Co czwarty nielegalny

Co czwarty nielegalny

Nielegalne zatrudnienie lub nielegalną inną pracę zarobkową ujawniła co czwarta kontrola Państwowej Inspekcji Pracy w latach 2007-2017.

W komunikacie przesłanym PAP Inspekcja poinformowała, że na przestrzeni 10 lat (lipiec 2007-czerwiec 2017 r.) przeprowadziła łącznie blisko 240 tys. kontroli legalności zatrudnienia. Tym samym zweryfikowano legalność zatrudnienia 1,8 mln osób.

Nielegalne zatrudnienie lub inną nielegalną formę pracy ujawniła, co szokujące, co czwarta przeprowadzona kontrola. W raportowanym okresie 230 tys. obywateli polskich pracowało bez sprecyzowania na piśmie rodzaju umowy oraz bez zgłoszenia do ubezpieczenia społecznego.

Inspektorzy zaznaczyli, że korzyści finansowe przedsiębiorców zatrudniających nielegalnie są nieporównanie większe niż ewentualne kary, nakładane zarówno przez organy kontroli, jak i sądy. „Pominięcie składek na ubezpieczenia społeczne, zaliczek na podatek dochodowy, różnego rodzaju opłat związanych z zatrudnieniem pracowników pozwala na uzyskanie wymiernych korzyści z pracy nierejestrowanej” – podkreśliła Inspekcja. Podczas kontroli stwierdzono 18,8 tys. przypadków niepowiadomienia przez bezrobotnych urzędu pracy o podjęciu zatrudnienia. Z kolei za ponad 400 tys. osób nie opłacono składek na Fundusz Pracy, a opóźnienia w ich opłacaniu dotyczyły blisko 800 tys. osób. Kontrola wykazała też, że do ZUS nie zgłoszono ponad 25 tys. osób, natomiast nieterminowe zgłoszenie dotyczyło 137 tys. pracowników.

Inspektorzy pracy nałożyli grzywny na kwotę ponad 11,5 mln zł i skierowali do sądów 21,9 tys. wniosków o ukaranie.

PIP skontrolowała w latach 2007-2017 także legalność zatrudnienia 168 tys. cudzoziemców. Nielegalne wykonywanie pracy stwierdzono w 15 tys. badanych podmiotów. Największą grupę nielegalnie zatrudnionych cudzoziemców stanowili obywatele Ukrainy.

Dział
Aktualności
Wcześniej informowaliśmy o…

Koniec długów polskich rodzin?

Koniec długów polskich rodzin?

Jak informują BIK i BIG InfoMonitor, niemal co trzeciej rodzinie korzystającej z programu 500 Plus udało się dzięki dodatkowym pieniądzom wyplątać z zaległych obciążeń i zadłużenia – lub przynajmniej znacznie je zmniejszyć.

O sprawie pisze portal prnews.pl. Na podstawie badań wymienionych instytucji można wyprowadzić jeszcze jedną obserwację – zdolność kredytowa co dziesiątej rodziny dzięki dodatkowemu dochodowi do rozporządzenia zwiększyła się na tyle, że możliwe jest zaciągnięcie nieosiągalnej wcześniej pożyczki bankowej lub kredytu.

Program 500 Plus działa od kwietnia 2016 r. Przez ten okres zasilił portfele ponad 2,6 mln rodzin. Miesięcznie średnio otrzymują one łącznie ponad 2,1 mld zł. Jak podaje Ministerstwo Rodziny Pracy i Polityki Społecznej, przez 13 miesięcy, w okresie od kwietnia 2016 do maja 2017 r., wypłacono ponad 27,6 mld zł na 3,97 mln dzieci, czyli 57,7 proc. osób przed 18 rokiem życia. Największy w kraju, bo sięgający 64 proc., odsetek dzieci uzyskujących pomoc ma województwo lubelskie.

Według badania Instytutu ARC Rynek i Opinia, pomoc państwa dla 17 proc. ankietowanych stała się sposobem na zmniejszenie przeterminowanych i nieuregulowanych wcześniej płatności, a dla 12 proc. także na całkowite pozbycie się zaległych długów. Jak jednocześnie podaje Big InfoMonitor, wraz z uruchomieniem wsparcia rządowego zmniejszył się odsetek niesolidnych dłużników, a zwłaszcza tych, którzy zalegali z niewielkimi kwotami – do 2 tys. zł.

29 proc. ankietowanych deklaruje, że dzięki pieniądzom z programu uniknęło pożyczania w banku, a 27 proc. mówi, że uniknęło pożyczania w firmach pożyczkowych.

Spłata zaległych długów nie pochłania większości pieniędzy z 500 Plus. Prawie trzech na czterech badanych deklaruje, że otrzymywane pieniądze przeznacza przede wszystkim na potrzeby dziecka, 26 proc. mówi, że 500 zł finansuje głównie potrzeby całej rodziny, a 2 proc. ankietowanych rodziców przyznaje, że to oni sami najbardziej korzystają z pieniędzy otrzymywanych na dzieci.

Warta ponad 2,1 mld zł miesięcznie pomoc państwa wydawana jest w pierwszej kolejności na edukację i odzież (ex equo). Pozwala też przeznaczać większy budżet na zakup żywności oraz zorganizowanie wakacji. Na dalszym, ale wysokim miejscu znalazło się oszczędzanie i wyższe wydatki na zabawki. Wśród wydatków finansowanych pomocą, które zdobyły co najmniej kilkanaście procent wskazań, znalazły się także poprawa warunków mieszkaniowych, rozrywka oraz kultura.

Kobiety nie uciekają z rynku pracy?

Kobiety nie uciekają z rynku pracy?

Z danych Badania Aktywności Ekonomicznej Ludności (BAEL) wynika, że w II kwartale 2017 r. współczynnik aktywności zawodowej kobiet wyniósł 56,7 proc. To więcej niż w I kwartale oraz więcej niż w tym samym okresie dwa lata temu.

MRPiPS podkreśla, że sytuacja na polskim rynku pracy jest obecnie dobra – mamy rekordowo niskie bezrobocie (7,1 proc.), spada liczba osób biernych zawodowo. Według minister Rafalskiej, zarzuty na temat spadku aktywności zawodowej kobiet w wyniku wprowadzenia programu 500 Plus nie znajdują odzwierciedlenia w badaniach.

Resort zapewnił, że na bieżąco monitoruje sytuację kobiet na rynku pracy. Według Badania Aktywności Ekonomicznej Ludności (BAEL) w pierwszym kwartale br. liczba kobiet biernych zawodowo z powodów rodzinnych wyniosła 1,57 mln. To o ok. 30 tys. mniej w porównaniu z końcówką ubiegłego roku. „Oznacza to, że panie coraz częściej zamiast bierności zawodowej wybierają pracę. Spadek bierności zawodowej wśród kobiet wystąpił w różnych grupach wiekowych” – podkreśla ministerstwo.

Według ministerstwa powodem, dla którego część kobiet decyduje się bierność zawodową, nie jest wyłącznie opieka nad dziećmi. Bierne zawodowo są również kobiety bezdzietne. Nieposzukiwanie pracy przez część kobiet jest często związane z opieką nad starszymi członkami rodziny albo innymi przyczynami rodzinnymi lub osobistymi. „Dane dobitnie wskazują, że kobiety chętniej podejmują pracę, bez względu na świadczenie z programu Rodzina 500 plus” – mówi minister Rafalska.

Wakacyjna nieuczciwość

Wakacyjna nieuczciwość

PIP informuje, że przy zatrudnianiu młodych pracowników na wakacje zaobserwowano wiele nieprawidłowości. Są wśród nich: niewypłacanie wynagrodzeń, brak umowy na piśmie i zaniżanie stawek.

W okresie letnim na nieuczciwość zatrudniających narażone są szczególnie młode osoby, zwłaszcza gdy wykonują prace sezonowe, np. w turystycznych miejscowościach nadmorskich. Konrad Pachciarek z Okręgowego Inspektoratu Pracy w Szczecinie podkreśla, że skarg na nieuczciwych pracodawców spływa tego lata więcej niż w poprzednich latach – może to świadczyć o większej liczbie nieuczciwych praktyk, ale także i o fakcie, że oszukiwane osoby mają wyższą świadomość możliwości dochodzenia własnych praw.

Jak mówi, najczęściej nieprawidłowości przy zatrudnianiu młodych dotyczą niewypłacania wynagrodzeń: „Często pracodawcy zwlekają z ich wypłatą. Zdarzają się też przypadki zaniżania wynagrodzeń m.in. przez potrącenia za nocleg, czy wyżywienie. W tej sytuacji praca młodemu człowiekowi właściwie się nie opłaca. Zostają mu po potrąceniu jakieś grosze”.

Coraz mniejszy jest za to problem ze stosowaniem minimalnej stawki godzinowej. „Problem wciąż występuje, ale w naszej ocenie ta świadomość, sytuacja na rynku pracy, sprawiają, że te nieprawidłowości są mniejsze niż początkowo zakładaliśmy”.

Młodzi pracownicy często nie domagają się umowy na piśmie, wiążąc się umową ustną. Zdarza się także, że nie wiedzą, na rzecz kogo świadczyli pracę. W takich sytuacjach PIP jest bezradny.

Według danych PIP, w pierwszych siedmiu miesiącach br. inspekcja otrzymała ogółem 30 tys. 616 skarg, tj. o 12 proc. więcej niż w takim samym okresie roku 2016 (25 tys. 900 skarg). Wzrosła liczba skarg na niewypłacanie wynagrodzenia za pracę. Od stycznia do lipca 2017 r. było ich 7 tys. 72 (w 2016 było to 5 tys. 965).

Do lipca 2017 r. PIP otrzymała 1 tys. 526 skarg na niewypłacenie wynagrodzenia za pracę w godzinach nadliczbowych (w 2016 r. 1 tys. 667) oraz ponad 1 tys 400 skarg na niewypłacenie należności za pracą wykonywaną na podstawie umowy cywilnoprawnej. Inspekcja zwróciła uwagę, że na podobnym poziomie w stosunku do roku poprzedniego utrzymuje się liczba skarg na brak umowy na piśmie.