Biedronka depcze związki

Biedronka depcze związki

W sieci handlowej Biedronka związki zawodowe rozpoczęły referendum strajkowe, wymagane prawem przed rozpoczęciem akcji protestacyjnej. Szefostwo sieci handlowej na wszelkie sposoby utrudnia organizację referendum.

Jak informuje portal wiadomoscihandlowe.pl, sieć handlowa Biedronka – pod pretekstem dbałości o bezpieczeństwo w sklepach – zabroniła przeprowadzania referendum w swoich placówkach handlowych oraz umieszczania ogłoszeń o głosowaniu i dystrybucji materiałów o referendum. Portal dotarł do pisma, które szefostwo Biedronki rozesłało do kierownictw poszczególnych sklepów w całej Polsce. Pisze w nim, że nie wolno „przekazywać listy pracowników danej placówki, ogłaszać daty referendum w danej placówce, przejmować kart do głosowania w celu ich przechowania lub przekazania pracownikom, przechowywać urny do głosowania (nawet na krótko), udzielać przerwy w pracy w celu wzięcia udziału w referendum, namawiać lub zabraniać pracownikom udziału w referendum po godzinach pracy i poza miejscem pracy”.

Przypomnijmy, że referenda strajkowe są wymaganym i nakazanym przez prawo etapem poprzedzającym ewentualne podjęcie strajku. Związkowcy zatem robią to, czego wymaga od nich prawo i dobry obyczaj.

Akcję referendalną organizuje NSZZ „Solidarność” działająca w Biedronce. Referendum potrwa do końca kwietnia, a jeśli uda się przegłosować akcję strajkową, miałaby się ona rozpocząć w maju. Piotr Adamczak, szef „Solidarności” w Biedronce, mówi w rozmowie z portalem, że związkowcy muszą znaleźć inne sposoby głosowania w referendum – prawdopodobnie urny i formularze będą dostępne po opuszczaniu sklepów przez pracowników każdej ze zmiany. W Biedronce pracuje około 65 tys. osób.

fot. Tomasz Chmielewski

Dział
Aktualności
Wcześniej informowaliśmy o…

Koniec tajemnic? Oby!

Koniec tajemnic? Oby!

W Sejmie pojawił się projekt zmieniający Kodeks pracy. Wprowadzałby jawność wynagrodzeń. Zgodnie z proponowanymi zmianami pracodawca musiałby w ofercie pracy zamieścić dokładną kwotę brutto zasadniczego wynagrodzenia (wynagrodzenia podstawowego) lub widełki płacy na danym stanowisku.

Jak donosi portal fakt.pl, w Polsce wysokości wynagrodzeń jest wciąż tematem tabu. Informacje o pensji poszczególnych pracowników są zazwyczaj „tajemnicą firmy”. Pracownicy często muszą jej dochowywać pod groźbą kary.

Nowa ustawa miałaby to zmienić. Pracodawca już w ogłoszeniu musiałby dzielić się informacją o proponowanym wynagrodzeniu, tak, by osoby niezainteresowane nie aplikowały na stanowisko i nie traciły czasu. Jeśli podana kwota podlega negocjacji, taka informacja również powinna się znaleźć w ogłoszeniu.

Za podpisanie umowy o pracę za niższą kwotę niż w ogłoszeniu pracodawcy będzie grozić nawet 30 tys. zł kary. Taka sama kara przewidziana jest za podpisanie umowy z pracownikiem, który nie mógł się zapoznać z prognozowanym wynagrodzeniem.

Zadowoleni, ale nie do końca

Zadowoleni, ale nie do końca

Badania CBOS wskazują, że w ostatnim roku Polacy czują się bardziej zadowoleni z wielu wymiarów życia. Nie ma jednak wśród nich wysokości pensji.

CBOS przeprowadził badania na temat zadowolenia Polaków z życia oraz tego, co daje im satysfakcję. Badanie, podobnie, jak w poprzednich latach, przeprowadzono w grudniu.

Z rezultatów wynika, że ponad połowa badanych (52 proc.) jest zadowolona z przebiegu pracy zawodowej. Przebieg kariery zawodowej najlepiej oceniają technicy i średni personel, członkowie kadry kierowniczej i specjaliści z wyższym wykształceniem oraz robotnicy niewykwalifikowani.

Jednak tylko jedna trzecia badanych (34 proc.) jest zadowolona ze swojego wynagrodzenia, jedna czwarta (25 proc.) niezadowolona, a 36 proc. określa swoją satysfakcję jako przeciętną. Zadowolenie z warunków materialnych (np. mieszkanie, wyposażenie) wyraża 67 proc., czyli dwie trzecie ankietowanych. 25 proc. respondentów ocenia ten wymiar swojego życia przeciętnie, a 8 proc. negatywnie. Zdecydowanie rzadziej niż ze stanu posiadania badani czerpią satysfakcję z wysokości swoich dochodów i sytuacji finansowej.

Ponad połowa ankietowanych znajdujących się w złej sytuacji materialnej deklaruje niezadowolenie ze stanu zdrowia.

Wśród najlepiej ocenianych przez Polaków sfer życia są relacje towarzyskie i rodzinne. Przeważająca część respondentów (84 proc.) deklaruje zadowolenie z przyjaciół i bliskich znajomych. Badani często odczuwają też satysfakcję z dzieci (71 proc. wśród ogółu badanych, 95 proc. wśród rodziców) i małżeństwa lub nieformalnego, stałego związku. Polacy są też zadowoleni z miejsca, w którym mieszkają. Zadowolenie z miejsca zamieszkania wyraża więcej niż ośmiu na dziesięciu Polaków (83 proc.).

Nie ujdzie na sucho

Nie ujdzie na sucho

Rada Ministrów przyjęła projekt „ustawy o odpowiedzialności podmiotów zbiorowych za czyny zabronione pod groźbą kary i zmianie niektórych ustaw” przygotowany przez resort sprawiedliwości. Oznacza to, że firmy łatwiej będzie można karać za przestępstwa gospodarcze.

Jak pisze portal wyborcza.biz.pl, nowa ustawa mocno zmodyfikuje zasady ustawy z października 2002 r., która do tej pory regulowała kwestie karania firm i innych form organizacyjnych (opisanych w ustawie jako „podmioty zbiorowe”).

Ustawa ma zwiększyć efektywność działania sądów i prokuratur, jeśli chodzi o prowadzenie spraw przeciw korupcji i innych sposobom łamania prawa przez firmy. Obecny system odpowiedzialności podmiotów zbiorowych jest nieefektywny, a liczba spraw prowadzonych w sądach wobec podmiotów zbiorowych niewielka. W 2017 r. do sądów wpłynęło 14 spraw, w 2016 r. – 25, a w 2015 r. – 14. Resort zapewnia też, że nowe przepisy pozwolą zwalczać nieuczciwe praktyki np. firm farmaceutycznych, które tworzą specjalne budżety na korumpowanie.

Obecnie, aby przypisać winę całej firmie, ale np. też fundacji (prawnicy używają określenia podmiot zbiorowy) musi wcześniej zapaść wyrok sądu skazujący konkretną osobę fizyczną za przestępstwo. Dopiero po tym wyroku można wytoczyć proces firmie. Dodatkowo trzeba udowodnić, że w wyniku przestępstwa osoby fizycznej firma uzyskała korzyści. Trzeba też wykazać „brak staranności przy wyborze osoby fizycznej, która popełniła czyn zabroniony albo co najmniej braku należytego nadzoru nad nią”.

Od momentu wejścia w życia nowej ustawy karanie firm za przestępstwa gospodarcze stanie się szybsze i prostsze, a niskie do tej pory kwoty kar (wynoszące teraz czasem nawet tylko 1 tys. zł) wzrosną.

Co jeszcze zmienia ustawa resortu sprawiedliwości? Aby ukarać firmę, nie będzie już konieczne skazanie osoby fizycznej związanej z tą firmą. Oznacza to, że nie trzeba będzie znaleźć winnego i czekać, aż sąd go skaże. Firmę będzie można ukarać bez prawomocnego wyroku na jej pracownika za przestępstwo. Może być też taka sytuacja, że równocześnie będą się toczyć dwa osobne postępowania sądowe – jedno przeciwko danemu pracownikowi firmy i drugie przeciwko samej firmie. Dziś jest to niemożliwe.

W ustawie wymieniono też środki zapobiegawcze, jakie może zastosować prokurator (a później sąd, gdy już toczy się postępowania sądowe). Będzie można ustanowić w firmie zarząd przymusowy, orzec zakaz łączenia i przekształcania przedsiębiorstwa, zakaz ubiegania się o środki publiczne czy wstrzymanie wypłat dotacji i subwencji, zakaz promocji i reklamy, zakaz zawierania umów określonego rodzaju, zakaz prowadzenia określonej działalności; zakaz obciążania na czas postępowania bez zgody sądu swojego majątku lub zbywania bez takiej zgody określonych przez sąd składników majątkowych. Kiedy można stosować środek zapobiegawczy? W projekcie zapisano, że w momencie gdy „wystąpiło duże prawdopodobieństwo popełnienia czynu przez podmiot zbiorowy” oraz że działanie firmy może spowodować „popełnienie kolejnego czynu zabronionego, wyrządzić szkodę Skarbowi Państwa lub innej osobie”.

Projekt podwyższa kary finansowe. Obecnie ustawa o odpowiedzialności podmiotów zbiorowych przewiduje, że na firmę można nałożyć karę finansową od 1 tys. zł do 5 mln zł, jednak nie wyższą niż 3 proc. przychodu osiągniętego w roku obrotowym, w którym popełniono czyn zabroniony.

Teraz kary będą wynosić od 30 tys. do 30 mln zł.