Mało zaangażowani?

Mało zaangażowani?

Według raportu Aon Best Emplyers Polska w odnotowała w 2017 r. rekordowo niski poziom zaangażowania pracowników. Jest on także historycznie najniższy. 52 proc. polskich pracowników nie czuje się zaangażowanymi w wykonywaną przez siebie pracę.

Jak informuje portal money.pl, badania Aon Best Employers obejmują sporą próbę, bo zostały przeprowadzone na 72 tysiącach osób, zatrudnionych w aż 72 polskich firmach. Wyniki jednoznacznie pokazują, że prawie połowa z nich nie czuje się zaangażowana w wykonywaną pracę. Sytuuje to Polskę daleko za europejskimi społeczeństwami, wśród których ogólny wskaźnik zaangażowania w wykonywane obowiązki wynosi 62 proc. (globalnie zaś 63 proc.). To historycznie największa dysproporcja pomiędzy naszym krajem a państwami europejskimi. Odnotowany w tym roku spadek zaangażowania obniżył się także w porównaniu do roku poprzedniego o 3 p. p. (z 51 proc. na 48 proc.). To bardzo dużo, jeśli weźmiemy pod uwagę fakt, że wskaźnik ten w Europie wzrósł o 4 p. p. w stosunku do roku ubiegłego (z 58 proc. do 62 proc.).

Wyniki pokazują, że najbardziej spadło poczucie lojalności pracowników w stosunku do pracodawcy, bo aż o 4 p. p. w stosunku do roku poprzedniego – z 59 proc. na 55 proc. O 3 p. p. obniżyły się także pozytywne myślenie i mówienie o firmie, w której pracujemy – z 59 proc. na 56 proc. oraz chęć działania i rozwoju w firmie – z 51 proc. na 48 proc. Dlaczego?
„Pracownicy przychodząc do nowej firmy mają wysokie poczucie zaangażowania, które wynika z samego faktu rozpoczynania nowego etapu w życiu zawodowym. Niestety po jakimś czasie zaczynają odczuwać brak zainteresowania ze strony przełożonego, czują, że nie są wystarczająco ważni i docenieni w oczach pracodawcy, zarówno w kontekście wynagrodzenia, jak i pozafinansowych aspektów. Nie czują się też częścią sukcesów firmy. Dlatego ich lojalność drastycznie spada i odchodzą, a firma wpada w błędne koło zmagania się z niedoborem pracowników” – wyjaśnia Magdalena Warzybok z Aon Hewitt. „Mamy też coraz większe oczekiwania, dlatego świadczenia pozafinansowe, takie jak karnety na basen, fitness czy do centrów medycznych nie robią już na nas wrażenia. To już nie benefit od pracodawcy i karta przetargowa w rekrutacji, a podstawowy wymóg kandydatów do pracy” – dodaje.

Mimo obserwowanego w polskiej gospodarce wzrostu płac wciąż nie jesteśmy też zadowoleni ze swojego wynagrodzenia. Aż 74 proc. respondentów uznało, że ich wynagrodzenie nie jest adekwatne do ich wkładu w wykonywaną pracę.

Dział
Aktualności
Wcześniej informowaliśmy o…

Wieczór w „Ogniwie” – Daszyński i debata o lewicy

Wieczór w „Ogniwie” – Daszyński i debata o lewicy

Już w sobotę 4 listopada w krakowskiej spółdzielni „Ogniwo” odbędą się jedno po drugim dwa ciekawe wydarzenia – spotkanie z Remigiuszem Okraską na temat postaci Ignacego Daszyńskiego oraz debata „Nowego Obywatela” pod tytułem „Bliżej do ludu czy do salonu?”.

Popołudnie zacznie się od prelekcji Remigiusza Okraski, autora posłowia do wznowionej po 99 latach przerwy broszury Ignacego Daszyńskiego pt. „Cztery lata wojny” i pomysłodawcy wydania jej po tak długiej przerwie. Broszura ta ukazała się we wrześniu wraz z numerem 75. „Nowego Obywatela”, w ramach dofinansowanego przez Muzeum Historii Polski programu „Patriotyzm Jutra”. Spotkanie będzie dotyczyło tematu roli polskiej lewicy skupionej wokół Daszyńskiego w walce o niepodległość i odzyskaniu niepodległości. Tę część wieczoru zaczynamy o godz. 17.00.

Po krótkiej przerwie, o 19.15, rozpocznie się debata „Bliżej do ludu czy do salonu?”.
To krakowska promocja bieżącego numeru „Nowego Obywatela”, na łamach którego wiele miejsca poświęciliśmy sytuacji lewicy w Polsce
. W Spółdzielni „Ogniwo” porozmawiamy na ten temat z Barbarą Grobler, Łukaszem Mollem i Cezarym Miżejewskim. Debatę poprowadzi Małgorzata Szymaniak.

O czym chcemy dyskutować?

Po pierwsze: jaką narrację mogłaby stworzyć lewica, aby zaproponować atrakcyjną wizję świata, opartą na jakich wartościach, odwołującą się nie do suchych programów, ale też emocji, łączącą różne grupy społeczne?

Po drugie: czy da się obecnie połączyć interesy klasy ludowej i klasy średniej?

Po trzecie: jak dotrzeć do „niezagospodarowanych” grup wyborców: osób niegłosujących oraz młodych (wśród których jest najniższa frekwencja, a ci, którzy głosują, wybierali ostatnio głównie PiS, Korwina i Kukiza), żyjących na tzw. prowincji? Jak zachęcić do głosowania na lewicę tych, którzy już deklarują poglądy lewicowe lub centrowe, ale w znacznie mniejszym stopniu niż osoby o poglądach prawicowych decydują się na wzięcie udziału w wyborach?

Po czwarte: jak stworzyć lewicy miejsce na mapie politycznej, odróżnić się od PiS-u? Raczej chwalić za programy socjalne, ustawę reprywatyzacyjną, czy podkreślać przewinienia? Podkreślać braki programów socjalnych PiS-u i proponować zmianę jakościową czy „to samo, ale lepiej/więcej”?

Po piąte: czy Robert Biedroń jest dobrym kandydatem zjednoczonej (lub podzielonej) lewicy na prezydenta?

Barbara Grobler – członkini Rady Krajowej Partii Razem i krakowskiego stowarzyszenia Miasto Wspólne, informatyczka i feministka. Współorganizatorka Czarnego Protestu w Krakowie;

Cezary Wojciech Miżejewski – polityk i działacz społeczny, były wiceminister pracy. W 1981 r. należał do Związku Młodzieży Demokratycznej. W latach 1985–1990 był członkiem Międzyzakładowego Robotniczego Komitetu „Solidarności”. W latach 1988–1990 zasilał skład kolegialnej rady naczelnej PPS-Rewolucja Demokratyczna. W 1990 r. na kongresie PPS wszedł w skład centralnego komitetu wykonawczego; w latach 1997–2001 przewodniczył CKW PPS poseł na Sejm II kadencji. Członek i pracownik Spółdzielni Socjalnej „Opoka” w Kluczach w województwie małopolskim, kieruje Ogólnopolskim Związkiem Rewizyjnym Spółdzielni Socjalnych. Współautor projektu Krajowego Programu Rozwoju Ekonomii Społecznej;

Łukasz Moll – filozof, doktorant Uniwersytetu Śląskiego, redaktor czasopisma naukowego „Praktyka Teoretyczna”, lewicowy aktywista z Górnego Śląska (obecnie związany z Partią Razem);

Małgorzata Szymaniak – politolożka, studentka/absolwentka Uniwersytetu Warszawskiego, Wiedeńskiego i Jagiellońskiego, uczestniczka tegorocznej edycji Akademii Demokracji Socjalnej, była koordynatorka w portalu Demagog.org.pl, do niedawna zamieszkała w Austrii.

Spółdzielnia Ogniwo
Kraków, ul. Paulińska 28

Eksmisje administracyjne niezgodne z prawem

Eksmisje administracyjne niezgodne z prawem

Koniec eksmisji na bruk na podstawie przepisów administracyjnych. Oznacza to, że nie będzie można eksmitować bez lokalu zastępczego pracowników służb mundurowych ani osób, które utraciły mieszkanie na podstawie specustaw, np. ustawy drogowej.

O sprawie informuje portal rp.pl. W środę Trybunał Konstytucyjny wydał wyrok ważny dla tysięcy lokatorów. Przesądził, że nie wolno eksmitować ludzi na bruk na podstawie przepisów o egzekucji w administracji. Uznał, że nie chronią one w podstawowy sposób przed bezdomnością. Naruszają także godność człowieka.

Wniosek w tej sprawie złożył do Trybunału Rzecznik Praw Obywatelskich. Zarzucił niekonstytucyjność art. 144 ustawy o postępowaniu egzekucyjnym w administracji w zakresie, w jakim uprawnia egzekutora do usunięcia eksmitowanego z lokalu na bruk. Rzecznik twierdził, że przepis narusza trzy konstytucyjne zasady: godności człowieka (art. 30), dobra rodziny (art. 71 ust. 1) oraz zaspokajania potrzeb mieszkaniowych obywateli, a także ochrony przed bezdomnością (art. 75).

W przypadku eksmisji z lokalu służb mundurowych oraz na podstawie specustaw egzekutor nie musi nawet sprawdzać, czy dana osoba ma się gdzie wyprowadzić ani jaka jest jej sytuacja rodzinna. Przepisy dają przyzwolenie na wyrzucenie na bruk całych rodzin. Co prawda rolą gminy jest udzielenie pomocy mieszkańcom, ale cierpią one na deficyt lokali.
Inaczej jest z eksmisją na podstawie przepisów kodeksu postępowania cywilnego oraz ustawy o ochronie praw lokatorów – te przepisy chronią przed bezdomnością. Zawierają długą listę osób, którym sąd w wyroku eksmisyjnym musi zapewnić prawo do lokalu socjalnego. Chodzi o m.in. o obłożnie chorych, dzieci, ciężarne czy bezrobotnych.

Pielęgniarki odchodzą

Pielęgniarki odchodzą

Perspektywa podniesienia nakładów PKB na służbę zdrowia do 6 proc. do 2025 r. jest zbyt długa. Do tego czasu odejdzie na emeryturę jedna trzecia pracujących w polskich placówkach pielęgniarek i położnych.

W zeszłym tygodniu Komitet Stały Rady Ministrów rekomendował projekt nowelizacji ustawy o świadczeniach opieki zdrowotnej, który zakłada wzrost nakładów na ochronę zdrowia do 6 proc. PKB w 2025 r. W 2018 r. na ochronę zdrowia będzie przeznaczone 4,67 proc. PKB.

Przewodnicząca związku pielęgniarek i położnych Krystyna Ptok oświadczyła, że to zbyt daleka perspektywa. Jak mówiła, w tym roku w październiku 11 tys. pielęgniarek uzyska prawo do emerytury. „Pielęgniarek w systemie zdrowia w Polsce jest 325 tys., świadczących pracę na rzecz Narodowego Funduszu Zdrowia jest 150 tys., reszta osób zatrudniona jest w podmiotach prywatnych w domach pomocy społecznej – więc ta grupa nie jest wcale taka duża” – mówiła.

„Wielokrotnie zwracaliśmy uwagę na problem starzejącego się społeczeństwa, a co za tym idzie zwiększającą się liczbę świadczeń medycznych i pogłębiające się braki kadrowe” – dodała.
Zgodnie z projektem w 2018 r. na ochronę zdrowia będzie przeznaczone 4,67 proc. PKB; a rok później 4,84 proc. Nakłady na ten cel będą wzrastać także w kolejnych latach: w 2020 r. – 5,03 proc, w 2021 r. – 5,22 proc., w 2022 r. – 5,41 proc., w 2023 r. – 5,6 proc., a w 2024 – 5,8 proc. Docelowy poziom finansowania, czyli 6 proc. PKB, będzie osiągnięty w 2025 r.