Węgierskie Tesco o krok od strajku

Węgierskie Tesco o krok od strajku

Związki zawodowe sklepów Tesco na Węgrzech debatują nad terminem strajku w sklepach tej sieci. Powodem jest brak planowanych podwyżek na 2017 rok oraz kłamstwo firmy.

Jak pisze dailynewshungary.com, strajk ma objąć cały kraj. Związkowcy z KDFSZ i pracownicy sklepów Tesco czują się urażeni mylącymi, kłamliwymi komentarzami, jakie przedsiębiorstwo oficjalnie robiło na temat negocjacji płacowych – twierdziło w nich bowiem, że sporne sprawy zostaną rozwiązane tak, by i sklep, i związkowcy byli zadowoleni oraz że wdrożono już prace nad zmianami. Nic takiego nie miało jednak miejsca.

Csaba Bubenkó, przewodniczący związku działającego w Tesco, powiedział, że czarę przelała informacja, że w bieżącym roku nie nastąpią żadne podwyżki płac. Zapowiedziane są na rok 2018, jednak, zdaniem związkowców, będą to po prostu rządowe podwyżki płacy minimalnej, które sieć zamierza przedstawić jako akt własnej hojności.

Miejsce i termin strajku zostaną niebawem podane. Związki dysponują składkami w takiej wysokości, by zrekompensowały one pracownikom niezarobione z powodu przerwania pracy pieniądze.

Dział
Aktualności
Wcześniej informowaliśmy o…

Brytyjski Mc Donald’s walczy

Brytyjski Mc Donald’s walczy

Pracownicy dwóch restauracji sieci McDonald’s w Wielkiej Brytanii opuścili swoje miejsca pracy w proteście przeciwko warunkom pracy oraz umowom typu „zero godzin”.

Jak informuje BBC News, pracownicy placówek w Cambridge i Crayford rozpoczęli wczoraj o północy 24-godzinną akcję protestacyjną i informacyjną. Organizujący ich związek zawodowy (The Bakers, Food and Allied Workers Union) żąda płacy w wysokości 10 funtów za godzinę oraz bardziej stabilnych warunków pracy.

Ian Hodson, przewodniczący związku, mówi, że pracownicy sieci i podobnych restauracji i barów muszą mierzyć się z kiepskimi warunkami pracy oraz obcinaniem godzin, a nawet prześladowaniem przez menadżerów, co wielu z nich odbiera jako karę za przystąpienie do związku.

Firma zatrudnia na terenie Wielkiej Brytanii 85 tys. osób. W kwietniu br. ogłosiła, że pracownicy mogą wybrać sobie sztywne bądź elastyczne umowy. Często domniemana elastyczność oznacza jednak umowy na „zero godzin”, co niesie ze sobą konieczność czekania na telefon od pracodawcy i brak możliwości oszacowania, ile zarobi się w bieżącym miesiącu czy nawet tygodniu.

Strajkujący żądają, by firma zrezygnowała z takich umów do końca roku. Protest wpiera Jeremy Corbyn.

Darmowa nie znaczy gorsza

Darmowa nie znaczy gorsza

Zgodnie z uchwałą rady miejskiej z kwietnia br, komunikacja miejska w Augustowie była w lipcu i sierpniu bezpłatna zarówno dla stałych mieszkańców miasta, jak i dla przyjezdnych. Jak szacuje magistrat, w rezultacie z przejazdów skorzystało o 20 proc. więcej podróżnych niż w analogicznych okresach w poprzednich latach.

Aby otrzymać prawo do darmowych przejazdów, należało zgłosić się do Informacji Turystycznej po Augustowską Kartę Turysty. Otrzymał ją każdy, kto mieszka lub urodził się w Augustowie, oraz każda osoba, która przebywała w mieście przynajmniej trzy dni i wniosła opłatę klimatyczną. Karta ta uprawniła także do zniżek w miejskich placówkach kulturalnych oraz w obiektach sportowych.

Według szacunków tamtejszego Centrum Informacji Turystycznej, Augustów w sezonie turystycznym odwiedza co najmniej 100 tys. osób, które zostają tam dłużej niż jeden dzień. Rada miasta jest bardzo zadowolona z wyników akcji pilotażowej, nie spodziewano się bowiem takiego wzrostu zainteresowania przejazdami komunikacją. Mamy nadzieję, że władze Augustowa rozważą wprowadzenie darmowych przejazdów na stałe.

Lekarze i pielęgniarki padają z nóg

Lekarze i pielęgniarki padają z nóg

Państwowa Inspekcja Pracy zbadała i opisała w raporcie pt.”Bezpieczeństwo publiczne w świetle przepisów dotyczących czasu pracy w ochronie zdrowia i transporcie” pracę osób zatrudnionych w placówkach leczniczych.

W 2015 roku inspektorzy pracy przeprowadzili 226 kontroli w podmiotach leczniczych. Kontrole te ujawniły niezachowanie obowiązującej pracowników dobowej i tygodniowej normy czasu pracy. 662 pracowników (na 5165 skontrolowanych) przepracowało łącznie 57715 godzin z przekroczeniem obowiązującej ich normy dobowej czasu pracy. Kontrole wykazują, że pracownikom medycznym planowano pracę ponad wymiar godzin zgodnych z ich umową lub kontraktem. Pielęgniarki i lekarze pozostawali też w gotowości do wykonywania pracy poza określonymi w harmonogramie godzinami i mogli zostać w każdej chwili wezwani do szpitala.

W blisko 23 proc. skontrolowanych podmiotów, w tym w 33 publicznych i 18 niepublicznych, pracodawcy nie zapewnili pracownikom medycznym odpoczynku dobowego, a w 11 proc. –tygodniowego. Dotyczyło to głównie lekarzy, pielęgniarek, diagnostów laboratoryjnych. Zdarzały się przypadki świadczenia pracy po 14, 16 godzin, a nawet 24 godziny w dobie pracowniczej bez wymaganego odpoczynku.

Jak wynika z danych PIP, inspektorzy w 2015 r. skontrolowali 2 718 umów cywilnoprawnych zawartych w 199 podmiotach leczniczych. Nieprawidłowości stwierdzono w blisko 17 proc. skontrolowanych podmiotów (w 2014 r. było to 9 proc., a w 2013 r. – 6 proc.), w większości prowadzących stacjonarne i całodobowe świadczenia zdrowotne szpitalne i inne niż szpitalne; dotyczyły one 195 zatrudnionych, przy czym z 67 osobami zawarto umowę cywilnoprawną zamiast umowy o pracę, pomimo istnienia warunków właściwych dla stosunku pracy. W pozostałych przypadkach pracodawcy zawierali umowy cywilnoprawne z własnymi pracownikami (najczęściej z lekarzami i pielęgniarkami) na świadczenie tej samej rodzajowo pracy, co określona w umowie o pracę. Praca wykonywana przez ww. pracowników (poza normalnymi godzinami pracy na podstawie umowy cywilnoprawnej) była de facto kontynuowaniem zatrudnienia w godzinach nadliczbowych.