Poznańscy czyściciele kamienic podnoszą głowy?

Poznańscy czyściciele kamienic podnoszą głowy?

Przedstawiciele Wielkopolskiego Stowarzyszenia Lokatorów zorganizowali pikietę przed poznańskim Urzędem Wojewódzkim. Celem zgromadzenia było zwrócenie uwagi władz wojewódzkich na niepokojące działania z ostatnich dni, noszące wszelkie znamiona procederu czyszczenia kamienic.

Kilkanaście osób zgromadzonych przed urzędem po rozmowach z przedstawicielami lokalnych mediów udało się do wojewody, by złożyć petycję informującą o ostatnich problemach lokatorów. Zdaniem WSL-u problem jest istotny i dotyka coraz większej rzeszy mieszkańców. Jak czytamy w oświadczeniu stowarzyszenia: „Wiele zadłużonych rodzin traci prawo do zajmowanego lokalu, który jest jedynym miejscem, gdzie mogą zaspokoić podstawowe potrzeby mieszkaniowe. Bezpośrednią przyczyną utraty mieszkania jest zaprzestanie spłaty kredytu wobec banku lub dewelopera czy innych podmiotów. Utrata płynności finansowej spowodowana jest głównie wysokimi ratami kredytu hipotecznego (często wcześniej denominowanego we frankach). Powody tego stanu rzeczy są różne, np. związane z utratą możliwości zarobkowania wskutek choroby czy innych okoliczności, które są niezależne od kredytobiorców. W sytuacji braku płynności spłat dochodzi do licytacji (ogłoszonej przez bank lub inny podmiot, np. dewelopera) oraz utraty prawa do zajmowanego lokalu. Nowy właściciel na podstawie aktu nabycia i przewłaszczenia mieszkania, może – bez konieczności wnoszenia sprawy do sądu – od razu rozpocząć postępowanie przy udziale komornika, który z marszu na jego zlecenie dokonuje eksmisji”.

Jak pisze portal rozbrat.org, w sekretariacie wojewody zgromadzeni uzyskali jedynie informację, że ten jest obecnie na spotkaniu i nie może ich przyjąć. Złożono więc petycję informującą o problemach lokatorów i uzyskano zapewnienie, że wojewoda w ciągu tygodnia ustosunkuje się pisemnie do zawartych w niej informacji.  Pozostaje mieć nadzieje, że mimo wieloletniej bierności władz w stosunku do procederu czyszczenia kamienic i łamania praw lokatorów, tym razem sprawa nie zostanie przysłowiowo „zamieciona pod dywan”.

Dział
Aktualności
Wcześniej informowaliśmy o…

Cztery niedziele i kropka

Cztery niedziele i kropka

„Solidarność” nie godzi się na zmiany w projekcie ustawy o niepracujących niedzielach w handlu wielkopowierzchniowym. Nie ma mowy o ograniczeniu się do dwóch niedziel lub do skrócenia godzin pracy, mówi przewodniczący związku Piotr Duda.

Dyskusja nad obywatelskim projektem ciągle trwa i z wielu stron padają propozycje kolejnych obostrzeń, związek zawodowy wetuje je jednak, przypominając, że ustawa jest pod lupą od roku, przeszła kilka metamorfoz i kolejne postulaty dotyczące jej liberalizacji nie mogą być uwzględniane.

Piotr Duda wyraził przekonanie, że od 1 stycznia 2018 r. w Polsce będzie obowiązywało ograniczenie zatrudnienia w handlu w niedziele. Jego zdaniem ograniczenie się do dwóch niedziel lub skrócenie godzin pracy do 13:00 nie rozwiązuje problemu braku czasu na życie rodzinne, z jakim zmagają się sprzedawcy i kasjerzy w otwartych cały tydzień od rana do wieczora supermarketach. „Cztery niedziele, kropka, koniec” – mówi przewodniczący.

Opiekunowie walczą o lepsze jutro

Opiekunowie walczą o lepsze jutro

POZEW ZBIOROWY OPIEKUNÓW DOROSŁYCH OSÓB NIEPEŁNOSPRAWNYCH

Stowarzyszenie Opiekunów Osób Niepełnosprawnych Nadzieja informuje, że Opiekunowie Dorosłych Osób Niepełnosprawnych wzywają Skarb Państwa: Ministerstwo Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej do zawarcia ugody w sprawie uznania odpowiedzialności Skarbu Państwa za szkodę wyrządzoną czynem niedozwolonym, tj. wydaniem niezgodnej z Konstytucją ustawy z dnia 07.12.2012 r. o zmianie ustawy o świadczeniach rodzinnych oraz niektórych innych ustaw i niewydaniem nowej, oraz do zapłaty na rzecz wnioskodawców roszczeń odszkodowawczych, z tytułu pozbawienia prawa do pobierania świadczenia pielęgnacyjnego.

Opiekunów reprezentuje: Kancelaria Adwokacka Adw. Sławomira Walidudy,
ul. Kościuszki 6/5, 50-038 Wrocław.

Opiekunowie biorący udział w pozwie zbiorowym ze względów praktycznych zostali podzieleni na dwudziestoosobowe grupy.

Rozprawa ugodowa I grupy odbędzie się 10 sierpnia br. o godz. 13:20 w I Wydziale Cywilnym Sądu Rejonowego dla Warszawy Śródmieścia.

INFORMACJA WYŁĄCZNIE DLA DZIENNIKARZY:

Wszystkich zainteresowanych dziennikarzy, chcących uzyskać więcej szczegółowych informacji w sprawie pozwu zbiorowego opiekunów, prosimy o bezpośredni kontakt z Panem Mecenasem Sławomirem Walidudą pod numerami telefonów 713 460 624 oraz 535 121 454.

INFORMACJA DLA OPIEKUNÓW:

Opiekunów zainteresowanych przystąpieniem do pozwu zbiorowego prosimy
o kontakt tylko i wyłącznie pod adresem e-mail: pozewzbiorowyoon@gmail.com
Każdy opiekun dzwoniący do Kancelarii i tak zostanie przekierowany na
powyższy adres e-mail.

Więcej informacji na: https://www.facebook.com/WODON/

 

Kanadyjski szantaż

Kanadyjski szantaż

Kanadyjska firma chce od rządu Rumunii 4,4 mld dolarów odszkodowania za brak zgody na budowę kopalni złota na jej terenie. To prawdopodobnie najwyższa kwota, jakiej kiedykolwiek domagano się przed trybunałem arbitrażowym, który działa przy Banku Światowym.

Kanadyjska spółka w 1999 r. otrzymała koncesję poszukiwawczą na wydobycie złota w okolicy Rosia Montana – to malownicza rolniczo-turystyczna część Transylwanii. Złoto wydobywali to już starożytni Rzymianie. Zostały po nich podziemne korytarze, których część jest dzisiaj atrakcją turystyczną. Kruszec do 2006 r. wydobywała też tutaj techniką odkrywkową państwowa rumuńska spółka. Pozostał po niej wielki krater.
Kanadyjczycy chcieli w tym miejscu zbudować największą odkrywkową kopalnię złota w Europie. Jej częścią miała stać się też nieczynna już państwowa odkrywka. Jeszcze całkiem niedawno kusili Rumunów wizją zatrudnienia przy budowie kopalni ponad 2 tys. pracowników, a potem 800 osób przy samym wydobyciu. Zakładali, że będą wydobywać złoto przez 27 lat i w tym czasie do budżetu Rumunii wpłynie 5,7 mld dol. tytułem wszelkich opłat i podatków związanych z eksploatacją nowej kopalni.

Ale, jak pisze portal next.gazeta.pl, w 2000 r. w Rumunii doszło do bardzo poważnej katastrofy w innej kopalni złota, w Baia Mare. Pękła tama zbiornika odpadowego i do środowiska dostało się ok. 100 tys. metrów sześciennych wody skażonej silnie toksycznymi cyjankami wykorzystywanymi w procesie wydobycia. Ich stężenie w okolicznych rzekach 700 razy przekroczyło dopuszczalne normy. Skażone zostały zasoby wody pitnej dla ok. 2,5 mln osób. Po tym wydarzeniu Rumuni nie chcieli już nowej kopalni złota, bo zobaczyli, że niesie ona nie tylko korzyści. A kanadyjska spółka Gabriel Resources zamierzała w nowej kopalni sięgnąć po tę samą technologię, jaka była wykorzystana w Baia Mare.
Rumuńskie instytucje państwowe wypowiedziały się przeciw inwestycji. Odrzucono ocenę oddziaływania na środowisko przygotowaną przez Kanadyjczyków. Rumuńska Akademia Nauk domagała się całkowitego zakazu wykorzystania cyjanków przy wydobyciu. Po apelacjach organizacji społecznych sądy anulowały licencje Gabriel Resources na eksploatację. Do protestów dołączyły się nawet największe rumuńskie kościoły. Hierarchowie trzech największych podpisali wspólny sprzeciw wobec kopalni.

Plan budowy odkrywki w Rosia Montana skrytykowały też instytucje międzynarodowe: Parlament Europejski i Międzynarodowa Rada Ochrony Zabytków przy ONZ, a Korporacja Finansowa przy Banku Światowym odmówiła udzielenia kredytu na ten projekt.
Firma Gabriel Resources wniosła w ubiegłym roku sprawę do trybunału arbitrażowego działającego przy Banku Światowym. Teraz spółka ujawniła wysokość roszczenia. – „Oni nie potraktowali nas sprawiedliwie. Wywłaszczyli nasz majątek, domagamy się więc zadośćuczynienia” – powiedział w rozmowie z „Financial Times” Jonathan Henry, dyrektor zarządzający w spółce Gabriel Resources.

Całkowicie inaczej na tę sprawę patrzy wiele organizacji pozarządowych i rzesze wspierających je Rumunów. – „Sprawa przed trybunałem arbitrażowym to po prostu szantażowanie rządu suwerennego państwa. Rumunia, jak każdy inny kraj, ma prawo decydować, czy i jak chce eksploatować swoje własne zasoby. Szczególnie, kiedy okazuje się, że metody stosowane przez przemysł są szkodliwe dla środowiska i ludzi, rząd musi mieć prawo i narzędzia do ich ochrony. To firmy powinny ponosić ryzyko wynikające z wykorzystania niebezpiecznych metod. Niedopuszczalne jest, aby całe to ryzyko było przerzucone na państwo i obywateli” – twierdzi Ewa Jakubowska-Lorenz z Instytutu Globalnej Odpowiedzialności, polskiej organizacji pozarządowej wspierających działania Rumunów blokujące budowę kopalni złota w Rosia Montana.

4,4 mld dolarów to trzykrotność rocznego budżetu Rumunii na służbę zdrowia.