Ocenić prezesa

Ocenić prezesa

24 kwietnia w Berlinie odbędzie się rozdanie nagród za „wizjonerskie modele biznesowe” i „talent do innowacji”. Jednym z nagrodzonych będzie Jeff Bezos, dyrektor generalny firmy Amazon. Polscy pracownicy firmy i związkowcy mają zamiar pikietować miejsce wręczenia nagród i wręczyć dyrektorowi generalnemu korporacji symboliczne „negatywne feedbacki” od zatrudnionych.

Feedback to tzw. odpowiedź zwrotna, ocena pracy zatrudnionego przez jego szefostwo. „Co tydzień menadżerowie wręczają nam negatywne feedbacki, nawet gdy osiągamy 99 proc. normy – twierdzą, że wystarcza 4 pod rząd lub 6 w roku, aby nas zwolnić. Dlatego gdy Jeff Bezos wkrótce przyjedzie do Europy, 24 kwietnia do Berlina, podążymy za nim, by wręczyć mu setki negatywnych feedbacków – tym razem od nas!” – podaje działający w Amazonie związek zawodowy Inicjatywa Pracownicza w oficjalnym komunikacie.

Niemieckie ugrupowania zawodowe połączyły się z polskimi związkami, aby wspólnie z większą mocą pokazać, że sprzeciwiają się panującym w Amazonie warunkom zatrudnienia. Ich zdaniem „wizjonerski” model wyzysku promowany przez Bezosa prowadzi do wysokiej zachorowalności, a także psychicznych i fizycznych długofalowych urazów wśród pracowników.

O raporcie na temat warunków pracy w polskim Amazonie pisaliśmy tutaj: https://nowyobywatel.pl/2016/10/17/w-garsci-giganta/

Dział
Aktualności
Wcześniej informowaliśmy o…

Tory drożeją

Tory drożeją

Proponowany przez PKP PLK nowy cennik opłat za korzystanie z torów może skończyć się cięciami w rozkładach – ostrzegają samorządowi przewoźnicy kolejowi.

Jak pisze Dziennik Gazeta Prawna, już w grudniu br. PKP PLK zamierza wprowadzić całkiem nowy cennik za przejazd składów torami kolejowymi. Opłata, jaką wniesie przewoźnik, zależeć będzie między innymi od masy pociągu i kategorii linii. Wywołało to gwałtowne protesty przewoźników samorządowych, których zdaniem stawki mocno wzrosną na liniach lokalnych, zwłaszcza niezelektryfikowanych. „To oznacza zwiększenie deficytu tych linii, a w konsekwencji groźbę ograniczenia oferty dla pasażerów” – mówi Piotr Malepszak, wiceprezes Kolei Dolnośląskich.

Przewoźnik dokładnie przeanalizował założenia nowego cennika i przekonuje, że na niektórych liniach wzrost opłat będzie ogromny. Na przykład na trasie Kudowa – Kłodzko – Wałbrzych opłaty mają wzrosnąć aż o 76 proc., na trasie Legnica – Dzierżoniów o 49 proc., a na trasie Legnica – Żary o 47 proc. Piotr Malepszak twierdzi, że stawki gwałtowanie rosną na liniach zaniedbanych, na których pociągi mogą jechać najwyżej z prędkością 30–50 km/h. „Tam duży wzrost stawek jest szczególnie niezrozumiały, bo przewoźnicy zapłacą więcej, a nie odczują żadnej poprawy” – dodaje. Koleje Dolnośląskie przyznają, że są też takie linie, gdzie opłaty spadną, ale mimo to łącznie przewoźnik będzie musiał w przyszłym roku płacić o 4 mln zł więcej niż obecnie (wzrost o 10 proc.).

Przeciw nowemu cennikowi protestują też Koleje Śląskie. Przewoźnik będzie musiał płacić o 3 proc. więcej niż dotychczas. – „Wzrost kosztów utrudni rozwój i uruchomienie nowych pociągów, co planowaliśmy od nowego rozkładu jazdy” – mówi Magdalena Iwańska z Kolei Śląskich. Dodaje, że zwiększanie stawek jest tym bardziej niezrozumiałe, że trwa wiele prac remontowych, które mocno utrudniają ruch na torach. Także Koleje Mazowieckie negatywnie oceniły nowy cennik. Wyliczyły, że na takich liniach jak Nasielsk – Sierpc, Kutno – Płock, Tłuszcz – Ostrołęka czy Radom – Drzewica za kursowanie lekkich szynobusów będą musiały zapłacić o 40 proc. więcej.

„Nowy cennik jest szkodliwy dla rozwoju kolei. Uderza w przewozy lokalne, które zaczęliśmy po wielu latach odbudowywać. Dużo się mówi o likwidowaniu białych plam transportowych, a tymczasem PKP PLK robi coś dokładnie odwrotnego. Dla mnie to kwestionowanie polityki rządu, który mówi o wspieraniu Polski powiatowej” – ocenia Jakub Majewski z Fundacji ProKolej.

Teraz o sprawie wypowie się Urząd Transportu Kolejowego. Do 6 czerwca musi zdecydować, czy zatwierdzi nowe stawki, czy nie.

Głodny pacjent nie zdrowieje

Głodny pacjent nie zdrowieje

System ochrony zdrowia nie gwarantuje prawidłowego żywienia pacjentów w szpitalach, alarmuje Najwyższa Izba Kontroli. Przepisy nie określają norm żywieniowych dla pacjentów, jakości produktów, zasad kontroli usług żywienia szpitalnego czy reguł zatrudniania dietetyków na oddziałach. Dostarczane produkty nie usprawniają funkcjonowania organizmu, a czasem mogą nawet szkodzić.

W szpitalnych posiłkach stwierdzono niedobory wapnia, żelaza, magnezu i witamin, za to nadmiar soli. W większości kontrolowanych szpitali pacjenci otrzymywali posiłki nieadekwatne do stanu zdrowia – przygotowywane z surowców niskiej jakości , o niewłaściwych wartościach odżywczych. Badania próbek posiłków szpitalnych przeprowadzonych na zlecenie NIK przez organy Państwowej Inspekcji Sanitarnej i Inspekcji Handlowej, wykazały niedobory składników odżywczych, mogących powodować uszczerbek na zdrowiu pacjentów, jak np. odwapnienie, zmiękczenie i zniekształcenie kośćca, niedokrwistość, niedotlenienie tkanek , nadmierną pobudliwość mięśniową, drżenie i bolesne skurcze mięśni, stany lękowe, bezsenność, nadciśnienie czy zaburzenia w funkcjonowaniu nerek.

Pacjentom podawano zbyt mało warzyw i owoców, za dużo mięsa czerwonego, tłustych przetworów mięsnych, tłustych wędlin, w tym gorszej jakości. Podawano potrawy trudno strawne i bogate w nasycone kwasy tłuszczowe, ryby konserwowe lub hodowane w rejonach zanieczyszczonych, a także substytuty deklarowanych w jadłospisie produktów: zamiast „masła” zapewniano „tłuszcz mleczny do smarowania”, zamiast „sera” suszony hydrolizat białkowy o smaku sera i aromacie sera.

Organy odpowiedzialne za nadzór nad żywieniem zbiorowym pacjentów szpitali nie dysponują żadnymi instrumentami prawnymi w zakresie metod oceny jakości posiłków pod kątem m.in. składu surowcowego, urozmaicenia, zawartości składników mineralnych i odżywczych oraz zasad kontroli tych usług. W rezultacie stwierdzane przez Państwową Inspekcję Sanitarną nieprawidłowości w zakresie jakości żywienia przekazywane były szpitalom i firmom kateringowym w formie pism intencyjnych. Wdrożenie przez władze szpitali zaleceń z oceny stanu żywienia miało więc wyłącznie charakter dobrowolny i, jak wykazała kontrola, nie zawsze było realizowane.

Prawo nie reguluje zasad zatrudniania dietetyków, co daje pełną swobodę kierownikom szpitali przy planowaniu zatrudnienia. Część szpitali nie widzi potrzeby udziału dietetyka w procesie żywienia pacjentów.

W umowach z dostawcami produktów spożywczych i firmami kateringowymi stosowano nieprecyzyjne zapisy dotyczące jakości zamawianych produktów i posiłków. W efekcie do przygotowywania posiłków stosowano środki spożywcze o niskiej jakości: wędliny zawierające niewielki procent mięsa lub mięso oddzielone mechanicznie, podroby, pasztety, parówki oraz produkty zawierające szereg substancji dodatkowych wzmacniających, konserwujących, przeciwutleniaczy, wzmacniaczy smaku itp. Żywienie pacjentów w szpitalu jest finansowane w ramach kontraktów zawieranych z Narodowym Funduszem Zdrowia na leczenie szpitalne, które obejmują zarówno świadczenia medyczne, jak i towarzyszące. Dzienną stawkę żywieniową w szpitalu ustala kierownik podmiotu leczniczego. Koszty leczenia wraz ze świadczeniami towarzyszącymi są jednak niejednokrotnie wyższe niż wartość kontraktu. Zmusza to świadczeniodawców do ograniczenia kosztów i często są to właśnie ograniczenia kosztów wyżywienia pacjentów.

Wszystkie szpitale zapewniły środki finansowe w ilości gwarantującej pokrycie kosztów usług żywienia. Niskie były jednak nakłady finansowe przeznaczane przez kierowników szpitali na ten cel. Średni dzienny koszt wyżywienia w kontrolowanych szpitalach w latach 2015-2017 kształtował się na poziomie od 9,55 zł do 17,99 zł, zaś średni koszt surowców użytych do przygotowania posiłków wynosił jedynie od 3,70 zł do 8,46 zł. Dane o kosztach „wsadu do kotła” możliwe były do oszacowania jedynie w szpitalach prowadzących własne kuchnie. W szpitalach korzystających z usług firm kateringowych takich danych nie było. W zawartych umowach określano jedynie ogólną wartość umowy lub ogólną cenę osobodnia.

Nie we wszystkich szpitalach i firmach kateringowych przygotowujących posiłki dla kontrolowanych placówek zachowano odpowiednie warunki sanitarno-higieniczne przy przygotowywaniu i dystrybucji posiłków. Stwierdzono przypadki złego stanu technicznego i braku czystości części pomieszczeń i sprzętu produkcyjnego. W dwóch szpitalach były insekty.

Porównując wyniki kontroli przeprowadzonej przez NIK w 2008 r. z wynikami niniejszej kontroli, Izba stwierdziła że w żadnym stopniu nie poprawiło się żywienie pacjentów w szpitalach. Konieczne jest zatem dofinansowanie szpitali lub innych podmiotów udzielających świadczeń w trybie stacjonarnym i całodobowym w celu podniesienia zarówno jakości wyżywienia, jak i jakości opieki żywieniowej nad pacjentem, a także zagwarantowania należytych standardów technicznych i sanitarno-higienicznych. Niezbędne jest także wprowadzenie uregulowań dotyczących zasad racjonalnego żywienia w podmiotach leczniczych, precyzyjnych mechanizmów nadzoru nad realizacją żywienia w szpitalach, jak i odpowiednich sankcji w przypadku stwierdzenia nieprawidłowości w zakresie stanu żywienia pacjentów.

Dać dom bez pytania

Dać dom bez pytania

Większość krajów pomaga osobom bezdomnym stopniowo, zapewniając im tymczasowe lub przejściowe lokum po spełnieniu przez nie określonych wymagań. Finlandia zdecydowała się na rozwiązanie społecznego problemu bezdomności w prosty sposób – dając mieszkania tym, którzy nie mają gdzie się podziać.

W raporcie napisanym przez czterech fińskich ekspertów i przedstawionym w 2007 roku fińskiemu ministerstwu do spraw mieszkalnictwa, wyznaczono cel zlikwidowania długotrwałej bezdomności do 2015 roku. „Wymaga to przyjęcia zasady ‘Mieszkanie najpierw’, według której człowiek nie musi zmieniać swojego życia, żeby zdobyć podstawowe prawo do mieszkania. Zamiast tego mieszkanie jest podstawowym warunkiem, który pozwala na rozwiązanie pozostałych problemów” – czytamy w tekście raportu.

Na tej podstawie stworzono narodowy program eliminacji długotrwałej bezdomności. Instytucjom krajowym i lokalnym przyświecał cel umożliwienia bezdomnym bardziej ludzkiego i godnego życia, a także przekonanie, że osoba, która nie musi martwić się o dach nad głową, szybciej poradzi sobie z innymi problemami w swoim życiu, takimi jak uzależnienia czy brak pracy. Dziś liczba osób bezdomnych w Finlandii jest najniższa od 1987 roku. W latach 2008-2015 długoterminowa bezdomność spadła o 35 proc., a w niektórych miastach nawet o połowę. Finlandia w 2017 roku była jedynym krajem w Europie, w którym liczba bezdomnych malała.

Najważniejszym elementem programu było oczywiście pozyskanie mieszkań. Gminy, miasta i inne organizacje zarówno kupowały i budowały lokale, a rząd dodatkowo wspierał budownictwo. Mieszkańcy mają sami opłacać ich wynajem, korzystając z powszechnego systemu świadczeń społecznych, które obejmują również dopłaty do czynszu.

Duże miasta zaczęły likwidować schroniska dla bezdomnych, przekształcając je na mieszkania wspierane, gdzie każdy mieszkaniec ma własną umowę na wynajem prywatnego mieszkania Pracownicy socjalni indywidualnie pomagają mieszkańcom w problemach, które powodują ich trudną sytuację życiową, takimi jak uzależnienia, brak pracy czy niepełnosprawność.

Mieszkania dla bezdomnych w Finlandii zapewnia założona w 1985 roku fundacja Y-Foundation. Zajmuje się ona budową mieszkań wspomaganych oraz wynajmem mieszkań prywatnych w „zwykłych” budynkach. Mieszkania te są następnie wynajmowane gminie, która podpisuje umowy z mieszkańcami. Pieniądze za wynajem otrzymywane od gminy są głównym źródłem finansowania działalności fundacji. Poza tym otrzymuje ona dofinansowanie z fińskiego stowarzyszenia gier hazardowych oraz fińskiego centrum mieszkalnictwa, korzysta też z kredytów bankowych przy inwestycjach w budowę i zakup lokali. Y-Foundation wskazuje, że program przynosi państwu oszczędności, ponieważ koszty generowane przez osoby bezdomne w Finlandii były dużo wyższe niż koszt zapewnienia im stałego miejsca zamieszkania. Rocznie może to oznaczać około 15 tys. euro oszczędności środków publicznych na osobę.