Wojna z gigantem

Wojna z gigantem

Tuż przed wejściem w życie zakazu handlu Jeronimo Martins Polska wyemitował w telewizji spot promocyjny z uśmiechniętymi pracownikami Biedronki radośnie czekającymi dłużej w pozostałe dni tygodnia na klientów, którzy nie mogą teraz robić zakupów w niedzielę. W odpowiedzi związkowcy z sieci planują nakręcić spot reklamowy, który promowałby niedziele bez handlu.

O sprawie informuje Puls Biznesu. W odpowiedzi na reklamę sieci związkowcy szykują swój własny klip. Chcą w nim pokazać pracowników, spędzających czas z rodziną. „Chodzi o to, aby pokazywać nie tylko to, że pracownicy są bardzo zadowoleni, że muszą pracować dłużej w piątki i w soboty i przychodzić na noc do pracy, ale że cieszą się z wolnych niedziel, że jest to czas przerwy, czas odpoczynku, czas spotkania z najbliższymi” – mówi Robert Jacyno, rzecznik NSZZ Solidarność 80 w Jeronimo Martins Polska. Klip pojawić ma się w pierwszą niedzielę bez handlu po Świętach, a więc 8 kwietnia na stronie związku zawodowego oraz na youtube. Hasło spotu to: „#NieKupujKochaj – zmieniamy spojrzenie na wolne niedziele. Kupić zawsze zdążysz, spędzić czas z tymi, których kochasz możesz nie zdążyć”.

Strefa Biznesu przypomina, że w Biedronce wciąż trwa spór między załogą a zarządem na tle tego, ile trwa doba. Okazuje się bowiem, że znany wszem i wobec wymiar – 24 godziny, nie obowiązuje w popularnej sieci handlowej. Tu doba jest elastyczna – inna w sobotę, inna w pozostałe dni tygodnia. Robert Jacyno mówi: „Wszystko rozbija się o pieniądze. Gdyby pracodawca nie przesunął doby pracowniczej, to pracownicy, którzy pracowaliby od północy z niedzieli na poniedziałek do godz. 8 rano, łamaliby zakaz pracy w dwóch dobach pracowniczych, w związku z czym musieliby otrzymać dodatkowe wynagrodzenie za nadgodziny i odebrać dzień wolny. Musieliby pracować do godz. 6, aby nie przekraczać kolejnej doby. Po zmianach pracodawca może wydłużać czas pracy na niedzielnych nockach do godz. 8 czy 10 rano”.

Wywiad z Robertem Jacyno na naszych łamach: https://nowyobywatel.pl/2016/02/22/ludzie-kontra-machina/

Dział
Aktualności
Wcześniej informowaliśmy o…

Zmiana ze Wschodu

Zmiana ze Wschodu

Ministerstwo Zdrowia chce, by lekarze z dyplomem zza wschodniej granicy, szczególnie z Ukrainy, mogli szybciej leczyć polskich chorych. Dlatego wraz z resortem nauki pracuje nad takimi zmianami w prawie, by cudzoziemcy nie musieli nostryfikować dyplomu.

Na początku marca minister zdrowia wystąpił do ministra nauki i szkolnictwa wyższego z wnioskiem o zmiany w rozdziale drugim rozporządzenia z 22 grudnia 2015 r. w sprawie nostryfikacji dyplomów ukończenia studiów za granicą. Ułatwienia miałyby być lekarstwem na chroniczny w naszej służbie zdrowia brak lekarzy.

Ukraińcy to dziś po Polakach najliczniejsza grupa narodowa praktykująca medycynę w naszym kraju. Jest ich 314, co stanowi 36 proc. wszystkich 1142 cudzoziemców z prawem wykonywania zawodu.

Zdaniem ekspertów na wzajemne uznawanie kwalifikacji lekarskich Ukrainy może się nie zgodzić Unia Europejska. Oznaczałoby to bowiem, że kwalifikacje te zostaną uznane we wszystkich krajach członkowskich.

Państwo dorzuci do czynszu?

Państwo dorzuci do czynszu?

Skierowany 26 marca do konsultacji publicznych projekt ustawy zakłada, że 40 proc. gospodarstw domowych mogłoby być objętych dopłatami do czynszów. Rady gminy będą decydowały o kryteriach przyznania dofinansowania, jednak najważniejsze ma być kryterium dochodowe i liczba dzieci w rodzinie.

Według założeń dopłatami zostaną objęte inwestycje realizowane w ramach:

  • programu Mieszkanie Plus,
  • spółdzielni mieszkaniowych,
  • lokalnych Towarzystw Budownictwa Społecznego – TBS

Jednoosobowe gospodarstwo domowe będzie mogło ubiegać się o dopłatę, jeżeli jego średni miesięczny dochód nie przekracza 60 proc. przeciętnego wynagrodzenia w gospodarce narodowej publikowanego przez Główny Urząd Statystyczny. W projekcie ustawy wyszczególniono katalog 13 kryteriów, spośród których rada gminy będzie mogła wybierać te najważniejsze decydujące o przyznaniu dopłat do czynszów.

Źródłem finansowania dopłat do czynszów będzie Fundusz Dopłat, ulokowany w Banku Gospodarstwa Krajowego. Rząd planuje, że pierwsze dopłaty miałyby być przyznawane już w 2019 roku. W 2019 roku na ten cel przewidziano 400 mln zł, w 2020 roku – 800 mln zł, w 2021 roku – 1,2 mld zł, w 2022 roku i w 2023 roku – po 1,6 mld zł, a począwszy od 2024 roku do 2027 roku – 2 mld zł rocznie.

Za każdą kolejną osobę w gospodarstwie domowym limit 60 proc. jest zwiększany o 30 punktów procentowych. Oznacza to, że w przypadku gospodarstwa domowego dwuosobowego limit wynosi 90 proc. przeciętnego wynagrodzenia w gospodarce narodowej, a w przypadku trzyosobowego – 120 proc. Wysokość dopłat będzie zależała od kosztów budownictwa mieszkaniowego na danym terenie oraz powierzchni mieszkania. Im bardziej liczne gospodarstwo domowe tym wyższe dopłaty.

Dopłaty będą przyznawane na okres 9 lat. Po 3 i po 6 latach mają być stopniowo zmniejszane. Dodatkowo co 3 lata beneficjenci będą weryfikowani, czy nadal spełniają kryteria dochodowe uprawniające do otrzymywania dopłat.

Narzekasz na pracę? Trafisz na czarną listę

Narzekasz na pracę? Trafisz na czarną listę

Policyjni szpiedzy mieli w Wielkiej Brytanii pomagać firmom budowlanym w tworzeniu czarnych list pracowników. Chodziło o osoby, które narzekały na naruszanie zasad bezpieczeństwa, warunki pracy oraz sposób ich traktowania. Znalezienie się w takiej bazie powodowało, że praktycznie nie było szansy na znalezienie pracy.

Sprawę ujawniło Euronews. Zarzut jakoby policja, w tym specjalne oddziały, dostarczyła informacji, które pojawiły się na czarnej liście, a ich pozyskanie było finansowane przez główne firmy budowlane w kraju, jest udowodniony. Skandal związany z czarną listą wybuchł w 2009 roku, po tym, jak regulator rządowy wysłał śledczych do biur należących do The Consulting Association w Droitwich, w hrabstwie Worcestershire. Na miejscu odkryto wtedy odręcznie wykonaną bazę danych, zawierającą informacje o 3212 pracownikach. Korzystać z niej miało ponad 40 firm budowlanych, które sprawdzały swój przyszły personel.

Na podstawie tzw. black list, osobom, które się na niej znalazły, odmawiano zatrudnienia. Czarna lista, jak podaje Euronews, miała zawierać również szczegóły politycznych poglądów pracowników, ich kompetencji i działań związkowych.

W związku z ujawnieniem sprawy, wypłacono już miliony funtów odszkodowania. Wśród ubiegających się o rekompensatę był m.in. związek zawodowy Unite. W 2016 roku za 256 pracowników otrzymał od firm budowlanych 10 milionów euro. Jednak wobec zaangażowanych w sprawę policjantów nie wyciągnięto konsekwencji.