MOPS-om brakuje pracowników

MOPS-om brakuje pracowników

Ośrodki pomocy społecznej borykają się z ogromnymi brakami kadrowymi. Doświadczeni pracownicy odchodzą na emeryturę, a młodych taka praca nie interesuje. Płaca w MOPS-ach to często 2300 zł brutto, a w grę wchodzi wiele obowiązków, zarówno w terenie, jak i biurowych.

Jak informuje „Dziennik Gazeta Prawna”, w ubiegłym roku w polskich ośrodkach pomocy społecznej pracowało 19 600 osób, podczas gdy jeszcze 2013 r. było ich 200 więcej.

Według danych Ministerstwa Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej w ubiegłym roku na 2,5 tysiąca ośrodków pomocy społecznej w Polsce tylko dwa tysiące spełniało wskaźnik zatrudnienia wynikający z ustawy o pomocy społecznej.

Powodem braków kadrowych w ośrodkach pomocy społecznej są głównie niskie pensje.

Według danych Ogólnopolskiego Badania Wynagrodzeń ze stycznia 2018 r. średnia pensja, na jaką może liczyć pracowników MOPS-u wynosi 2 700 zł brutto. Co drugi pracownik socjalny otrzymuje pensję od 2 330 zł do 3 249 zł, ale aż 25 proc. najgorzej wynagradzanych pracowników socjalnych zarabia poniżej 2 330 zł brutto.

Pracownicy socjalni skarżą się także na dodatkową pracę związaną z biurokracją, która doszła im do obowiązków w związku z programami 500 plus i „Dobry Start”

Dział
Aktualności
Wcześniej informowaliśmy o…

Bez kasy nie ma innowacji

Bez kasy nie ma innowacji

Według Najwyższej Izby Kontroli pomoc publiczna nie wpływa w zauważalny sposób na podwyższenie innowacyjności polskiej gospodarki. Środki finansowe zamiast na projekty o wysokim potencjale innowacyjnym zbyt często przeznaczane są na przedsięwzięcia o znikomym znaczeniu dla gospodarki. W efekcie Polska wciąż, mimo pokaźnych nakładów finansowych i specjalnych programów wsparcia, jest  na ostatnich pozycjach w europejskich rankingach innowacyjności.

Główna przyczyna słabości polskiej innowacyjności od lat jest taka sama – brak przemyślanej strategii oraz źle skonstruowane programy wsparcia, które nie promują najbardziej innowacyjnych projektów. W efekcie pomoc ze środków publicznych udzielona w ramach skontrolowanych programów nie wpływa na wskaźniki innowacyjności ani w skali kraju, ani w poszczególnych województwach objętych badaniem. Nie uległa zmianie zarówno pozycja Polski, jak i poszczególnych województw w rankingu innowacyjności krajów i regionów prowadzonym przez Komisję Europejską.

W krajach rozwiniętych aż 2/3 wzrostu gospodarczego łączy się z wprowadzaniem innowacji. Wyniki prowadzonego przez Unię Europejskiego Rankingu Innowacyjności (European Innovation Scoreboard – EIS) wskazują, że Polska od  2010 r. znajduje się w grupie „umiarkowanych innowatorów” (25-26 miejsce wśród 28 państw europejskich).  Według danych Ministerstwa Skarbu Państwa działania innowacyjne są prowadzone przede wszystkim w dużych firmach. W latach 2013-2015 udział przedsiębiorstw, które wprowadziły innowacje procesowe i produktowe wyniósł 44 proc., podczas gdy w przypadku małych firm było to dwukrotnie mniej: 21 – 23 proc.

Co się dzieje, gdy nie ktoś nie dostaje wsparcia na swój pomysł? Środki publiczne pełnią ważną rolę w uaktywnianiu innowacyjności: przedsiębiorcy w zdecydowanej większości przypadków (24 na 30) rezygnowali z realizacji innowacyjnych projektów, gdy nie otrzymali publicznego wsparcia.

Kontrola NIK dotyczyła lat 2011-2016. Izba objęła kontrolą 13 programów pomocowych, w tym 4 Regionalne Programy Operacyjne w województwach: mazowieckim, śląskim, warmińsko-mazurskim oraz lubelskim. Kontrolą objęto 34 jednostki, m. in: PARP, NCBR oraz 4 urzędy marszałkowskie oraz 24 przedsiębiorców. Przedsiębiorcy te otrzymali łącznie 15 mld zł pomocy. Sprawdzono realizację kilkudziesięciu  projektów, zarówno od strony dysponentów, jak i beneficjentów pomocy, o wartości odpowiednio: 426 mln i 896 mln PLN.

Powrót pańszczyzny?

Powrót pańszczyzny?

„Solidarność” zaskarży do Komisji Europejskiej wprowadzoną przez PiS regulację dotyczącą umowy pomocy przy zbiorach. Zdaniem związkowców nowe przepisy łamią unijną dyrektywę i są wyjątkowo niekorzystne dla pracowników.

Jak pisze portal businessinsider.com.pl, chodzi o nowelizację ustawy o ubezpieczeniu społecznym rolników, która została przygotowana przez rząd PiS, uchwalona przez parlament i weszła w życie w maju br. W art. 91a wprowadzono do polskiego prawa nowy typ umowy cywilnoprawnej dla pracowników sezonowych, czyli niesławną umowę o pomocy przy zbiorach.

Jej wprowadzenie ma teoretycznie wyeliminować zatrudnianie na czarno pomocników rolnych oraz zawieranie z nimi umów o dzieło, które nie są objęte ubezpieczeniem. Według znowelizowanej ustawy, pomocnik rolnika przy zbiorach podlega ubezpieczeniu wypadkowemu, chorobowemu i macierzyńskiemu.

Związek zawodowy wskazuje wytyka jednak poważne braki w nowym prawie. W komunikacie poinformował, że ten typ umowy nie podlega art. 304 kodeksu pracy, która reguluje kwestie bezpieczeństwa i higieny pracy, a sama ustawa o ubezpieczeniu społecznym rolników nie ma autonomicznych norm dot. BHP. Nie ma więc w niej ograniczeń dotyczących, np. maksymalnego dźwigania ręcznego. Związkowcy uważają, że pomocnik rolnika nie będzie w żaden sposób zabezpieczony przy używaniu środków chemicznych, w tym bardzo groźnych dla życia i zdrowia pestycydów.
Zdaniem „Solidarności” to złamanie Dyrektywy 89/391/EWG mówiącej o obowiązkach państwa wobec bezpieczeństwa i zdrowia pracowników w miejscu pracy.

„Wyczerpaliśmy wszelkie możliwości krajowe przeciwstawienia się tej groźnej i niedopuszczalnej regulacji, która de facto przywraca w Polsce parobków” – tak złożenie skargi do KE tłumaczy Piotr Duda, szef „Solidarności”, cytowany w komunikacie związku.

Danina solidarnościowa to za mało

Danina solidarnościowa to za mało

Związek zawodowy „Solidarność” krytycznie ocenia projekt ustawy o Solidarnościowym Funduszu Wsparcia osób Niepełnosprawnych. Jego zdaniem nowe przepisy są nieprecyzyjne i mogą obrócić się przeciwko potrzebującym. Lepsza byłaby realna progresja podatkowa.

Jak informuje portal tysol.pl, prezydium Komisji Krajowej zwraca uwagę na brak ścisłego określenia, jakie zadania i programy ma realizować Fundusz. Kształt art. 10 ustawy rodzi obawy, że z tych środków mogą być finansowane podobne lub nawet te same zadania co ze środków Państwowego Funduszu Rehabilitacji Osób Niepełnosprawnych.

Zdaniem „Solidarności” taka konstrukcja nowych przepisów może spowodować, że podmioty publiczne poczują się zwolnione z poszukiwania środków na wsparcie osób niepełnosprawnych w ramach własnych budżetów, a ograniczą się jedynie do aplikowania o wsparcie z nowego Funduszu, co potwierdzają dotychczasowe doświadczenia z PFRON.

Prezydium KK krytykuje również brak spójności pomiędzy tworzonym Funduszem, a programem „Dostępność+”: „Tworząc Fundusz Solidarnościowy i równolegle uruchamiając program „Dostępność+” warto kompleksowo przemyśleć podział kompetencji pomiędzy podmiotami uczestniczącymi w realizacji i finansowaniu działań składających się na proces rehabilitacji osób niepełnosprawnych. Warte przeanalizowania są tutaj istotne zmiany w zakresie podziału zadań pomiędzy PFRON a Funduszem Solidarnościowym” – czytamy w opinii.

Związek ma też poważne zastrzeżenia co do finansowania nowego Funduszu, dla którego w budżecie na rok 2019 nie ustalono wysokości składki. „W projekcie znalazły się ogólne propozycje wykorzystani na te cel środków z Funduszu Pracy, co zasługuje na krytykę” – czytamy. Fundusz Pracy będzie po raz kolejny wykorzystywany niezgodnie ze swoim przeznaczeniem, na co „Solidarność” nie wyraża zgody.

Według projektu ustawy przychodem Funduszu jest również danina solidarnościowa, którą mają płacić osoby fizyczne, osiągające w roku podatkowym dochody w wysokości przekraczającej kwotę 1000000 zł. Od nadwyżki powyżej tej kwoty mają odprowadzić 4 proc. składki. Tymczasem z uzasadnienia nie wynika, jak określono pułap dochodu, który zobowiązuje do uiszczenia tej daniny.

„Po co tworzyć taką fikcję, gdzie w praktyce wprowadza się trzeci próg podatkowy nie wprowadzając go. Trzeba mieć cywilną odwagę i wprowadzić większą progresję, o co od lat postuluje Solidarność, a nie tworzyć budzące wątpliwości protezy” – ocenił Piotr Duda, szef Solidarności. „PiS zlikwidował trzeci próg, teraz niech go przywróci”.