Sosnowiec przyjazny seniorom

Sosnowiec przyjazny seniorom

Od początku sierpnia samorząd Sosnowca zapewnia mieszkańcom po 60. r.ż dojazd do lekarza obsługiwanym przez miejskiego przewoźnika busikiem. Przejazd seniorzy będą mogli zamawiać z jednodniowym wyprzedzeniem, a opłata wynosi 5 zł od osoby w jedną stronę. Pilotażowy program potrwa do końca roku.

Jak zapowiedział prezydent Sosnowca Arkadiusz Chęciński, busik będzie umożliwiał przejazd starszym sosnowiczanom sprzed ich domów do ośrodków zdrowia na terenie ich miasta i miast ościennych. Chodzi o wyjście naprzeciw potrzebom osób, dla których wyprawa autobusem do lekarza może być zbyt trudna, a których nie stać na taksówkę.

Miasto w najbliższych dniach ma ogłosić numer telefonu, pod którym od rana do przedpołudnia będzie można zamawiać przejazdy na następny dzień. Zamówienie transportu na ten sam dzień będzie możliwe tylko w sytuacji jego dostępności. Bus ma służyć starszym sosnowiczanom we wszystkie dni robocze, w godzinach 7-20.

W ubiegłym roku projekt „Dzwonię i jadę”, zakładający bezpłatny transport dla osób po 60. r.ż. i niepełnosprawnych, pilotażowo zainicjowała na terenie Rudy Śląskiej tamtejsza fundacja Aktywni My. Najpierw pilotaż przedsięwzięcia, z którego w ciągu czterech miesięcy skorzystało ok. 2 tys. osób, dofinansowała zewnętrzna dotacja. Obecnie, od kwietnia br., praktycznie całe koszty pokrywa rudzki samorząd, który przeznaczył na ten cel 100 tys. zł.

Dział
Aktualności
Wcześniej informowaliśmy o…

Minimalna znowu rośnie

Minimalna znowu rośnie

W 2018 r. wzrośnie zarówno miesięczne wynagrodzenie minimalne, jak i minimalna stawka godzinowa. Propozycja Ministerstwa Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej to 2100 zł miesięcznie brutto oraz 13 zł 70 gr brutto za godzinę pracy.

Proponowane wcześniej przez rząd minimalne wynagrodzenie miało od stycznia wynieść 2080 zł brutto, jednak ministerstwo po konsultacjach społecznych rekomenduje kwotę 2100 zł. Związkowcy z OPZZ i FZZ domagali się za to 2200 zł. Z kolei pracodawcy z Rady Dialogu Społecznego zalecali waloryzowanie minimalnej pensji jedynie o ustawowy wskaźnik, co dałoby kwotę 2050 zł.

„Od samego początku mówiliśmy, że w tej sytuacji wzrostu gospodarczego i dynamicznego wzrostu wynagrodzeń chcemy utrzymać relację minimalnego wynagrodzenia do przeciętnego wynagrodzenia na tym poziomie, na jakim była w tym roku, żeby wynosiła ponad 47 proc.” mówiła minister Rafalska. „Propozycja podniesienia o 70 gr stawki godzinowej nie stanowi żadnego zagrożenia. Dotąd wydajność pracy w Polsce rosła szybciej niż rosły wynagrodzenia. Zaproponowany wzrost o 5 proc. to propozycja umiarkowana i przemyślana, forsowana od początku” – dodała.

Rafalska zaznaczyła, że ostateczną decyzję ws. minimalnej stawki godzinowej Rada Ministrów podejmie do 15 września.

Równo czy nie?

Równo czy nie?

Z najnowszego raportu Hays Poland pod tytułem „Kobiety na rynku pracy 2017” wynika, że na polu zawodowym kobiety wciąż doświadczają nierównego traktowania.

Raport informuje, że tylko 44 proc. kobiet i aż 78 proc. mężczyzn zgadza się z twierdzeniem, że pracownicy o podobnych kwalifikacjach mają równe szanse na awans, niezależnie od płci. Ponad 85 proc. respondentów ma szefa-mężczyznę, a także mężczyznami są osoby zarządzające ich organizacją oraz osoby na stanowiskach menadżerskich w ich miejscu zatrudnienia.

Niemal połowa kobiet wskazuje, że pojawiły się na ich drodze zawodowej przeszkody wynikające z płci. Panie podkreślają przede wszystkim trudności z powrotem do pracy po urlopie macierzyńskim oraz z pogodzeniem pracy z życiem prywatnym. Wskazują na niechęć zarządu i przełożonych do kobiet na stanowiskach kierowniczych, brak zaufania oraz kierowanie się stereotypami w podejmowaniu decyzji o zatrudnieniu lub awansie. Uczestniczki badania podkreślają, że w firmach istnieją „szklane sufity” i stanowiska, powyżej których nie zasiadają kobiety. Mówią również o trudności „przebicia się” w branżach i stanowiskach tradycyjnie postrzeganych jako typowo męskie.

Dobrze i źle w mieszkalnictwie

Dobrze i źle w mieszkalnictwie

Senat zajmuje się dziś jedną z ustaw regulujących działanie programu mieszkaniowego Mieszkanie Plus. Organizacje lokatorskie apelują o poprawki, bo ustawa wprowadza tzw. najem instytucjonalny, który oznacza otwarcie furtki dla eksmisji na bruk. Jednocześnie jednak wprowadzone zostaną nowe przepisy, które mają rozprawić się z patologiami w spółdzielniach mieszkaniowych.

Sejm uchwalił w ubiegłym tygodniu ustawę o Krajowym Zasobie Nieruchomości (KZN), który jest elementem „Mieszkania Plus”, jednego ze sztandarowych programów PiS – systemu tanich mieszkań na wynajem. Lokale te mają być budowane tanio i udostępniane niezamożnym lokatorom po niewygórowanych cenach, z możliwością wykupu. Grunty pod budowę udostępniają m.in. Poczta Polska i PKP. Niestety w projektowanych zapisach umowy najmu pojawiły się niepokojące fragmenty: osoba, która zechce wynająć mieszkanie w ramach programu, będzie musiała podpisać oświadczenie w formie aktu notarialnego. Zobowiąże się w nim, że w razie żądania opuszczenia lokalu wskutek jego zadłużenia, zrobi to w ciągu 14 dni. Nie będzie mieć prawa do lokalu socjalnego czy pomieszczenia zastępczego.

Obawy w tej sprawie przedstawiło biuro Rzecznika Praw Obywatelskich, które zauważyło, że lokatorzy nie będą mieli żadnej ochrony przed eksmisją na bruk, ponieważ o zasadności żądania opuszczenia lokalu nie będzie orzekał sąd.

Jednocześnie jednak uchwalono nowe przepisy regulujące zasady działania spółdzielni mieszkaniowych. To sprawa niebagatelna, gdyż ich członkami jest aż 14 mln Polaków. Nowe zasady oznaczają rozprawienie się z patologiami i przywrócenie prawa do decydowania o losie spółdzielni i zasobu mieszkalnego jej rzeczywistym członkom, a nie sitwie znajomych zarządu spółdzielni. Jak pisze wyborcza.pl, teraz spółdzielcze członkostwo ma być związane tylko z posiadaniem prawa do lokalu lub umową na jego budowę. To jedna z ważniejszych zmian w ustawie o spółdzielniach mieszkaniowych. Wcześniej bowiem istniała instytucja tzw. członka oczekującego. Na mocy starych przepisów członkowie oczekujący mieli takie same uprawnienia, jak rzeczywiści członkowie, czyli osoby posiadające prawo do lokalu. A co najważniejsze, członkowie oczekujący mogli uczestniczyć w walnym zgromadzeniu spółdzielni i głosować. Często byli stronnikami zarządu w podnoszeniu opłat i uposażenia zarządzających.