Nie taki zakaz straszny

Nie taki zakaz straszny

Większości kasjerek i kasjerów zakaz handlu w niedziele się podoba. To pierwsze takie badania opinii samych pracowników handlu, a nie klientów.

Badanie na zlecenie „Wyborczej” zrobiła specjalizująca się w analizach handlu platforma TakeTask. Ankiety – metodą tzw. tajemniczego klienta – przeprowadzono w sobotę 23 czerwca i niedzielę handlową 24 czerwca. To jedyne takie badania wśród pracowników handlu. Na pytanie, czy miesięczne zarobki się zmniejszyły, twierdząco odpowiedziało jedna czwarta ankietowanych kasjerek i kasjerów. Ale, z drugiej strony, aż 71 proc. badanych uważa, że decyzja rządu o wprowadzeniu zakazu handlu w niedziele była dla nich dobra.

Pracownicy sklepów nie wiedzieli, że rozmawiają z badaczem. Pytający prowadzili z nimi niezobowiązującą rozmowę przy kasie, podczas płacenia za zakupy.

Poprzednie badanie opinii przeprowadzono w lutym br., a zatem przed wprowadzeniem zakazu handlu w niektóre niedziele. Wtedy za ograniczeniami pracy było 56 proc. kasjerów i kasjerek, dziś, po wdrożeniu prawa, jest ich prawie trzy czwarte.

„Czy mam więcej czasu dla siebie, rodziny i znajomych?” – aż 81 proc. badanych odpowiedziało na to pytanie twierdząco. I znów przed wprowadzeniem zakazu taką nadzieję miało tylko 66 proc. kasjerek i kasjerów.

Zamknięcie sklepów w niedziele nie obniżyło pensji wszystkich handlowców. Pracownicy sklepów mocno się tego obawiali – taką obawę w lutym wyrażało aż 45 proc. ankietowanych. W czerwcu o spadku zarobków raportowało 27 proc. pytanych osób. Spokojnych o pensje na początku roku było 37 proc. Teraz – 56 proc.

Dział
Aktualności
Wcześniej informowaliśmy o…

Powrót państwa

Powrót państwa

Duże państwowe firmy i instytucje rezygnują z komercyjnych usług ochroniarskich, a na ich miejsce wprowadzają własne spółki ochrony wewnętrznej. Koniec przetargów i dyktatu najniższej ceny.

Komercyjne spółki i outsourcing będą musiały w ochronie obiektów publicznych ustąpić pola własnym rozwiązaniom zarządzających tymi obiektami, czyli najczęściej – państwu.

Jak pisze portal rp.pl, Jastrzębska Spółka Węglowa właśnie pozbyła się komercyjnych strażników i ma już swoją organizację JSW Ochrona. Tą samą drogą podążają energetyczni potentaci, m.in. Energa i Tauron. Państwowe formacje wyparły Konsalnet z warszawskiego lotniska Okęcie, kontrolują też bagaże podróżnych zamiast Gwaranta (Grupa Impel) w katowickim porcie lotniczym w Pyrzowicach. Na własne podwórko komercyjnej ochrony od dawna nie wpuszcza Poczta Polska. Sama rozwija serwis security, a usługi konwojowe oferuje państwowym bankom. Ekspansję w ochronie planują Naftor i Polski Holding Obrony. Strategiczne obiekty będą teraz pilnowane przez godne zaufania państwowe spółki.

Koniec ściem

Koniec ściem

Na nic kombinacje pracodawców – koniec z „udostępnianiem” pracownikom i zleceniobiorcom ekwipunku, narzędzi pracy czy uniformów, jeśli potrącenia za taki „wynajem” miałyby sprawić, że zatrudniony nie zarabiałyby płacy minimalnej.

Ochroniarz pracuje za stawkę minimalną, ale musi zapłacić za roboczy strój albo za krótkofalówkę – takie praktyki wymyślali przedsiębiorcy by, ominąć przepisy. Ale sądy stają w obronie praw pracowników.

Potrącenie z pensji jest możliwe, ale tylko od dochodów od płacy minimalnej wzwyż. Taką interpretację przepisów potwierdzają sądowe wyroki. Za potrącenia, które spowodują, że pracownik dostanie pensję poniżej minimalnego wynagrodzenia, grozi grzywna – nawet 30 tys. zł.

Jednym z przykładów jest sprawa prowadzona przez Sąd Okręgowy w Katowicach. Dotyczyła ona pracowników, którzy ochraniali obiekty. Umowy, jakie zawierali, przewidywały wypłatę minimalnej stawki godzinowej. Zobowiązywali się jednak do płacenia za wynajem sprzętu roboczego: umundurowania i środków łączności bezprzewodowej. Przez takie praktyki ochroniarze dostawali wynagrodzenie poniżej minimalnej stawki. Sprawę do sądu skierowała Państwowa Inspekcja Pracy. Sąd przyznał rację pokrzywdzonym pracownikom.

Ustawa o rynku pracy coraz bliżej?

Ustawa o rynku pracy coraz bliżej?

Planowane w ustawie zmiany obejmują trzy związane z rynkiem pracy obszary – profilowanie bezrobotnych przez PUP-y, pomoc dla powracających z emigracji oraz zatrudnienie pracownika po stażu.

Rząd proponuje powracającym z emigracji pożyczkę w wysokości sześciokrotności przeciętnego wynagrodzenia na „rozkręcenie własnego budżetu”. Program ma się nazywać „Pierwszy biznes – wsparcie w starcie”. Dofinansowywanie przez urzędy pracy tworzenia nowych stanowisk pracy czy działalności gospodarczych nie jest rozwiązaniem nowym, ale resort pracy zamierza rozszerzyć grupę osób, które będą mogły zaciągnąć w BGK niskooprocentowaną pożyczkę na otwarcie własnej działalności gospodarczej.

Jak informuje portal wyborcza.biz.pl, o pożyczkę w ramach programu będzie mógł się ubiegać się każdy „powracający z zagranicy”. Czyli kto? Kryteria nie są restrykcyjne. Według ustawy to osoba, która w okresie ostatnich 24 miesięcy zamieszkiwała za granicą na terytorium państw Europejskiego Obszaru Gospodarczego przez co najmniej rok lub była zatrudniona przez co najmniej pół roku, ewentualnie była tam ubezpieczona przez co najmniej 6 miesięcy.

Środki będą pochodziły z Funduszu Pracy. Pożyczkę będzie można uzyskać bez rejestracji w PUP. Dzięki temu procedura ma być prosta i szybka, a koszty administracyjne niższe.

Ustawa ma także całkowicie znieść profilowanie bezrobotnych. Do tej pory osoby rejestrujace się w PUP były dzielone na trzy kategorie – potrzebujące wsparcia, samodzielne i „przypadki beznadziejne”. Powodowało to wiele trudności po stronie osoby, która chciała np. odbyć staż, a została zakwalifikowana do najgorszej grupy, bo „przypadkom beznadziejnym” staż nie przysługiwał. Jednocześnie od procedury profilowania nie przysługiwało odwołanie. Zastrzeżenia do profilowania bezrobotnych od lat zgłaszał Rzecznik Praw Obywatelskich.

Co ważne, jeśli ustawa wejdzie w życie, pracodawca przyjmujący na staż bezrobotnego po zakończeniu okresu próbnego będzie musiał zaoferować mu zatrudnienie – chodzi o to, żeby firmy nie korzystały z taniej siły roboczej, do której dopłaca państwo, w zamian nie oferując nic. Jeśli pracodawca tego nie zrobi, poniesie konsekwencje finansowe.

Projekt właśnie trafił do konsultacji społecznych.