Głodny pacjent nie zdrowieje

Głodny pacjent nie zdrowieje

System ochrony zdrowia nie gwarantuje prawidłowego żywienia pacjentów w szpitalach, alarmuje Najwyższa Izba Kontroli. Przepisy nie określają norm żywieniowych dla pacjentów, jakości produktów, zasad kontroli usług żywienia szpitalnego czy reguł zatrudniania dietetyków na oddziałach. Dostarczane produkty nie usprawniają funkcjonowania organizmu, a czasem mogą nawet szkodzić.

W szpitalnych posiłkach stwierdzono niedobory wapnia, żelaza, magnezu i witamin, za to nadmiar soli. W większości kontrolowanych szpitali pacjenci otrzymywali posiłki nieadekwatne do stanu zdrowia – przygotowywane z surowców niskiej jakości , o niewłaściwych wartościach odżywczych. Badania próbek posiłków szpitalnych przeprowadzonych na zlecenie NIK przez organy Państwowej Inspekcji Sanitarnej i Inspekcji Handlowej, wykazały niedobory składników odżywczych, mogących powodować uszczerbek na zdrowiu pacjentów, jak np. odwapnienie, zmiękczenie i zniekształcenie kośćca, niedokrwistość, niedotlenienie tkanek , nadmierną pobudliwość mięśniową, drżenie i bolesne skurcze mięśni, stany lękowe, bezsenność, nadciśnienie czy zaburzenia w funkcjonowaniu nerek.

Pacjentom podawano zbyt mało warzyw i owoców, za dużo mięsa czerwonego, tłustych przetworów mięsnych, tłustych wędlin, w tym gorszej jakości. Podawano potrawy trudno strawne i bogate w nasycone kwasy tłuszczowe, ryby konserwowe lub hodowane w rejonach zanieczyszczonych, a także substytuty deklarowanych w jadłospisie produktów: zamiast „masła” zapewniano „tłuszcz mleczny do smarowania”, zamiast „sera” suszony hydrolizat białkowy o smaku sera i aromacie sera.

Organy odpowiedzialne za nadzór nad żywieniem zbiorowym pacjentów szpitali nie dysponują żadnymi instrumentami prawnymi w zakresie metod oceny jakości posiłków pod kątem m.in. składu surowcowego, urozmaicenia, zawartości składników mineralnych i odżywczych oraz zasad kontroli tych usług. W rezultacie stwierdzane przez Państwową Inspekcję Sanitarną nieprawidłowości w zakresie jakości żywienia przekazywane były szpitalom i firmom kateringowym w formie pism intencyjnych. Wdrożenie przez władze szpitali zaleceń z oceny stanu żywienia miało więc wyłącznie charakter dobrowolny i, jak wykazała kontrola, nie zawsze było realizowane.

Prawo nie reguluje zasad zatrudniania dietetyków, co daje pełną swobodę kierownikom szpitali przy planowaniu zatrudnienia. Część szpitali nie widzi potrzeby udziału dietetyka w procesie żywienia pacjentów.

W umowach z dostawcami produktów spożywczych i firmami kateringowymi stosowano nieprecyzyjne zapisy dotyczące jakości zamawianych produktów i posiłków. W efekcie do przygotowywania posiłków stosowano środki spożywcze o niskiej jakości: wędliny zawierające niewielki procent mięsa lub mięso oddzielone mechanicznie, podroby, pasztety, parówki oraz produkty zawierające szereg substancji dodatkowych wzmacniających, konserwujących, przeciwutleniaczy, wzmacniaczy smaku itp. Żywienie pacjentów w szpitalu jest finansowane w ramach kontraktów zawieranych z Narodowym Funduszem Zdrowia na leczenie szpitalne, które obejmują zarówno świadczenia medyczne, jak i towarzyszące. Dzienną stawkę żywieniową w szpitalu ustala kierownik podmiotu leczniczego. Koszty leczenia wraz ze świadczeniami towarzyszącymi są jednak niejednokrotnie wyższe niż wartość kontraktu. Zmusza to świadczeniodawców do ograniczenia kosztów i często są to właśnie ograniczenia kosztów wyżywienia pacjentów.

Wszystkie szpitale zapewniły środki finansowe w ilości gwarantującej pokrycie kosztów usług żywienia. Niskie były jednak nakłady finansowe przeznaczane przez kierowników szpitali na ten cel. Średni dzienny koszt wyżywienia w kontrolowanych szpitalach w latach 2015-2017 kształtował się na poziomie od 9,55 zł do 17,99 zł, zaś średni koszt surowców użytych do przygotowania posiłków wynosił jedynie od 3,70 zł do 8,46 zł. Dane o kosztach „wsadu do kotła” możliwe były do oszacowania jedynie w szpitalach prowadzących własne kuchnie. W szpitalach korzystających z usług firm kateringowych takich danych nie było. W zawartych umowach określano jedynie ogólną wartość umowy lub ogólną cenę osobodnia.

Nie we wszystkich szpitalach i firmach kateringowych przygotowujących posiłki dla kontrolowanych placówek zachowano odpowiednie warunki sanitarno-higieniczne przy przygotowywaniu i dystrybucji posiłków. Stwierdzono przypadki złego stanu technicznego i braku czystości części pomieszczeń i sprzętu produkcyjnego. W dwóch szpitalach były insekty.

Porównując wyniki kontroli przeprowadzonej przez NIK w 2008 r. z wynikami niniejszej kontroli, Izba stwierdziła że w żadnym stopniu nie poprawiło się żywienie pacjentów w szpitalach. Konieczne jest zatem dofinansowanie szpitali lub innych podmiotów udzielających świadczeń w trybie stacjonarnym i całodobowym w celu podniesienia zarówno jakości wyżywienia, jak i jakości opieki żywieniowej nad pacjentem, a także zagwarantowania należytych standardów technicznych i sanitarno-higienicznych. Niezbędne jest także wprowadzenie uregulowań dotyczących zasad racjonalnego żywienia w podmiotach leczniczych, precyzyjnych mechanizmów nadzoru nad realizacją żywienia w szpitalach, jak i odpowiednich sankcji w przypadku stwierdzenia nieprawidłowości w zakresie stanu żywienia pacjentów.

Dział
Aktualności
Wcześniej informowaliśmy o…

Dać dom bez pytania

Dać dom bez pytania

Większość krajów pomaga osobom bezdomnym stopniowo, zapewniając im tymczasowe lub przejściowe lokum po spełnieniu przez nie określonych wymagań. Finlandia zdecydowała się na rozwiązanie społecznego problemu bezdomności w prosty sposób – dając mieszkania tym, którzy nie mają gdzie się podziać.

W raporcie napisanym przez czterech fińskich ekspertów i przedstawionym w 2007 roku fińskiemu ministerstwu do spraw mieszkalnictwa, wyznaczono cel zlikwidowania długotrwałej bezdomności do 2015 roku. „Wymaga to przyjęcia zasady ‘Mieszkanie najpierw’, według której człowiek nie musi zmieniać swojego życia, żeby zdobyć podstawowe prawo do mieszkania. Zamiast tego mieszkanie jest podstawowym warunkiem, który pozwala na rozwiązanie pozostałych problemów” – czytamy w tekście raportu.

Na tej podstawie stworzono narodowy program eliminacji długotrwałej bezdomności. Instytucjom krajowym i lokalnym przyświecał cel umożliwienia bezdomnym bardziej ludzkiego i godnego życia, a także przekonanie, że osoba, która nie musi martwić się o dach nad głową, szybciej poradzi sobie z innymi problemami w swoim życiu, takimi jak uzależnienia czy brak pracy. Dziś liczba osób bezdomnych w Finlandii jest najniższa od 1987 roku. W latach 2008-2015 długoterminowa bezdomność spadła o 35 proc., a w niektórych miastach nawet o połowę. Finlandia w 2017 roku była jedynym krajem w Europie, w którym liczba bezdomnych malała.

Najważniejszym elementem programu było oczywiście pozyskanie mieszkań. Gminy, miasta i inne organizacje zarówno kupowały i budowały lokale, a rząd dodatkowo wspierał budownictwo. Mieszkańcy mają sami opłacać ich wynajem, korzystając z powszechnego systemu świadczeń społecznych, które obejmują również dopłaty do czynszu.

Duże miasta zaczęły likwidować schroniska dla bezdomnych, przekształcając je na mieszkania wspierane, gdzie każdy mieszkaniec ma własną umowę na wynajem prywatnego mieszkania Pracownicy socjalni indywidualnie pomagają mieszkańcom w problemach, które powodują ich trudną sytuację życiową, takimi jak uzależnienia, brak pracy czy niepełnosprawność.

Mieszkania dla bezdomnych w Finlandii zapewnia założona w 1985 roku fundacja Y-Foundation. Zajmuje się ona budową mieszkań wspomaganych oraz wynajmem mieszkań prywatnych w „zwykłych” budynkach. Mieszkania te są następnie wynajmowane gminie, która podpisuje umowy z mieszkańcami. Pieniądze za wynajem otrzymywane od gminy są głównym źródłem finansowania działalności fundacji. Poza tym otrzymuje ona dofinansowanie z fińskiego stowarzyszenia gier hazardowych oraz fińskiego centrum mieszkalnictwa, korzysta też z kredytów bankowych przy inwestycjach w budowę i zakup lokali. Y-Foundation wskazuje, że program przynosi państwu oszczędności, ponieważ koszty generowane przez osoby bezdomne w Finlandii były dużo wyższe niż koszt zapewnienia im stałego miejsca zamieszkania. Rocznie może to oznaczać około 15 tys. euro oszczędności środków publicznych na osobę.

Uszczelniamy coraz skuteczniej

Uszczelniamy coraz skuteczniej

Luka w VAT jest najmniejsza od dekady. Uszczelnienie systemu podatkowego powiodło się – różnica między tym, co fiskus zbiera z podatków, a tym, co powinno wpływać do kasy państwa, gdyby wszyscy rzetelnie wywiązywali się z płacenia danin, spadła aż o 10 pkt proc.

Według wstępnych szacunków Ministerstwa Finansów od 2016 r. luka podatkowa ulega zauważalnemu ograniczeniu. „W sposób istotny zmniejszyła się w 2017 r., choć wciąż stanowi ok. 14 proc. potencjalnych wpływów. W latach 2015-2016 wynosiła odpowiednio ok. 40 i 34 mld zł (23,9 proc. i 20 proc.)” – mówi wiceminister finansów Paweł Cybulski.

Jak pisze portal forsal.pl, z danych Komisji Europejskiej wynika, że luka w VAT w Polsce wzrosła z niespełna 9 proc. w 2007 r. do niemal 27 proc. w szczytowym momencie w 2012 r. Od tamtej pory zaczęła się nieznacznie obniżać, ale o sukcesie można mówić dopiero od ubiegłego roku. Jeśli wyliczenia resortu finansów się potwierdzą, to mielibyśmy do czynienia z bezprecedensową poprawą ściągalności podatków także w skali Unii.

Analitycy CASE w październiku ubiegłego roku przeanalizowali, co stanie się z luką w najważniejszym dla budżetu państwa podatku. Przewidywali wówczas, że spadnie ona do 17 proc. w 2017 r., a w 2018 r. poniżej 13 proc., czyli do poziomu notowanego w ostatnich latach w krajach takich jak Francja, Niemcy i Wielka Brytania. Swoją prognozę uzależnili od tego, czy fiskus zbierze z VAT za ubiegły rok 150 mld zł, a w tym roku wykona zapisane w ustawie 166 mld zł. Wiadomo już, że w 2017 r. wpływy z podatku od towarów i usług wyniosły rekordowe 156,8 mld zł, czyli były wyższe niż założenia CASE.

Grzegorz Poniatowski, dyrektor naukowy do spraw polityki fiskalnej w CASE, mówi dziś, że wyliczenia ministerstwa są dokładne. „Przeanalizowałem lata 2016 i 2017, choć bez użycia dokładnych danych, które uzyskujemy z Komisji Europejskiej. Ale na podstawie tych wstępnych szacunków mój wynik to spadek luki do 13,9 proc. potencjalnych wpływów w 2017 r.”.

Huta bliska strajku

Huta bliska strajku

Negocjacje płacowe w Hucie Pokój w Rudzie Śląskiej zakończyły się w poniedziałek niepowodzeniem. W zakładzie rozpoczyna się zatem trzydniowe referendum strajkowe.

Głosowanie w sprawie potencjalnego strajku zakończy się w środę 11 kwietnia. W sumie w Hucie Pokój i jej spółkach zależnych: Euroserwis, Euroblacha i Eurokonstrukcje, uprawnionych do udziału w referendum jest ok. 930 osób. Jeśli większość pracowników poprze taką formę protestu, związkowcy zapowiadają strajk ostrzegawczy w hucie.

Huta walczy o podwyżki w wysokości 300 zł dla pracowników zakładu i spółek zależnych. Koszt spełnienia tych postulatów przedstawiciele dyrekcji, jak podał przewodniczący „Solidarności” w hucie, szacują na ponad 5,6 mln zł. „Nie wykluczamy także innych form protestu, m.in. kolejnych pikiet przed siedzibą zakładu, a w ostateczności także strajku generalnego” – poinformował Joachim Kuchta.

W ramach rozpoczętego w poniedziałek referendum, w ciągu trzech dni przedstawiciele organizacji związkowych dotrą z urnami do wszystkich pracowników huty i spółek. Osoby zatrudnione na pierwszej zmianie będą miały możliwość zagłosowania podczas przerw śniadaniowych, pracownicy drugiej zmiany będą głosowali przed rozpoczęciem pracy, a trzecia zmiana po jej zakończeniu. „Referendum cieszy się dużym zainteresowaniem. Ludzie cały czas dzwonią i dopytują, kiedy będą mogli głosować” – ocenia związkowiec.

Spór zbiorowy w Hucie Pokój trwa od wielu miesięcy. Dotychczasowe negocjacje płacowe między pracodawcą a przedstawicielami organizacji związkowych zakończyły się fiaskiem. Kompromisu nie udało się wypracować także podczas rozmów z udziałem mediatora.