Uczniowie bez domów

Uczniowie bez domów

115 tysięcy nowojorskich uczniów nie ma stałego dachu nad głową, lecz mieszka w schroniskach dla bezdomnych lub rotacyjnie u różnych krewnych.

Amerykański „New York Times” opisuje sytuację uczniów i studentów z tego miasta – co dziesiąty z nich każdej nocy śpi w innym miejscu niż mieszkanie najbliższej rodziny lub rodziców. To więcej dzieci niż kiedykolwiek odnotowano w rejestrach od czasów, gdy bada się takie kwestie.

Temporary housing (ang.) to schronienie tymczasowe – miejsce, które nie jest pewne i może się okazać, że trzeba będzie je zmieniać nawet kilka razy do roku. Jednak, choć liczba dzieci z problemami mieszkaniowymi rośnie, miasto Nowy Jork nie przeznacza na ich potrzeby żadnych dodatkowych funduszy.

W zeszłym roku w samych tylko nowojorskich schroniskach dla osób bezdomnych mieszkało 38 tysięcy uczniów. Na ponad półtora tysiąca dzieci bez stałego dachu nad głową przypada jeden pracownik socjalny.

[Zdjęcie: CC0 License]

Dział
Aktualności
Wcześniej informowaliśmy o…

Piesi przodem

Piesi przodem

Londyn ma być najbardziej na świecie przyjaznym miastem dla pieszych. Władze dokonają tego m.in. poprzez wydłużenie trwania zielonego światła na pasach.

Jak podaje portal miasto2077.pl, Walking Action Plan to rewolucyjne zmiany, które oznaczają, że zrównoważony model transportu jest dla miasta priorytetem. Już cztery lata temu rada Londynu zdecydowała się na wydłużenie zielonego światła na pasach. Później przyszedł czas na rowerzystów, którym światło świecić miało póki jadą przez skrzyżowanie. Wówczas miasto sięgnęło po prostą technologię wykrywania rowerów dojeżdżających do świateł i podtrzymywania dla nich zielonego.

Teraz ten sam model będzie wykorzystany w przypadku samochodów, tylko z nieco inną funkcjonalnością: zielone dla aut pojawi się dopiero, gdy detektor wykryje zbliżający się samochód. W opcji domyślnej priorytet pozostanie po stronie pieszych. Na początek zmiana ta zostanie wprowadzona na dziesięciu skrzyżowaniach

Na innych skrzyżowaniach dla zaoszczędzenia czasu pieszym zostanie użyty system Split Cycle Offset Optimisation Technique, który wykrywa osoby podchodzące do pasów. Dzięki temu będzie można skracać cykl świateł, aby szybciej przeszli na drugą stronę ulicy.

Zmiany mają być szersze, a przy tym długoterminowe, bo też i cele są dalekosiężne. Sięgają 2041 roku. Do tego czasu władze miasta chcą, aby mieszkańcy co najmniej 20 minut dziennie chodzili pieszo. Co więcej, udział tzw. zrównoważonego transportu (czyli spacerów, jazdy na rowerze i podróży transportem publicznym) ma wzrosnąć z obecnych 62 do 80 proc.

[Zdjęcie: pixabay.com]

Polak na nielegalu

Polak na nielegalu

Według statystyk GUS w 2017 r. 880 tysięcy Polaków pracowało w tzw. szarej strefie.

Z badania „Praca nierejestrowana w 2017 (na podstawie wstępnych wyników badania modułowego BAEL)” dowiadujemy się, że dla 420 tys. było to główne źródło zarobkowania, a dla 460 tys. praca dodatkowa.

Pracę nierejestrowaną wykonywało zatem 5,4 proc. ogółu pracujących. Zdecydowaną większość z nich stanowili mężczyźni – 61,3 proc. Z kolei biorąc pod uwagę miejsce zamieszkania, udział mieszkańców miast i wsi wśród osób wykonujących pracę nierejestrowaną był zbliżony – odpowiednio 50,6 proc. i 49,4 proc.).

Z danych GUS wynika, że najliczniejszą grupę osób pracujących w „szarej strefie” stanowiły te z wykształceniem zasadniczym zawodowym (35,7 proc.) oraz z wykształceniem średnim zawodowym i ogólnokształcącym (30,3 proc.). W mniejszym stopniu zjawisko to dotyczyło osób z wykształceniem wyższym i policealnym (17,7 proc.) oraz z wykształceniem gimnazjalnym i poniżej tego poziomu (16,3 proc.).

Średni czas pracy w szarej strefie stanowił około 30 dni.

GUS sprawdził również, jakich prac podejmowały się najczęściej osoby pracujące w szarej strefie.  Wyniki badania wskazują, że w szarej strefie najczęściej prowadzone były prace ogrodniczo-rolne. Wykonywała je co siódma osoba wykonująca pracę nierejestrowaną (15 proc.). Dużą grupę pracujących w szarej strefie stanowiły również osoby zajmujące się remontami i naprawami budowlano-instalacyjnymi (11,4 proc.), a także usługami budowlanymi i instalacyjnymi oraz opieką nad dzieckiem lub starszą osobą (po 9,1 proc.).

[Zdjęcie: pixabay.com]

Podstępny plastik

Podstępny plastik

Nowe badania pokazują, że mikroplastik znajduje się w 90 proc. soli jadalnej. Co gorsza, znaleziono go także w jelitach ludzi ze wszystkich zakątków świata.

Drobinki mikroplastiku znajdowano w soli już od kilku lat, jednak nie było jasne, skąd się tam biorą. Jak pisze „National Geographic”, zbadano próbki soli z całego świata, od Azji, przez Europę, Afrykę i obie Ameryki. Wyniki opublikowano w tym miesiącu w periodyku „Environmental Science & Technology”.

Skąd plastik w soli? Z działalności człowieka – mnóstwo plastiku trafia do wody morskiej. Badania wykazały, że w tym regionach, gdzie zanieczyszczenie wody plastikiem jest wyższe (niektóre kraje azjatyckie), także zawartość mikroplastiku w soli jest wysoka.

Tymczasem Uniwersytet Medyczny w Wiedniu kilka dni temu poinformował, że drobinki plastiku znaleziono także w ludzkich stolcu. Przeciętnie było to 20 cząstek mikroplastiku na każde 10 gramów stolca. – Plastik jest wszechobecny w naszym życiu i ludzie są wystawieni na jego działanie w najróżniejszych formach – stwierdził Philipp Schwabl, główny autor badania. Jak jednak przyznał, nie spodziewał się, że „wyniki będą pozytywne w każdej próbce”.

Osoby uczestniczące w pilotażowym badaniu miały od 33 do 65 lat, pochodziły z różnych kontynetów i nie znały się. Przez tydzień każda z nich prowadziła dziennik spożywanych pokarmów, po czym została pobrana od nich próbka stolca. W jadłospisie każdego z tej ósemki znajdowała się żywność zapakowana w plastik lub napoje w plastikowych butelkach. Większość jadła też ryby lub owoce morza, nikt nie stosował wyłącznie diety wegetariańskiej. – Bardzo prawdopodobne, że w czasie pakowania środków spożywczych na różnych etapach ich produkcji, nasza żywność zostaje skażona plastikiem – przypuszcza Schwabl.

Uczestnicy badania pochodzili z Austrii, Finlandii, Holandii, Japonii, Polski, Rosji, Wielkiej Brytanii i Włoch.

Prawie każde zwierzę regularnie wchłania razem z pokarmem mikroplastik. Jego cząsteczki wędrują np. od glonów po tuńczyka, a ostatecznie trafiają też do organizmu człowieka. Naukowcy ostrzegają, że mikroplastik może też odbić się na ludzkim zdrowiu. – Szczególnie nas niepokoi możliwy wpływ mikroplastiku na pacjentów z chorobami przewodu pokarmowego – zauważył autor badania Philipp Schwabl. Badania przeprowadzone na zwierzętach wykazały obecność znacznych ilości mikroplastiku w ich jelitach, a cząsteczki mikroplastiku znajdowały się nawet w krwiobiegu, układzie limfatycznym i wątrobie.

Jak informuje portal dw.com, mikroplastik to mikrocząstki tworzyw sztucznych o średnicy 5 mm lub mniejszej. Czasami są stosowane celowo, na przykład w pastach do zębów czy peelingach. Inne odrywają się od większych plastikowych obiektów, na przykład cząsteczki włókien tkanin uwalniają się podczas prania. Mikroplastik przedostaje się do środowiska także przez ścieranie się opon lub kruszenie gruzu. Badanie zlecone przez niemieckie uczelnie, koncerny chemiczne, producentów kosmetyków, służby gospodarki wodnej i zakłady utylizacji odpadów wykazały, że tylko w Niemczech przedostaje się rocznie do środowiska blisko 330 tys. ton tzw. pierwotnego mikroplastiku.

[Zdjęcie Krizjohn Rosales]