Biedronka pod lupą

Biedronka pod lupą

Portugalska sieć sklepów jest ostatnio obiektem zainteresowania Państwowej Inspekcji Pracy. Sklepy czekają zmasowane kontrole.

Pod koniec lipca działający w sieci dyskontów związek zawodowy NSZZ „Solidarność” wystosował pismo do Głównego Inspektora Pracy. Prosił w nim o kontrolę warunków zatrudnienia. Już kilka dni po jego otrzymaniu inspektorowie wkroczyli do kilkudziesięciu dyskontów.

Danuta Rutkowska, rzecznik prasowy GIP, tłumaczy, że liczba kontrolowanych sklepów nie jest duża, bo akcja ma na razie charakter pilotażowy. Dodaje jednak, że sklepy zostały tak wybrane, by można było przekonać się o warunkach pracy panujących w całej sieci Biedronka. Ma ona zatem zasięg ogólnopolski. Pilotaż potrwa do września. Jeśli potwierdzą się doniesienia pracowników sieci dotyczące warunków pracy, wówczas kontrola przybierze szerszy zakres, czyli zostaną nią objęte kolejne markety.

Pracownicy Biedronki i związek zawodowy zarzucają szefostwu m.in. brak nieprzerwanego tygodniowego odpoczynku od pracy, brak przynajmniej jednej wolnej niedzieli na cztery tygodnie, brak 15-minutowych przerw. Sieć, według ich słów, zatrudnia za mało pracowników, co skutkuje nadmiernym obciążeniem pracą osób obecnie zatrudnionych.

Dział
Aktualności
Wcześniej informowaliśmy o…

Chylące się ku upadkowi

Chylące się ku upadkowi

Według analiz Polskiej Akademii Nauk, niemal połowie z 255 polskich miast grozi zapaść, marginalizacja i kryzysy.

Jak informuje portal samorzad.pap.pl, największe zagęszczenie i nasilenie tego rodzaju problemów społeczno-gospodarczych zlokalizowano w Prudniku (woj. opolskie), Hajnówce (woj. podlaskie) oraz Bartoszycach (woj. warmińsko-mazurskie). Wysoko są również Kętrzyn (warmińsko-mazurskie), Przemyśl i Sanok (woj. podkarpackie) oraz Grudziądz (woj. kujawsko-pomorskie).

Łącznie funkcje społeczno-gospodarcze tracą… aż 122 miasta. Problemy rozwojowe dotyczą m.in. spadku liczby ludności, zwłaszcza osób młodych i lepiej wykształconych. Towarzyszą temu narastające problemy społeczne, atrofia, rozpad więzi społecznych. Zachwianie równowagi na rynku pracy powoduje nadmiernie długimi dojazdami do pracy, które są dodatkowo utrudnione z uwagi na peryferyjność tych miejscowości.

Wszystkie opisane miasta średniej wielkości charakteryzują niekorzystne tendencje demograficzne, zabór wszelkich funkcji wyższego rzędu (nauka, kultura, sztuka) przez większe ośrodki, oraz upadek przemysłu, którego istnienie dawniej napędzało ich rozwój. Występują także problemy z transportem publicznym (m.in. brak kolei).

Na liście 122 najbardziej zagrożonych zapaścią miast znajdują się także spore ośrodki, jak Radom czy Sosnowiec.

RPO po stronie najemców

RPO po stronie najemców

Rzecznik Praw Obywatelskich Adam Bodnar chce zawetowania przez prezydenta Dudę ustawy o krajowym zasobie nieruchomości.

Bodnar odnosi się do zapisu umowy programu Mieszkanie Plus, w której znalazł się paragraf o opuszczeniu przez najemcę mieszkania na wezwanie, we wskazanym terminie, bez zapewnienia przez państwo lokalu zastępczego. Zapis, nazywany „eksmisją plus”, wzbudza od kilku tygodni ogromne kontrowersje.

„Nie do zaakceptowania jest w mojej ocenie przyjęta regulacja, zgodnie z którą sytuacja życiowa najemcy nie będzie podlegała ocenie żadnego organu, w tym przede wszystkim sądu, i w konsekwencji zostanie on usunięty przez komornika do noclegowi, schroniska lub innej placówki zapewniającej miejsca noclegowe, a więc pozbawiony lokalu mieszkalnego i faktycznie bezdomny” – stwierdza rzecznik.

Bodnar podkreśla, że wprowadzone przepisy mogą stać się wręcz swoistą pułapką prawną, zwłaszcza z uwagi na to, że oszacowanie ryzyka istotnej zmiany sytuacji materialnej, zdrowotnej, rodzinnej w perspektywie 30 lat trwania umowy najmu jest po prostu niemożliwe. Na wydalenie z lokalu mogą być narażone grupy szczególnie zagrożone bezdomnością, jak np. kobiety w ciąży, małoletni, chorzy.

Rzecznik określa ustawę jako niesprawiedliwą społecznie oraz niezgodną z konstytucją i nawołuje prezydenta do jej zawetowania.

Walka z piractwem nie skłania do kupowania książek?

Walka z piractwem nie skłania do kupowania książek?

Zwalczanie piractwa wcale nie poprawia sprzedaży książek, jak mówią nowe badania.

„Usuwanie z sieci pirackich kopii książek nie sprawia, że ich legalna sprzedaż rośnie” – mówi ekonomista z Uniwersytetu Warszawskiego, dr Michał Krawczyk. Podczas eksperymentu zespołu prowadzonego przez naukowca analizie poddano ok. 240 książek, które w roku 2016 ukazywały się na polskim rynku. Były to zróżnicowane publikacje, należące do różnych gatunków literackich i wydawane przez 10 wydawnictw.

Jak pisze PAP, książki te dobrano w pary złożone z publikacji podobnych, po których można się było spodziewać, że ich sprzedaż będzie porównywalna. W każdej parze losowano, która z książek będzie poddana ochronie antypirackiej, a która nie. A wydawnictwa zobowiązały się, że nie będą w przypadku tych publikacji podejmowały ze swej strony żadnych dodatkowych działań przeciw piratom. „Porozumieliśmy się z profesjonalną agencją, która się takimi zadaniami zajmuje. I ona przez cały rok pilnie usuwała w pirackie kopie ok. 120 książek” – opowiada w rozmowie z PAP Krawczyk.

Właściciele stron, na których użytkownicy udostępniają pliki, regularnie wzywani byli więc do usunięcia pirackich kopii książek ze swoich serwerów. „Na szczęście wiele takich portali, w szczególności największy z nich, którego nazwa kojarzy się ze zwierzątkiem futerkowym, szybko reaguje na wezwania do usunięcia pliku w związku z naruszeniem praw autorskich. Naprawdę skutecznie mogliśmy więc ograniczyć dostępność pirackich plików” – opisuje naukowiec.

Z badań wynikło, że mimo stosowania ochrony antypirackiej sprzedaż książek w porównywanych parach była podobna. „To, czy pirackie kopie książek były łatwo czy trudno dostępne, nie miało realnego przełożenia na sprzedaż książki” – podsumowuje dr Krawczyk. Dlaczego piractwo nie musi zmniejszać legalnej sprzedaży? „Może być np. tak, że ktoś najpierw ściągnie sobie piracki plik, ale potem stwierdzi, że książka jest na tyle dobra, że chce ją kupić. Albo poleci tę książkę innej osobie, która potem tę publikację kupi. Według naszego badania negatywne i pozytywne efekty piractwa w tym sektorze rynku się znoszą”.