Quebec pomoże obywatelom?

Quebec pomoże obywatelom?

Quebec to po Ontario kolejna kanadyjska prowincja, która chce wprowadzić powszechny dochód gwarantowany. Taka decyzja pozwoliłaby wyjść z ubóstwa nawet stu tysiącom jej mieszkańców.

Portal bankier.pl pisze, że pilotażowe wsparcie w postaci czeków wysyłanych 4 tysiącom mieszkańców Ontario rozpoczęto już w październiku. Władze Quebecu chcą uczynić pomoc bardziej powszechną – a mianowicie przekazać dodatkowe środki aż 84 tysiącom osób, co według szacunków ma wydobyć z ubóstwa 100 tysięcy ludzi.

Plan rządu jest pięcioletni, wypłata pierwszych środków ma się zacząć w przyszłym roku i rosnąć stopniowo do 2023 r. Program ma objąć osoby z poważnymi trudnościami na rynku pracy, jak to określono w rządowym komunikacie. W połączeniu z innymi źródłami uzupełniania istniejących dochodów przez różne formy pomocy społecznej świadczenie gwarantowane pozwoli samotnym osobom zwiększyć dochód do ich dyspozycji o 41,4 proc., a bezdzietnym parom – o 39,6 proc. W programie zawarto propozycje wsparcia dla szukających pracy, a także dla młodych ludzi z niezamożnych rodzin, którzy chcieliby skończyć studia. Przewidziano też dotacje dla przedszkoli, by osoby niezamożne mogły korzystać z tej formy opieki nad dziećmi. W sumie wprowadzonych zostanie ponad 40 dodatkowych rozwiązań ułatwiających zatrudnienie.

Wartość programu to 3 mld dolarów kanadyjskich.

Dział
Aktualności
Wcześniej informowaliśmy o…

Dekady pracy na mieszkanie?

Dekady pracy na mieszkanie?

Przy obecnych płacach przeciętny polski pracownik musiałby oszczędzać na zakup mieszkania przez co najmniej 36 lat.

Forsal.pl przywołuje niedawno opublikowane przez GUS badania, według których przeciętne miesięczne wynagrodzenie w sektorze przedsiębiorstw wynosi obecnie 4600 zł brutto. Ma ono niewiele wspólnego z prawdziwymi realiami rynku pracy, ale nawet jeśli założymy, że jest autentycznie „przeciętne” dla części grup zawodowych, to nawet dostający tyle pracownik musiałby pracować na mieszkanie o powierzchni 55 metrów kwadratowych… przez minimum 36 lat.

Dotyczy to sytuacji, gdy pod uwagę weźmiemy uśrednioną dla całego kraju cenę metra kwadratowego mieszkania – 4635 zł w 2016 r. Drugim założeniem jest przyjęcie, że taka osoba odkładałaby miesięcznie 20 proc. swojego wynagrodzenia netto, co w przypadku wielu rodzin jest zupełnie niemożliwe.

36 lat to jednak nie najgorszy wynik z tych, do jakich doszli analizujący sytuację na rynku mieszkaniowym eksperci portalu RynekPierwotny.pl. Otóż jeśli weźmiemy pod uwagę nie cenę uśrednioną za metr, lecz tę obowiązującą dla siedmiu największych rynków w Polsce (najdroższych miast), to okres ten wydłuża się do 47 lat.

Analitycy przyjrzeli się także sytuacji osób zarabiających najmniej na rynku. O wiele dłużej na lokum musiałaby pracować osoba otrzymująca 1383 zł netto, czyli wynagrodzenie nadal nieosiągalne dla 10 proc. pracowników. W przypadku takiego człowieka z miesięczną pensją 1383 zł przykładowy czas pracy na mieszkanie wynosi odpowiednio 60 lat (lokal mający średnią cenę za metr) i 75 lat (lokal ze średnią ceną z siedmiu największych rynków). Analogiczny czas pracy na mieszkanie to 19 lat i 25 lat po uwzględnieniu sytuacji osoby zarabiającej 7200 zł brutto. Problem polega na tym, że w październiku 2016 r. takie wynagrodzenie (ok. 5083 zł netto) było nieosiągalne dla 90 proc. etatowych pracowników z podmiotów zatrudniających przynajmniej 10 osób.

Będzie praca

Będzie praca

Jak wynika z Barometru Perspektyw Zatrudnienia przygotowanego przez Manpower Group, prognozy wzrostu zatrudnienia są dla Polski najlepsze od 2010 r. 91 proc. działających na terenie kraju firm deklaruje wzrost zatrudnienia lub jego stabilizację w I kwartale 2018 r.

Najwięcej miejsc pracy będzie w handlu detalicznym i hurtowym, produkcji przemysłowej oraz w restauracjach i hotelach.

Opublikowany dziś raport informuje, że polscy pracodawcy są zauważalnie optymistyczni co do planów zwiększania zatrudnienia w najbliższych trzech miesiącach. Prognoza netto zatrudnienia po korekcie sezonowej plasuje się na poziomie +11 proc. To najwyższy wynik dla naszego kraju od IV kwartału 2010 roku. Zarówno w ujęciu kwartalnym, jak i rocznym prognoza uległa poprawie, odpowiednio o 2 i 3 punkty procentowe.

W I kwartale 2018 r. w dziewięciu z dziesięciu badanych sektorów prognoza netto zatrudnienia jest dodatnia. Największy optymizm widoczny jest w sektorze handlu detalicznego i hurtowego (+22 proc.) oraz produkcji przemysłowej (+19 proc.).
Kolejne branże, które uzyskały wysoką prognozę netto zatrudnienia to restauracje i hotele (+14 proc.), kopalnie i przemysł wydobywczy (+11 proc.) oraz budownictwo (+10 proc.). Dodatnie wyniki odnotowano również dla instytucji sektora publicznego (+9), transportu, logistyki i komunikacji (+8 proc.), rolnictwa, leśnictwa i rybołówstwa (+4 proc.) oraz energetyki, gazownictwa i wodociągów (+2 proc.). Ujemną prognozę netto zatrudnienia uzyskano dla sektora finanse, ubezpieczenia, nieruchomości i usługi (-2 proc.).

Firmy będą nie tylko zatrudniać, ale także zwiększać pensje. Z początkiem roku pracownicy znacznie częściej niż w innych kwartałach spodziewać się mogą podwyżek wynagrodzenia, jak wynika z badania Randstad „Plany pracodawców”. Deklaruje tak 43 proc. respondentów. Przed kwartałem odsetek ten był niższy aż o 14 punktów procentowych.

Nie ma kasy na raka

Nie ma kasy na raka

Według raportu Najwyższej izby Kontroli, Polska leczy raka gorzej niż większość państw unijnych.

Jak pisze rynekzdrowia.pl, każdego roku z powodu nowotworów umiera w naszym kraju aż 95 tys. osób. Dzieje się tak m.in. dlatego, że polska służba zdrowia nie radzi sobie z wykrywaniem raka we wczesnych stadiach, gdy pacjentom można jeszcze skutecznie pomóc. Mamy problem z zapewnieniem wszystkim pacjentom dostępu do szybkiej i skoordynowanej diagnostyki onkologicznej. W wielu przypadkach nie jesteśmy w stanie postawić precyzyjnej diagnozy, a w konsekwencji zastosować optymalnych procedur terapeutycznych. Wiele do życzenia pozostawia także kompleksowość i jakość udzielanych świadczeń.

Eksperci podkreślają brak narodowej strategii walki z rakiem. Szybkiej reformy wymaga organizacja badań patomorfologicznych. Rzetelnie wykonane badanie staje się podstawą do trafnej diagnozy i spersonalizowanego leczenia. Rozbudowana sprawozdawczość pochłania ogromne ilości papieru i lwią część czasu lekarzy oraz wciąż nie przekłada się powstanie banku informacji, dzięki któremu wiedzielibyśmy o nowotworach więcej. Brakuje systemu, który spinałby wszystkie dane i pozwalał wyciągać z nich wnioski.
Eksperci zwracali także uwagę, że jedna trzecia nowotworów związana jest z paleniem papierosów. Z tego powodu część akcyzy powinna być zgodnie z prawem przeznaczana na walkę z rakiem. Tak się jednak nie dzieje.
Obecnie nawet co piąty chory nie podejmuje leczenia, a co czwarty nie kontynuuje go po zabiegu chirurgicznym.