Biedna starość

Biedna starość

Według nowego raportu OECD Polacy i Meksykanie będą mieli najniższe na świecie emerytury w relacji do przeciętnego wynagrodzenia. Młodzi Polacy, którzy właśnie rozpoczęli pracę, na starość dostaną emeryturę w wysokości 31 proc. przeciętnej pensji.

Mniej niż jedna trzecia przeciętnej pensji to ostatni wynik w Europie i drugi najgorszy na świecie, zaraz po Meksyku, alarmuje portal wyborcza.biz. Według Organizacji Współpracy Gospodarczej i Rozwoju, która właśnie opublikowała raport o systemach emerytalnych na świecie, za 30-40 lat w przeliczeniu na obecne pieniądze Polacy będą dostawać średnio niecałe 1200 zł na rękę. Będzie to odpowiadać 31 proc. obecnej przeciętnej pensji. Spośród 40. badanych krajów gorzej będzie tylko w Meksyku. „Te badania pokazują, że młodzi Polacy na starość będą mieli problemy z utrzymaniem się” – mówi dr Antoni Kolek, prezes Instytutu Emerytalnego. W raporcie zestawiono wysokość emerytur (zarówno z systemu państwowego jak i prywatnego) osób, które teraz rozpoczynają pracę. Założenia zrobiono dla osób pobierających średnią płacę w danym kraju.

Z raportu wynika, że najwyższe emerytury będą dostawać Holendrzy. Ich średnie świadczenie będzie niemal równe przeciętnej pensji. Na drugim miejscu jest Dania, gdzie emerytura będzie stanowić 86 proc. średniego wynagrodzenia. Kolejnych osiem krajów będzie miało stopę zastąpienia na poziomie ponad 70 proc. To m.in. Włochy, Austria, Luksemburg USA, Irlandia i Kanada.

Autorzy raportu piszą, że wiele czynników będzie powodować obniżenie świadczeń. To m.in. podejmowanie przez młodych pracy w późniejszym wieku, przerwy w zatrudnieniu czy niskie płace. Negatywny wpływ będzie miała też fatalna demografia.

Dział
Aktualności
Wcześniej informowaliśmy o…

Polepszyło ci się? Zapłacisz wyższy czynsz

Polepszyło ci się? Zapłacisz wyższy czynsz

Od kwietnia lokatorzy mieszkań komunalnych będą musieli ujawniać dochody, ryzykując jednocześnie podwyżkę opłat za mieszkanie.

Zgodnie z nowymi przepisami, które wejdą w życie 21 kwietnia 2019 r., samorządy zyskają prawo do cyklicznej weryfikacji dochodów najemców lokali komunalnych. Lokatorzy po otrzymaniu stosownego pisma będą musieli wykazać dochody w przeliczeniu na członków gospodarstwa domowego. Informuje o tym portal money.pl.

Wykazywane dane mają pochodzić z ostatnich 3 miesięcy. W przypadku, kiedy suma ta przekroczy gminny próg dochodowy, najemcy dostaną podwyżkę.

Jednocześnie kryterium dochodowe, które nie pozwala otrzymać mieszkania komunalnego, jest często ustawione bardzo nisko – dwie osoby zarabiające pensję minimalną mają za wysokie dochody, by ustawić się po nie w kolejce. Zmiana prawa odbierze zatem prawa do lokalu lub do niskiego czynszu osobom najbardziej potrzebującym.

Tesco w klinczu

Tesco w klinczu

Sieć Tesco ma w lutym br. zwolnić prawie 1300 osób, głównie pracowników z najniższych stanowisk. Spotkania związkowców z przedstawicielami pracodawcy nie dają na razie nadziei na porozumienie w sprawie zwolnień grupowych.

Jak informuje pulshr.pl, sieć Tesco zamyka w 2019 r. 32 placówki. Są to tzw. sklepy w formacie „kompakt”, przez klientów zwane „małym Tesco”. Zwolnienia obejmą następujące grupy zawodowe: stanowiska podstawowe – maksymalnie 1125 osób, stanowiska sprawujące nadzór nad pracownikami – maksymalnie 175 osób.

23 stycznia w Katowicach odbyło się drugie spotkanie pomiędzy przedstawicielami sieci Tesco a związkami zawodowymi. Tematem były zwolnienia grupowe, które zostały ogłoszone na początku stycznia. „W odpowiedzi na propozycję pracodawcy dotyczącą podpisania porozumienia, strona związkowa przedstawiła swoje stanowisko ws. kolejnych zwolnień grupowych. Wnieśliśmy szereg poprawek i zmian do treści porozumienia zaproponowanego przez zarząd Tesco oraz do propozycji dodatkowych świadczeń dla zwalnianych pracowników. Na chwilę obecną pomiędzy stronami nie doszło do porozumienia” – podają związkowcy.

Dach nad głową nie dla ubogich?

Dach nad głową nie dla ubogich?

Na zakup własnego mieszkania polskie rodziny z najniższym dochodem rozporządzalnym pracowałyby przez blisko 19 lat. Kupiłyby je po tylu latach tylko pod warunkiem, że odkładałyby każdą złotówkę.

Jak wynika z szacunków Open Finance opartych na danych NBP, przeciętne 50-metrowe mieszkanie w dużym mieście kosztowało pod koniec 2018 roku około 313 tysięcy złotych. Najdrożej jest oczywiście w stolicy, gdzie cena za taki metraż z drugiej ręki sięga 400 tysięcy zł.

Według szacunków NBP osoba pracująca za średnie wynagrodzenie dla przedsiębiorstw prywatnych zatrudniających ponad 9 osób (to graniczna liczba pracowników, od której GUS bada średnią wynagrodzeń w gospodarce), czyli za 3,4 tys. zł netto, musiałaby na mieszkanie w tej cenie odkładać wszystkie swoje zarobki przez prawie 8 lat. Jednak wielu Polaków zarabia o wiele mniej niż przeciętne wynagrodzenie.

Z szacunków Open Finance wynika, że gdyby uszeregować wszystkie polskie rodziny pod względem dochodów rozporządzalnych, to w 2018 roku 10 proc. najbiedniejszych dysponowało budżetem na poziomie 1,4 tys. zł miesięcznie. Mówimy tu o przeciętnej kwocie, za którą całe gospodarstwo domowe musi utrzymać się przez miesiąc. Wartość 50-metrowego lokum odpowiada w tym wypadku prawie 19-letnim dochodom. To oznacza, że zakup własnego „M” jest zupełnie poza jego zasięgiem.