Woda to nie prywatna własność

Woda to nie prywatna własność

Kontrola przeprowadzona tego lata przez Wody Polskie wykazała, że istnieje plaga nielegalnego grodzenia linii brzegowej jezior oraz budowania nielegalnych pomostów. Na Mazurach stwierdzono, że w 80 proc. badanych przypadków dostęp do jeziora odgradzany jest niezgodnie z prawem.

Kto grodzi? Głównie przedsiębiorcy. Przemysław Daca, prezes Wód Polskich, raportował podczas konferencji prasowej wyniki obejmującej 300 miejsc na Pojezierzu Mazurskim Kontroli. Sprawdzano plaże, hotele, pensjonaty. Przytłaczająca większość przedsiębiorców prowadzących związany z wodą biznes próbowała w sposób nielegalny zagarnąć kawałek pobrzeża. Chodzi o stawianie pomostów bez odpowiednich zgód czy przesuwanie i grodzenie linii brzegowej.

Na Mazurach nagminne jest grodzenie dostępu do wody. Zgodnie z prawem, nie można grodzić nieruchomości w odległości mniejszej niż 1,5 metra od linii brzegu, a także zakazywać bądź uniemożliwiać przechodzenia przez ten obszar. Kolejny problem to budowane bez zgód i odprowadzania odpowiednich opłat pomosty, na których w dodatku przedsiębiorcy często prowadzą działalność gospodarczą.

Szef Wód Polskich poinformował, że na razie kontrolerzy nie karzą finansowo właścicieli nielegalnych urządzeń. Są oni edukowani i wzywani do usunięcia nieprawidłowości. Zwrócił jednak uwagę, że taka sytuacja nie będzie trwać wiecznie. Dodał, że m.in. po jego wcześniejszych apelach, właściciele złożyli 50 wniosków o legalizację posiadanych przez nich urządzeń wodnych na Mazurach.

Dział
Aktualności
Wcześniej informowaliśmy o…

Wolne się należy

Wolne się należy

W 2017 r. Państwowa Inspekcja Pracy wyegzekwowała zaległy wypoczynek dla 22,3 tys. osób. Dzięki jej kontrolom płatne wolne dostało zatem o 11,3 tys. więcej zatrudnionych niż rok wcześniej.

Jak donosi „Dziennik Gazeta Prawna”, wielu pracowników ma spore zaległości urlopowe. Nie biorą wolnego z powodu nawału pracy, czasami ze strachu przed utratą zatrudnienia. Takie nawarstwienia trudno potem wyeliminować.

Andrzej Radzikowski, wiceprzewodniczący OPZZ, uważa, że niektórzy kumulują urlop po to, aby w przyszłości w razie potrzeby móc skorzystać z dłuższej przerwy od pracy. – „Inni czują tak dużą odpowiedzialność i emocjonalny związek z wykonywanymi obowiązkami, że przedkładają je ponad własny odpoczynek” – mówi.

Jak pisze DGP, skala naruszeń ujawnionych przez PIP prowokuje jednak pytanie o ewentualną zmianę przepisów, która ułatwiłaby udzielanie urlopów. Propozycje w tym zakresie znalazły się w projekcie nowego kodeksu pracy. Zakłada on m.in., że co do zasady urlopu udziela się w okresie między 1 stycznia roku kalendarzowego, w którym pracownik nabył do niego prawo, a 31 stycznia kolejnego roku kalendarzowego (ze ściśle określonymi wyjątkami). W przeciwnym razie prawo do takiego wypoczynku wygasa, a pracownikowi przysługuje zadośćuczynienie w wysokości dwukrotności wynagrodzenia urlopowego, jakie otrzymałby, gdyby udzielono mu wolnego.

Hojny jak biedak

Hojny jak biedak

Osoby posiadające niski status ekonomiczny wykazują większą wolę współpracy i chętniej dzielą się swoimi zasobami niż osoby o wysokim statusie – twierdzą badacze z Uniwersytetu Królowej Marii w Londynie.

Wyniki badania opublikowano w „Basic and Applied Social Psychology”. Do takich wniosków naukowy doszli, przeanalizowawszy zachowania osób podczas gry w psychologiczne gry o tematyce ekonomicznej.

Sprawę opisuje portal naukawpolsce.pap.pl. W ramach eksperymentów specjaliści przypisywali uczestnikom określony status – wyższy lub niższy. Status ten zależał od włożonego wysiłku (status osiągnięty) lub był kwestią przypadku (status przypisany). Wyznaczał on ilość przydzielanych później pieniędzy. Zadaniem badanych było podejmowanie decyzji co do tego, ile pieniędzy zostawić dla siebie, a ile włożyć do wspólnej puli, której zawartość była na końcu rozdzielana pomiędzy wszystkich graczy.

Wyniki badania pokazały, że osoby z niskim statusem wkładały do puli więcej pieniędzy. Osoby z wysokim statusem wolały zachować więcej funduszy na własny użytek.

„Jeśli zdobywasz wysoki status poprzez wysiłek, a nie przypadkowo, wolisz zachować fundusze dla siebie. Jeśli twój status jest ograniczony, przyjmujesz strategię sprzyjającą jego zwiększeniu, czyli współpracujesz. Istota sprawy polega na tym, że nawet gdy zachowujesz się kooperatywnie, nie robisz tego z pobudek czysto altruistycznych” – mówi badaczka dr Magda Osman.

Umrzeć za parę groszy

Umrzeć za parę groszy

Profesor Uniwersytetu Stanforda Jeffrey Pffefer przytacza dane, zgodnie z którymi praca jest piątą najważniejszą przyczyną śmierci w Stanach Zjednoczonych.

Do swojej książki „Dying for a paycheck” („Umrzeć dla wypłaty”) przeprowadził rozmowy z wieloma pracownikami różnych branż. 61 proc. ankietowanych przyznało, że miejsce pracy przyprawia ich o ból głowy, ponad połowa – że są z powodu stresu mniej efektywni. 7 proc. badanych z powodu nerwów związanych z pracą znalazło się w szpitalu.

Stres w pracy kosztuje amerykańskich pracowników ponad 300 miliardów rocznie (leczenie chorób przewlekłych), a liczba zgonów z tego powodu każdego roku może zwiększać się o 120 tys. osób. W Chinach z przepracowania umiera 1 milion osób rocznie.

Zdaniem Jeffreya Pfeffera, współczesne miejsce pracy stało się „szokująco nieludzkie”. Jest w nich coraz więcej stresu, zwolnień, niepewności finansowej, normą są coraz dłuższe godziny pracy. Rośnie liczba konfliktów na linii praca-rodzina, a coraz większe zaangażowanie, którego wymagają korporacje, zakłóca życie rodzinne, powoduje rozpady małżeństw, cierpią dzieci.