Na wojnę z Biedronką

Na wojnę z Biedronką

Komisja Zakładowa NSZZ „Solidarność” w sieci Biedronka zapowiada wszczęcie sporu zbiorowego z dyskontem. Jego konsekwencją może być strajk lub sprawa sądowa.

O co chodzi? O zmianę regulaminu Zakładowego Funduszu Świadczeń Socjalnych oraz uchwalenie nowego regulaminu pracy w sieci. Według związkowców nie został zachowany trzydziestodniowy termin na rozpatrzenie wspólnego stanowiska organizacji związkowych, a badający sprawę inspektor PIP miał wpisać do protokołu błędne daty.

Trzydziestodniowy termin na przedstawienie stanowiska strony związkowej jest tak istotny, ponieważ chodzi o wydłużenie czasu funkcjonowania sklepów o godzinę (do 23) w dni poprzedzające niedziele niehandlowe oraz święta. Wydłużenie to pospiesznie wpisano do regulaminu, zatem zostały naruszone przepisy ustawy o związkach zawodowych.

Według związkowców sieć sklepów wykorzystała zapisy ustawy o ograniczeniu handlu w niedziele na własną korzyść, niezgodnie z zamysłem ustawodawcy.

Komisja Zakładowa NSZZ „Solidarność” tłumaczy, że była gotowa odstąpić od sporu i przygotować porozumienie zbiorowe, które w treści zawierałoby ograniczenie czasu otwarcia sklepów – np. w podziale regionalnym, tak jak to zrobiły inne sieci, tj. w dużych miastach do godz. 22, a w mniejszych do 21.

„Od tygodni próbujemy umówić się w tej sprawie z zarządem sieci. Spotkania nie dochodzą do skutku” – mówi Piotr Adamczak, przewodniczący zakładowej Solidarności w Biedronce.

Dział
Aktualności
Wcześniej informowaliśmy o…

Cztery dni są w sam raz

Cztery dni są w sam raz

Nowozelandzka firma, która pozwalała swoim pracownikom pracować cztery dni w tygodniu, a płaciła za pięć, uważa eksperyment za bardzo udany i rozważa wprowadzenie na stałe takich zasad pracy.

Firma Perpetual Guardian, która m.in. zarządza nieruchomościami, odkryła, że taka zmiana zwiększyła wydajność jej 240 pracowników, którzy stwierdzili, że dzięki temu spędzają więcej czasu z rodziną oraz realizują swoje indywidualne potrzeby. Profesor Jarrod Haar zajmujący się zasobami ludzkimi w Auckland University of Technology mówi, że pracownicy odnotowali 24-procentową poprawę równowagi między życiem zawodowym a prywatnym i wracali do pracy po przedłużonych w ten sposób weekendach z nową energią.

Podobne eksperymenty w innych krajach kończyły się one dobrymi rezultatami. W szwedzkim Göteborgu testowano sześciogodzinny dzień pracy, a zwierzchnicy poddanych temu testowi urzędników twierdzili, że pracownicy wykonywali w tym czasie taką samą pracę lub robili nawet więcej niż do tej pory.

Andrew Barnes, założyciel firmy Perpetual Guardian twierdzi, że to pierwszy znany mu przypadek, kiedy mimo skrócenia czasu pracy firma nie obniżyła wynagrodzeń pracownikom.

Dopłaty do wynajmu coraz bliżej

Dopłaty do wynajmu coraz bliżej

Od 2019 r. osobom, które zarabiają za mało, by dostać kredyt w banku, ale za dużo, by dostać mieszkanie komunalne, rząd będzie dopłacał do czynszu w wynajmowanym mieszkaniu.

O sprawie informuje portal wyborcza.biz. Według jego informacji Rada Ministrów przyjęła projekt ustawy o pomocy państwa w ponoszeniu wydatków mieszkaniowych w pierwszych latach najmu mieszkania.

Wciąż brakuje mieszkań dla osób, które zarabiają za mało, by dostać kredyt w banku, ale za dużo, by dostać mieszkanie komunalne. Według rządu w takiej sytuacji jest ok. 40 proc. społeczeństwa – głównie młodzi, którzy rozpoczynają karierę zawodową i nie mają etatu.

Nowy program ma zachęcać do budowania mieszkań czynszowych, których, jak podawał wiceminister rozwoju Artur Soboń, w Polsce jest ok. 5 procent, podczas gdy w Europie średnia to ok. 30 procent.

Jakie wady ma ustawa? Dopłaty będą przyznawane tylko osobom, które… wynajmą mieszkanie stosunkowo nowe – świeżo wybudowane, przebudowane lub po remoncie. Poprawka do ustawy mówi, że dopłaty mogą być przyznawane najemcom zasiedlającym mieszkania w ciągu 20 lat od momentu ukończenia inwestycji.

Dopłatę dostaniemy, jeżeli średni miesięczny dochód naszego gospodarstwa jednoosobowego nie przekroczy 60 proc. przeciętnego wynagrodzenia w gospodarce narodowej. Biorąc pod uwagę dane za cały 2017 r., byłoby to ok. 2563 zł netto. Pod pojęciem gospodarstwa domowego rząd rozumie gospodarstwo prowadzone przez najemcę lub wspólnie z osobami mieszkającymi w nim na stałe, np. z małżonkiem, konkubentem, dziećmi, dziadkami, osobą przysposabiającą lub przysposobioną, rodzeństwem, teściami i innymi osobami. Przy ubieganiu się o dopłatę będzie sprawdzany dochód każdej z osób.

Po przyznaniu pieniędzy dochód gospodarstwa będzie co roku weryfikowany. Jeśli przekroczymy kryteria dochodowe, wypłaty zostaną wstrzymane.

Aby dostać dopłatę, nie możemy być:

  • właścicielem lub współwłaścicielem budynku mieszkalnego jednorodzinnego lub lokalu mieszkalnego,

  • osobą, której przysługuje spółdzielcze własnościowe prawo do lokalu (w całości lub w części) lub spółdzielcze lokatorskie prawo do lokalu,

  • właścicielem lub współwłaścicielem budynku, jeżeli jego udział w przypadku zniesienia współwłasności obejmowałby co najmniej jeden lokal mieszkalny,

  • najemcą mieszkania komunalnego należącego do gminy.

O planowanych zmianach pisaliśmy w marcu tutaj: https://nowyobywatel.pl/2018/03/26/panstwo-dorzuci-do-czynszu/

Zapomniani?

Zapomniani?

Prawie 20 procent gmin w Polsce nie zapewnia osobom starszym opieki w miejscu zamieszkania, mimo że należy to do ich obowiązków.

Usługi opiekuńcze świadczone osobom starszym w miejscu zamieszkania powinny, zgodnie z definicją, obejmować pomoc w zaspokajaniu codziennych potrzeb życiowych, opiekę higieniczną, zaleconą przez lekarza pielęgnację i w miarę możliwości kontakty z otoczeniem. Usługi kierowane są do osób samotnych, które z powodu wieku, choroby lub innych przyczyn wymagają pomocy innych. Chodzi także o zwiększenie szansy na pozostanie w środowisku zamieszkania i opóźnienie momentu, w którym jest konieczne zapewnienie stałej opieki instytucjonalnej. Jednak, jak wynika z badań Najwyższej Izby Kontroli, w 2016 r. opieką domową w skali kraju objęto nieco ponad 1 proc. seniorów powyżej 60. roku życia. To nawet nie jest kropla w morzu potrzeb.

W 23 skontrolowanych przez NIK gminach z usług tych korzystało średnio  jedynie 1,5 proc. osób z tej grupy wiekowej. Tymczasem liczba osób niezdolnych do samodzielnej egzystencji, potrzebujących opieki środowiskowej, wynosi ok. 2 mln i  systematycznie rośnie. Przy tym potencjał opiekuńczy rodziny ulega zmniejszeniu, bo stają się one mniej liczne. Temu zjawisku towarzyszy także emigracja zarobkowa. W wielu przypadkach usługi opiekuńcze zapewniane przez gminy są jedyną formą wsparcia, na jaką mogą liczyć seniorzy w miejscu zamieszkania. Niestety blisko 20 proc. gmin w Polsce nie zapewnia wsparcia w formie usług opiekuńczych, mimo iż jest to ich obowiązkowe zadanie własne. Decyzję o ich przyznaniu podejmuje ośrodek pomocy społecznej.

Tylko w czterech z 23 skontrolowanych OPS (ponad 17 proc.) określono liczbę seniorów, którzy w najbliższym czasie mogą potrzebować wsparcia w formie opieki domowej. NIK zwraca uwagę, że niepodejmowanie działań, pozwalających na pozyskanie szerszej, niż tylko przez wpływające wnioski, wiedzy o seniorach, którzy mogą potrzebować pomocy, może spowodować, że gminy nie będą przygotowane na wzrost zapotrzebowania na usługi opiekuńcze.

Mimo iż w większości ośrodków twierdzono, że wszystkie osoby starsze potrzebujące wsparcia zostały nim objęte, to jednak kontrola NIK wykazała, że pomoc otrzymały tylko te osoby, które o nią wystąpiły lub zostały do ośrodka zgłoszone przez inne osoby albo instytucje. Zatem z uwagi na brak systemowego monitoringu osób starszych, może się zdarzyć, że niektórzy seniorzy nie otrzymują pomocy, bo się po nią nie zgłaszają, co jednak nie oznacza, że jej nie potrzebują. Usługi rzadko przyznawano z urzędu, choć ustawa o pomocy społecznej na to zezwala.

NIK zwraca uwagę, że część seniorów mogła nie otrzymać wsparcia, bo po prostu nie wiedziała o takiej możliwości. W większości przypadków informacje o możliwości uzyskania pomocy zamieszczano na stronach internetowych ośrodków lub urzędów miast, w BIP czy na tablicach ogłoszeń w siedzibach tych jednostek. Taki sposób informowania podopiecznych, którzy są osobami starszymi i często nie korzystają z nowoczesnych technik komunikowania się, a nierzadko też niesprawnymi ruchowo, może nie być skuteczny. Ponad 40 proc. ośrodków pomocy wydało informatory lub ulotki rozpowszechnione w placówkach ochrony zdrowia, oświaty i instytucjach publicznych. Tylko w jednym mieście informacje o dostępnych formach pomocy, w tym o usługach opiekuńczych, przekazywane były w kościołach podczas ogłoszeń parafialnych.

Ośrodki Pomocy Społecznej, jeżeli już senior zgłosił się o pomoc, rzadko odmawiały przyznania usług opiekuńczych w miejscu zamieszkania. Odsetek odmów na tle liczby przyznanych usług wynosił: w 2016 – 0,34 proc. i w I półroczu 2017 r. – 0,41 proc. Najczęstszymi przyczynami odmów było: sprawność fizyczna w samodzielnym poruszaniu się, możliwość sprawowania opieki przez rodzinę oraz brak współdziałania osoby wymagającej opieki z pracownikiem socjalnym. Wszystkie formalnie złożone wnioski były rozpatrywane praktycznie bieżąco, a przeciętny czas oczekiwania na przyznanie wsparcia nie przekraczał dwóch tygodni.