Podatki – terra incognita

Podatki – terra incognita

Z zaprezentowanych kilka dni temu badań przeprowadzonych przez Wydział Psychologii Uniwersytetu Warszawskiego wynika, że Polacy bardzo słabo orientują się w obowiązującym w kraju systemie podatkowym i jego zasadach.

Raport powstał na podstawie badań prof. Dominiki Maison z UW. Autorka badania wskazuje, że faktyczna wiedza na temat rodzajów podatków: PIT, VAT, CIT jest bardzo mała. Chociaż 90 proc. twierdzi, że słyszało o PIT, to cały czas 16 proc. pracujących na umowę o pracę jest przekonanych, że nie płaci takiego podatku. Podobnie z podatkiem VAT – 90 proc. słyszało o takim podatku, 70 proc. twierdzi, że wie na czym on polega, ale tylko 42 proc. uważa, że go odprowadza. Najmniej znanym podatkiem jest podatek CIT, co nie powinno dziwić, gdyż jest to podatek odprowadzany przez pracodawców. Ponadto 21 proc. Polaków uważa, że nie płaci żadnych podatków: ani PIT-u, ani CIT-u, ani nawet VAT-u.

Jak pisze forsal.pl, z raportu wynika, że spośród osób pracujących na umowę o pracę 65 proc. rozlicza się samodzielnie. Pozostali zlecają wypełnienie fachowcom. Są to przede wszystkim osoby najmłodsze i o najniższym wykształceniu, które korzystają ze wsparcia rodziny i znajomych. Spośród osób samodzielnie rozliczających podatki aż 40 proc. uważa to zadanie za trudne.

Raport został przygotowany na podstawie badań ilościowych na reprezentatywnej próbie 1063 osób.

Dział
Aktualności
Wcześniej informowaliśmy o…

PIP do boju

PIP do boju

Generalny Inspektor Pracy będzie optował za zwiększeniem kompetencji inspektorów sprawdzających nadużywanie przez firmy umów zlecenia i o dzieło. Chodzi o to, by jedną decyzją administracyjną można było zamienić takie umowy na umowy o pracę.

Jak zapowiada Państwowa Inspekcja Pracy, w 2017 rok inspektorzy mają przeprowadzić ok. 79 tys. kontroli. Zmasowane odwiedziny w firmach polegać mają m.in. na sprawdzeniu przestrzegania nowych przepisów dotyczących minimalnej stawki wynagrodzenia oraz stawki godzinowej, a także tego, czy pracodawcy nie nadużywają umów cywilnoprawnych, tam, gdzie powinna być zawarta z pracownikiem umowa o pracę.

Portal pulshr.pl informuje, że w przypadku stwierdzenia wypłacania pracownikom zbyt niskich stawek kontroler ma prawo wydać nakaz wypłaty należnego wynagrodzenia za pracę w formie decyzji administracyjnej – jednak w sytuacji zmiany form zatrudnienia takiego narzędzia kontrolerzy nie posiadają.

„Zawieranie umów cywilnoprawnych w momencie, gdy powinna być zawarta umowa o pracę, wciąż stanowi poważny problem w polskich firmach. Generalny Inspektor Pracy będzie zabiegał o to, by kontrolerzy w razie wykrycia nieprawidłowości mieli w ręku narzędzie w postaci decyzji administracyjnej. Obecnie kontroler w takiej sytuacji wystosowuje polecenie do pracodawcy, ale z jego realizacją bywa różnie” – podkreśla Danuta Rutkowska, rzecznik prasowy PIP.

Jeśli chodzi o nieprawidłowości związane z formą zatrudnienia, w toku kontroli inspektor pracy może wydawać polecenia i kierować tzw. wystąpienia. Ale „wystąpienie” nie ma wagi decyzji administracyjnej, dlatego nie podlega przymusowemu wykonaniu w formie egzekucji administracyjnej. „Oczywiście inspektor ma prawo wnieść powództwo do sądu o ustalenie istnienia stosunku pracy, ale to rozwiązanie jest bardzo czasochłonne. Dziś możemy zmieniać umowę cywilnoprawna na umowę o pracę tylko wtedy, kiedy przedsiębiorca się na to zgodzi. Możemy występować do sądu, i występujemy, ale postępowanie przed sądami jest długotrwałe, pracochłonne i kosztowne. Często zdarza się, że np. po trzech latach inspektor pracy doprowadzi do przekształcenia umowy, a firmy już dawno nie ma” – mówił w Polskim Radiu Roman Giedrojć, Główny Inspektor Pracy.

Dlatego też Giedrojć zapowiada, że będzie wnosił o kolejne zmiany legislacyjne dotyczące zakresu kompetencji inspektorów pracy.

Koleją po mieście

Koleją po mieście

10 kwietnia br. mieszkańcy wrocławskich dzielnic Wojnów, Strachocin, Swojczyce i Kowale zyskają połączenie kolejowe ze Śródmieściem Wrocławia. Połączenie realizowane 13 parami pociągów jest pierwszym, które obsługiwać będzie wyłącznie miasto.

O sprawie pisze portal rynek-kolejowy.pl. Według jego informacji 10 kwietnia będzie pierwszym dniem funkcjonowania wrocławskiej kolei miejskiej, która nie ma jeszcze nazwy. Stanie się to możliwe dzięki remontowi fragmentów linii 292. Wykonały go Polskie Linie Kolejowe za kwotę 1,1 mln zł. Prace, które właśnie dobiegają końca, pozwolą na podniesienie prędkości między stacją Wrocław Sołtysowice a Wrocławiem Wojnów do 60 km/h. Oprócz naprawy nawierzchni, do ruchu pociągów pasażerskich przystosowano system sterowania ruchem kolejowym, przygotowano też perony do odprawy podróżnych.

„Wyniki ankiet przeprowadzonych przez mieszkańców jasno pokazują, że połączenia kolejowe z centrum są dla mieszkańców niezbędne. Chciało ich blisko 99 procent ankietowanych” – mówi cytowana przez „Gazetę Wrocławską” Renata Piwko-Wolny, przewodnicząca zarządu osiedla Strachocin – Swojczyce – Wojnów. – „Te pociągi, które nas najbardziej interesują, a więc jeżdżące godzinach w szczytu, dowiozą mieszkańców do centrum w ciągu 30-40 minut. To wartość absolutnie nieosiągalna samochodem, czy komunikacją miejską w szczycie porannym”.

Pociągi między Wojnowem a Nadodrzem i Dworcem Głównym będą kursowały przynajmniej do jesieni 2018 roku. Wtedy rozpocznie się zaplanowany przez PKP PLK remont kolejnego fragmentu linii Jelcz Miłoszyce – Wrocław Sołtysowice.

Polak nie ufa prawie nikomu?

Polak nie ufa prawie nikomu?

Tegoroczne wyniki globalnego rankingu zaufania ETB są dla Polski jednoznaczne – nie ufamy niemal nikomu, a w poziomie nieufności wyprzedzają nas tylko Rosjanie.

Jak informuje Portal Samorządowy, Lighthouse, firma specjalizująca się w doradztwie komunikacyjnym, zaprezentowała wyniki globalnego badania Edelman Trust Barometer (ETB), które od blisko 20 lat mierzy poziom zaufania społeczeństw do różnego rodzaju instytucji.

Wyniki dla Polski wskazują, że w rankingu zaufania do instytucji ostatnie miejsce zajmuje rząd, któremu skłonnych jest zaufać 20 proc. Polaków (wzrost o 1 proc. w porównaniu z ubiegłorocznym badaniem). Tradycyjnie najbardziej ufamy organizacjom pozarządowym, choć w porównaniu z ubiegłym rokiem liczba Polaków deklarujących zaufanie do NGO-sów zmniejszyła się o 2 proc. (z 50 do 48 proc.). Największy spadek zaufania zanotowały media (z 34 do 31 proc.) Rośnie zaufanie do biznesu, któremu jest skłonnych zaufać 40 proc. Polaków (38 proc. w poprzednim badaniu).

Jednocześnie jednak, jak zauważa portal, „Polak ufa temu, co sam znajdzie”. Wszystkie media internetowe (w tym: wyszukiwarki, portale, strony www czy media społecznościowe) stają się dla Polaków coraz bardziej wiarygodne. W tym samym czasie zaufanie do mediów tradycyjnych systematycznie spada. 51 proc. Polaków jest skłonnych bardziej zaufać wynikom wyszukiwarek internetowych niż redaktorom z krwi i kości (49 proc.).

„Polacy coraz częściej bezkrytycznie wierzą temu, co przeczytają w Internecie. W tym samym czasie odrzucają treści serwowane przez tradycyjne media. To powoduje, że coraz częściej obserwujemy pączkowanie tzw. fałszywych wiadomości. Te trafiają niestety na podatny grunt – ponad 60 proc. z nas przyznaje, że nigdy bądź bardzo rzadko zmienia swoje stanowisko wobec ważnych społecznie kwestii” – mówi Przemysław Mitraszewski z Lighthouse. „Dodajmy do tego fakt, że prawie połowa Polaków nie słucha ludzi i organizacji, z których poglądami się nie zgadza, co więcej 4 razy chętniej pomija informacje, które nie są spójne z ich wizją rzeczywistości. Ta sytuacja pokazuje, że naprawdę coś się zmieniło. I nikt, kto zajmuje się komunikacją, nie powinien bagatelizować tej zmiany” – dodaje Mitraszewski.

Najbardziej ufamy osobom podobnym do nas samych (Indeks Zaufania równy 55 pkt.) oraz ekspertom akademickim (52 pkt.) i specjalistom (48 pkt.). W oczach Polaków najmniej wiarygodni są prezesi firm i urzędnicy (odpowiednio 23 pkt. i 18 pkt.).