Na czarną godzinę

Na czarną godzinę

Badania wykazały, że przeciętny Polak uznaje sumę 8,2 tys. zł za kwotę oszczędności, która pozwala mu spać spokojnie.

Jak donosi portal pulshr.pl, według badania o nazwie Barometr Providenta 49 proc. Polaków ma oszczędności. To o 9 punktów procentowych więcej, niż wykazało identyczne badanie zeszłoroczne.

„W tym roku Polacy stwierdzili, że kwotą, która daje poczucie bezpieczeństwa i pewności finansowej, jest 8200 zł. Kwota ta sukcesywnie rośnie. Dwa lata temu wskazywano w tym samym badaniu kwotę 3200 zł, rok temu – 5000 zł. Rośnie ona oczywiście w związku ze wzrostem wynagrodzeń. Im więcej zarabiamy, tym więcej możemy sobie pozwolić odłożyć” – mówi Karolina Łuczak, kierownik ds. komunikacji w Provident Polska.

Jednocześnie aż dla 40 proc. badanych stanowi problem zebranie takiej kwoty „na czarną godzinę”, która zapewniłaby im minimalne poczucie bezpieczeństwa socjalnego.

[Zdjęcie: CC0 License]

Dział
Aktualności
Wcześniej informowaliśmy o…

Uczniowie bez domów

Uczniowie bez domów

115 tysięcy nowojorskich uczniów nie ma stałego dachu nad głową, lecz mieszka w schroniskach dla bezdomnych lub rotacyjnie u różnych krewnych.

Amerykański „New York Times” opisuje sytuację uczniów i studentów z tego miasta – co dziesiąty z nich każdej nocy śpi w innym miejscu niż mieszkanie najbliższej rodziny lub rodziców. To więcej dzieci niż kiedykolwiek odnotowano w rejestrach od czasów, gdy bada się takie kwestie.

Temporary housing (ang.) to schronienie tymczasowe – miejsce, które nie jest pewne i może się okazać, że trzeba będzie je zmieniać nawet kilka razy do roku. Jednak, choć liczba dzieci z problemami mieszkaniowymi rośnie, miasto Nowy Jork nie przeznacza na ich potrzeby żadnych dodatkowych funduszy.

W zeszłym roku w samych tylko nowojorskich schroniskach dla osób bezdomnych mieszkało 38 tysięcy uczniów. Na ponad półtora tysiąca dzieci bez stałego dachu nad głową przypada jeden pracownik socjalny.

[Zdjęcie: CC0 License]

Piesi przodem

Piesi przodem

Londyn ma być najbardziej na świecie przyjaznym miastem dla pieszych. Władze dokonają tego m.in. poprzez wydłużenie trwania zielonego światła na pasach.

Jak podaje portal miasto2077.pl, Walking Action Plan to rewolucyjne zmiany, które oznaczają, że zrównoważony model transportu jest dla miasta priorytetem. Już cztery lata temu rada Londynu zdecydowała się na wydłużenie zielonego światła na pasach. Później przyszedł czas na rowerzystów, którym światło świecić miało póki jadą przez skrzyżowanie. Wówczas miasto sięgnęło po prostą technologię wykrywania rowerów dojeżdżających do świateł i podtrzymywania dla nich zielonego.

Teraz ten sam model będzie wykorzystany w przypadku samochodów, tylko z nieco inną funkcjonalnością: zielone dla aut pojawi się dopiero, gdy detektor wykryje zbliżający się samochód. W opcji domyślnej priorytet pozostanie po stronie pieszych. Na początek zmiana ta zostanie wprowadzona na dziesięciu skrzyżowaniach

Na innych skrzyżowaniach dla zaoszczędzenia czasu pieszym zostanie użyty system Split Cycle Offset Optimisation Technique, który wykrywa osoby podchodzące do pasów. Dzięki temu będzie można skracać cykl świateł, aby szybciej przeszli na drugą stronę ulicy.

Zmiany mają być szersze, a przy tym długoterminowe, bo też i cele są dalekosiężne. Sięgają 2041 roku. Do tego czasu władze miasta chcą, aby mieszkańcy co najmniej 20 minut dziennie chodzili pieszo. Co więcej, udział tzw. zrównoważonego transportu (czyli spacerów, jazdy na rowerze i podróży transportem publicznym) ma wzrosnąć z obecnych 62 do 80 proc.

[Zdjęcie: pixabay.com]

Polak na nielegalu

Polak na nielegalu

Według statystyk GUS w 2017 r. 880 tysięcy Polaków pracowało w tzw. szarej strefie.

Z badania „Praca nierejestrowana w 2017 (na podstawie wstępnych wyników badania modułowego BAEL)” dowiadujemy się, że dla 420 tys. było to główne źródło zarobkowania, a dla 460 tys. praca dodatkowa.

Pracę nierejestrowaną wykonywało zatem 5,4 proc. ogółu pracujących. Zdecydowaną większość z nich stanowili mężczyźni – 61,3 proc. Z kolei biorąc pod uwagę miejsce zamieszkania, udział mieszkańców miast i wsi wśród osób wykonujących pracę nierejestrowaną był zbliżony – odpowiednio 50,6 proc. i 49,4 proc.).

Z danych GUS wynika, że najliczniejszą grupę osób pracujących w „szarej strefie” stanowiły te z wykształceniem zasadniczym zawodowym (35,7 proc.) oraz z wykształceniem średnim zawodowym i ogólnokształcącym (30,3 proc.). W mniejszym stopniu zjawisko to dotyczyło osób z wykształceniem wyższym i policealnym (17,7 proc.) oraz z wykształceniem gimnazjalnym i poniżej tego poziomu (16,3 proc.).

Średni czas pracy w szarej strefie stanowił około 30 dni.

GUS sprawdził również, jakich prac podejmowały się najczęściej osoby pracujące w szarej strefie.  Wyniki badania wskazują, że w szarej strefie najczęściej prowadzone były prace ogrodniczo-rolne. Wykonywała je co siódma osoba wykonująca pracę nierejestrowaną (15 proc.). Dużą grupę pracujących w szarej strefie stanowiły również osoby zajmujące się remontami i naprawami budowlano-instalacyjnymi (11,4 proc.), a także usługami budowlanymi i instalacyjnymi oraz opieką nad dzieckiem lub starszą osobą (po 9,1 proc.).

[Zdjęcie: pixabay.com]