Polska bardziej eko

Polska bardziej eko

Już niedługo w Polsce pojawią się automaty, które zwracają pieniądze za zużyte butelki. Koszt każdego napoju wzrośnie o kwotę naliczonej opłaty, jednak ludzie nie będą śmiecić.

Ministerstwo Środowiska podjęło już prace nad nowym prawem regulującym tę kwestię. Polska idzie w ślady Niemiec, Czech i Skandynawii. Już na początku 2018 r. w naszym kraju pojawią się automaty wypłacające pieniądze za zużyte butelki plastikowe i szklane. Na początek będzie je można znaleźć w większych supermarketach, ale z czasem zagoszczą też w mniejszych placówkach.

Żeby dostać zwrot za butelki nie trzeba będzie okazywać paragonu, po prostu w sklepie zapłacimy więcej za napoje, a następnie obowiązkowa kaucja będzie nam zwracana z automatu w gotówce.

Rząd zdyscyplinuje Polaków do wielokrotnego używania szklanych i plastikowych butelek oraz do oddawania aluminiowych puszek. Plany zwiększenia poziomu recyklingu potwierdza Aleksander Brzózka, rzeczniczka Ministerstwa Środowiska: „Generalna Dyrekcja Ochrony Środowiska zleciła analizę wprowadzenia systemu kaucyjnego dla opakowań”.

 

Dział
Aktualności
Wcześniej informowaliśmy o…

Pomoc działa

Pomoc działa

GfK Polonia przygotowało na pierwszą rocznicę funkcjonowania programu Rodzina 500+ raport oparty na trzech niezależnych źródłach informacji. 70 proc. uczestników badania potwierdziło, że wpływy z tego tytułu poprawiły ich sytuację finansową.

Jak pisze portal finanse.gazetaprawna.pl, raport powstał na podstawie trzech badań – 1. badania desk research, czyli analizy danych wtórnych dotyczących założeń i skutków wprowadzenia programu, 2. badania ilościowego ad-hoc, zrealizowanego metodą CAWI (online) przy wykorzystaniu Access Panelu GfK Polonia (800 wywiadów), 3. prowadzonego od ponad 20 lat Panelu Gospodarstw Domowych GfK Polonia (próba 8000 polskich gospodarstw domowych, zbierających dane za pomocą skanerów i raportujących o dokonywanych przez siebie zakupach produktów).

Beneficjenci oceniają program pozytywnie – dzięki niemu mogą pozwolić sobie na więcej niż wcześniej. Co druga rodzina objęta programem deklaruje, że zachęca on do powiększenia rodziny. Co piąta rodzina zaczęła po raz pierwszy oszczędzać, a 3/4 rodzin przeznaczyło część swoich środków na lokaty czy ubezpieczenia. Pieniądze z programu wykorzystano również na wyposażenie mieszkań oraz wspólne spędzanie czasu poza domem.

Pracownik to nie żebrak

Pracownik to nie żebrak

Wzmacnia się pozycja polskich pracowników na rynku pracy. Mogą już negocjować warunki i nie muszą korzystać z pierwszej lepszej oferty pracy.

Z sondażu realizowanego przez Instytut Badawczy Randstad wynika, że 23 proc. Polaków boi się utraty obecnego miejsca zatrudnienia. Jednocześnie rzadziej niż do niedawna pracownicy mówią o zmianach zawodowych w swoim życiu. Jeśli już się takie pojawiają, to z własnej inicjatywy i dlatego, że oferta nowego pracodawcy była lepsza.

Co piąty badany zmienił w ostatnim kwartale pracę. Tak niskiego poziomu rotacji na rynku pracy nie notowano w badaniu od blisko 4 lat. W stosunku do poprzedniego kwartału ten odsetek zmniejszył się o 7 punktów procentowych – był to największy spadek w historii Monitora Rynku Pracy. Co drugi badany zaznacza, że zmienił pracę, ponieważ dostał lepszą ofertę.

Od czterech lat jako główny powód rotacji Polacy wskazują lepsze warunki pracy w nowym miejscu zatrudnienia. Od tego też czasu dynamicznie maleje odsetek osób, które pracę zmieniły ze względu na zmiany struktury firmy, co na ogół ma związek ze zwolnieniem.
W najnowszym badaniu Monitora Rynku Pracy co drugi pracownik deklarował, że o zmianie pracy zdecydowała lepsza oferta – jest to najwyższy wynik w historii. Jeszcze cztery lata temu deklarowało to 30 proc. respondentów.

Dotychczas Polska przodowała w Europie pod względem rotacji. W najnowszej edycji badania, po raz pierwszy od czterech lat, wskaźnik rotacji był niższy niż europejska średnia.

Miasto należy także do pieszych

Miasto należy także do pieszych

Do pomysłu uprzywilejowania pieszego czekającego przed przejściem dla pieszych wraca sejmowa komisja infrastruktury. Obecnie spacerowicze mają pierwszeństwo tylko, gdy wtargną na pasy. Poprzedni taki projekt przeszedł nawet przez sejm, ale odrzucił go senat.

Jak pisze portal transport-publiczny.pl, obecnie pieszy może czekać przed pasami w nieskończoność, a przekroczy ulicę tylko wtedy, gdy nie ma na niej akurat ruchu lub gdy kierowcy się nad nim zlitują i przepuszczą. Polskie przepisy bardzo się w tej materii różnią od obowiązujących w innych częściach Europy. W Austrii, Belgii, Bułgarii, Czechach, Danii, Holandii, Niemczech i w Szwajcarii pieszy ma pierwszeństwo jeśli stoi przed przejściem i sygnalizuje zamiar przekroczenia jezdni. We Francji i w Norwegii w ogóle nic sygnalizować nie musi, po prostu jeśli stoi przed przejściem, to kierowca ma obowiązek się zatrzymać i go przepuścić.

Pomysł zmiany przepisów pojawił się już kilka miesięcy temu, a wrócił w zeszłym tygodniu podczas obrad sejmowej komisji infrastruktury, która dyskutowała o raporcie na temat bezpieczeństwa na drogach w 2016 r. W Polsce 30 proc. ofiar wypadków drogowych to piesi, co w liczbach bezwzględnych daje ponad tysiąc pieszych ginących na drogach w ciągu roku. To o wiele więcej niż w większości państw unijnych.

Dwa lata temu fundacja PZU przeprowadziła interesujące badania dotyczące zachowania kierowców przed przejściami dla pieszych. Wyniki wskazywały, że czterech na pięciu kierowców zwalnia, jeśli widzą pieszego podchodzącego do przejścia. Jeśli jednak pieszy stoi i czeka, 62 proc. kierowców nie zwalnia, a czasem wręcz przyspiesza.

Tego rodzaju zmiany zwykle spotykają się z dużym oporem polityków, którzy nie chcą się narazić kierowcom. Dwa lata temu, na zakończenie ubiegłej kadencji Sejmu, głosami PO i PSL udało się przegłosować zmiany w prawie o ruchu drogowym, zakładające, że pieszy miałby pierwszeństwo również czekając przed przejściem, musiałby się jednak upewnić, że samochód się zatrzymuje.