Samoorganizacja niemodna?

Samoorganizacja niemodna?

Z najnowszych badań CBOS wynika, że tylko jedna czwarta Polaków poświęca wolny czas na działalność społeczną. Połowa z nich angażuje się w pomoc dzieciom, a pozostali – w pomoc osobom bezdomnym, chorym i starszym. Zainteresowanie działaniem w związkach zawodowych spada.

Co dwunasty Polak działa w dwóch organizacjach społecznych, co dwunasty – w trzech lub większej liczbie. Z badania wynika, że rzadziej niż dwa lata temu Polacy poświęcają wolny czas na działalność w związkach zawodowych (spadek o 1,4 pkt. proc.), organizacjach młodzieżowych, takich jak harcerstwo, kluby młodzieżowe, związki i stowarzyszenia studenckie (spadek o 0,9 pkt. proc.) oraz samorządy gminne (spadek o 0,8 punktu).

Jednocześnie jednak autorzy raportu zauważają, że w ciągu dwóch ostatnich lat wzrosło deklarowane zaangażowanie w działalność ruchów i stowarzyszeń samopomocowych (wzrost o 1,4 punktu proc.), organizacji wspierających placówki służby zdrowia (wzrost o 1,4 pkt. proc.), związków działkowiczów, hodowców, wędkarzy, myśliwych (wzrost o 1,1 pkt. proc.), organizacji charytatywnych działających na rzecz potrzebujących dzieci (wzrost o 1 pkt. proc.) oraz dorosłych (wzrost o 1 punkt), a także organizacji oraz ruchów religijnych i kościelnych (wzrost o 1 pkt. proc.).

Badanie „Aktualne problemy i wydarzenia” przeprowadzono metodą wywiadów bezpośrednich wspomaganych komputerowo (CAPI) w dniach 1-8 lutego 2018 r. na liczącej 1057 osób reprezentatywnej próbie losowej dorosłych mieszkańców Polski.

Dział
Aktualności
Wcześniej informowaliśmy o…

Nadgodziny zabijają

Nadgodziny zabijają

Jeden Węgier tygodniowo umiera z powodu przeciążenia pracą w nadgodzinach.

O sprawie informuje portal dailynewshungary.com. Węgry borykają się obecnie z brakiem rąk do pracy, zwłaszcza w takich branżach, jak transport publiczny, usługi, turystyka i IT. Jest także ogromny popyt na wykwalifikowanych pracowników fizycznych i mechaników, którzy jednak opuszczają kraj w poszukiwaniu lepszej przyszłości.

Główną przyczyną wypadków przy pracy i przepracowania skutkującego śmiercią jest brak szkoleń BHP, duża rotacja pracowników i nadgodziny. Firmy nie donoszą o wszystkich wypadkach, stąd dane nie odzwierciedlają prawdziwej sytuacji, która prawdopodobnie jest jeszcze gorsza. Odnotowana przez inspekcję pracy przez Narodowym Ministerstwie Gospodarki do końca listopada ubiegłego roku oficjalna liczba wypadków przy pracy za rok 2017 to 16172. Większość z nich wydarza się w przemyśle, transporcie i budownictwie. Wielu wypadków nie zgłasza się, chyba że skutkują śmiercią pracownika, co wydarza się głównie w sektorze budowlanym. Według Węgierskiej Federacji Pracowników Przemysłu Metalowego (VASAS) prawdziwa liczba wypadków jest prawdopodobnie dwukrotnie wyższa od oficjalnie podawanej.

Co je powoduje? Niedobór rąk do pracy i wymagania dotyczące wyrabiania norm. Niegdyś pracownik szkolił się przed samodzielnym objęciem stanowiska na produkcji przez 3-4 tygodnie. Obecnie zajmuje to… jeden dzień.

Koniec brzydoty?

Koniec brzydoty?

Radni Gdańska przyjęli kilka dni temu uchwałę krajobrazową. Jeśli wojewoda nie doszuka się w niej błędów, za dwa lata wieszanie reklam na budynkach i płotach będzie zabronione – tak samo jak grodzenie większości osiedli.

Portal trojmiasto.pl informuje, że prace nad dokumentem trwały dwa i pół roku. Przystąpiono do nich we wrześniu 2015 r., dwa tygodnie po tym, jak ówczesny prezydent Bronisław Komorowski podpisał obowiązującą obecnie ustawę.

Zgodnie z uchwałą obszar Gdańska został podzielony na osiem obszarów różnych restrykcji w zakresie nośników reklamowych. Największe ograniczenia pod tym względem obowiązują w obszarach historycznych i cennych założeń urbanistycznych (obejmuje to Główne Miasto, Twierdzę Wisłoujście, Westerplatte, tereny postoczniowe, zespół klasztorny cystersów w Oliwie) oraz na terenach zieleni i rekreacji (w tym w parkach, lasach, ogrodach działkowych, na cmentarzach).

Najbardziej liberalne podejście w sytuowaniu reklam przewidziano na obszarach przemysłowo-produkcyjnych (przede wszystkim Port Północny, Kokoszki Budowlane, okolice rafinerii i portu lotniczego) oraz w obrębie wielkopowierzchniowych obiektów handlowych wzdłuż obwodnicy.

W uchwale zawarto również obostrzenia w zakresie sytuowania ogrodzeń oraz ich formy. Najważniejszą regulacją jest zakaz grodzenia osiedli budynków wielorodzinnych, przy czym możliwe jest ogrodzenie ogródków przydomowych, sytuowania płotów w ramach uzupełnienia ogrodzeń historycznych oraz w historycznych liniach zabudowy.

Zgodnie z uchwałą, nie będzie zakazu sytuowania ogrodzeń w zabudowie willowej np. w Oliwie czy we Wrzeszczu. Celem proponowanych zapisów jest zatrzymanie procesu gettoizacji miasta, grodzenia nowych osiedli deweloperskich, tworzenia przeszkód w przestrzeni, utrudniających komunikację, dojście na przystanek czy do szkoły – objaśnia Michał Szymański, zastępca dyrektora Gdańskiego Zarządu Dróg i Zieleni ds. przestrzeni publicznej.

Gdańsk za darmo

Gdańsk za darmo

22 lutego gdańscy radni miejscy prawie jednogłośnie przyjęli uchwałę wprowadzającą darmowe przejazdy dla uczniów. Szacuje się, że skorzysta z nich niemal 65 tys. uczniów zamieszkałych w mieście.

Inicjatorem wprowadzenia bezpłatnych przejazdów w Gdańsku był ruch miejski Lepszy Gdańsk, który w ubiegłym roku pod projektem uchwały w tej sprawie zebrał ponad 3 tys. podpisów gdańszczan. Poparli go zarówno radni z PiS, jak i z PO.

Uchwała wchodzi w życie 1 lipca br. i obejmować będzie darmowe przejazdy dla dzieci i młodzieży (uczniów szkół podstawowych, ponadpodstawowych, gimnazjalnych i ponadgimnazjalnych). Z uprawnienia będzie można korzystać nawet do 24. roku życia.

Koszt wprowadzonej ulgi szacuje się na 9 mln zł rocznie. By z niej skorzystać, dziecko lub uczeń musi mieć wyrobioną Kartę Mieszkańca.

Radni posiłkowali się przykładem estońskiego Tallina, gdzie po wprowadzeniu bezpłatnej komunikacji dla wszystkich zameldowanych ich liczba wzrosła, co oznaczało większe wpływy z podatków do budżetu miasta i zniwelowało stratę spowodowaną niższą sprzedażą biletów.