Górniczy gniew

Górniczy gniew

Anonimowy górnik z kopalni Bogdanka w województwie lubelskim wywołał spore poruszenie wśród załogi, pisząc list otwarty do mediów, w którym porównał wysokość zarobków i premii zarządu i zwykłych pracowników.

Sprawą „wkur…ego górnika”, jak sam nazwał się autor, który napisał bardzo ostry list do zarządu kopalni węgla kamiennego, zainteresowały się media. List miał był wielokrotnie potajemnie kolportowany pomiędzy pracownikami.

Do autora dotarł „Dziennik Wschodni”. Mężczyzna powiedział, że ma już dość sytuacji w swoim miejscu pracy i przyznał, że przeanalizował sytuację płac i premii. Z jego analizy wynika, że od 6 lat premie górników systematycznie z każdym miesiącem maleją, podczas gdy premie przyznawane zarządowi wzrosły. „W 2013 jeszcze mieliśmy równe premie, po 30 proc. Od 2015 roku wskaźniki rozjechały się, my spadamy, zarząd rośnie do 50 proc. Za grudzień górnicy dołowi wzięli na rękę, z premią, od 3500 do 4200 złotych wypłaty. Prezesi mieli kilkadziesiąt razy więcej” – ujawnił górnik w rozmowie z reporterami.

W liście „wkur…y górnik” opisał także wypłaty z 2013 roku. Okazuje się, że każdy z członków 6-osobowego zarządu dostał wypłatę z premiami w wysokości średnio 72 451 zł miesięcznie. Rekordzistą jest prezes kopalni Zbigniew Stopa, który otrzymywał 102 tys. zł. W 2016 roku prezes Stopa zarobił już 1,37 miliona zł, co oznacza, że zarabiał ponad 114 tys. miesięcznie.

Autor listu przyznaje, że chodzi nie tylko o pieniądze, ale również o bezpieczeństwo. Nie każdy może pracować w kopalni, a coraz mniej młodych ludzi decyduje się na taką formę pracy: „Od kilku lat systematycznie maleje zatrudnienie, przy stale rosnącym wydobyciu i produkcji węgla. Dane są w moim liście. A co na to związki zawodowe? Nic, nie reprezentują naszych interesów, bo chodzą na pasku zarządu. Jak może być inaczej, skoro nawet pracują w tym samym budynku. Zobaczymy, czy wykażą się w sprawie premii. Jak nie, to założymy nowy związek, z siedzibą poza kopalnią. Dziś jesteśmy skazani sami na siebie”.

Dział
Aktualności
Wcześniej informowaliśmy o…

Pracownik – cenne dobro

Pracownik – cenne dobro

Wszystko wskazuje na to, że w 2018 r. w wielu sektorach rynku pracy będzie nadal więcej ofert niż chętnych.

Barometr Zawodów 2018, sporządzony przez wojewódzkie urzędy pracy na zlecenie Ministerstwa Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej, pokazuje, że w rozpoczynającym się roku nadal będą występować problemy ze znalezieniem pracowników. Deficyt pracowników w największym stopniu dotknie branżę budowlaną, transportowo-spedycyjną, gastronomiczną, przetwórczą oraz opiekę zdrowotną.

Jak pisze puls.hr, a trudności ze znalezieniem pracowników mają wpływ m.in.: mało atrakcyjne oferty, niskie wynagrodzenia, trudne warunki pracy, konieczność dojazdów do miejsca pracy, brak umiejętności wymaganych przez pracodawców, niewystarczające doświadczenie zawodowe, utrata kwalifikacji, przerwa w kształceniu w niektórych zawodach.

W porównaniu do roku ubiegłego znacznie zmniejszyła się liczba zawodów prognozowanych jako nadwyżkowe. Pracodawcy chętniej sięgają po pracowników, którzy do tej pory nie mogli znaleźć pracy w swoim wyuczonym zawodzie.

W coraz większej grupie zawodów obserwuje się duży napływ obcokrajowców (głównie Ukraińców). Zainteresowanie cudzoziemcami dotyczy głównie zawodów budowlanych i produkcyjnych, ale coraz częściej pracodawcy poszukują np. specjalistów z branży IT, co wynika z niewystarczającej liczby kandydatów na rodzimym rynku.

Robotnicy z Kraśnika gotowi do strajku?

Robotnicy z Kraśnika gotowi do strajku?

Od września 2017 r. pracownicy fizyczni produkującej łożyska toczne spółki TN Polska w Kraśniku walczą z zarządem o podwyżkę płac. Żądają 400 zł brutto. Zarząd podniósł od stycznia ich wynagrodzenia o zaledwie 100 zł brutto, argumentując to „rosnącymi kosztami”.

Kraśnicka spółka TN Polska zatrudnia 391 pracowników. Firma powstała z wyodrębnionej z Fabryki Łożysk Tocznych w Kraśniku spółki Zakład Elementów Tocznych, zajmującej się produkcją elementów tocznych i łożysk igiełkowych, którą w 2003 r. kupił japoński koncern Tsubaki-Hoover.

W firmie działa NSZZ „Solidarność”, Związek Zawodowy „Metalowcy” oraz Wolny Związek Zawodowy. Ich przedstawiciele od września ubiegłego roku negocjują z zarządem spółki. Wobec braku efektów negocjacji, podjęły uchwałę o utworzeniu komitetu strajkowego.

Związkowcy domagają się podwyżki wynagrodzenia zasadniczego po 400 zł brutto dla każdego pracownika. W komunikacie poinformowali, że zarząd TN Polska wprowadził podwyżkę wynagrodzeń od 1 stycznia 2018 r. w kwocie 100 zł brutto. „Zmiana wynagrodzeń została wprowadzona bez porozumienia ze związkami zawodowymi, ponadto podwyżki nie spełniają podstawowych oczekiwań załogi” – napisali związkowcy w komunikacie.

„Pracownicy spółki dając z siebie maksimum wysiłku, z każdym rokiem osiągają coraz większą wydajność. Jednocześnie załoga ma coraz więcej obowiązków przy rosnącym tempie pracy. Wkładany wysiłek, starania oraz identyfikacja z potrzebami firmy nie idą w parze z dowartościowaniem pracowników, których japońska firma wykorzystuje. Widzimy potrzebę zachowania proporcji wzrostu wynagrodzenia do wzrostu zysku” – głosi komunikat.

Gra na zwłokę?

Gra na zwłokę?

Spółka pracownicza powołana w likwidowanej kopalni Krupiński w Suszcu znalazła inwestora gotowego wyłożyć kilkaset mln zł na ponowne uruchomienie tego zakładu. Przedsięwzięcie może jednak nie dojść do skutku z powodu opieszałości Ministerstwa Energii.

Jak pisze portal solidarnosc.org.pl, spółka pracownicza z kopalni podpisała już z inwestorem porozumienie dotyczące ponownego uruchomienia kopalni – „Jego dane zostały przekazane resortowi energii, jednak z uwagi na dobro przedsięwzięcia nie możemy na razie ich upublicznić. Możemy jedynie powiedzieć, że jest to jeden z najbardziej renomowanych brytyjskich funduszy inwestycyjnych specjalizujących się w branży wydobywczej. Inwestor jest gotowy wyłożyć kilkaset milionów zł, co w całości pokryje koszty wznowienia wydobycia w kopalni Krupiński oraz zwrot pomocy publicznej udzielonej na jej likwidację” – mówi Mieczysław Kościuk, przewodniczący kopalnianego związku.

Od grudnia ubiegłego roku przedstawiciele spółki pracowniczej zabiegają o spotkanie z ministrem energii Krzysztofem Tchórzewskim. Zgoda resortu jest niezbędna dla powodzenia planowanej inwestycji. „W grudniu pan minister zapewnił nas o gotowości podjęcia niezwłocznych rozmów na temat wznowienia wydobycia w kopalni Krupiński, jeśli tylko przedstawimy odpowiedniego inwestora. Zdołaliśmy takiego partnera pozyskać, jednak do spotkania nie doszło. Cierpliwość inwestora się kończy i istnieje realne ryzyko, że przez opieszałość ministerstwa wycofa się on z tego przedsięwzięcia” – zaznacza przewodniczący Solidarności.

Przedstawiciele spółki pracowniczej wskazują również na działania Jastrzębskiej Spółki Węglowej, które w ich ocenie podejmowane są w celu storpedowania planów ponownego uruchomienia kopalni Krupiński. – „Jednym z tego typu działań jest złożenie przez JSW wniosku o koncesję badawczą na terenie złóż, które miałyby być eksploatowane przez odtworzoną kopalnię Krupiński. W naszej ocenie chodzi wyłącznie zablokowanie tych złóż. Zachowanie JSW jest dla nas całkowicie niezrozumiałe. Jeśli Krupiński zostanie ponownie uruchomiony, mamy zagwarantowany zbyt węgla koksowego w całości na rynek europejski. To oznacza, że nasza kopalnia nie będzie konkurencją dla JSW” – podkreśla Kościuk.

Kopalnia Krupiński w Suszcu została przekazana do Spółki Restrukturyzacji Kopalń celem likwidacji w marcu ubiegłego roku. Decyzja Jastrzębskiej Spółki Węglowej w tej sprawie od początku budziła ogromne kontrowersje. Przeciwko zamknięciu kopalni protestowały nie tylko związki zawodowe, ale również samorządowcy z Suszca i okolicznych miejscowości oraz liczne grono ekspertów z branży górniczej, którzy wskazywali, że Krupiński posiada bogate złoża poszukiwanego na rynku węgla koksowego i przy odpowiednich inwestycjach oraz zarządzaniu ma perspektywę opłacalnego funkcjonowania przez kilkadziesiąt lat. Zgodnie z biznesplanem przygotowanym przez spółkę pracowniczą, który uzyskał akceptację inwestora, kopalnia Krupiński mogłaby wznowić eksploatację już w IV kwartale przyszłego roku przy zakładanym początkowym wydobyciu węgla koksowego na poziomie 2,5 mln ton rocznie. Kopalnia w nowej strukturze ma dysponować złożami na poziomie ponad 70 mln ton.