Lepsze i gorsze dzieci

Lepsze i gorsze dzieci

Chorwacka agencja ds. żywności przeprowadziła niedawno badanie słoiczków dla dzieci firmy HIPP. Okazało się, że słoiczek tego samego dania sprzedawany na niemieckim rynku zawiera 38 proc. warzyw i 15 proc. ryżu, podczas gdy to samo danie do kupienia w chorwackim sklepie zawiera jedynie 24 proc. warzyw i aż 21 proc. ryżu. W dodatku w Chorwacji jest ono dwa razy droższe.

O sprawie informuje portal forsal.pl. Pisze on, że wykryto także różnice w składzie, barwie i aromacie produktu. Cena za słoiczek w Chorwacji była… aż o 54 proc. wyższa niż w Niemczech.

Chorwacka agencja ds. żywienia zajęła się badaniem porównawczym 26 produktów dostępnych na rynkach Chorwacji i Niemiec. Analiza wykazała znaczne różnice także w wyrobach spożywczych pozostałych producentów. W 14 produktach wykryto dużą różnicę jakości, a w dziewięciu także ogromną rozbieżność cen. Największe niezgodności w jakości, poza produktami dla dzieci firmy HIPP, wykryto w kremie czekoladowym Nutella, parówkach Wudy, mlecznych produktach Danone, w cukierkach Haribo oraz proszku do prania Ariel.

Rezultaty badania zostaną przedstawione w czwartek Komisji Rynku Wewnętrznego i Ochrony Konsumentów Parlamentu Europejskiego.

Unijna komisarz ds. sprawiedliwości, spraw konsumenckich i równości płci Vera Jourova zwróciła niedawno uwagę, że korporacje żywieniowe latami oszukują swoich klientów w Europie Wschodniej. Czeska komisarz twierdzi, że firmy te sprzedają gorsze wersje produktów znanych marek od tych udostępnianych klientom w Europie Zachodniej.

Dział
Aktualności
Wcześniej informowaliśmy o…

Piractwo nieszkodliwe?

Piractwo nieszkodliwe?

W 2014 r. Unia Europejska zamówiła raport na temat szkodliwości piractwa. Tezą było ukazanie, że bardzo zmniejsza ono sprzedaż legalnej muzyki i filmów. Wyniki były na tyle niewygodne, że postanowiono je ukryć.

Raport „Estimating displacement rates of copyrighted content in the UE” powstawał przez kilka miesięcy. Badacze obserwowali zachowania mieszkańców Niemiec, Szwecji, Hiszpanii, Francji, Wielkiej Brytanii, a także Polski. Badano rynek filmów, gier, książek i muzyki. W 2015 r. został przekazany urzędnikom unijnym. Wyniki były na tyle niewygodne, że Unia „zapomniała” je opublikować.

Jak informuje portal radiozet.pl, badanie kosztowało 360 tys. euro, a jego wyniki ujrzały światło dziennie dzięki posłance Julii Redy, która zażądała do niego dostępu. Jak się okazało, autorzy badania nie znaleźli wiarygodnego potwierdzenia na to, że piractwo obniża sprzedaż legalnych kopii filmów, gier, muzyki i książek. Rezultaty nie wykazują silnych dowodów statycznych na obniżenie sprzedaży w wyniku naruszania praw autorskich w internecie – czytamy we wstępie do raportu.

Wyjątkiem okazały się być przeboje filmowe wyświetlane w kinie – tutaj oszacowano, że 10 odtworzeń nielegalnych kopii przekłada się nawet na 4 sprzedane bilety mniej. Dotyczy to jednak tylko najmodniejszych w danej chwili filmów. Przy starszych filmach są to 2 bilety na 10 nielegalnych odtworzeń.

Badani zostali także zapytani, czy byliby gotowi płacić za pobierane treści. 80 proc. z nich odparło, że tak – podawali jednak kwoty niższe niż oficjalne.

Mniej ubogich

Mniej ubogich

W Polsce spada poziom skrajnego ubóstwa. W 2016 r. osób skrajnie ubogich było 4,9 proc., a rok wcześniej aż 6,5 proc. To spadek o jedną czwartą. Na zmianach najbardziej zyskały rodziny wielodzietne.

Jak informuje portal biznes.onet.pl, sytuacja finansowa Polaków poprawia się. W ocenie analityków GUS, wpływ na obniżenie się zasięgu ubóstwa wśród gospodarstw domowych z dziećmi w wieku 0–17 lat miało w dużej mierze wprowadzenie programu Rodzina 500 plus. Wśród rodzin z trójką i większą liczbą dzieci wskaźnik skrajnego ubóstwa zmniejszył się z ok. 17 proc. do 10 proc.

Główny Urząd Statystyczny podał też w poniedziałek, że zasięg ubóstwa relatywnego, szacowanego na podstawie badania tzw. EU-SILC, pozostał w 2016 r. co prawda na prawie takim samym poziomie (spadek z 17,6 proc. do 17,3 proc.), ale następował dalszy spadek wartości wskaźnika ubóstwa zakotwiczonego w czasie.

Przede wszystkim zaś zmniejszyła się liczba osób dotkniętych deprywacją materialną (z 8,1 proc. do 6,7 proc.). To w największym stopniu przyczyniło się w do spadku wartości złożonego wskaźnika zagrożenia ubóstwem lub wykluczeniem społecznym (z 23,4 proc. w 2015 r. do 21,9 proc. w 2016 r.), czyli najważniejszego wskaźnika monitorującego realizację Strategii Europa 2020 w zakresie ubóstwa.

Chipom nie

Chipom nie

Brytyjczycy sprzeciwiają się wszczepianiu pracownikom chipów przez tamtejsze korporacje, wynika z badania przeprowadzonego przez YouGov. 70 proc. ankietowanych pracowników uważa, że to bardzo zły pomysł.

Jak informacje serwis londynek.net, sondaż przeprowadzono po tym, jak amerykańska korporacja Three Square Market testowo umieściła chipy pod skórą swoich pracowników. Firma tłumaczyła, że to próba sprawdzenia, jak na tak nowatorskie rozwiązanie zareagują zatrudnieni. Podskórne mikrochipy zastępują używane do tej pory karty magnetyczne. Pomysłodawcy projektu zachwalają go, twierdząc, że dzięki takiemu rozwiązaniu ręce pracownika zawsze będą wolne, zarówno podczas wchodzenia do budynku czy na wybrane piętro, jak i podczas zakupu przekąsek w stołówce.

Chipowanie pracowników wzbudza kontrowersje i wątpliwości etyczne, kojarzy się bowiem z inwigilacją i z przyporządkowaniem do jednej firmy. W przeciwieństwie do katy magnetycznej, wszczepionego urządzenia nie można się po prostu pozbyć.