest dla budżetu akceptowalne. Zwłaszcza że ewentualny wzrost sprzedaży książek przełoży się na wypływy budżetowe z VAT czy podatku dochodowego od wydawców i księgarzy.

Z raportu przygotowanego na zlecenie Biblioteki Narodowej wynika, że w 2015 r. zakup więcej niż dwóch książek zadeklarowało tylko 11 proc. respondentów. Do zakupu przynajmniej jednej przyznał się co czwarty.

„Nowy Obywatel” pod ręką – nasz Quick Rage

„Nowy Obywatel” pod ręką – nasz Quick Rage

Do niedzieli potrwa nasza akcja na platformie Book Rage. W jej ramach można za wybraną przez siebie cenę zakupić e-booki książek wydanych w Bibliotece Obywatela oraz e-prenumeratę kwartalnika.

Wystarczy wydać 1 zł, by otrzymać m.in. wybory pism Edwarda Abramowskiego i Romualda Mielczarskiego, czyli klasyków spółdzielczości. Płacąc powyżej aktualnej średniej ceny wyznaczonej przez poprzednich kupujących, otrzymamy e-booki „Po dwakroć niepokorni” Jarosława Tomasiewicza, „Wyzwolenie” Jana Wolskiego i „Poza układem” Joanny i Andrzeja Gwiazdów.

Kolejne progi to 35 i 45 zł – w ich ramach otrzymamy wszystkie wymienione wcześniej pozycje oraz starsze numery „Nowego Obywatela” w wersji na czytniki. Ostatni próg to 60 (lub więcej) złotych. Wyasygnowanie tej kwoty oznacza otrzymanie wszystkich wymienionych już książek i numerów czasopisma, a dodatkowo – bieżącego numeru „NO” (nr 73) oraz rocznej e-prenumeraty kwartalnika.

W oczekiwaniu na rozpatrzenie odwołania w programie MKidN „Czasopisma” prosimy o wsparcie, a w zamian oferujemy mnóstwo dobrej literatury.

Akcja jest dostępna pod adresem: http://bookrage.org/quickrage

Brakuje rąk do pracy

Brakuje rąk do pracy

W przetwórstwie przemysłowym pod koniec 2016 r. było ponad 20 tysięcy wolnych miejsc pracy. Według Głównego Urzędu Statystycznego pod koniec ubiegłego roku ogółem brakowało blisko 78 tys. rąk do pracy. W tym samym okresie w 2015 roku liczba wakatów była niższa o 22 proc.

„Tygodnik Solidarność” podaje za GUS-em, że w czwartym kwartale 2016 roku w porównaniu z poprzednim kwartałem utworzono o 18,9 proc. mniej nowych miejsc pracy. Jednak liczba ta jest o 2,2 proc. wyższa niż w IV kwartale 2015 roku. Z danych GUS wynika, że całkowita liczba nowo utworzonych miejsc pracy w IV kwartale 2016 roku wyniosła 119 tys. 698, przy 60 tys. 610 miejsc pracy zlikwidowanych w tym samym czasie.

W najnowszym Monitoringu Rynku Pracy GUS wskazał, że najwięcej wolnych miejsc pracy było w przetwórstwie przemysłowym – 20,4 tys. (26,2 proc.), handlu i naprawie pojazdów samochodowych – 13,7 tys. (17,6 proc.), w transporcie i gospodarce magazynowej – 6,3 tys. (8,1 proc.), budownictwie oraz w działalności profesjonalnej, naukowej i technicznej (po 6 tys.), a także w informacji i komunikacji (5,8 tys.).