Koniec głodowych płac?

Koniec głodowych płac?

Fala podwyżek płac, jaka przetoczyła się przez dyskonty w ostatnim roku, sprawiła, że związkowcy z innych sieci handlowych coraz głośniej domagają się wyższych pensji. Biedronka w 2016 r. podniosła płace dwukrotnie. Od 1 marca 2017 r. wypłaty kasjerów w Lidlu będą sięgać, w zależności od lokalizacji placówki, nawet ponad 3000 zł brutto.

O sprawie pisze portal biznes.onet.pl. Według jego informacji, dwie czołowe sieci dyskontów w Polsce walczą pomiędzy sobą już nie tylko cenami i promocjami, ale także na wynagrodzenia dla pracowników. Sieć Lidl kilka tygodni temu ogłosiła, że od 1 marca 2017 r. podnosi pensje kasjerom, kierownikom i pracownikom centrów dystrybucji. I tak wynagrodzenie świeżo zatrudnionego pracownika sklepu wyniesie od 2550 złotych do 3300 złotych brutto. Po roku pracy pracodawca gwarantuje wzrost płacy do poziomu 2750 – 3500 zł brutto, a po dwóch latach stażu pracy do nawet 3000 – 3800 zł brutto.

Poza tym dyskonty proponują szereg korzyści pozapłacowych, na które pracownicy innych sieci nie mogą liczyć. Są to m.in. prywatna opieka medyczna, karty sportowe, zajęcia dla dzieci czy wyprawki szkolne. To właśnie ostatnia decyzja Lidla spowodowała, że wśród związkowców i pracowników innych sieci handlowych w Polsce zawrzało.
W rozmowach ze związkowcami w największych sieciach handlowych w Polsce słychać wyraźnie frustrację. Narzekają na ciężką pracę, nadgodziny, zbyt mały poziom zatrudnienia czy niewystarczające płace. „Ciągle słyszymy, że jesteśmy mało wydajni, że handel jest mało rentowny i w związku z tym nie ma pieniędzy na podwyżki, albo nie zatrudnimy dodatkowych osób” — mówi nam jeden ze związkowców z czołowej sieci handlowej w Polsce. — „Lidl jakoś stać na przyzwoite płace. U nich można, a u nas się nie da?” — dodaje inny.

Związkowcy coraz poważniej myślą o sporach zbiorowych z pracodawcami, a nawet o protestach. Mają dość — jak sami podkreślają — mydlenia im oczu.
„Solidarność” zdecydowała się wejść w spór zbiorowy z Castoramą, bo pracowników sieci nie satysfakcjonują propozycje podniesienia płac. Obecnie pracownik rozpoczynający pracę w sieci otrzymuje 2300 zł brutto. Proponowana przez pracodawcę podwyżka miała wynieść 2 proc., ale po negocjacjach wielkość podwyżek wzrosła do 3,6 proc., na co związkowcy nie wyrazili zgody, twierdząc, że w firmie od lat powstały zaległości płacowe, które najwyższa pora naprawić

Problem niskich płac i braku podwyżek nie dotyczy wyłącznie sieci supermarketów. Trudniejsza sytuacja jest w małych, rodzinnych sklepach, gdzie pracownicy mogą liczyć wyłącznie na płacę minimalną. — „Handel w Polsce od lat należy do najgorzej opłacanych branż, na dodatek z wysokim odsetkiem pracowników zatrudnionych w ramach umów niestandardowych” — mówi w rozmowie z Onetem Piotr Szumlewicz, ekspert Ogólnopolskiego Porozumienia Związków Zawodowych (OPZZ). — „Sytuacja jest bardzo trudna. Szczególnie dotyczy to małych sklepów, w których zarobki są o wiele niższe niż w dużych placówkach, a prawo pracy jest częściej łamane” — dodaje.

Dział
Aktualności
Wcześniej informowaliśmy o…

Tesco kpi z pracowników?

Tesco kpi z pracowników?

Sieć proponuje zatrudnionym podwyżkę płac w wysokości 42,97 zł brutto. Związkowcy zapowiadają referendum strajkowe.

Jak pisze portal finanse.wp.pl, spór zbiorowy w sklepach sieci trwa od lutego br. Związkowcy domagają się czteromiesięcznych odpraw w przypadku rozwiązania umowy nie z winy pracownika, dodatków do pensji, jeśli zostanie rozszerzony zakres obowiązków pracownika, nagród jubileuszowych oraz podwyżek. Podwyżki miałyby być przyznane od początku marca i wynosić 350 zł dla pracowników oraz 200 zł dla kierowników stoisk i sklepów.

Nie zgodził się na to jednak zarząd sieci w Polsce. Pod koniec kwietnia strony podpisały protokół rozbieżności. Zaproponowali nam 42,97 zł brutto podwyżki. Tu nawet nie ma co komentować. Brakuje słów – mówi przewodnicząca „Solidarności” w Tesco w regionie łódzkim Magdalena Zydler. Jak informuje związek, to była „jedyna i ostateczna propozycja” wzrostu wynagrodzeń w tym roku.

Grupa Tesco propozycją wzrostu wynagrodzeń na powyższym poziomie w opinii „Solidarności” obraża i upokarza pracowników w Polsce. Za ciężką pracę, wciąż przybywające obowiązki, lojalność i zaangażowanie, zakpiła sobie z pracowników – piszą związkowcy w oświadczeniu opublikowanym w internecie.

Teraz spór zbiorowy wejdzie w etap mediacji, który pozwala na zorganizowanie strajku ostrzegawczego. Jeśli i tym razem strony nie dojdą po porozumienia, związek planuje przeprowadzenie referendum strajkowego w poszczególnych sklepach.

Rynek pracownika – już czy jeszcze nie?

Rynek pracownika – już czy jeszcze nie?

Z badania ManPower Group, które analizowało perspektywy zatrudnienia na najbliższy okres, wynika, że 91 proc. firm deklaruje wzrost liczby etatów lub stabilizację ich liczby na obecnym poziomie. Trwa dobra koniunktura dla polskiego przemysłu, jednak ten sektor może niebawem napotkać na sporą barierę – brak pracowników.

worker

O sprawie pisze portal pulshr.pl. Informuje on, że w sektorze przemysłowym rośnie produkcja, liczba zamówień, a także poziom zatrudnienia. Na dobrą koniunkturę wskazuje m.in. PMI Polskiego Sektora Przemysłowego, który to wskaźnik wzrósł do poziomu 54,1 z 53,5 pomiędzy marcem a kwietniem br.

Firmy szukają zatem nowych pracowników na linie produkcyjne i do magazynów. Bezrobocie rejestrowane wynosi w Polsce od pewnego czasu 8,1 proc., jednak w regionach najsilniej uprzemysłowionych – na Śląsku, Mazowszu, w Wielkopolsce, na Dolnym Śląsku czy w Małopolsce, jego stopa jest znacznie niższa. Całkowita liczba osób bezrobotnych na terenie kraju wynosi 1,3 mln, jednak w regionach o dominującym sektorze przemysłowym, jak np. okolice Katowic, jest ich tylko…6 tysięcy, a w samej Warszawie tylko 33 tysiące, co sytuuje stopę bezrobocia na poziomie 2,7 proc.

Polska jest na piątym miejscu wśród krajów europejskich pod względem prognoz zwiększenia zatrudnienia. Problem bezrobocia w gospodarstwach domowych od czterech lat systematycznie maleje. Z deklaracji uzyskanych w marcowym i kwietniowym sondażu CBOS wynika, że osoby bezrobotne i poszukujące pracy można obecnie spotkać w mniej więcej co siódmej rodzinie (15 proc.). Przed rokiem było to 21 proc. badanych.

Strajk włoski w dyskontach

Strajk włoski w dyskontach

We wtorek 2 maja sieci dyskontów na terenie całego kraju protestowały przeciwko niskim wynagrodzeniom i złym warunkom pracy. W strajku włoskim brało udział ponad tysiąc sklepów.

Wtorkowa akcja polegała na przesadnie skrupulatnym i dokładnym wykonywaniu przez pracowników powierzonych im obowiązków i na przestrzeganiu w 100 procentach obowiązujących w danym sklepie procedur. Taką formę protestu wybrała „Solidarność”.

Pracownicy przykleili sobie do strojów roboczych specjalne naklejki, a w części placówek rozdawano przygotowane wcześniej ulotki informacyjne, tak by klienci byli świadomi sytuacji zatrudnionych.

Jak mówi Alfred Bujara z „Solidarności”, akcja była widoczna i związek jest z niej zadowolony. „Będziemy informować o trudnej sytuacji pracowników handlu do skutku, czyli do momentu, aż firmy zdecydują się usiąść z nami do rozmów. Dlatego też już dziś planujemy kolejną akcję, ale będzie ona przebiegała inaczej. O szczegółach poinformujemy wkrótce” – zapowiedział.