Podstępny plastik

Podstępny plastik

Nowe badania pokazują, że mikroplastik znajduje się w 90 proc. soli jadalnej. Co gorsza, znaleziono go także w jelitach ludzi ze wszystkich zakątków świata.

Drobinki mikroplastiku znajdowano w soli już od kilku lat, jednak nie było jasne, skąd się tam biorą. Jak pisze „National Geographic”, zbadano próbki soli z całego świata, od Azji, przez Europę, Afrykę i obie Ameryki. Wyniki opublikowano w tym miesiącu w periodyku „Environmental Science & Technology”.

Skąd plastik w soli? Z działalności człowieka – mnóstwo plastiku trafia do wody morskiej. Badania wykazały, że w tym regionach, gdzie zanieczyszczenie wody plastikiem jest wyższe (niektóre kraje azjatyckie), także zawartość mikroplastiku w soli jest wysoka.

Tymczasem Uniwersytet Medyczny w Wiedniu kilka dni temu poinformował, że drobinki plastiku znaleziono także w ludzkich stolcu. Przeciętnie było to 20 cząstek mikroplastiku na każde 10 gramów stolca. – Plastik jest wszechobecny w naszym życiu i ludzie są wystawieni na jego działanie w najróżniejszych formach – stwierdził Philipp Schwabl, główny autor badania. Jak jednak przyznał, nie spodziewał się, że „wyniki będą pozytywne w każdej próbce”.

Osoby uczestniczące w pilotażowym badaniu miały od 33 do 65 lat, pochodziły z różnych kontynetów i nie znały się. Przez tydzień każda z nich prowadziła dziennik spożywanych pokarmów, po czym została pobrana od nich próbka stolca. W jadłospisie każdego z tej ósemki znajdowała się żywność zapakowana w plastik lub napoje w plastikowych butelkach. Większość jadła też ryby lub owoce morza, nikt nie stosował wyłącznie diety wegetariańskiej. – Bardzo prawdopodobne, że w czasie pakowania środków spożywczych na różnych etapach ich produkcji, nasza żywność zostaje skażona plastikiem – przypuszcza Schwabl.

Uczestnicy badania pochodzili z Austrii, Finlandii, Holandii, Japonii, Polski, Rosji, Wielkiej Brytanii i Włoch.

Prawie każde zwierzę regularnie wchłania razem z pokarmem mikroplastik. Jego cząsteczki wędrują np. od glonów po tuńczyka, a ostatecznie trafiają też do organizmu człowieka. Naukowcy ostrzegają, że mikroplastik może też odbić się na ludzkim zdrowiu. – Szczególnie nas niepokoi możliwy wpływ mikroplastiku na pacjentów z chorobami przewodu pokarmowego – zauważył autor badania Philipp Schwabl. Badania przeprowadzone na zwierzętach wykazały obecność znacznych ilości mikroplastiku w ich jelitach, a cząsteczki mikroplastiku znajdowały się nawet w krwiobiegu, układzie limfatycznym i wątrobie.

Jak informuje portal dw.com, mikroplastik to mikrocząstki tworzyw sztucznych o średnicy 5 mm lub mniejszej. Czasami są stosowane celowo, na przykład w pastach do zębów czy peelingach. Inne odrywają się od większych plastikowych obiektów, na przykład cząsteczki włókien tkanin uwalniają się podczas prania. Mikroplastik przedostaje się do środowiska także przez ścieranie się opon lub kruszenie gruzu. Badanie zlecone przez niemieckie uczelnie, koncerny chemiczne, producentów kosmetyków, służby gospodarki wodnej i zakłady utylizacji odpadów wykazały, że tylko w Niemczech przedostaje się rocznie do środowiska blisko 330 tys. ton tzw. pierwotnego mikroplastiku.

[Zdjęcie Krizjohn Rosales]

Dział
Aktualności
Wcześniej informowaliśmy o…

Jeden za wszystkich, wszyscy za jednego

Jeden za wszystkich, wszyscy za jednego

Od prawie tygodnia trwa pierwszy od 1989 r. strajk w PLL LOT. Pracownicy odmawiają lotów lub składają zwolnienia chorobowe. Prezes linii bezprawnie zwolnił prawie 70 osób za udział w strajku.

Napięta sytuacja w tych liniach lotniczych ciągnie się od wielu lat. Konflikt dotyczy regulaminów wynagradzania oraz samych wynagrodzeń i rodzajów umów. Linie postanowiły zaoszczędzić na etatach pracowniczych i zatrudniały od pewnego czas personel na umowach śmieciowych, np. bez prawa do zwolnień lekarskich czy urlopów. Strajkujący walczą także o przywrócenie do pracy bezprawnie zwolnionej szefowej związków zawodowych Moniki Żelazik.

Pracownicy i wspierające ich związki zawodowe protestują pomimo pogody przed warszawskim lotniskiem. Prezes próbuje łatać braki kadrowe ściąganymi na chybcika innymi pilotami i stewardesami, są to jednak osoby nieprzeszkolone do pracy w awaryjnych sytuacjach, co naraża pasażerów na niebezpieczeństwo.

Dziś, 23 października, nie odleciały cztery samoloty.

Dziennikarze chcą uczciwych reguł

Dziennikarze chcą uczciwych reguł

Osoby ze środowiska dziennikarzy i pracowników mediów domagają się poprawy warunków swojej pracy i ucywilizowania relacji między twórcami treści a właścicielami i szefostwem mediów. Wystosowały apel w tej sprawie, a wśród osób popierających ich postulaty jest m.in. nasz redaktor naczelny.

„To były dobrze ocenione, rzetelne teksty, powstawały przez średnio trzy tygodnie, wymagały kilku wyjazdów, kilkunastu rozmów i autoryzacji, miały od 12 do 20 tysięcy znaków ze spacjami.

Pierwszy ukazał się na początku września. Ktoś w kadrach się pomylił, wyjaśnienia się przeciągały, honorarium przyszło przelewem pod koniec listopada.
Drugi nie ukazał się wcale. W innym tytule przypadkiem pojawił się podobny, tekst spisano więc na straty, o honorarium nie było mowy.
Trzeci. Przyjęty, ale pół roku leżakował. Honorarium wypłacono po ponad sześciu miesiącach od wykonania pracy.
Czwarty, szczęśliwie przyjęty i opublikowany. Przelew miał dojść do końca miesiąca, nie doszedł. Pytanie, kolejne i jeszcze jedno. Zapewnienia, że sytuacja zaraz się wyjaśni. Nie wyjaśniła się i w końcu trzeba się było upominać co drugi dzień.
Piąty. Dla redakcji, z którą się współpracuje od lat. W chwili przyjęcia tekstu informacja o tym, że stawki zostały obniżone. Zamiast zwyczajowych 1500 złotych – 1200.
Szósty. Redakcja dostała zamówiony tekst, ale milczała przez kilka miesięcy.
E-maile z pytaniami pozostały bez odpowiedzi.
Siódmy, ósmy i kolejne, podobny schemat.
Tygodnie czekania na wiadomość w sprawie tekstu. Pytania bez odpowiedzi. Upominanie się o honorarium. Opóźnienia w wypłatach. Opłacanie kosztów realizacji tekstów z własnej kieszeni. Oddawanie praw do tekstów lub nieoddawanie i związane z tym zmniejszenie honorarium.
Tak wygląda codzienność dziennikarzy i dziennikarek freelancerów – niezależnie od tego, z jakimi tytułami współpracujemy i od jak dawna, to są nasze uniwersalne doświadczenia.
Dlatego założyliśmy związek zawodowy. Zapisało się do niego ponad 80 osób – autorów z dorobkiem i takich, którzy stawiają pierwsze kroki w zawodzie.
Łącznie mamy na koncie kilkadziesiąt nominacji do najważniejszych nagród przyznawanych dziennikarzom: Grand Press, Pióro Nadziei Amnesty International, Twórca Szczególnie Wrażliwy, Nagroda Newsweeka im. Teresy Torańskiej, ale też Nagroda im. Ryszarda Kapuścińskiego, Nagroda Nike i Nagroda Literacka Gryfia. Są wśród nas laureaci i laureatki wielu spośród tych nagród. Kiedy je odbierali, reprezentowali również tytuły, w których opublikowali nagrodzone teksty.
Jedno nas łączy: piszemy dla redakcji z całej Polski, najczęściej jako autorzy zewnętrzni.
Chcemy zacząć dyskusję o sytuacji freelancerów w polskiej prasie. Właśnie dziś, gdy tak dużo mówi się o kryzysie prasy i spadku zaufania do mediów.
Ale nie chcemy tylko dyskutować – uważamy, że po kilku latach uelastyczniania rynku warto wypracować nowe modele współpracy i dobre praktyki.
Jakość tekstów zyskuje na dobrej współpracy autora i redakcji. Dobrą współpracę rozumiemy jako jasno określone zasady i niezakłóconą komunikację.

Mamy na uwadze zwłaszcza kilka kwestii.

1. UMOWA. SYMETRYCZNA I KONKRETNA.
Umowa jest porozumieniem, które chroni interesy obydwu stron: autora i wydawcy. Gdy jest spisana – przed rozpoczęciem pracy – choćby w formie mejlowej, pozwala uniknąć niedopowiedzeń i niejasności.
Zgodnie z kodeksem cywilnym umowa określa realny termin oddania dzieła, ramowe wymogi dotyczące dzieła (w przypadku tekstu: jak długi ma być? w jakiej formie napisany? co koniecznie w nim zawrzeć?). To kwestia istotna nie tylko dla autorów, ale także dla redaktorów i redaktorek.
Dobra umowa określa stawkę – a przynajmniej przedział płacowy oraz termin zapłaty honorarium – nie dłuższy niż 30 dni od momentu zaakceptowania tekstu.
Zgodnie z przepisami kodeksu cywilnego, jeżeli w umowie nie zostało to zapisane inaczej, wynagrodzenie należy się w chwili oddania dzieła. Ale w wielu tytułach za tekst płaci się po jego opublikowaniu, a publikacja z różnych przyczyn może się opóźniać nawet o kilka lub kilkanaście miesięcy. Koszt finansowy takich opóźnień ponosi autor.
Termin zapłaty powinien pozostać niezależny od terminu publikacji materiału.

2. PRZYJĘCIE TEKSTU I INFORMACJA O PLANOWANEJ PUBLIKACJI.
Autorzy tygodniami lub miesiącami czekają na jakąkolwiek informację dotyczącą tekstu – czy dotarł, czy wymaga poprawek, czy i kiedy zostanie opublikowany.
Rekomendujemy wprowadzenie zasady akceptowania, odrzucania tekstu lub konieczności wprowadzenia poprawek w czasie nie dłuższym niż 14 dni od otrzymania przez redakcję zamówionego materiału.

3. KOSZTY REALIZACJI ZAMÓWIENIA.
Jako autorzy zewnętrzni nie generujemy kosztów takich jak wyposażenie miejsca pracy, sprzęt – o to wszystko dbamy sami.
Zakładamy, że wydawcom zależy na pogłębionych, solidnie napisanych tekstach – niezależnie od tego, czy tekst napisał autor na etacie czy współpracownik.
Takie właśnie teksty piszemy.
Jednak kiedy się analizuje wyliczenia dotyczące czasu realizacji tekstów i wysokości honorariów, okazuje się, że pracujemy znacznie poniżej stawek minimalnych.
Gdy doliczy się do tego koszty realizacji zleconych materiałów, honoraria „netto netto” okazują się symboliczne.
Dlatego uważamy, że redakcja, która zleca tekst wymagający podróży, powinna pokryć koszty związane z realizacją materiału, w szczególności takie jak przejazdy czy noclegi.
Przerzucanie finansowego ciężaru realizacji tekstów na dziennikarzy to ryzyko – dziennikarze mogą próbować minimalizować koszty, ograniczać research i wysiłki włożone w powstanie tekstów, a to odbije się na ich jakości.

4. TERMINOWOŚĆ WYPŁAT HONORARIÓW.
Dla dużego wydawnictwa zapomniany czy przesunięty na kolejny miesiąc przelew to wypadek przy pracy. Dla dziennikarza, który na ten przelew czeka, to wyrwa w zaplanowanym i jednocześnie niestabilnym budżecie. Dlatego tak ważne są dla nas terminowe wypłaty honorariów.
To cztery najważniejsze kwestie, najbardziej dla nas palące.
Wierzymy, że Państwo również dostrzegają konieczność uregulowania zasad współpracy.
Zapraszamy do rozmowy wszystkich wydawców prasy i wszystkie redakcje w Polsce – z nadzieją, że razem wypracujemy zasady, dzięki którym teksty prasowe będą jeszcze lepsze – i będą powstawać z poszanowaniem praw obydwu stron umowy.
Rynek prasy jest w kryzysie, ale można i warto go kształtować. Zacznijmy to robić wspólnie, stwórzmy przestrzeń do dyskusji i do współpracy.

Liczymy na spotkanie – jeśli popierają Państwo nasze postulaty, prosimy o odpowiedź w ciągu dwóch tygodni.

Poparcia dla listu udzielili:

Justyna Bargielska
Joanna Bator
Edwin Bendyk
Katarzyna Bielas
Anna Bikont
Kalina Błażejowska
Katarzyna Bonda
Martyna Bunda
Beata Chomątowska
Sylwia Chutnik
Wojciech Cieśla
Anita Czupryn
Juliusz Ćwieluch
Justyna Dąbrowska
Jacek Dehnel
Artur Domosławski
Ignacy Dudkiewicz
Kinga Dunin
Anna Dziewit-Meller
Edyta Gietka
Agnieszka Graff
Magdalena Grzebałkowska
Remigiusz Grzela
Jacek Hugo-Bader
Marcin Kołodziejczyk
Agata Kowalska, dziennikarka Radia TOK FM
Hanna Krall
Michał Książek
Tomasz Kwaśniewski
Adam Lach, Napo Images
Magdalena Lankosz
Andrzej Leder
Adam Leszczyński
Agnieszka Lichnerowicz
Cezary Łazarewicz
Stanisław Łubieński
Michał Łuczak, Sputnik Photos
Wiesław Łuka
Piotr Małecki, Napo Images
Dorota Masłowska
Marta Mazuś
Iza Michalewicz
Rafał Milach, Sputnik Photos
Karol Modzelewski
Małgorzata I. Niemczyńska
Włodzimierz Nowak
Remigiusz Okraska
Łukasz Orbitowski
Wojciech Orliński
Tomasz Piątek
Maciej Pisuk
Joanna Podgórska
Kaja Puto
Piotr Pytlakowski
Jacek Rakowiecki
Agnieszka Rayss, Sputnik Photos
Małgorzata Rejmer
Paweł P. Reszka
Adriana Rozwadowska
Bartek Sabela
Elżbieta Sawicka, Towarzystwo Dziennikarskie
Piotr Skwieciński
Sławomir Sierakowski, Krytyka Polityczna, Polityka
Jan Smoleński
Paweł Smoleński
Tadeusz Sobolewski
Jerzy Sosnowski
Filip Springer
Grzegorz Sroczyński
Olga Stanisławska
Barbara Starecka
Katarzyna Surmiak-Domańska
Witold Szabłowski
Ziemowit Szczerek
Mariusz Szczygieł
Małgorzata Szejnert
Wojciech Szot
Agnieszka Szydłowska
Wojciech Tochman
Towarzystwo Dziennikarskie
Katarzyna Tubylewicz
Elżbieta Turlej
Agata Tuszyńska
Adam Wajrak
Ewa Wanat
Patrycja Wanat
Marcin Wicha
Ewa Winnicka
Ilona Wiśniewska
Ludwika Włodek
Rafał Woś
Ewa Woydyłło
Marcin Wójcik
Olga Wróbel
Piotr Zaremba
Hanna Zielińska
Jacek Żakowski

Szpital w Rybniku nadal walczy

Szpital w Rybniku nadal walczy

Pracownicy Wojewódzkiego Szpitala Specjalistycznego w Rybniku strajkują od czwartku. Dzisiejsze rozmowy z wojewodą zakończyły się fiaskiem.

Od kilku dni rybnicki szpital działa w trybie ostrego dyżuru, załoga przeprowadza tylko zabiegi ratujące życie. Planowe przyjęcia pacjentów zostały wstrzymane. Pracownicy domagają się podwyżki wynagrodzeń w wysokości 1200 zł brutto. Władze proponują im kwoty rzędu 100-200 zł netto.

Do zbliżenia stanowisk nie doprowadziły również rozmowy z udziałem mediatora wskazanego przez resort Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej. W środę sprawą szpitala ma zająć się Wojewódzka Rada Dialogu Społecznego. Spór zbiorowy trwa w rybnickim szpitalu od maja. W referendum na przełomie września i października zdecydowana większość głosujących opowiedziała się za rozpoczęciem akcji protestacyjnych, ze strajkiem włącznie. Oprócz podwyżek płac związkowcy domagali się również zatrudniania dodatkowych pielęgniarek na oddziale intensywnej terapii i bloku operacyjnym. Postulat ten uzgodniono w ubiegłotygodniowym częściowym porozumieniu.

[Zdjęcie: Erkan Utu]