Posiłek dla każdego

Posiłek dla każdego

Rusza program rządowy „Posiłek w szkole i w domu”. W latach 2019-23 200 mln zł zostanie przeznaczone na stołówki szkolne. Jednak nie tylko one otrzymają wsparcie.

Jak informuje portal niepelnosprawni.pl, program oznacza dofinansowanie samorządów w prowadzeniu stołówek szkolnych (doposażenie, poprawa standardu, adaptacja pomieszczeń szkolnych na kuchnię i jadalnię oraz stworzenie nowych stołówek całkowicie od zera), ale także pomoc żywnościową dla seniorów, osób z niepełnosprawnością i osób o niskich dochodach. Stąd nazwa programu – posiłki będą jedzone w szkole i w domach.

Wsparcie finansowe w ramach organizowania stołówek będzie udzielane organom prowadzącym publiczne szkoły podstawowe, w tym szkoły zorganizowane w zespołach szkół, specjalnych ośrodkach szkolno-wychowawczych, młodzieżowych ośrodkach wychowawczych i młodzieżowych ośrodkach socjoterapii. Program zakłada obowiązkowy wkład finansowy lub rzeczowy organów prowadzących szkoły w wysokości 20 proc. środków niezbędnych do realizacji dotowanego zadania. Wsparcie udzielone zostanie w formie dotacji celowej. Jego maksymalna kwota to 80 tys. zł.

Ogólna kwota pieniędzy w całym okresie realizacji programu „Posiłek w szkole i w domu”, czyli w latach 2019-2023, wyniesie 2,75 mld zł. Program będzie realizowany we wszystkich województwach. Ministerstwo Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej szacuje, że skorzysta z niego 2478 gmin i prawie 1,2 mln osób.

W ramach programu przewidziano wsparcie finansowe gmin w udzieleniu pomocy w formie posiłku, świadczenia pieniężnego (w postaci zasiłku celowego na zakup posiłku lub żywności) oraz świadczenia rzeczowego w postaci produktów żywnościowych. Pomoc taka trafi do dzieci i młodzieży oraz osób dorosłych – spełniających warunki otrzymania pomocy wskazane w ustawie o pomocy społecznej oraz kryterium dochodowe, tj. 150 proc. kryterium dochodowego uprawniającego do świadczeń z pomocy społecznej.
Z pieniędzy przekazywanych gminom dofinansowane zostaną posiłki wydawane w stołówkach oraz te dowożone osobom dorosłym, w tym niewychodzącym z domu (np. ze względu na podeszły wiek czy niepełnosprawność), które nie są w stanie same przygotować sobie gorącego posiłku (w programie przeznaczono środki na dowóz posiłków).

Dział
Aktualności
Wcześniej informowaliśmy o…

Nic nie jedzie

Nic nie jedzie

Nowy rok oznacza kolejne cięcia lokalnych połączeń autobusowych. Sytuacja wygląda coraz gorzej.

Komunikacja w małych miastach i na wsiach staje się coraz większym problemem. Obywatele bez prawa jazdy i samochodu mają ogromne kłopoty z przemieszczaniem się. Właśnie przekonali się o tym mieszkańcy okolic Gniezna. Tamtejszy PKS zlikwidował część kursów do pobliskich miejscowości, a dodatkowo przewoźnik zawiesił całkowicie przewozy w okresie ferii zimowych. Niebawem zapewne zupełnie je zlikwiduje, bo ma 2 mln zł długów i od jesieni jest w stanie upadłości. PKS Gniezno to jedno z kilkunastu państwowych przedsiębiorstw w takiej sytuacji, jak pisze portal forsal.pl.

Na dużą skalę połączenia lokalne zamykają też inni przewoźnicy autobusowi – zarówno ci należący do samorządów, jak i sprzedani np. zagranicznym firmom. W tym roku całkowitą likwidację przewozów w sześciu powiatach zapowiada Arriva, która przed laty kupiła wiele lokalnych PKS-ów. Od 1 lipca zamknie swoje oddziały w Węgorzewie, Kętrzynie, Bielsku Podlaskim, Sędziszowie Małopolskim, Prudniku i Kędzierzynie-Koźlu. Informowaliśmy już o tych planach na naszym portalu.

Są regiony, gdzie do wielu wsi nie kursuje żaden autobus. Od kilku miesięcy ogromne cięcia połączeń przeprowadza izraelski Mobilis, który kilka lat temu kupił część lokalnych PKS-ów. Wkrótce zlikwiduje swój oddział w Mrągowie, a w ostatnich miesiącach zakończył lub drastycznie ograniczył działalność kilku dawnych PKS-ów na Mazowszu – w Ostrołęce, Mławie czy Płocku.

Według obliczeń Klubu Jagiellońskiego, przeprowadzonych na podstawie danych ze sprawozdań budżetowych samorządów, aż 13,8 mln mieszkańców Polski żyje w gminach, które nie mają zorganizowanego transportu publicznego. – To są miejsca, gdzie zupełnie nic nie jeździ, lub takie, gdzie może są jakieś kursy, ale one nie zostały nigdzie umocowane i zamówione. Jeśli kierowca zaśpi, to autobus nie przyjedzie i nikt go za to nie ukarze – mówi Bartosz Jakubowski, ekspert klubu ds. tranportu.

Tuż przed Bożym Narodzeniem Ministerstwo Infrastruktury ogłosiło, że w styczniu rząd zajmie się nowelizacją przepisów, które powinny ograniczyć biały plamy komunikacyjne. W skrócie, w założeniach jest nałożenie na marszałków województw obowiązku tworzenia planów transportowych, które określałyby niezbędną siatkę połączeń. Miałyby one powstać na podstawie zgłaszanych przez gminy i powiaty potrzeb komunikacyjnych. Ministerstwo zakłada, że dzięki regulacjom 70 proc. regionów będzie pokrytych transportem użyteczności publicznej. Reszta komunikacji miałaby się odbywać na zasadach komercyjnych. Ale na praktyczne skutki przyjdzie nam wszystkim długo poczekać. „Mamy nadzieję, że cały system realnie zacznie funkcjonować 1 stycznia 2022 r.” – powiedział cytowany przez „Portal Samorządowy” Bogdan Oleksiak z Ministerstwa Infrastruktury.
Znacznie szybciej, bo już po 30 dniach od ogłoszenia ustawy, byłoby wprowadzone w życie inne rozwiązanie. Dla mieszkańców miałyby zostać otwarte przejazdy gimbusami. W wielu gminach to często jedyne autobusy, które tam kursują. Teraz mieszkańcy często korzystają z nich nielegalnie.

Socjal równa się aktywność

Socjal równa się aktywność

Najnowsze badania GUS wykazały, że program 500 Plus pozytywnie wpłynął na aktywność zawodową Polek i Polaków.

Jak informuje „Dziennik Gazeta Prawna”, przy okazji przeprowadzania badania aktywności ekonomicznej BAEL GUS postanowił sprawdzić wpływ programu na życie zawodowe obywateli Polski. GUS zapytał 300 tys. osób o to, jak fakt pobierania świadczenia na dzieci wpłynął na ich życie zawodowe. 76 tys. przyznało, że dzięki temu zaczęło pracę, a kolejne 75 tys. rozpoczęło poszukiwania. Z kolei tylko 33 tys. korzystających z dodatkowych pieniędzy zrezygnowało z zatrudnienia, a 34 tys. przestało go szukać – czytamy w podsumowaniu badania.

Co interesujące, wzrost aktywności zawodowej dotyczy głównie kobiet. 291 tys. osób zadeklarowało podjęcie działań w celu zmiany swojej dotychczasowej sytuacji na rynku pracy. Zdecydowanie więcej było wśród nich kobiet (238 tys.) niż mężczyzn (53 tys).

Jak podkreśla DGP, są to „wręcz sensacyjne wyniki”, przede wszystkim dlatego, że są sprzeczne ze wszystkimi publikowanymi do tej pory analizami, w których wskazywano na negatywny wpływ programu na sytuację na runku pracy. Wielu ekspertów mówiło wprost: świadczenie zniechęca do podejmowania zatrudnienia, dezaktywizuje przede wszystkim kobiety. DGP podkreśla, że 500 Plus spowodowało, że więcej Polaków było stać na pracę, ponieważ mogli sobie zapewnić opiekę nad dziećmi za opłatą, co przed wprowadzeniem powszechnego świadczenia nie było możliwe.

Pusta paczka dla obojętnych

Pusta paczka dla obojętnych

Inicjatywa Pracownicza wręczyła poznańskim radnym na święta pustą paczkę. Ma ona symbolizować wyzysk, który ratusz stosuje wobec portierów zatrudnianych w Zarządzie Komunalnych Zasobów Lokalowych. Drugi miesiąc z rzędu nie otrzymali oni wynagrodzeń za pracę.

Portierzy i portierki strzegący miejskich budynków zarządzanych przez ZKZL zostali przed świętami bez pieniędzy. Pracodawca jest im winien wynagrodzenia za październik i listopad. Dodatkowo wielu z nich może od stycznia pozostać bez pracy – alarmują przedstawiciele związku zawodowego.

Problem dotyczy około 30 portierów, którzy pracują w sześciu budynkach zarządzanych przez ZKZL. Zatrudniła ich jedna z agencji pracy tymczasowej po wygranym przetargu.

Choć od sierpnia firma X zobowiązała się zatrudniać portierki i portierów na umowę o pracę, to faktycznie zaoferowano im 1/16 etatów. Resztę płacono na umowę zlecenie – informują przedstawiciele Inicjatywy Pracowniczej.

ZKZL zerwał umowę z firmą, która wygrała przetarg, ale w takiej sytuacji nie wiadomo, kto ma wypłacić portierom zaległe pensje. Tymczasem odbył się kolejny przetarg na usługi w obiekcie. Wygrała go jeszcze inna agencja ochrony mienia, która miała zapowiedzieć dotychczasowym pracownikom, iż zatrudniać będzie tylko tych z nich z orzeczoną grupa niepełnosprawności. To oznaczałoby, że nie tylko tracą wynagrodzenie za październik i listopad, ale 90 procent z nich straciłoby od nowego roku zatrudnienie – wyjaśniają przedstawiciele Inicjatywy Pracowniczej.

Jak przekonują, jedynym rozwiązaniem tej sytuacji jest natychmiastowe zatrudnienie portierek i portierów bezpośrednio przez ZKZL. I tego właśnie się domagają, podobnie jak wsparcia pracowników przez miasto w ich staraniach o odzyskanie wynagrodzenia. W czwartek po południu przedstawiciele Inicjatywy Pracowniczej przekazali radnym pustą paczkę. Symbolizuje ona sytuację portierów, którzy nie mogą przed Bożym Narodzeniem opłacić rachunków i kupić sobie lepszej żywności.