Kolej wraca na prowincję?

Kolej wraca na prowincję?

W ramach nowego programu Kolej+ planowany jest powrót połączeń kolejowych do takich miast, jak Jastrzębie-Zdrój, Myślenice, Sokołów Podlaski czy Śrem.

Ogłoszony przez premiera Program Uzupełniania Lokalnej i Regionalnej Infrastruktury Kolejowej zakłada odbudowanie i zbudowanie od zera torów i infrastruktury dworcowej. „Naszym celem jest kolej bezpieczna, komfortowa i przewidywalna, a przede wszystkim kolej dostępna. Program Kolej+ to odpowiedź na formułowane od dawna postulaty wielu środowisk lokalnych” – powiedział minister infrastruktury Andrzej Adamczyk.

Na razie o programie wiadomo tyle, że ma być wieloletni i obejmować modernizację istniejących linii, kompleksową odbudowę linii zamkniętych i budowę nowych odcinków. Nie wiadomo, jakie środki zostaną przeznaczone na to przedsięwzięcie, ale na pewno będą to środki dodatkowe, nie tylko kurczące się rezerwy z Regionalnych Programów Operacyjnych.

[Zdjęcie: Tomasz Chmielewski]

Dział
Aktualności
Wcześniej informowaliśmy o…

Związkowcy z Castoramy nie dadzą sobie w kaszę dmuchać

Związkowcy z Castoramy nie dadzą sobie w kaszę dmuchać

Związkowcy z Castoramy walczą o podwyżkę w wysokości 900 zł brutto dla każdego pracownika. Złożyli do prokuratury zawiadomienie o popełnieniu przestępstwa, bo firma nie podjęła rokowań w sporze zbiorowym.

Jak pisze portal Forsal.pl, pracownicy Castoramy walczą o zwiększenie wynagrodzenia o 900 zł dla każdego pracownika (do 3,5 tys. zł brutto) i domagają się zmian w regulaminie wynagradzania. Chodzi o dodatek za pracę w niedzielę, który miałby być naliczany od każdej rozpoczętej godziny.

„Firma nie ustosunkowała się do żądań przedstawionych w piśmie informującym o wszczęciu sporu zbiorowego. Pracodawca nie podjął rokowań oraz nie dopełnił obowiązku poinformowania o sporze właściwego okręgowego inspektora pracy. Tym samym zostały naruszone przepisy ustawy o rozwiązywaniu sporów zbiorowych. Dlatego złożyliśmy do Prokuratury Rejonowej w Warszawie zawiadomienie o popełnieniu przestępstwa przez spółkę” – wyjaśnia Wojciech Kasprzyk, przewodniczący Solidarności w Castoramie.

[zdjęcie: pexels.com; autor: it’s me neosiam]

Potrzebni, ale ignorowani

Potrzebni, ale ignorowani

Pracownicy służb socjalnych protestowali w piątek w Warszawie. Domagali się wyższych płac.

Ogólnopolski protest pracowników i pracownic służb socjalnych i ośrodków pomocy społecznej odbił się szerokim echem w ich środowisku. Autokary pełne protestujących od rana zmierzały w kierunku Warszawy, a ci, którzy nie mogli przyjechać, ubierali się na czarno i umieszczali w mediach społecznościowych solidarnościowe zdjęcia. Część pracowników MOPS-ów i innych placówek wzięła w piątek urlop na żądanie, by zaprotestować przeciw kiepskim warunkom pracy.

Na stronie Ministerstwa Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej podano, że z badania przeprowadzonego przez ministerstwo w lipcu br., średnia krajowa wynagrodzenia brutto pracowników socjalnych, zatrudnionych w ośrodkach pomocy społecznej, wyniosła 2 635,35 zł, a w powiatowych centrach pomocy rodzinie – 2 601,56 zł. Co więcej, ponad 1030 OPS i 110 PCPR wykazało, że wysokość średniego wynagrodzenia dla pracowników socjalnych jest w ich jednostkach niższa, niż średnia krajowa dla tego stanowiska.

Minister Elżbieta Rafalska zwróciła się do samorządów z apelem o podwyższenie wysokości wynagrodzeń pracowników socjalnych. Przeprowadzone przez MRPiPS badanie wykazało, że w dalszym ciągu są ośrodki pomocy społecznej oraz powiatowe centra pomocy rodzinie, które stosują praktykę wliczania do kwoty minimalnego wynagrodzenia dodatku przyznawanego pracownikom socjalnym za świadczenie pracy socjalnej w środowisku (w tym za przeprowadzanie rodzinnych wywiadów środowiskowych). Taki stan rzeczy – jak wskazała minister – powoduje, że „idea dodatku określona przepisami ustawy jest niezrealizowana i nie spełnia swojej funkcji”.

[Zdjęcie Tomasz Chmielewski]

Minimalna to za mało

Minimalna to za mało

Z wyliczeń Komisji Młodych OPZZ wynika, że pracownikom zatrudnionym za pensję minimalną co miesiąc brakuje nawet 1254 zł, by pokryć koszty przeżycia.

Jak wynika z danych zaprezentowanych przez OPZZ, opłata za wynajem mieszkania i czynsz wynoszą średnio 957 złotych na dorosłą osobę. Do tego dodajmy rachunki za media, czyli 627 złotych za osobę. Z kolei na artykuły pierwszej potrzeby statystyczny Polak wydaje 700 złotych. Do tego dochodzą jeszcze opłaty za żłobek i utrzymanie dziecka, w wysokości średnio 300 złotych. Razem daje to miesięcznie 2784 złote. Tymczasem pensja minimalna wynosi o wiele mniej.

„Porównując tę kwotę z wysokością płacy minimalnej czy konkretnie zarobkami wielu młodych ludzi (np. młoda nauczycielka po licencjacie zarabia 1550 zł), możemy zobaczyć, w jak trudnej obecnie sytuacji znajdują się młodzi Polacy” – powiedział Maciej Łapski, przewodniczący Komisji Młodych.

Według Komitetu Niezależnych Ekspertów Rady Europy zgodnie z art. 4 Europejskiej Karty Społecznej płaca minimalna powinna wynosić co najmniej 68 procent przeciętnego wynagrodzenia, a w Polsce jest to raptem 47 procent.

„Podnoszenie płacy minimalnej to jest dobry ruch” – mówiła w programie „Money. To się liczy” minister przedsiębiorczości i technologii Jadwiga Emilewicz. Jej zdaniem Polska nie może opierać swojej konkurencyjności na niskich kosztach pracy. – Sprawiedliwy podział zysków firmy miedzy właścicielem, a pracownikiem powinien obowiązywać. To jest sposób na brak rąk do pracy. Polacy chcą godnie zarabiać i za te płace są w stanie dużo pracować – mówi Emilewicz.

[Zdjęcie Tomasz Chmielewski]