Handel potrzebuje ludzi

Handel potrzebuje ludzi

1 marca br. w życie wchodzi ustawa o zakazie pracy w niedziele (początkowo tylko dwie w miesiącu). Już 11 marca pierwsza niedziela bez centrów handlowych i dyskontów. Nie należy jednak obawiać się zmniejszenia liczby miejsc pracy, ponieważ w handlu brakuje obecnie aż 150 tys. osób, a w 2017 r. sieci handlowe wręcz licytowały się na podwyżki dla pracowników.

Jak mówi w wywiadzie dla portalu dlahandlu.pl Alfred Bujara, przewodniczący Sekcji Krajowej Pracowników handlu NSZZ „Solidarność”, niedziela wcale nie generowała największych ani porównywalnych z innymi dniami tygodnia obrotów. Klienci przychodzili przejść się po centrum handlowym, popatrzeć, przymierzyć – ale nie kupić. Zaznacza, że nie ma obaw co do znaczącego zmniejszenia liczby zatrudnionych w branży, ponieważ handel odbije sobie niedzielne braki w inne dni – zwłaszcza w piątki i soboty, kiedy zgodnie z przewidywaniami ma wzrosnąć zainteresowanie zakupami żywności. „Nikt nie będzie chodził boso dlatego, że nie kupi butów w niedzielę” – mówi Bujara,

Z raportu firmy doradczej Trio Advisory „Przegląd Wynagrodzeń. Sieci handlowe jesień 2017” wynika, że w zeszłym roku podwyżki na stanowiskach bazowych w sieciach handlowych wyniosły 15 proc. rok do roku. „Już od dwóch lat zauważyliśmy bardzo mocną tendencję wzrostową wynagrodzeń na stanowiskach najniższego szczebla. Jest to związane z brakiem osób zainteresowanych podjęciem pracy. Sektor sieci handlowych ze względu na barierę językową nie może w tak dużym stopniu ratować się pracownikami z zza wschodniej granicy” – dodaje Mateusz Miciul, konsultant Trio Advisory, współautor raportu.

Dział
Aktualności
Wcześniej informowaliśmy o…

Ciężka praca, godna płaca

Ciężka praca, godna płaca

W piątek w kilku niemieckich fabrykach samochodów miały miejsce 24-godzinne strajki. Objęły one zakłady m.in. Porsche, BMW, Audi i Daimler. Protestowały również załogi producentów części samochodowych, m.in. Schaefflera i SKF. Akcję strajkową zorganizował związek zawodowy IG Metall. W strajku wzięło udział ponad 200 tysięcy osób zatrudnionych w ponad stu firmach na terenie Niemiec.

Jak pisze portal biznes.interia.pl, piątek był ostatnim z trzech dni dobowych strajków ostrzegawczych w przemyśle metalowym i elektrotechnicznym. W tych branżach pracują prawie 4 mln robotników, którzy obecnie domagają się podwyżek.

Według przedstawicieli związku, w największej niemieckiej fabryce BMW w Dingolfing o godz. 5 rano w piątek od stanowisk pracy odeszło 13,7 tys. zatrudnionych, co oznacza, że tego dnia nie zostało wyprodukowanych 1600 aut.

W trzech zakładach Daimlera i Porsche w Badenii-Wirtembergii do akcji przyłączyło się około 3,6 tys. pracowników nocnej zmiany, jak poinformowała w piątek rano rzeczniczka IG Metall w Stuttgarcie. Również w fabrykach Audi w Ingolstadt i Muenchmuenster produkcja stanęła na 24 godziny. Szacuje się, że w strajku wzięło udział ponad 200 tysięcy osób zatrudnionych w ponad stu firmach na terenie Niemiec.

Strajki ostrzegawcze zorganizowano po zerwaniu negocjacji z pracodawcami tydzień wcześniej. Do ponownych rozmów między stronami ma dojść w tym tygodniu.

Dzieci nie płacą

Dzieci nie płacą

Od lipca dzieci do 15. roku życia mieszkające w Szczecinie lub dojeżdżające do niego z gmin ościennych będą mogły korzystać za darmo z komunikacji miejskiej.

Zmiana obejmie także młodsze dzieci, które do czasu rozpoczęcia nauki będą mogły poruszać się transportem publicznym tylko na podstawie dowodu tożsamości, bez biletu.

Jak informuje portal wszczecinie.pl, dzieci chodzące do szkoły podstawowej będą korzystać z komunikacji na podstawie spersonalizowanej Szczecińskiej Karty Aglomeracyjnej. Nowe przepisy obowiązywać będą od 1 lipca 2018 r. projekt uchwały przygotował klub radnych Prawa i Sprawiedliwości. Poparty został on zarówno przez radnych Platformy Obywatelskiej, jak i bezpartyjnych.

Na dotychczasowych zasadach, z 50-procentową ulgą, bilety będą musieli kupować uczniowie liceów, techników, szkół zawodowych i policealnych, a także studenci.

Sprawiedliwość coraz bliżej

Sprawiedliwość coraz bliżej

Prezes zawierciańskiej Huty Szkła Jarosław Chłosta, oszust, który doprowadził ją do ruiny i nie płacił pracownikom należnych im wynagrodzeń, został dziś skazany na 5 miesięcy więzienia w zawieszeniu na dwa lata.

O sprawie w okolicy mówi się od lat. Huta przechodziła kolejne przekształcenia, a prezes doprowadził ją do stanu upadłości na fali swoich haniebnych zaniechań. Pomimo długów, jakie miał w urzędach i u załogi, kontynuował produkcję po ogłoszeniu upadłości pod innym szyldem, pracownikom płacąc… w szkle. Zdesperowani ludzie byli zmuszeni chodzić po domach i próbować sprzedać produkowane przez siebie wyroby szklane sąsiadom i rodzinie.

Dziś sąd w Zawierciu uznał, że prezes jest winien stawianych mu zarzutów. To jednak tylko pierwszy krok ku pełnej sprawiedliwości – wykorzystywani pracownicy zakładu nadal czekają na zaległe wynagrodzenia, których sumy idą w setki tysięcy złotych. Zakład nadal można uratować, a jego unikatowa linia produkcyjna może w przyszłości przynosić zyski. Pojawiły się pomysły na przejęcie go przez województwo, a także zmiany go w muzeum techniki z czynną produkcją.

Wyrok nie jest prawomocny.