Na ratunek pszczołom

Na ratunek pszczołom

Państwa członkowskie poparły pomysł Brukseli, by zakazać stosowania na terenie Unii trzech rodzajów pestycydów, ponieważ są one szkodliwe dla pszczół.

Te środki to neonikotynoidy. Komisja Europejska już kilka miesięcy temu zaproponowała niemal całkowity zakaz stosowania trzech konkretnych środków – imidaklopridu, klotianidyny i tiametoksamu. Rozporządzenie KE zakazujące ich stosowania może być gotowe już w maju i zacząć obowiązywać jeszcze w tym roku.

Od 2013 r. obowiązują już pewne restrykcje w ich stosowaniu. Teraz jednak chodzi dopuszczenie ich do użytku tylko w zamkniętych szklarniach. Za większą ochroną pszczół głosowali przedstawiciele Niemiec, Estonii, Irlandii, Grecji, Hiszpanii, Francji, Włoch, Cypru, Luksemburga, Malty, Holandii, Austrii, Słowenii, Szwecji i Wielkiej Brytanii. Polska go nie poparła. Jak pisze „Rzeczpospolita”, nasi rolnicy chcieliby ich nadal używać przy produkcji buraków.

Pszczoły, które pomagają zapylać około 90 proc. głównych światowych upraw, od kilku lat masowo wymierają. Naukowcy nazywają to zjawisko „Zespołem masowego ginięcia pszczoły miodnej” (Colony Collapse Disorder – CCD). Przyczyna tego zjawiska nie jest do końca wyjaśniona, ale według najnowszych ustaleń przyczyna wymierania jest obniżona odporności pszczół i ich większego narażenia na wirusy, pasożyty i zabójcze grzyby. Zdaniem naukowców za obniżoną odporność odpowiadają masowe stosowanie pestycydów, a przede wszystkim neonikotynoidów, które są stosowane na szeroką skalę dopiero od około 20 lat.

Dział
Aktualności
Wcześniej informowaliśmy o…

Czyściciele idą siedzieć

Czyściciele idą siedzieć

Dziś poznański sąd skazał na karę więzienia bez zawieszenia trzech czyścicieli kamienic, którzy w latach 2011-13 zamienili w piekło życie lokatorów pięciu poznańskich budynków, chcąc zmusić ich do wyprowadzki.

„Celem oskarżonych było sterroryzowanie i wystraszenie lokatorów. Dlatego sugerowali, że kamienica najlepiej pali się od drugiego piętra, albo że wiedzą, gdzie chodzą do szkoły dzieci pokrzywdzonych. Dlatego zbudowali atrapę grobu i wieszali wstęgi pogrzebowe. A po drugiej stronie były często osoby starsze i schorowane. To świadczy o wyjątkowym okrucieństwie oskarżonych, którzy życie lokatorów zmienili w piekło” – mówiła w poniedziałek sędzia Magdalena Adamiec, uzasadniając skazanie na kary bezwzględnego więzienia trzech czyścicieli kamienic z Poznania.

Sędzia nie miała wątpliwości, że metody działania czyścicieli były barbarzyńskie. Kary są nawet surowsze od tych, których domagała się prokuratura.

Piotr Ś. usłyszał wyrok dwóch lat więzienia, Paweł Ż. ma spędzić za kratkami rok, zaś Adrian W. 10 miesięcy. Ponadto wszyscy mają też solidarnie zapłacić pokrzywdzonym rodzinom nawiązki w wysokości 10 tys. zł dla każdej z nich.

Opiekunowie walczą

Opiekunowie walczą

Od ponad tygodnia na korytarzach sejmu trwa protest opiekunów dorosłych osób niepełnosprawnych oraz samych osób z niepełnosprawnością. Protestujący żądają zwiększenia świadczeń i kwot zasiłków oraz rent.

Protest niepełnosprawnych i członków ich rodzin w Sejmie nie jest nowy. Protestujący utrzymują, że odwiesili zawieszoną przed laty akcję, bo ich żądania cały czas nie zostały spełnione. Odwołują się do pamiętnej okupacji Sejmu z wiosny 2014 roku. Protestowali wtedy rodzice niepełnosprawnych dzieci. W trakcie protestu przyłączyli się do nich członkowie rodzin niepełnosprawnych dorosłych, opiekujących się niezdolnymi do samodzielnej egzystencji domownikami.

Podczas protestu z 2018 r. pojawiły się nowe postulaty – wprowadzenie dodatku rehabilitacyjnego dla osób pełnoletnich niepełnosprawnych w kwocie 500 złotych miesięcznie oraz zrównanie kwoty renty socjalnej z najniższą rentą z ZUS.

Po raz kolejny z protestującymi spotkała się minister pracy i rodziny Elżbieta Rafalska, która odebrała od nich nowe propozycje i zapowiedziała prace resortowe.

Dziś kolejna grupa opiekunów i opiekunek osób niepełnosprawnych przyłączył a się do protestu. Wysłali oni list do Prezydenta RP Andrzeja Dudy. Matki i ojcowie będący na
emeryturach i rentach, a opiekujący się swoimi od urodzenia
niepełnosprawnymi dziećmi (dziś już dorosłymi, często w wieku ponad 40
lat!), są wykluczeni z dostępu do świadczenia pielęgnacyjnego.

Opiekunki na emeryturach i rentach piszą:

„Jako samotne stare matki czujemy się bezsilne i rozczarowane brakiem
systemowej pomocy. Nasza grupa od lat ma jeden postulat: domagamy się
zmiany ustawy z dnia 28 listopada 2003 r. o świadczeniach rodzinnych i
udostępnienia nam świadczenia pielęgnacyjnego. Każdy opiekun chorego
od urodzenia dziecka rezygnuje ze swojego życia i poświęca dziecku.
Każdy zasługuje na wsparcie i my takiej pomocy oczekujemy.

Ponadto popieramy postulaty Społecznego Komitetu Rodziców i Opiekunów
Dzieci i Dorosłych z Niepełnosprawnością #Jesteśmy. Różne są choroby i
wypadki, ale nasz los jest wspólny: wyręczamy w pracy instytucje
państwowe! Wbrew Konwencji ONZ o prawach osób niepełnosprawnych i
wbrew Protokołowi Fakultatywnemu. Polska nie realizuje założeń
Konwencji, a Protokołu nie ratyfikowała”.

Jednocześnie protest opiekunów i dorosłych osób z niepełnosprawnością rozszerzył się poza mury sejmu. Dziś od rana trwa przed budynkiem ogólnopolska demonstracja, podczas której prezentowane są hasła: „Miarą człowieczeństwa jest dbanie o najsłabszych”, „900 zł = rehabilitacja, pampersy, mieszkanie, jedzenie”.

Nie taki zakaz straszny

Nie taki zakaz straszny

Na skutek wprowadzenia zakazu handlu w niedzielę w 2018 roku sklepy w Polsce będą otwarte łącznie o 39 dni krócej niż w roku poprzednim. Pierwszym miesiącem obowiązywania zakazu był marzec. Mimo obostrzeń, zgodnie z danymi GUS sprzedaż detaliczna w marcu była wyższa od lutowej aż o 17,9 proc. W porównaniu do marca 2017 rok zaobserwowano wzrost o 8,8 proc.

Przed wprowadzeniem zakazu prognozowano spadek, jednak na razie go nie widać. Jak pokazują dane GUS, sklepy handlujące żywnością, napojami i wyrobami tytoniowymi zanotowały w marcu znaczny wzrost sprzedaży (o 13,8 proc. r/r), co spowodowane było m.in. przesunięciem zakupów świątecznych na koniec miesiąca, w związku z wcześniejszą datą świąt wielkanocnych. Kolejnym powodem dla zwiększonej sprzedaży artykułów spożywczych może być tendencja Polaków do dokonywania zakupów na tzw. wszelki wypadek. W obawie przed zamkniętymi sklepami w niedziele, niejednokrotnie także tymi osiedlowymi, robią większe niż zazwyczaj zakupy szczególnie w piątki i soboty.

Zmiany w sprzedaży detalicznej są najszybszym wskaźnikiem pokazującym tendencje w wydatkach konsumpcyjnych społeczeństwa. „W tej chwili jeszcze trudno powiedzieć, jak zamknięcie sklepów w niedzielę wpłynie na wyniki całego sektora handlu detalicznego w dłuższej perspektywie. Szczególnie ciekawe będą dane za kwiecień, w którym aż trzy niedziele były niedzielami bez handlu – mówi Paweł Olkowicz, ekspert w Biurze Handlu i Usług DNB Bank Polska.

W kolejnym roku Polacy będą mieli jeszcze mniej okazji do odwiedzania sklepów. Handel będzie dozwolony tylko w ostatnią niedzielę każdego miesiąca, a od 2020 roku takich niedziel będzie już tylko siedem w ciągu dwunastu miesięcy.