Nie taki ZUS pusty

Nie taki ZUS pusty

Rynek pracy zasypuje emerytalną dziurę. Składki były w 2017 r. tak wysokie, że ZUS nie potrzebuje pełnej dotacji z budżetu. Około 4 mld zł wróci do budżetu państwa.

Jak pisze biznes.interia.pl, już prawie 10 mld zł więcej ze składki emerytalnej zebrał ZUS w porównaniu z rokiem ubiegłym. Dotowanie z budżetu tej instytucji w pełnym wymiarze nie będzie zatem potrzebne. Zakład bez problemu sfinansuje w tym roku koszty obniżenia wieku emerytalnego.

Do końca września do Funduszu Ubezpieczeń Społecznych (którym zarządza ZUS) wpłynęło 123,7 mld zł. To 78 proc. rocznego planu i o 9,4 mld zł więcej niż rok wcześniej. ZUS założył w rocznym planie, że wpływy ze składki wzrosną rok do roku o nieco ponad 5 proc.

Składka zależy od dwóch czynników: liczby zatrudnionych oraz wysokości wynagrodzeń. Dobra sytuacja na rynku pracy powoduje, że oba rosną. Nadplanowe dochody FUS powinny się utrzymać także w kolejnych miesiącach.

Jeśli zaś tempo wzrostu wpłat pozostanie identyczne do końca roku, to FUS uzyska nie, jak zaplanowano, 159 mld zł, a o 4,7 mld zł więcej. W efekcie ZUS nie będzie potrzebował pełnej dotacji z budżetu. Zgodnie z planem miał otrzymać 46,7 mld zł, ale już wiadomo, że będzie to o 3,7 mld zł mniej. Tak zapisano w nowelizacji budżetu, nad którą prace właśnie zakończył parlament.

Dział
Aktualności
Wcześniej informowaliśmy o…

Więcej dla dzieci

Więcej dla dzieci

Ministerstwo Rodziny chce od przyszłego roku potroić wydatki na program Maluch Plus. Z budżetu ma na ten cel pójść 450 mln zł. Dotychczas wydatki wynosiły 150 mln zł rocznie.

Kilka dni temu pisaliśmy o raporcie NIK, który ujawnił, że niemożliwe jest przy obecnym tempie powstawania nowych miejsc w żłobkach osiągnąć do 2020 r. postulowanego przez Unię Europejską poziomu 33 proc. dzieci objętych taką opieką. Można go przeczytać tutaj: https://nowyobywatel.pl/2017/10/16/maluch-za-maly/ Natomiast kilka dni temu portal Business Insider zamieścił pocieszającą informację – środki przeznaczone na program zostaną od 2018 r. potrojone.

Nowe środki to m.in. 200 mln zł z Funduszu Pracy. Jak mówi minister Rafalska: „Istotnym wskaźnikiem przy podziale tych środków będą te wskaźniki, które związane są z bezrobociem – bezrobociem kobiet, bezrobociem młodych ludzi, którzy zakładają rodziny, w których rodzą się dzieci i którzy często napotykają na taką barierę ograniczającą ich przyszłą aktywność zawodową, w związku z tym, że nie ma miejsc opieki”.

Minister Rodziny podkreśla, że chce rozpropagować informacje na temat programu wśród wojewodów, ponieważ tylko w 722 gminach są jakiekolwiek miejsca opieki nad małym dzieckiem. Zdaniem Rafalskiej nowe miejsca opieki nad dziećmi może być sposobem na ograniczanie wyludniania się gmin. „Zależy mi na rozwoju miejsc opieki samorządowych, dlatego że one gwarantują rodzicom niższą odpłatność. (…) Wolałabym, żeby samorządy wykonywały osobiście zadanie własne, nie tylko przez podmioty niepubliczne, które widzą, że jest chłonny rynek, że takie są potrzeby i odpowiadają na potrzeby rodziców, ale niestety to są też podmioty rynkowe, one proponują czasami znacząco wyższą płatność” – powiedziała minister.

Bez toalety w XXI wieku

Bez toalety w XXI wieku

Prawie milion mieszkań w Polsce nie ma ubikacji, a pół miliona lokali – nawet bieżącej wody z kranu. Mówią o tym najnowsze dane GUS.

Przytacza je portal money.pl, który informuje, że według obliczeń urzędu prawie dziewięć mieszkań na sto nadal nie ma łazienki – jest to dokładnie 8,7 proc. z 14,27 mln lokali. Daje to łącznie blisko 1,2 mln mieszkań. Jakby tego było mało, około 905 tys. mieszkań nie ma toalety (6,3 proc.), a blisko 500 tys. w ogóle nie ma kranu z bieżącą wodą. Bez wodociągu „obywa się” 3,2 proc. mieszkań. To stan na 31 grudnia 2016 r.

Ogromne dysproporcje występują przede wszystkim pomiędzy miastem a wsią. W miastach w wodociąg wyposażonych jest 99,1 proc. mieszkań, podczas gdy na wsi tylko 92,1 proc. W miastach toalet i łazienki nie ma odpowiednio 2,8 i 4,5 proc. lokali. Z kolei na wsiach aż 13,7 i 17,4 proc. mieszkań.

Na koniec ubiegłego roku z badanych przez GUS około 7,56 mln zasobów mieszkaniowych (łącznie z mieszkaniami stanowiącymi odrębną własność, a zarządzanymi nadal przez spółdzielnie mieszkaniowe) w co czwartym lokalu odnotowywano zaległości w płatnościach. Łączny dług z tego tytułu szacowany jest na około 4,6 mld zł.

Mało zaangażowani?

Mało zaangażowani?

Według raportu Aon Best Emplyers Polska w odnotowała w 2017 r. rekordowo niski poziom zaangażowania pracowników. Jest on także historycznie najniższy. 52 proc. polskich pracowników nie czuje się zaangażowanymi w wykonywaną przez siebie pracę.

Jak informuje portal money.pl, badania Aon Best Employers obejmują sporą próbę, bo zostały przeprowadzone na 72 tysiącach osób, zatrudnionych w aż 72 polskich firmach. Wyniki jednoznacznie pokazują, że prawie połowa z nich nie czuje się zaangażowana w wykonywaną pracę. Sytuuje to Polskę daleko za europejskimi społeczeństwami, wśród których ogólny wskaźnik zaangażowania w wykonywane obowiązki wynosi 62 proc. (globalnie zaś 63 proc.). To historycznie największa dysproporcja pomiędzy naszym krajem a państwami europejskimi. Odnotowany w tym roku spadek zaangażowania obniżył się także w porównaniu do roku poprzedniego o 3 p. p. (z 51 proc. na 48 proc.). To bardzo dużo, jeśli weźmiemy pod uwagę fakt, że wskaźnik ten w Europie wzrósł o 4 p. p. w stosunku do roku ubiegłego (z 58 proc. do 62 proc.).

Wyniki pokazują, że najbardziej spadło poczucie lojalności pracowników w stosunku do pracodawcy, bo aż o 4 p. p. w stosunku do roku poprzedniego – z 59 proc. na 55 proc. O 3 p. p. obniżyły się także pozytywne myślenie i mówienie o firmie, w której pracujemy – z 59 proc. na 56 proc. oraz chęć działania i rozwoju w firmie – z 51 proc. na 48 proc. Dlaczego?
„Pracownicy przychodząc do nowej firmy mają wysokie poczucie zaangażowania, które wynika z samego faktu rozpoczynania nowego etapu w życiu zawodowym. Niestety po jakimś czasie zaczynają odczuwać brak zainteresowania ze strony przełożonego, czują, że nie są wystarczająco ważni i docenieni w oczach pracodawcy, zarówno w kontekście wynagrodzenia, jak i pozafinansowych aspektów. Nie czują się też częścią sukcesów firmy. Dlatego ich lojalność drastycznie spada i odchodzą, a firma wpada w błędne koło zmagania się z niedoborem pracowników” – wyjaśnia Magdalena Warzybok z Aon Hewitt. „Mamy też coraz większe oczekiwania, dlatego świadczenia pozafinansowe, takie jak karnety na basen, fitness czy do centrów medycznych nie robią już na nas wrażenia. To już nie benefit od pracodawcy i karta przetargowa w rekrutacji, a podstawowy wymóg kandydatów do pracy” – dodaje.

Mimo obserwowanego w polskiej gospodarce wzrostu płac wciąż nie jesteśmy też zadowoleni ze swojego wynagrodzenia. Aż 74 proc. respondentów uznało, że ich wynagrodzenie nie jest adekwatne do ich wkładu w wykonywaną pracę.