Dzieci górą

Dzieci górą

Rząd podsumował pierwszy rok funkcjonowania programu 500+. Pieniądze (w sumie 23 mld zł) trafiły do 3,9 mln dzieci.

Jak pisze Portal Samorządowy, resort rodziny przedstawił raport, w którym analizuje pierwsze 12 miesięcy istnienia programu – od 1 kwietnia 2016 r. do 31 marca 2017 r. Wynika z niego, że świadczenie otrzymało 2,59 mln rodzin, z czego 374 tys. to rodziny wielodzietne.

polish children

Od ponad roku na każde drugie i kolejne dziecko do 18 lat, niezależnie od dochodu, wypłacane jest świadczenie wychowawcze w wysokości 500 zł. W mniej zamożnych rodzinach, gdzie dochód na osobę w rodzinie nie przekracza 800 zł (1200 zł w przypadku rodzin z niepełnosprawnymi dziećmi), świadczenie przysługuje również na pierwsze dziecko.

W całym kraju program objął prawie 57 proc. wszystkich dzieci poniżej 18 roku życia. To ponad 3,9 mln młodych mieszkańców kraju. Z tej grupy zdecydowanie najwięcej, aż 64 proc., mieszka na wsi. Najwięcej świadczeń wypłacanych jest na dzieci w województwach: mazowieckim, śląskim oraz wielkopolskim.

O społecznych i ekonomicznych skutkach programu rozmawialiśmy z dr. hab. Ryszardem Szarfenbergiem: http://nowyobywatel.pl/2017/01/30/piecset-plus-bieda-minus/

Dział
Aktualności
Wcześniej informowaliśmy o…

Koniec głodowych płac?

Koniec głodowych płac?

Fala podwyżek płac, jaka przetoczyła się przez dyskonty w ostatnim roku, sprawiła, że związkowcy z innych sieci handlowych coraz głośniej domagają się wyższych pensji. Biedronka w 2016 r. podniosła płace dwukrotnie. Od 1 marca 2017 r. wypłaty kasjerów w Lidlu będą sięgać, w zależności od lokalizacji placówki, nawet ponad 3000 zł brutto.

O sprawie pisze portal biznes.onet.pl. Według jego informacji, dwie czołowe sieci dyskontów w Polsce walczą pomiędzy sobą już nie tylko cenami i promocjami, ale także na wynagrodzenia dla pracowników. Sieć Lidl kilka tygodni temu ogłosiła, że od 1 marca 2017 r. podnosi pensje kasjerom, kierownikom i pracownikom centrów dystrybucji. I tak wynagrodzenie świeżo zatrudnionego pracownika sklepu wyniesie od 2550 złotych do 3300 złotych brutto. Po roku pracy pracodawca gwarantuje wzrost płacy do poziomu 2750 – 3500 zł brutto, a po dwóch latach stażu pracy do nawet 3000 – 3800 zł brutto.

Poza tym dyskonty proponują szereg korzyści pozapłacowych, na które pracownicy innych sieci nie mogą liczyć. Są to m.in. prywatna opieka medyczna, karty sportowe, zajęcia dla dzieci czy wyprawki szkolne. To właśnie ostatnia decyzja Lidla spowodowała, że wśród związkowców i pracowników innych sieci handlowych w Polsce zawrzało.
W rozmowach ze związkowcami w największych sieciach handlowych w Polsce słychać wyraźnie frustrację. Narzekają na ciężką pracę, nadgodziny, zbyt mały poziom zatrudnienia czy niewystarczające płace. „Ciągle słyszymy, że jesteśmy mało wydajni, że handel jest mało rentowny i w związku z tym nie ma pieniędzy na podwyżki, albo nie zatrudnimy dodatkowych osób” — mówi nam jeden ze związkowców z czołowej sieci handlowej w Polsce. — „Lidl jakoś stać na przyzwoite płace. U nich można, a u nas się nie da?” — dodaje inny.

Związkowcy coraz poważniej myślą o sporach zbiorowych z pracodawcami, a nawet o protestach. Mają dość — jak sami podkreślają — mydlenia im oczu.
„Solidarność” zdecydowała się wejść w spór zbiorowy z Castoramą, bo pracowników sieci nie satysfakcjonują propozycje podniesienia płac. Obecnie pracownik rozpoczynający pracę w sieci otrzymuje 2300 zł brutto. Proponowana przez pracodawcę podwyżka miała wynieść 2 proc., ale po negocjacjach wielkość podwyżek wzrosła do 3,6 proc., na co związkowcy nie wyrazili zgody, twierdząc, że w firmie od lat powstały zaległości płacowe, które najwyższa pora naprawić

Problem niskich płac i braku podwyżek nie dotyczy wyłącznie sieci supermarketów. Trudniejsza sytuacja jest w małych, rodzinnych sklepach, gdzie pracownicy mogą liczyć wyłącznie na płacę minimalną. — „Handel w Polsce od lat należy do najgorzej opłacanych branż, na dodatek z wysokim odsetkiem pracowników zatrudnionych w ramach umów niestandardowych” — mówi w rozmowie z Onetem Piotr Szumlewicz, ekspert Ogólnopolskiego Porozumienia Związków Zawodowych (OPZZ). — „Sytuacja jest bardzo trudna. Szczególnie dotyczy to małych sklepów, w których zarobki są o wiele niższe niż w dużych placówkach, a prawo pracy jest częściej łamane” — dodaje.

Łatwiej o dach nad głową

Łatwiej o dach nad głową

Kilka dni temu rząd Hiszpanii zaprezentował nowy program pomocowy dla obywateli, wspierający ich w zakupie i wynajmie lokali mieszkalnych. Będzie obowiązywał w latach 2018-21.

fleur-de-ville-mactan-lapulapu-city1

Program najatrakcyjniejszy okaże się dla obywateli w wieku powyżej 65 lat oraz poniżej 35 roku życia. Państwo będzie pokrywać tym grupom 50 procent miesięcznego czynszu, jeśli nie przekroczy on 900 euro.

Ubiegający się o pomoc nie mogą posiadać własnych mieszkań. W przypadku osób starszych niż 65 lat barierą będzie także posiadanie oszczędności w kwocie wyższej niż 100 tysięcy euro. Jednocześnie jednak niezamożne osoby z tej grupy wiekowej będą mogły, oprócz pomocy w opłaceniu czynszu, otrzymać także rządowe wsparcie w regulowaniu rachunków za prąd, wodę i gaz.

By z wykorzystaniem rządowej subwencji zakupić dom na własność, trzeba mieć roczne dochody nieprzekraczające 22,3 tys. euro. Pomoc nie może być jednak wyższa niż 20 procent nabywanej nieruchomości.

Program zacznie obowiązywać 1 stycznia 2018 r. i obejmie także osoby, które straciły dach nad głową z powodu eksmisji.

Tesco kpi z pracowników?

Tesco kpi z pracowników?

Sieć proponuje zatrudnionym podwyżkę płac w wysokości 42,97 zł brutto. Związkowcy zapowiadają referendum strajkowe.

Jak pisze portal finanse.wp.pl, spór zbiorowy w sklepach sieci trwa od lutego br. Związkowcy domagają się czteromiesięcznych odpraw w przypadku rozwiązania umowy nie z winy pracownika, dodatków do pensji, jeśli zostanie rozszerzony zakres obowiązków pracownika, nagród jubileuszowych oraz podwyżek. Podwyżki miałyby być przyznane od początku marca i wynosić 350 zł dla pracowników oraz 200 zł dla kierowników stoisk i sklepów.

Nie zgodził się na to jednak zarząd sieci w Polsce. Pod koniec kwietnia strony podpisały protokół rozbieżności. Zaproponowali nam 42,97 zł brutto podwyżki. Tu nawet nie ma co komentować. Brakuje słów – mówi przewodnicząca „Solidarności” w Tesco w regionie łódzkim Magdalena Zydler. Jak informuje związek, to była „jedyna i ostateczna propozycja” wzrostu wynagrodzeń w tym roku.

Grupa Tesco propozycją wzrostu wynagrodzeń na powyższym poziomie w opinii „Solidarności” obraża i upokarza pracowników w Polsce. Za ciężką pracę, wciąż przybywające obowiązki, lojalność i zaangażowanie, zakpiła sobie z pracowników – piszą związkowcy w oświadczeniu opublikowanym w internecie.

Teraz spór zbiorowy wejdzie w etap mediacji, który pozwala na zorganizowanie strajku ostrzegawczego. Jeśli i tym razem strony nie dojdą po porozumienia, związek planuje przeprowadzenie referendum strajkowego w poszczególnych sklepach.