Ratownictwo tylko państwowe

Ratownictwo tylko państwowe

To koniec prywatnych karetek. 6 lutego br. sejmowa komisja zdrowia poparła tzw. małą nowelizację ustawy o Państwowym Ratownictwie Medycznym. Prywatne podmioty takie świadczenia będą mogły realizować tylko do końca 2018 r., a dyspozytornie medyczne staną się komórką organizacyjną urzędów wojewódzkich. Coraz bliżej do w pełni państwowego ratownictwa.

Jak pisze rynekzdrowia.pl, celem nowelizacji jest wzmocnienie wpływu państwa na bezpieczeństwo zdrowotne obywateli, którzy znajdą się w sytuacji nagłego zagrożenia zdrowia lub życia. „Pozostałe służby ratownicze (Państwowa Straż Pożarna i Policja) są instytucjami o charakterze publicznym, a ich działalność jest gwarantowana przez państwo. Ratownictwo medyczne na tle tych służb stanowi wyjątek – co wymaga naprawy” – przekonuje resort zdrowia.

Projekt przewiduje, że umowy na wykonywanie zadań zespołów ratownictwa medycznego (karetek z obsadą) będą powierzane wyłącznie podmiotom leczniczym w formie samodzielnych publicznych zakładów opieki zdrowotnej, jednostek budżetowych oraz spółek kapitałowych z co najmniej większościowym udziałem Skarbu Państwa lub jednostki samorządu terytorialnego.

Wszystkie umowy, jakie prywatne firmy zawarły z NFZ na ratownictwo medyczne, zakończą się 31 grudnia 2018 r. Wiceminister zdrowia Marek Tombarkiewicz poinformował, że ta sytuacja dotyczy 135 prywatnych zespołów ratownictwa medycznego (karetek) na 1543 zespoły funkcjonujące w systemie.

Od 1 stycznia 2021 r. dyspozytornia medyczna ma być komórką organizacyjną urzędu wojewódzkiego. Projekt powiększa też katalog osób, którym będzie przysługiwała ochrona przewidziana dla funkcjonariuszy publicznych o osoby udzielające pomocy medycznej w szpitalnym oddziale ratunkowym, dyspozytorów medycznych oraz wojewódzkich koordynatorów ratownictwa medycznego. Ma to, jak uzasadnia MZ, zapobiegać znieważaniu, groźbom lub fizycznym atakom na personel medyczny. Obecnie na mocy art. 5 ustawy o Państwowym Ratownictwie Medycznym status funkcjonariusza publicznego mają te osoby, które udzielają pierwszej pomocy, kwalifikowanej pierwszej pomocy oraz podejmujące medyczne czynności ratunkowe.

Sumaryczny koszt nowego systemu w ciągu 10 lat – jego utworzenia i funkcjonowania, a także kosztów obowiązkowych szkoleń dla dyspozytorów medycznych, budowy i wyposażenia Krajowego Centrum, utworzenia całego zaplecza technicznego, łącznie z własną serwerownią dla systemu – wyniesie 357 mln zł.

Dział
Aktualności
Wcześniej informowaliśmy o…

Aktor za półdarmo

Aktor za półdarmo

O swoje prawa do godnej płacy i odpoczynku zaczynają walczyć statyści z planów filmowych i reklamowych, którzy otrzymują za kilkanaście godzin pracy dziennie wynagrodzenie rzędu 50 zł.

Według polskiego prawa minimalna stawka godzinowa to niemal 14 zł. „Statyści są umawiani pod autobus na plan na godz. 4:30. Podpisują listę, zaczynają oficjalnie pracę. Z powrotem odwożeni są o godz. 24-1 w nocy. To jest 21 godzin pracy. Dostają za to 60 zł!” – mówi Artur Domagała, jeden z organizatorów buntu tej grupy zawodowej. Statyści oczekują na ujęcia na dworze i nie dostają posiłków, a jedynie zupkę w proszku i bułkę. Nie mają miejsca pod dachem, gdzie mogliby się schronić, bez względu na pogodę.

Skąd takie niskie stawki? Wszystkie filmy, seriale, paradokumenty, składają do Polskiego Instytutu Sztuki Filmowej podanie o dotacje na produkcje. PISF na statystę przeznacza 120 zł plus VAT. Ale jest to dotacja właśnie, a nie wszystkie pieniądze do wydania na zatrudnienie jednej osoby. Produkcja bierze te pieniądze do siebie. Potem dogaduje się z agencją aktorską, której płaci 120 zł, ale z już wliczonym VAT-em. Agencja, po odliczeniu VAT, ma ok. 90 zł. 50 zł z tego dostaje statysta, reszta jest czystym zyskiem agencji. Wszyscy na tym zarabiają, tylko nie statysta.

Czego chcą statyści? „Przede wszystkim trzeba znormalizować warunki dla wszystkich. Do 10 godzin pracy niech będzie np. 10 zł za godzinę. Ale niech statyści mają prawo do ciepłego obiadu i miejsca, aby móc się ogrzać i mieć pomieszczenie pod dachem” – wylicza Domagała. Chce także wprowadzenia minimalnej stawki dla ról epizodycznych na poziomie 500 zł za dzień zdjęciowy. Obecnie jest tak, że w popularnych ostatnio produkcjach paradokumentalnych naturszczykom płaci się dwa razy mniej.

W najbliższym czasie zapowiada się powstanie związku zawodowego bądź stowarzyszenia pracowników planu filmowego. Domagała podkreśla, że chce, by weszli do niego także Ukraińcy i Wietnamczycy, aby solidarność zawodowa objęła całe środowisko.

Odpoczynek prawem pracownika

Odpoczynek prawem pracownika

Ponad dwa miliony niemieckich pracowników wygrały walkę o skrócenie tygodnia pracy do 28 godzin. 700 firm dam im możliwość pracowania w takim trybie przez dwa lata, zanim powrócą do 35-godzinnego tygodnia pracy.

Pracodawcy zgodzili się na żądania największego związku zawodowego w kraju, IG Metall. Porozumienie zostało zawarte pod presją strajku, który trwał w zeszłym tygodniu w wielu zakładach produkcyjnych, m.in. w branży motoryzacyjnej.

IG Metall cieszy się z wygranej i zapewnia, że taka elastyczność pomoże pracownikom dbać o rodziny. Wynagrodzenie jednak zostanie zmniejszone proporcjonalnie, a nowa umowa daje pracownikom możliwość pracy 40 godzin w tygodniu, aby ci mogli zarobić więcej.
Zatrudnieni nienależący do związków zawodowych również mogą skorzystać z umowy wynegocjowanej przez IG Metall.

Najdłużej tydzień roboczy trwa w Wielkiej Brytanii, a najkrócej w Danii. Przeciętnie pracownicy pełnoetatowi w Wielkiej Brytanii spędzają największą liczbę godzin tygodniowo w swojej głównej pracy (42,3 godziny). Powyżej średniej pracują też zatrudnieni na Cyprze (41,7), w Austrii (41,4), w Grecji (41,2), w Polsce i w Portugalii (41,1).

Pomoc dla uczniów z problemami

Pomoc dla uczniów z problemami

MEN pracuje nad nowymi rozwiązaniami – w każdej szkole ma być pedagog i psycholog.

Jak informuje serwis gazetaprawna.pl, poradnie psychologiczno-pedagogiczne mają być dostępne od ręki i w dogodnych godzinach. Obecnie dzieci czekają na poradę nawet kilka miesięcy, a konsultacje bywają wyznaczane w godzinach zajęć szkolnych. Powodem są cięcia etatów w poradniach – samorządy na nich oszczędzają. W rezultacie rodzice musieli szukać wsparcia w placówkach prywatnych, gdzie często pracowali ci sami specjaliści.

MEN pracuje nad ustawą o pomocy dla dzieci i młodzieży ze specjalnymi potrzebami. Ma być ona kolejnym etapem dzielenia ustawy o systemie oświaty na kilka mniejszych (pojawiła się już ustawa o finansowaniu zadań oświatowych i prawo oświatowe). Nowe rozwiązania mają zacząć obowiązywać od przyszłego roku.

Poradnie psychologiczno-pedagogiczne będą musiały ściślej niż do tej pory współpracować z placówkami oświatowymi. Mają być faktycznie zaangażowane w rozwiązywanie szkolnych problemów. Do końca marca przedstawiciele poradni wspólnie z pracownikami MEN muszą ustalić sześć modeli współpracy z placówkami oświatowymi. Te rozwiązania znajdą się później w projektowanej ustawie. „Chcemy wprowadzić takie rozwiązania prawne, które wymuszą na pracownikach poradni większą dyspozycyjność wobec uczniów i rodziców. Nie może być tak, że proponuje się poranne godziny pracy, a po południu specjalista z poradni samorządowej idzie sobie dorobić do prywatnej” – mówi jeden urzędników MEN, który uczestniczy w pracach na ustawą.

Problem zauważają również oświatowe związki zawodowe. „Obecnie mamy ok. 2,5 tys. psychologów szkolnych na 30 tys. placówek. Praktycznie w żadnym przedszkolu nie ma takiego specjalisty” – mówi Sławomir Wittkowicz, szef Branży Nauki, Oświaty i Kultury Forum Związków Zawodowych