Więcej, ale wciąż za mało

Więcej, ale wciąż za mało

W Polsce przybywa dzieci. W 2017 r. urodziło się ich ok. 402 tys., czyli o 20 tys. więcej niż w roku poprzednim, wynika z danych opublikowanych w środę przez GUS. Wzrost liczby urodzeń w 2017 r. dotyczył przede wszystkim dzieci urodzonych jako drugie, trzecie i dalsze w kolejności.

Jak podaje Główny Urząd Statystyczny, w 2017 r. odnotowano wzrost współczynnika dzietności całkowitej do 145 tzw. urodzeń żywych na 100 kobiet w wieku 15-49 lat. Dla porównania: w 2016 r. na 100 kobiet w wieku rozrodczym przypadało 136 urodzonych dzieci. GUS podkreśla, że od dwóch lat rodzi się więcej dzieci. W 2016 r. liczba urodzeń żywych wyniosła 382 tys. i była większa o 13 tys. niż w roku poprzednim, natomiast w 2017 r. urodziło się ok. 402 tys. dzieci, czyli o kolejne 20 tys. więcej.

236,1 tys. dzieci urodziło się w miastach, na wsi – 165,8 tys. Nadal jednak nie może być mowy o zastępowalności pokoleń. Urząd zaznacza, że aby zapewnić stabilny rozwój demograficzny kraju, na każde 100 kobiet w wieku 15-49 lat powinno przypadać średnio 210-215 dzieci urodzonych w danym roku. Chodzi o zachowanie takiego potencjału demograficznego, w którym każda kobieta zostałaby zastąpiona przez córkę.

Dział
Aktualności
Wcześniej informowaliśmy o…

Niższy wiek emerytalny nie do ruszenia?

Niższy wiek emerytalny nie do ruszenia?

Piotr Duda z „Solidarności” zapowiada zabezpieczenie obowiązującego wieku emerytalnego za pomocą referendum konsultacyjnego oraz specjalny zapis w konstytucji, niepozwalający zmienić go zwykłą większością głosów.

„Obecny wiek emerytalny powinien być zabezpieczony w konstytucji, bo przyjdzie kolejna władza, zmieni ustawę i znowu podwyższy” – mówił w Polskim Radiu 24 Duda. Jedno pytanie w postulowanym przez prezydenta referendum ma dotyczyć utrzymania wieku emerytalnego na poziomie 60 lat dla kobiet i 65 lat dla mężczyzn. Jest to powrót do stanu sprzed uchwalonej w 2012 r. reformy, przewidującej stopniowe podnoszenie wieku emerytalnego do 67 lat bez względu na płeć.

„Chcemy to zabezpieczyć w konstytucji” – zapowiedział Duda. Wyjaśnił, że nie chodzi o bezpośrednie wpisanie wieku emerytalnego do konstytucji, ale o zapis, że można go zmienić nie zwykłą większością głosów, lecz jedynie wielkością kwalifikowaną. „Chcemy także zmienić art. 87. konstytucji, który mówi o źródłach prawa – źródłami prawa w naszym kraju są ustawy, rozporządzenia i umowy międzynarodowe. Chcemy, aby tymi źródłami prawa były także układy zbiorowe pracy”.

Bogaci czy biedni?

Bogaci czy biedni?

Im większe nierówności majątkowe, tym większe różnice w postrzeganiu wysokości dochodów, które uznaje się za objaw zamożności. Jak wykazały ostatnie badania percepcji bogactwa i biedy przeprowadzone przez Deutsche Bank, 40 proc. Polaków za dolną granicę zamożności uważa dochód miesięczny w kwocie 10 tysięcy zł netto.

Aż 25 proc. badanych umieściłoby jednak taką granicę na kwocie 4 tysięcy zł netto. Tylko 14 proc. z nas uważa, że na miano „bogacza” zasługuje osoba zarabiająca co miesiąc 50 tysięcy złotych i więcej.

Dochody w wysokości 4 tys. zł wzwyż za „bogactwo” uznają głównie osoby młode (18-29 lat), pochodzące ze wsi i małych miast, które same zarabiają dużo mniej, nawet poniżej tysiąca złotych miesięcznie. Ci, którzy zarabiają powyżej średniej krajowej, za zamożnych uznają raczej tych, których pensja miesięczna to minimum 20 tysięcy zł netto.

To ogromne zróżnicowanie w postrzeganiu progu zamożności przez Polaków wynika – jak podkreśla komentująca badanie prof. Małgorzata Bombol ze Szkoły Głównej Handlowej – z bardzo dużych nierówności majątkowo-dochodowych w Polsce. Chociaż zróżnicowanie dochodów nieco zmalało, stale rosną u nas nierówności majątkowe. Jak wynika z raportu NBP „Zasobność gospodarstw domowych w Polsce”, w 2016 r. w posiadaniu 10 proc. najbardziej zasobnych gospodarstw domowych znalazło się aż 41 proc. całkowitego majątku netto, podczas gdy majątek netto 20 proc. najmniej zasobnych gospodarstw stanowił ledwie 1 proc. całego majątku gospodarstw domowych.

Dwa patronaty

Dwa patronaty

Miło nam poinformować, że kwartalnik „Nowy Obywatel” jest patronem dwóch ciekawych książek, które niedawno zostały wydane przez Wydawnictwo Naukowe PWN – „Bezwarunkowego dochodu podstawowego” Macieja Szlindera oraz „Sukcesu i szczęścia” Roberta H. Franka.

„Bezwarunkowy…” to pierwsza w Polsce książka na temat dochodu podstawowego. Zawiera historię pomysłu, omówienie za i przeciw, analizę sytuacji międzynarodowej oraz polskich warunków. Książka jest adresowana do szerokiego odbiorcy – specjalistyczna terminologia ograniczana jest do niezbędnego minimum, a trudniejsze terminy są wyjaśniane przez autora. Praca została bardzo dobrze oceniona m.in. przez prof. Elżbietę Mączyńską, prof. Leszka Koczanowicza i prof. Ryszarda Szarfenberga.

robert h frank

Autor drugiej pozycji, której patronujemy, Robert Frank, to jeden z najpopularniejszych amerykańskich ekonomistów. W swojej książce udowadnia, że bez szczęścia osiągnięcie sukcesu często jest po prostu niemożliwe. Nieważne, czy chodzi o proste zdarzenie losowe, czy urodzenie się w odpowiednich warunkach – to często niezbędny warunek, by osiągną cel. Ać jeśli tak, to czemu nie spróbować podzielić się szczęściem bardziej sprawiedliwie? W hiperkonkurencyjnym świecie XXI wieku Frank próbuje opowiedzieć niepopularną i kontrowersyjną historię, która godzi w podstawy merytokracji.