Podatki uciekają

Podatki uciekają

Nowy raport Instytutu Globalnej Odpowiedzialności pt. „Uciekające podatki” wykazał, że spółki działające w naszym regionie wpłacają do budżetów państw mniej podatku dochodowego niż zwykli obywatele.

Jak pisze portalspozywczy.pl, organizacja dotarła do umowy spółki zawartej pomiędzy Beteiligungs a Lidl Holdings, która ujawniła, że istnieje umowa dotycząca podziału zysków, na mocy której 99,99% zysków Lidla w Czechach jest przesyłanych do Niemiec, a jedynie 0,01% pozostaje w Czechach. Gdy autorzy opracowania zapytali o to spółkę, odpowiedziała ona, że niemiecki partner jest rezydentem podatkowym w Czechach i opłaca podatki w tym kraju. W roku 2014 dwóch partnerów zapłaciło 504 694 930 CZK (ok. 7,5 mln zł) podatków na rzecz rządu czeskiego, co jest równe stawce podatkowej wynoszącej 19,5% od zysków spółki, jak czytamy w raporcie.

Za rok finansowy 2014/2015 przychody Lidla w Czechach wyniosły 33,6 mld CZK, czyli ok. 5,36 mld zł. Jednocześnie sam Lidl i inne sieci otrzymywały regularne wsparcie finansowe z Europejskiego Banku Odbudowy i Rozwoju, jak i z Banku Światowego.

Ponadto, jak czytamy w raporcie IGO, Węgry stały się regionalnym rajem podatkowym z 9% stawką podatku CIT,  w Bułgarii dziesięć największych spółek nie tylko nie wpłaciło podatku, ale wręcz zostało przez rząd dofinansowanych w ramach ulg i wyrównań podatkowych, a w Słowenii spółka Gorenje od 10 lat nie zapłaciła podatku. W Polsce brak pełnego obrazu tego, jak największe przedsiębiorstwa płacą podatki. Podatek dochodowy od osób prawnych w naszym kraju stanowi 5,3% wszystkich uiszczanych danin. Procentowo mniej do budżetu wnoszą tylko firmy na Węgrzech.

Dział
Aktualności
Wcześniej informowaliśmy o…

Na tropie prawdy

Na tropie prawdy

Ministerstwo Sprawiedliwości przygotowało ustawę, która przewiduje powołanie komisji weryfikacyjnej w sprawie reprywatyzacji. W miniony piątek podpisał ją prezydent Duda.

Ustawa, jak piszą w uzasadnieniu jej projektu autorzy, ma na celu „przywrócenie ochrony interesu społecznego poprzez usunięcie naruszeń prawa, które wystąpiły w trakcie wydawania decyzji w oparciu o przepisy dekretu Bieruta”. W efekcie owych naruszeń dochodziło do nieprawidłowości w procesie przenoszenia własności lokali. Chodzi m.in. o fałszowanie dokumentów, naruszenia proceduralne w trakcie postępowania administracyjnego, naruszenia mające związek z nadużyciem praw podmiotowych w obrocie cywilnoprawnym, a także naruszenia godzące w interes społeczny, polegające na pozbawianiu uprawnień osób zamieszkujących nieruchomości objęte postępowaniem reprywatyzacyjnym.

W efekcie tych naruszeń dochodziło do przeniesienia własności lub do ustanowienia użytkowania wieczystego w odniesieniu do nieruchomości komunalnych w stosunku do osób, które nigdy nie były właścicielami tych nieruchomości. Wydawane decyzje administracyjne były też podstawą zasądzania niewspółmiernie wysokich roszczeń odszkodowawczych.

Jak informuje Portal Samorządowy, powstająca komisja będzie mogła np. utrzymać w mocy decyzję reprywatyzacyjną (uznać słuszność zwrotu nieruchomości) albo uchylić ją i podjąć decyzję merytoryczną, która pozwoli odebrać bezprawnie pozyskaną nieruchomość. Będzie też mogła uchylić decyzję reprywatyzacyjną i przekazać sprawę do ponownego rozpatrzenia organowi, który ją wydał, wraz z wiążącymi wskazaniami co do dalszego postępowania. Komisja będzie miała też prawo wstrzymywania postępowań innych organów (np. sądów) oraz dokonywania wpisów w księgach wieczystych. Ponadto będzie mieć także prawo do przyznawania w imieniu miasta Warszawy odszkodowania lub zadośćuczynienia lokatorom, jeśli nieprawidłowości reprywatyzacyjne spowodowały pogorszenie ich sytuacji materialnej.

Ustawa wejdzie w życie po upływie 30 dni od jej ogłoszenia.

Kwestię reprywatyzacji podejmuje nr 73 naszego kwartalnika: http://nowyobywatel.pl/category/kwartalnik/zima-2016/ Udostępniliśmy z niego za darmo wstrząsający wywiad z Ewą Andruszkiewicz, ofiarą warszawskiej reprywatyzacji: http://nowyobywatel.pl/2017/01/13/oskarzam/

Elektryczna podróż

Elektryczna podróż

41 samorządów miejskich zadeklarowało przystąpienie do programu elektromobilności. Jego celem jest wyprodukowanie autobusu elektrycznego składającego się w głównej mierze z polskich komponentów, dostępnego cenowo i efektywnego w eksploatacji. Samorządy mają do 2020 r. zakupić w sumie 780 autobusów elektrycznych.

Minister rozwoju Jadwiga Emilewicz podczas konferencji „E-Bus. Praktyczne aspekty elektryfikacji transportu publicznego” poinformowała, że do programu dołączają kolejne miasta. Ma się on przyczynić do stworzenia polskiego rynku autobusów elektrycznych. Do Strategii na rzecz Odpowiedzialnego Rozwoju wpisano rozwój transportu zeroemisyjnego, a pierwszym krokiem realizacji tego planu jest transport publiczny.

Emilewicz powiedziała, że miasta są zainteresowanie rozwojem elektrycznego transportu autobusowego, jednak mają świadomość, że obecnie te pojazdy są dwukrotnie droższe od napędzanych tradycyjnymi silnikami diesla. „To znaczy, że mamy do pokonania wyzwania technologiczne, bo obniżanie ceny musi polegać na pewnym przełomie technologicznym” – dodała.

Aspiracją ministerstwa jest produkcja tysiąca elektrycznych autobusów rocznie. Do 2025 r. ma ono zamiar zbudować Polskę mocną pozycję eksportową na tym polu. Rynek e-busów ma przynieść zatrudnienie 5 tysiącom osób.

Walka z kilogramami

Walka z kilogramami

Polskie dzieci tyją najszybciej w Europie. Rząd chce wprowadzić zakaz reklamowania niezdrowej żywności w spotach skierowanych do najmłodszych.

Ministerstwo Zdrowia zapowiada, że zakaz obejmie emisję spotów zachęcających dzieci do kupowania i spożywania słodyczy, słodzonych napojów i słonych przekąsek – pisze „Gazeta Polska Codziennie”.

Nadwagę ma już ponad 20 proc. dzieci i młodzieży. Polskie 11-latki przekraczają pod względem tuszy średnią światową. Specjaliści w dziedzinie żywienia przestrzegają, że jeżeli ta tendencja się utrzyma, obecne młode pokolenie będzie w przyszłości częściej chorowało, a nawet krócej żyło niż pokolenie ich rodziców. Z badań wynika, że ponad 50 proc. dzieci i młodzieży w Polsce na co dzień żywi się w sposób niezadowalający lub nieprawidłowy. Takiemu trybowi życia sprzyjają reklamy.

Próbę ograniczenia reklam niezdrowej żywności chciał przeprowadzić jeszcze rząd PO-PSL, ale ostatecznie projekt odpowiedniej ustawy ugrzązł w Sejmie. Rząd PiS chce to zmienić. Zakaz reklam ma być jednym z elementów walki z epidemią otyłości wśród dzieci – podkreśla Dariusz Poznański, szef departamentu zdrowia publicznego w resorcie zdrowia. Ministerstwo zamierza również wprowadzić rozwiązania ograniczające sprzedaż produktów o wysokiej zawartości cukrów i soli.