Szpital gotowy do strajku

Szpital gotowy do strajku

Ponad 600 pracowników Wojewódzkiego Szpitala Specjalistycznego w Lublinie, gdzie ostatnio pielęgniarki wywalczyły po 500 zł miesięcznie podwyżki stawiając placówkę przed faktem dokonanym i biorąc zwolnienia chorobowe i urlopy, zamierza pójść ich śladem.

Mowa o pracownikach zawodów medycznych i niemedycznych, czyli o ratownikach medycznych, diagnostach laboratoryjnych, fizjoterapeutach, technikach radiologii, ale też rejestratorkach, sekretarkach medycznych czy sprzątaczkach. Wszyscy oni liczą na podwyżki wynagrodzeń po tym, jak pielęgniarki przetarły szlak. One same i lekarze tym razem nie przyłączą się do protestu, ponieważ niedawno otrzymali podwyżki wynagrodzeń.

Po tym, jak pielęgniarki poszły masowo na zwolnienia lekarskie, otrzymały 500 zł więcej „na rękę’” od czerwca oraz kolejne 500 zł od początku przyszłego roku.

W czwartek (9 sierpnia) związkowcy mają spotkać się z dyrekcją WSS oraz członkiem zarządu województwa odpowiedzialnym za ochronę zdrowia Arkadiuszem Bratkowskim.

Dział
Aktualności
Wcześniej informowaliśmy o…

MOPS-om brakuje pracowników

MOPS-om brakuje pracowników

Ośrodki pomocy społecznej borykają się z ogromnymi brakami kadrowymi. Doświadczeni pracownicy odchodzą na emeryturę, a młodych taka praca nie interesuje. Płaca w MOPS-ach to często 2300 zł brutto, a w grę wchodzi wiele obowiązków, zarówno w terenie, jak i biurowych.

Jak informuje „Dziennik Gazeta Prawna”, w ubiegłym roku w polskich ośrodkach pomocy społecznej pracowało 19 600 osób, podczas gdy jeszcze 2013 r. było ich 200 więcej.

Według danych Ministerstwa Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej w ubiegłym roku na 2,5 tysiąca ośrodków pomocy społecznej w Polsce tylko dwa tysiące spełniało wskaźnik zatrudnienia wynikający z ustawy o pomocy społecznej.

Powodem braków kadrowych w ośrodkach pomocy społecznej są głównie niskie pensje.

Według danych Ogólnopolskiego Badania Wynagrodzeń ze stycznia 2018 r. średnia pensja, na jaką może liczyć pracowników MOPS-u wynosi 2 700 zł brutto. Co drugi pracownik socjalny otrzymuje pensję od 2 330 zł do 3 249 zł, ale aż 25 proc. najgorzej wynagradzanych pracowników socjalnych zarabia poniżej 2 330 zł brutto.

Pracownicy socjalni skarżą się także na dodatkową pracę związaną z biurokracją, która doszła im do obowiązków w związku z programami 500 plus i „Dobry Start”

Bez kasy nie ma innowacji

Bez kasy nie ma innowacji

Według Najwyższej Izby Kontroli pomoc publiczna nie wpływa w zauważalny sposób na podwyższenie innowacyjności polskiej gospodarki. Środki finansowe zamiast na projekty o wysokim potencjale innowacyjnym zbyt często przeznaczane są na przedsięwzięcia o znikomym znaczeniu dla gospodarki. W efekcie Polska wciąż, mimo pokaźnych nakładów finansowych i specjalnych programów wsparcia, jest  na ostatnich pozycjach w europejskich rankingach innowacyjności.

Główna przyczyna słabości polskiej innowacyjności od lat jest taka sama – brak przemyślanej strategii oraz źle skonstruowane programy wsparcia, które nie promują najbardziej innowacyjnych projektów. W efekcie pomoc ze środków publicznych udzielona w ramach skontrolowanych programów nie wpływa na wskaźniki innowacyjności ani w skali kraju, ani w poszczególnych województwach objętych badaniem. Nie uległa zmianie zarówno pozycja Polski, jak i poszczególnych województw w rankingu innowacyjności krajów i regionów prowadzonym przez Komisję Europejską.

W krajach rozwiniętych aż 2/3 wzrostu gospodarczego łączy się z wprowadzaniem innowacji. Wyniki prowadzonego przez Unię Europejskiego Rankingu Innowacyjności (European Innovation Scoreboard – EIS) wskazują, że Polska od  2010 r. znajduje się w grupie „umiarkowanych innowatorów” (25-26 miejsce wśród 28 państw europejskich).  Według danych Ministerstwa Skarbu Państwa działania innowacyjne są prowadzone przede wszystkim w dużych firmach. W latach 2013-2015 udział przedsiębiorstw, które wprowadziły innowacje procesowe i produktowe wyniósł 44 proc., podczas gdy w przypadku małych firm było to dwukrotnie mniej: 21 – 23 proc.

Co się dzieje, gdy nie ktoś nie dostaje wsparcia na swój pomysł? Środki publiczne pełnią ważną rolę w uaktywnianiu innowacyjności: przedsiębiorcy w zdecydowanej większości przypadków (24 na 30) rezygnowali z realizacji innowacyjnych projektów, gdy nie otrzymali publicznego wsparcia.

Kontrola NIK dotyczyła lat 2011-2016. Izba objęła kontrolą 13 programów pomocowych, w tym 4 Regionalne Programy Operacyjne w województwach: mazowieckim, śląskim, warmińsko-mazurskim oraz lubelskim. Kontrolą objęto 34 jednostki, m. in: PARP, NCBR oraz 4 urzędy marszałkowskie oraz 24 przedsiębiorców. Przedsiębiorcy te otrzymali łącznie 15 mld zł pomocy. Sprawdzono realizację kilkudziesięciu  projektów, zarówno od strony dysponentów, jak i beneficjentów pomocy, o wartości odpowiednio: 426 mln i 896 mln PLN.

Powrót pańszczyzny?

Powrót pańszczyzny?

„Solidarność” zaskarży do Komisji Europejskiej wprowadzoną przez PiS regulację dotyczącą umowy pomocy przy zbiorach. Zdaniem związkowców nowe przepisy łamią unijną dyrektywę i są wyjątkowo niekorzystne dla pracowników.

Jak pisze portal businessinsider.com.pl, chodzi o nowelizację ustawy o ubezpieczeniu społecznym rolników, która została przygotowana przez rząd PiS, uchwalona przez parlament i weszła w życie w maju br. W art. 91a wprowadzono do polskiego prawa nowy typ umowy cywilnoprawnej dla pracowników sezonowych, czyli niesławną umowę o pomocy przy zbiorach.

Jej wprowadzenie ma teoretycznie wyeliminować zatrudnianie na czarno pomocników rolnych oraz zawieranie z nimi umów o dzieło, które nie są objęte ubezpieczeniem. Według znowelizowanej ustawy, pomocnik rolnika przy zbiorach podlega ubezpieczeniu wypadkowemu, chorobowemu i macierzyńskiemu.

Związek zawodowy wskazuje wytyka jednak poważne braki w nowym prawie. W komunikacie poinformował, że ten typ umowy nie podlega art. 304 kodeksu pracy, która reguluje kwestie bezpieczeństwa i higieny pracy, a sama ustawa o ubezpieczeniu społecznym rolników nie ma autonomicznych norm dot. BHP. Nie ma więc w niej ograniczeń dotyczących, np. maksymalnego dźwigania ręcznego. Związkowcy uważają, że pomocnik rolnika nie będzie w żaden sposób zabezpieczony przy używaniu środków chemicznych, w tym bardzo groźnych dla życia i zdrowia pestycydów.
Zdaniem „Solidarności” to złamanie Dyrektywy 89/391/EWG mówiącej o obowiązkach państwa wobec bezpieczeństwa i zdrowia pracowników w miejscu pracy.

„Wyczerpaliśmy wszelkie możliwości krajowe przeciwstawienia się tej groźnej i niedopuszczalnej regulacji, która de facto przywraca w Polsce parobków” – tak złożenie skargi do KE tłumaczy Piotr Duda, szef „Solidarności”, cytowany w komunikacie związku.