Fikcyjne innowacje

Fikcyjne innowacje

Najwyższa Izba Kontroli pozytywnie oceniła powstanie programu, który miał wspierać istotne dla polskiej gospodarki inwestycje. Zauważyła jednak jednocześnie, że trudno ocenić, czy wpłynął on na wzrost poziomu innowacyjność i konkurencyjności.

Program wystartował w 2011 r. Realizuje go Ministerstwo Rozwoju i Finansów. Pierwotnie obowiązywać miał do 2020 r., jednak został przedłużony o trzy lata. Jego głównym celem miał być wzrost poziomu innowacyjności naszej gospodarki. I właśnie tutaj NIK upatruje głównej wady – w umowach z beneficjentami zabrakło bowiem warunków, które zmuszałyby ich do realizacji tego celu.

Jak zaznacza w swojej analizie NIK, uczestnicy programu zostali zobligowani do utworzenia ustalonej w umowie liczby nowych miejsc pracy i do poniesienia określonych nakładów inwestycyjnych. To wszystko. Nie musieli za to wykazywać się używaniem nowoczesnych technologii czy ułatwianiem do nich dostępu przedsiębiorcom, pomimo że taki jest podstawowy cel programu.

Na program przeznaczono z budżetu państwa 960 mln zł. NIK krytykuje jego założenia i zwraca uwagę na konieczność egzekwowania od beneficjentów transferu nowoczesnych technologii w ręce polskich przedsiębiorstw i uczestnictwa polskich firm w realizacji inwestycji, a także na konieczność monitorowania płatności podatkowych uczestników programu.

Izba zaleca też, by zasady programu uległy zmianie w taki sposób, by warunkiem otrzymania wsparcia była pełna realizacja deklaracji zawartych we wnioskach o udzielenie dotacji, wpływających na innowacyjność polskich firm lub na podnoszenie rzeczywistych kwalifikacji osób zatrudnionych na dotowanych miejscach pracy.  Zdaniem NIK, w umowach z przedsiębiorcami korzystającymi z dotacji zabrakło postanowień zobowiązujących ich do realizacji zamiarów deklarowanych we wnioskach o udzielenie pomocy publicznej.

„W efekcie nie było gwarancji realizacji głównych celów programu. Przedsiębiorcy, aby otrzymać dofinansowanie, zobowiązani byli jedynie do utworzenia ustalonej liczby nowych miejsc pracy i poniesienia określonych nakładów inwestycyjnych. W corocznych sprawozdaniach z realizacji programu nie wykazywano rzeczywistego wpływu inwestycji na wzrost innowacyjności i podniesienie konkurencyjności polskiej gospodarki. Dlatego na razie nie jest możliwa ocena, czy i w jakim stopniu wydane już pieniądze (ok. 156 mln zł) wpłynęły na wzrost innowacyjności i konkurencyjności polskiej gospodarki, czyli głównego celu Programu” – zaznaczają autorzy raportu.

Do września 2016 r. inwestorzy otrzymali łącznie ok. 156 mln zł dofinansowania, w tym 63 mln zł z tytułu utworzenia nowych miejsc pracy oraz 93 mln zł z tytułu nakładów inwestycyjnych. W tym czasie podpisano z nimi 61 umów, w których zobowiązali się do zainwestowania w Polsce ponad 8,6 mld zł oraz stworzenia 22 tys. nowych miejsc pracy. Jak wynika z raportu, najwięcej umów podpisano z inwestorami wywodzącymi się z USA (25). Następne są firmy z Polski (7), Francji (5) czy Niemiec (4).

Dział
Aktualności
Wcześniej informowaliśmy o…

Nie mniej niż 25 metrów

Nie mniej niż 25 metrów

Minimalna powierzchnia budowanego mieszkania ma od stycznia 2018 r. wynosić 25 metrów kwadratowych. Nowe przepisy mają zapobiegać nieuczciwym praktykom – m.in. oferowaniu aparthoteli, czyli lokali o powierzchni 14-20 mkw jako pełnoprawnych mieszkań.

Jak pisze portal biznes.onet.pl, Ministerstwo Infrastruktury i Budownictwa pracuje nad nowelą rozporządzenia w sprawie warunków technicznych. Jego projekt zwiększa minimalną powierzchnię nowobudowanych lokali właśnie do 25 mkw. Mieszkania nie mogą być mniejsze, niż to wynika z potrzeb osób, które będą przebywały w nich na stałe. Zasady mają przeciwdziałać nieuczciwym praktykom rynkowym.

Deweloperzy budują i oferują do sprzedaży coraz więcej małych mieszkań o powierzchni 14-20 mkw., przedstawiając je jako aparthotele (rodzaj hotelu składający się z małych apartamentów, często stawiany na terenie przeznaczonym dla budownictwa mieszkaniowego wielorodzinnego, a nie usługowego). Ministerstwo zareagowało na to nowe zjawisko i zamierza precyzyjnie uregulować tę kwestię w przepisach – musi być jasne, co jest mieszkaniem, a co pokojem hotelowym.

W przypadku aparthoteli lokale są mniejsze, a cena za metr kwadratowy dużo wyższa niż w tradycyjnych mieszkaniach. Sprzedawane są one nabywcom jako lokale użytkowe, jednak szybko tracą na wartości, gdyż nie spełniają wymagań dla lokali mieszkalnych pod względem lokalizacji, sąsiedztwa i możliwości zamieszkania na stałe, z meldunkiem.

Sosnowiec przyjazny seniorom

Sosnowiec przyjazny seniorom

Od początku sierpnia samorząd Sosnowca zapewnia mieszkańcom po 60. r.ż dojazd do lekarza obsługiwanym przez miejskiego przewoźnika busikiem. Przejazd seniorzy będą mogli zamawiać z jednodniowym wyprzedzeniem, a opłata wynosi 5 zł od osoby w jedną stronę. Pilotażowy program potrwa do końca roku.

Jak zapowiedział prezydent Sosnowca Arkadiusz Chęciński, busik będzie umożliwiał przejazd starszym sosnowiczanom sprzed ich domów do ośrodków zdrowia na terenie ich miasta i miast ościennych. Chodzi o wyjście naprzeciw potrzebom osób, dla których wyprawa autobusem do lekarza może być zbyt trudna, a których nie stać na taksówkę.

Miasto w najbliższych dniach ma ogłosić numer telefonu, pod którym od rana do przedpołudnia będzie można zamawiać przejazdy na następny dzień. Zamówienie transportu na ten sam dzień będzie możliwe tylko w sytuacji jego dostępności. Bus ma służyć starszym sosnowiczanom we wszystkie dni robocze, w godzinach 7-20.

W ubiegłym roku projekt „Dzwonię i jadę”, zakładający bezpłatny transport dla osób po 60. r.ż. i niepełnosprawnych, pilotażowo zainicjowała na terenie Rudy Śląskiej tamtejsza fundacja Aktywni My. Najpierw pilotaż przedsięwzięcia, z którego w ciągu czterech miesięcy skorzystało ok. 2 tys. osób, dofinansowała zewnętrzna dotacja. Obecnie, od kwietnia br., praktycznie całe koszty pokrywa rudzki samorząd, który przeznaczył na ten cel 100 tys. zł.

Minimalna znowu rośnie

Minimalna znowu rośnie

W 2018 r. wzrośnie zarówno miesięczne wynagrodzenie minimalne, jak i minimalna stawka godzinowa. Propozycja Ministerstwa Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej to 2100 zł miesięcznie brutto oraz 13 zł 70 gr brutto za godzinę pracy.

Proponowane wcześniej przez rząd minimalne wynagrodzenie miało od stycznia wynieść 2080 zł brutto, jednak ministerstwo po konsultacjach społecznych rekomenduje kwotę 2100 zł. Związkowcy z OPZZ i FZZ domagali się za to 2200 zł. Z kolei pracodawcy z Rady Dialogu Społecznego zalecali waloryzowanie minimalnej pensji jedynie o ustawowy wskaźnik, co dałoby kwotę 2050 zł.

„Od samego początku mówiliśmy, że w tej sytuacji wzrostu gospodarczego i dynamicznego wzrostu wynagrodzeń chcemy utrzymać relację minimalnego wynagrodzenia do przeciętnego wynagrodzenia na tym poziomie, na jakim była w tym roku, żeby wynosiła ponad 47 proc.” mówiła minister Rafalska. „Propozycja podniesienia o 70 gr stawki godzinowej nie stanowi żadnego zagrożenia. Dotąd wydajność pracy w Polsce rosła szybciej niż rosły wynagrodzenia. Zaproponowany wzrost o 5 proc. to propozycja umiarkowana i przemyślana, forsowana od początku” – dodała.

Rafalska zaznaczyła, że ostateczną decyzję ws. minimalnej stawki godzinowej Rada Ministrów podejmie do 15 września.