Nie takie sieci sprytne

Nie takie sieci sprytne

Sklepy notorycznie łamią zakaz handlu w niedzielę. Czekają je sprawy w sądzie i wysokie grzywny.

Co najmniej 80 wniosków o ukaranie handlowców nieprzestrzegających przepisów o ograniczeniu sprzedaży w niedziele będą miały do rozpatrzenia sądy pod koniec okresu pierwszych trzech miesięcy obowiązywania zakazu. W połowie kwietnia br. inspektoraty mówiły o połowie tej liczby. Są to tylko te podmioty, które nie przyjęły mandatu, gdy zostały przyłapane na handlu w dzień objęty zakazem, zatem ich sprawa zostanie skierowana do sądu. Jeśli przegrają, grozi im kara w wysokości 100 tysięcy złotych.

Inspektorzy podkreślają, że skala spraw, które trafiły do sądu, mogłaby być znacznie większa, gdyby nie to, że wielu sprzedawców udało się przekonać do ugodowego załatwienia sprawy. W ich przypadku kontrola zakończyła się w najgorszym przypadku mandatem w wysokości od 1 do 2 tys. zł. Do sądu trafiły sprawy tych sklepów, które mimo ostrzeżeń inspektorów nagminnie naruszały przepisy.

Wśród sklepów, o których ukaranie wnioskują inspektorzy, są nie tylko niezależnie działające placówki, ale też należące do lokalnych i ogólnopolskich sieci. – „Mogę potwierdzić, że na terenie województwa warmińsko-mazurskiego stwierdziliśmy łamanie zakazu zarówno przez pojedyncze sklepy, jak i sieciowe” – zaznacza Łukasz Sztych, zastępca OIP w Olsztynie, nie chce jednak wymieniać nazw firm, przeciwko którym skierowano sprawy do sądu. Podkreśla jedynie, że wśród nich jest znana ogólnopolska firma handlowa. Z kolei Anna Wójcik z OPI w Warszawie informuje, że wśród placówek, które naruszyły przepisy na terenie województwa mazowieckiego, są trzy sklepy należące do sieci Żabka. Inspektorzy nie ukrywają, że kontrole przeprowadzane w ostatnią niedzielę maja były w dużej mierze nakierowane właśnie na Żabkę. Powodem były apel NSZZ „Solidarność” do GIP o ich zwiększenie, w związku z nasileniem się w ostatnich tygodniach procederu polegającego na przyjmowaniu przez sklepy statusu placówek pocztowych, których zakaz nie obowiązuje. „Z naszych analiz wynika, że nie spełniają one przesłanek zawartych w definicji placówki pocztowej, a więc postępują niezgodnie z prawem” – podkreśliła Solidarność, argumentując swój wniosek.

Wnioski, które już trafiły do sądów, dotyczą tego, że w sklepach za ladą stał nie sam właściciel, na co zezwala ustawa, a zatrudniony pracownik, którym często był obywatel Ukrainy.

Dział
Aktualności
Wcześniej informowaliśmy o…

Kultura nie tylko dla zdrowych

Kultura nie tylko dla zdrowych

Nie wszyscy politycy lekceważą niepełnosprawnych. Radom właśnie wprowadził zniżkową kartę rodziny z dzieckiem niepełnosprawnym do 25. roku życia. Ma ona uprawniać do szeregu ulg, związanych m.in. z kulturą i sportem.

Karta stanowi element polityki społecznej realizowanej przez gminę. „Jeśli chodzi o pomoc niepełnosprawnym to najwięcej zależy od polityki państwa. My jednak też czujemy się odpowiedzialni za to, jak tym osobom i ich rodzinom żyje się w Radomiu” – powiedział prezydent miasta Radosław Witkowski.

Radni przyjęli uchwałę jednogłośnie. Szczegółowy regulamin oraz katalog przysługujących ulg ma być przedstawiony na kolejnej sesji Rady Miejskiej w Radomiu. Wiceprezydent Radomia Jerzy Zawodnik zapowiedział, że znajdą się wśród nich rozwiązania wprowadzone wcześniej przez miasto w ramach podobnych programów dla seniorów i rodzin wielodzietnych. Chodzi m.in. o zniżki oferowane przez miejskie placówki kultury i sportu, a także inne podmioty, w tym np. kina, sklepy czy punkty usługowe.

Jak zaznaczył Michał Krajewski z Radomskiego Stowarzyszenia Rodziców Dzieci Niepełnosprawnych Megamocni, Karta Rodziny z Dzieckiem Niepełnosprawnym walczy z wykluczeniem społecznym; dzięki niej takie rodziny częściej będą wychodzić z domu. „Ze względu na to, że koszty leczenia i rehabilitacji osób niepełnosprawnych znacząco obciążają budżet domowy, to w pierwszej kolejności takie rodziny myślą o zaspokojeniu podstawowych potrzeb. Rozrywka schodzi na dalszy plan. Dzięki nowym ulgom może się to zmienić” – dodał Krajewski.

Według Anety Stańczyk z Inicjatywy Społecznej „Chcemy całego życia”, niepełnosprawność rzutuje na całą rodzinę. „Dlatego tak ważne jest, że ulgi i przywileje będą dotyczyć wszystkich członków rodziny, nie tylko osób niepełnosprawnych, ale ich zdrowego rodzeństwa i rodziców” – powiedziała.

Podróż za darmo

Podróż za darmo

Estonia wprowadza darmowy transport publiczny w całym kraju. To pierwszy taki kraj na świecie. Pomysł na przeciwdziałać wykluczeniu społecznemu, wyludnianiu się i marginalizacji prowincji oraz ograniczać ruch samochodowy i jego antyekologiczne skutki.

Jak informuje portal tvn24bis.pl za portalem Euronews, rząd Estonii wprowadza od lipca 2018 bezpłatny transport publiczny w całym kraju. W niektórych regionach bezpłatne przejazdy ruszą od początku trwania programu, w kilku innych będą wdrażane stopniowo ze względów organizacyjno-proceduralnych. Docelowo wszyscy obywatele kraju mają jeździć transportem publicznym za darmo. Koszt tego rozwiązania ma wynieść 13 milionów euro w roku 2018, a od roku 2019 – około 21 milionów corocznie.

Główne powody, dla których estoński rząd wprowadza darmowy transport publiczny, to chęć przeciwdziałania wykluczeniu społecznemu (aby każdego było stać na przemieszczanie się bez ograniczeń), wspieranie ekologicznej formy mobilności oraz przeciwdziałanie wyludnianiu się i marginalizacji prowincji. Dotychczas darmowy transport publiczny funkcjonował w stolicy Estonii – Tallinie – od pięciu lat.

Więcej, ale wciąż za mało

Więcej, ale wciąż za mało

W Polsce przybywa dzieci. W 2017 r. urodziło się ich ok. 402 tys., czyli o 20 tys. więcej niż w roku poprzednim, wynika z danych opublikowanych w środę przez GUS. Wzrost liczby urodzeń w 2017 r. dotyczył przede wszystkim dzieci urodzonych jako drugie, trzecie i dalsze w kolejności.

Jak podaje Główny Urząd Statystyczny, w 2017 r. odnotowano wzrost współczynnika dzietności całkowitej do 145 tzw. urodzeń żywych na 100 kobiet w wieku 15-49 lat. Dla porównania: w 2016 r. na 100 kobiet w wieku rozrodczym przypadało 136 urodzonych dzieci. GUS podkreśla, że od dwóch lat rodzi się więcej dzieci. W 2016 r. liczba urodzeń żywych wyniosła 382 tys. i była większa o 13 tys. niż w roku poprzednim, natomiast w 2017 r. urodziło się ok. 402 tys. dzieci, czyli o kolejne 20 tys. więcej.

236,1 tys. dzieci urodziło się w miastach, na wsi – 165,8 tys. Nadal jednak nie może być mowy o zastępowalności pokoleń. Urząd zaznacza, że aby zapewnić stabilny rozwój demograficzny kraju, na każde 100 kobiet w wieku 15-49 lat powinno przypadać średnio 210-215 dzieci urodzonych w danym roku. Chodzi o zachowanie takiego potencjału demograficznego, w którym każda kobieta zostałaby zastąpiona przez córkę.