Tesco w klinczu

Tesco w klinczu

Sieć Tesco ma w lutym br. zwolnić prawie 1300 osób, głównie pracowników z najniższych stanowisk. Spotkania związkowców z przedstawicielami pracodawcy nie dają na razie nadziei na porozumienie w sprawie zwolnień grupowych.

Jak informuje pulshr.pl, sieć Tesco zamyka w 2019 r. 32 placówki. Są to tzw. sklepy w formacie „kompakt”, przez klientów zwane „małym Tesco”. Zwolnienia obejmą następujące grupy zawodowe: stanowiska podstawowe – maksymalnie 1125 osób, stanowiska sprawujące nadzór nad pracownikami – maksymalnie 175 osób.

23 stycznia w Katowicach odbyło się drugie spotkanie pomiędzy przedstawicielami sieci Tesco a związkami zawodowymi. Tematem były zwolnienia grupowe, które zostały ogłoszone na początku stycznia. „W odpowiedzi na propozycję pracodawcy dotyczącą podpisania porozumienia, strona związkowa przedstawiła swoje stanowisko ws. kolejnych zwolnień grupowych. Wnieśliśmy szereg poprawek i zmian do treści porozumienia zaproponowanego przez zarząd Tesco oraz do propozycji dodatkowych świadczeń dla zwalnianych pracowników. Na chwilę obecną pomiędzy stronami nie doszło do porozumienia” – podają związkowcy.

Dział
Aktualności
Wcześniej informowaliśmy o…

Dach nad głową nie dla ubogich?

Dach nad głową nie dla ubogich?

Na zakup własnego mieszkania polskie rodziny z najniższym dochodem rozporządzalnym pracowałyby przez blisko 19 lat. Kupiłyby je po tylu latach tylko pod warunkiem, że odkładałyby każdą złotówkę.

Jak wynika z szacunków Open Finance opartych na danych NBP, przeciętne 50-metrowe mieszkanie w dużym mieście kosztowało pod koniec 2018 roku około 313 tysięcy złotych. Najdrożej jest oczywiście w stolicy, gdzie cena za taki metraż z drugiej ręki sięga 400 tysięcy zł.

Według szacunków NBP osoba pracująca za średnie wynagrodzenie dla przedsiębiorstw prywatnych zatrudniających ponad 9 osób (to graniczna liczba pracowników, od której GUS bada średnią wynagrodzeń w gospodarce), czyli za 3,4 tys. zł netto, musiałaby na mieszkanie w tej cenie odkładać wszystkie swoje zarobki przez prawie 8 lat. Jednak wielu Polaków zarabia o wiele mniej niż przeciętne wynagrodzenie.

Z szacunków Open Finance wynika, że gdyby uszeregować wszystkie polskie rodziny pod względem dochodów rozporządzalnych, to w 2018 roku 10 proc. najbiedniejszych dysponowało budżetem na poziomie 1,4 tys. zł miesięcznie. Mówimy tu o przeciętnej kwocie, za którą całe gospodarstwo domowe musi utrzymać się przez miesiąc. Wartość 50-metrowego lokum odpowiada w tym wypadku prawie 19-letnim dochodom. To oznacza, że zakup własnego „M” jest zupełnie poza jego zasięgiem.

Polak zaciska pasa

Polak zaciska pasa

Ponad 70 proc. Polaków deklaruje, że posiada jakiekolwiek oszczędności. Jednak ponad 40 proc. osób przyznaje, że zdarza im się musieć wydać wszystkie pieniądze, zanim otrzymają kolejną wypłatę, jak wynika z badań ING.

Jak donosi portal pulshr.pl, dokładnie 41 proc. uczestników badania przyznało, że pieniędzy z wypłaty nie starcza im do kolejnego jej terminu. Gdy jednak nie mają gotówki, starają się nie sięgać po pożyczki, lecz ograniczają wydatki.

Od trzech lat odsetek Polaków deklarujących posiadanie oszczędności jest zbliżony do 70 proc. To stosunkowo wysoki poziom, którego osiągnięcie było możliwe dzięki dobrej koniunkturze gospodarczej oraz dzięki programowi 500+. Inaczej ma się jednak sprawa z wysokością posiadanych oszczędności. Według danych NBP w 2016 r. przeciętne aktywa finansowe Polaków były trzykrotnie niższe niż w Unii Europejskiej. Wyniki badania ING pokazują, że oszczędności Polaków rosną, jednak nie w stopniu wystarczającym do istotnego zniwelowania tej luki.

Mieszkańcy wszystkich państw, które wzięły udział w badaniu, deklarują, że regularnie sprawdzają swoje wydatki. Wśród nich Polacy zaliczają się do czołówki: 94 proc. zadeklarowało, że to robi, choć nie wszyscy w sposób pogłębiony. 15 proc, Polaków polega wyłącznie na swojej pamięci i sprawdzaniu zawartości portfela, a 22 proc. ogranicza się do przeglądania wyciągów z konta lub historii transakcji.

W badaniu wzięło udział 14 725 respondentów, w tym 1003 z Polski.

Rozszerzona pomoc

Rozszerzona pomoc

Zapowiadają się zmiany w programie 500 Plus. Kryterium dochodowe dotyczące pierwszego dziecka wzrośnie o przynajmniej 100 zł. Oznacza to, że skończą się sytuację, gdy świadczenia nie dostaje samotny rodzic zarabiający pensję minimalną.

Jak informuje Portal Samorządowy, jest to zatem krok ku powiązaniu 500 Plus z płacą minimalną. Ta z roku na rok rośnie i świadczenie musi za tym wzrostem nadążać. Zgodnie z obecnym kształtem programu rodzic samotnie wychowujący jedno dziecko i utrzymujący się w 2019 roku z minimalnej pensji, będzie zarabiać o 34 złote za dużo, by otrzymać świadczenie.

Projekt nowelizacji ustawy ma niedługo zostać wpisany do wykazu prac legislacyjnych i programowych Rady Ministrów. „Ostatecznie jaka to będzie kwota dowiemy się wkrótce. Uzgodnię to jeszcze z premierem i z panią minister Czerwińską. Na pewno powinien to być wzrost wyższy niż 100 zł” – poinformowała minister Rafalska w wywiadzie dla Programu I Polskiego Radia.