Irlandia mówi „dość” nieuczciwym umowom

Irlandia mówi „dość” nieuczciwym umowom

Do irlandzkiego parlamentu trafił projekt ustawy, która zakazuje „w większości sytuacji” zatrudniania pracowników na tzw umowy zero hours, najgorszą odmianę umów śmieciowych.

Jak pisze irlandzki portal The Journal, umowy zero hours polegają na tym, że na kontrakcie nie ma zapisanej liczby godzin, jaką pracodawca gwarantuje pracownikowi. Taki rodzaj zatrudnienia oznacza zatem, że pracownik może by wezwany zawsze, gdy jest potrzebny, ale gdy pracodawca uzna go za zbędnego – nie dzwoni do niego wcale. Płaci mu tylko za przepracowane godziny. W efekcie pracownicy nie mają pojęcia, ile zarobią w danym miesiącu, a nawet tygodniu.

Od momentu wejścia w życie nowych przepisów dopuszczalne będzie przyjmowanie ludzi na takich zasadach tylko do wykonywania pracy okazjonalnie, w nagłym zastępstwie lub krótkoterminowo. Celem zmian jest zapobieganie nadużywaniu tej formy zatrudnienia. Kongres od jakiegoś czasu apelował o wprowadzenie zmian i cieszymy się, że wiele sugestii zostało zawartych w propozycji. Wierzymy, że zakazanie kontraktów zerowych będzie miało pozytywny wydźwięk, jednak naszym zdaniem pozostają jeszcze nierozwiązane kwestie, jak na przykład stawki wynagrodzenia – podkreśla sekretarz generalna Irlandzkiego Kongresu Związków Zawodowych (Irish Congress of Trade Unions), Patricia King.

Dział
Aktualności
Wcześniej informowaliśmy o…

Przedszkolaki mają lżej

Przedszkolaki mają lżej

Od września wszystkie zajęcia w warszawskich przedszkolach będą darmowe. Jak ogłosił kilka dni temu warszawski ratusz, rodzice zapłacą tylko za wyżywienie, niezależnie od dochodu rodziny.

O sprawie informuje portal warszawa.wyborcza.pl. Według jego informacji władze Warszawy znoszą całkowicie opłaty za zajęcia przedszkolne. Zmiana obejmie 46 tys. dzieci ze stolicy.

Oznacza to, że także dotychczas płatne zajęcia dodatkowe, jak angielski czy taniec, będą zupełnie darmowe. Do tej pory każde takie zajęcia, rozpoczynające się po sześciu godzinach podstawowej opieki przedszkolnej, kosztowały złotówkę. W skali miesiąca dawało to 80 zł na dziecko, w sakli roku – prawie tysiąc. Jednocześnie do ewidencjonowania wpłat potrzebne były spore zasoby biurokratyczne.

Zniesienie tych opłat to kolejny krok ku polepszeniu sytuacji warszawskich rodzin, po wprowadzeniu bezpłatnej komunikacji publicznej dla uczniów podstawówek i gimnazjów oraz wdrożeniu bonu żłobkowego. Bon ten oznacza otrzymanie przez rodzinę 400 zł miesięcznie, którą to kwotę może ona przeznaczyć na prywatny żłobek lub klub malucha. W 2017 r. miasto przeznaczy na ten cel 7 mln złotych.

Pracownicy na lodzie

Pracownicy na lodzie

„Solidarność” sieci sklepów Praktiker alarmuje – firma straciła płynność finansową i nie wypłaciła pracownikom wynagrodzeń za kwiecień. Nie otrzymali także wypowiedzeń ani świadectw pracy. W desperacji apelują do minister pracy Elżbiety Rafalskiej o interwencję.

Sprawa dotyczy sporej grupy, bo ponad 500 pracowników sieci. Osoby te nie otrzymały zaległych wynagrodzeń, nie mogą także szukać nowej pracy, gdyż formalnie nadal pozostają pracownikami Praktikera i nie dostały niezbędnych dokumentów. Firma nie opłaciła za nich także kwietniowych składek ZUS.

Praktiker ma kłopoty finansowe od miesięcy. Już w lutym br. do sklepów wkroczyli komornicy. Spółka zamykała kolejne placówki, m.in. w Zabrzu, Bytomiu, Opolu i Lublinie. Działa już tylko część sklepów sieci. Jak informuje „Solidarność”, siedziba spółki została przeniesiona z Warszawy do Dąbrowy Górniczej, jednak pod wskazanym adresem można znaleźć tylko skrzynkę z jej nazwą.

8 maja w placówkach pojawili się inspektorzy PIP, jednak ani oni, ani związek zawodowy, ani sami pracownicy nie mogą skontaktować się z zarządem. W spółce toczyło się postępowanie sanacyjno-restrukturyzacyjne, na mocy którego miano zamknąć część sklepów Praktiker, a pozostawić tylko 13 placówek. Firma nie może zatem zwolnić kolejnych osób na podstawie zwolnień grupowych, więc nie otrzymują one wypowiedzeń. W 9 z 13 obecnie istniejących placówek trwa egzekucja komornicza.

„Solidarność” prosi minister o „objęcie sytuacji specjalnym nadzorem”.

Dzieci górą

Dzieci górą

Rząd podsumował pierwszy rok funkcjonowania programu 500+. Pieniądze (w sumie 23 mld zł) trafiły do 3,9 mln dzieci.

Jak pisze Portal Samorządowy, resort rodziny przedstawił raport, w którym analizuje pierwsze 12 miesięcy istnienia programu – od 1 kwietnia 2016 r. do 31 marca 2017 r. Wynika z niego, że świadczenie otrzymało 2,59 mln rodzin, z czego 374 tys. to rodziny wielodzietne.

polish children

Od ponad roku na każde drugie i kolejne dziecko do 18 lat, niezależnie od dochodu, wypłacane jest świadczenie wychowawcze w wysokości 500 zł. W mniej zamożnych rodzinach, gdzie dochód na osobę w rodzinie nie przekracza 800 zł (1200 zł w przypadku rodzin z niepełnosprawnymi dziećmi), świadczenie przysługuje również na pierwsze dziecko.

W całym kraju program objął prawie 57 proc. wszystkich dzieci poniżej 18 roku życia. To ponad 3,9 mln młodych mieszkańców kraju. Z tej grupy zdecydowanie najwięcej, aż 64 proc., mieszka na wsi. Najwięcej świadczeń wypłacanych jest na dzieci w województwach: mazowieckim, śląskim oraz wielkopolskim.

O społecznych i ekonomicznych skutkach programu rozmawialiśmy z dr. hab. Ryszardem Szarfenbergiem: http://nowyobywatel.pl/2017/01/30/piecset-plus-bieda-minus/