Pomoc dla uczniów z problemami

Pomoc dla uczniów z problemami

MEN pracuje nad nowymi rozwiązaniami – w każdej szkole ma być pedagog i psycholog.

Jak informuje serwis gazetaprawna.pl, poradnie psychologiczno-pedagogiczne mają być dostępne od ręki i w dogodnych godzinach. Obecnie dzieci czekają na poradę nawet kilka miesięcy, a konsultacje bywają wyznaczane w godzinach zajęć szkolnych. Powodem są cięcia etatów w poradniach – samorządy na nich oszczędzają. W rezultacie rodzice musieli szukać wsparcia w placówkach prywatnych, gdzie często pracowali ci sami specjaliści.

MEN pracuje nad ustawą o pomocy dla dzieci i młodzieży ze specjalnymi potrzebami. Ma być ona kolejnym etapem dzielenia ustawy o systemie oświaty na kilka mniejszych (pojawiła się już ustawa o finansowaniu zadań oświatowych i prawo oświatowe). Nowe rozwiązania mają zacząć obowiązywać od przyszłego roku.

Poradnie psychologiczno-pedagogiczne będą musiały ściślej niż do tej pory współpracować z placówkami oświatowymi. Mają być faktycznie zaangażowane w rozwiązywanie szkolnych problemów. Do końca marca przedstawiciele poradni wspólnie z pracownikami MEN muszą ustalić sześć modeli współpracy z placówkami oświatowymi. Te rozwiązania znajdą się później w projektowanej ustawie. „Chcemy wprowadzić takie rozwiązania prawne, które wymuszą na pracownikach poradni większą dyspozycyjność wobec uczniów i rodziców. Nie może być tak, że proponuje się poranne godziny pracy, a po południu specjalista z poradni samorządowej idzie sobie dorobić do prywatnej” – mówi jeden urzędników MEN, który uczestniczy w pracach na ustawą.

Problem zauważają również oświatowe związki zawodowe. „Obecnie mamy ok. 2,5 tys. psychologów szkolnych na 30 tys. placówek. Praktycznie w żadnym przedszkolu nie ma takiego specjalisty” – mówi Sławomir Wittkowicz, szef Branży Nauki, Oświaty i Kultury Forum Związków Zawodowych

Dział
Aktualności
Wcześniej informowaliśmy o…

Zasiłek opiekuńczy cztery lata dłużej?

Zasiłek opiekuńczy cztery lata dłużej?

Uprawnienia do zasiłku opiekuńczego dla rodziny dziecka chorego prawdopodobnie zostaną przedłużone do 18. roku życia. Taką zmianę ma przynieść nowelizacja ustaw dotyczących drugiego etapu programu „Za życiem”. Opiekunowie dzieci niepełnosprawnych będą także mogli wykonywać telepracę lub pracę w elastycznym wymiarze.

Do tej pory rodzina dziecka chorego otrzymywała możliwość pobierania zasiłku opiekuńczego tylko do 14. roku życia podopiecznego. Liczbę dni wolnych od pracy na opiekę nad chorym wydłużono z 14 do 30.

6 lutego w sejmie odbyło się pierwsze czytanie nowelizacji ustawy. Wydłuża ona okres wsparcia do momentu osiągnięcia przez chorego pełnoletności oraz wprowadza bardziej elastyczne formy pracy dla opiekunów osób niepełnosprawnych.

Projekt został poddany konsultacjom społecznym m.in. poprzez konferencje, warsztaty i bezpośrednie spotkania robocze z zainteresowanymi środowiskami. Był także opiniowany przez Komisję Wspólną Rządu i Samorządu Terytorialnego. Opinia była pozytywna, a 9 stycznia Rada Ministrów przyjęła projekt i przedłożyła go Wysokiej Izbie.

W ramach ustawy poszerzone zostaną możliwości korzystania z elastycznych form organizacji czasu pracy dla opiekunów osób niepełnosprawnych (w tym z ruchomego czasu pracy i z telepracy), w zależności od możliwości pracodawcy i potrzeb pracownika. Z prawa do korzystania z indywidualnego rozkładu czasu pracy lub ruchomego czasu pracy albo wykonywania pracy w systemie przerywanego czasu pracy na podstawie wniosku wiążącego pracodawcę będą mogli korzystać:

– pracownik-małżonek albo pracownik-rodzic dziecka w fazie prenatalnej w przypadku ciąży powikłanej,
– pracownik-rodzic dziecka posiadającego zaświadczenie o ciężkim i nieodwracalnym upośledzeniu albo nieuleczalnej chorobie zagrażającej życiu, które powstały w prenatalnym okresie jego rozwoju lub w czasie porodu,
– pracownik-rodzic dziecka niepełnosprawnego lub ze szczególnymi potrzebami edukacyjnymi.

To nie koniec zmian. Pracownikom-rodzicom dziecka posiadającego zaświadczenie o ciężkim i nieodwracalnym upośledzeniu albo nieuleczalnej chorobie zagrażającej życiu, które powstały w prenatalnym okresie rozwoju dziecka lub w czasie porodu, a także dziecka niepełnosprawnego lub ze szczególnymi potrzebami edukacyjnymi, przyznano prawo wykonywania pracy w formie telepracy na podstawie wniosku wiążącego pracodawcę.

Przewidziano również możliwość stosowania telepracy na podstawie wniosku niewiążącego pracodawcy, także u tych pracodawców, u których nie zawarto w tej sprawie formalnego porozumienia z przedstawicielstwem załogi. Zatem zmiany te są adresowane do wszystkich pracowników. Osoby te będą mogły na ogólnych zasadach wnioskować o wykonywanie pracy w formie telepracy.

Z uprawnień kierowanych do pracowników-rodziców będzie można korzystać do ukończenia przez dziecko 18 lat, a także po ukończeniu przez nie 18. roku życia. Oznacza to, że z nowych uprawnień będą mogli korzystać pracownicy opiekujący się dorosłym dzieckiem, bo przyjęto, że upośledzenie czy niepełnosprawność mają charakter trwały.

Handel potrzebuje ludzi

Handel potrzebuje ludzi

1 marca br. w życie wchodzi ustawa o zakazie pracy w niedziele (początkowo tylko dwie w miesiącu). Już 11 marca pierwsza niedziela bez centrów handlowych i dyskontów. Nie należy jednak obawiać się zmniejszenia liczby miejsc pracy, ponieważ w handlu brakuje obecnie aż 150 tys. osób, a w 2017 r. sieci handlowe wręcz licytowały się na podwyżki dla pracowników.

Jak mówi w wywiadzie dla portalu dlahandlu.pl Alfred Bujara, przewodniczący Sekcji Krajowej Pracowników handlu NSZZ „Solidarność”, niedziela wcale nie generowała największych ani porównywalnych z innymi dniami tygodnia obrotów. Klienci przychodzili przejść się po centrum handlowym, popatrzeć, przymierzyć – ale nie kupić. Zaznacza, że nie ma obaw co do znaczącego zmniejszenia liczby zatrudnionych w branży, ponieważ handel odbije sobie niedzielne braki w inne dni – zwłaszcza w piątki i soboty, kiedy zgodnie z przewidywaniami ma wzrosnąć zainteresowanie zakupami żywności. „Nikt nie będzie chodził boso dlatego, że nie kupi butów w niedzielę” – mówi Bujara,

Z raportu firmy doradczej Trio Advisory „Przegląd Wynagrodzeń. Sieci handlowe jesień 2017” wynika, że w zeszłym roku podwyżki na stanowiskach bazowych w sieciach handlowych wyniosły 15 proc. rok do roku. „Już od dwóch lat zauważyliśmy bardzo mocną tendencję wzrostową wynagrodzeń na stanowiskach najniższego szczebla. Jest to związane z brakiem osób zainteresowanych podjęciem pracy. Sektor sieci handlowych ze względu na barierę językową nie może w tak dużym stopniu ratować się pracownikami z zza wschodniej granicy” – dodaje Mateusz Miciul, konsultant Trio Advisory, współautor raportu.

Ciężka praca, godna płaca

Ciężka praca, godna płaca

W piątek w kilku niemieckich fabrykach samochodów miały miejsce 24-godzinne strajki. Objęły one zakłady m.in. Porsche, BMW, Audi i Daimler. Protestowały również załogi producentów części samochodowych, m.in. Schaefflera i SKF. Akcję strajkową zorganizował związek zawodowy IG Metall. W strajku wzięło udział ponad 200 tysięcy osób zatrudnionych w ponad stu firmach na terenie Niemiec.

Jak pisze portal biznes.interia.pl, piątek był ostatnim z trzech dni dobowych strajków ostrzegawczych w przemyśle metalowym i elektrotechnicznym. W tych branżach pracują prawie 4 mln robotników, którzy obecnie domagają się podwyżek.

Według przedstawicieli związku, w największej niemieckiej fabryce BMW w Dingolfing o godz. 5 rano w piątek od stanowisk pracy odeszło 13,7 tys. zatrudnionych, co oznacza, że tego dnia nie zostało wyprodukowanych 1600 aut.

W trzech zakładach Daimlera i Porsche w Badenii-Wirtembergii do akcji przyłączyło się około 3,6 tys. pracowników nocnej zmiany, jak poinformowała w piątek rano rzeczniczka IG Metall w Stuttgarcie. Również w fabrykach Audi w Ingolstadt i Muenchmuenster produkcja stanęła na 24 godziny. Szacuje się, że w strajku wzięło udział ponad 200 tysięcy osób zatrudnionych w ponad stu firmach na terenie Niemiec.

Strajki ostrzegawcze zorganizowano po zerwaniu negocjacji z pracodawcami tydzień wcześniej. Do ponownych rozmów między stronami ma dojść w tym tygodniu.