Małe i drogie

Małe i drogie

Mieszkania Polaków są ciasne i przeludnione, w dodatku coraz droższe.

Jak pisze portal wyborcza.pl, stać nas głównie na mieszkania dwupokojowe, bo te są tańsze od większych metraży. Według badań serwisu morizon.pl nigdy nie doszło do zrównania popytu na lokale dwu- i trzypokojowe. Ze względów finansowych Polacy wciąż wybierają mniejsze.

Z danych serwisu wynika, że dwupokojowego mieszkania na rynku pierwotnym poszukuje obecnie 38,4 proc., a na rynku wtórnym 37,2 proc. kupujących. To najliczniejsza grupa. Dla porównania za 3-pokojowym lokum rozgląda się odpowiednio 31,2 i 32,7 proc. Lokale z czterema lub więcej izbami interesują zaledwie kilkanaście procent chętnych na zakup. Dlaczego pomimo wzrostu płac trzypokojowe mieszkanie dla wielu pozostaje dziś niespełnionym marzeniem? Ceny metra kwadratowego doszły do takiego pułapu, że wielu klientów przestało być na nie stać.

Jak podaje Open Finance, przeciętne lokum w Polsce w 2017 roku było średnio o 8 m kw. Mniejsze niż dekadę wcześniej. W Warszawie i Gdańsku spadek był wręcz dwucyfrowy. W odwrotnym kierunku zmierzała w tym czasie podaż – w największych polskich miastach budowano blisko dwa razy więcej budynków mieszkalnych. Tylko że z coraz mniejszymi lokalami.

46 proc. Polaków mieszka w warunkach niespełniających europejskiego standardu mieszkaniowego, który zakłada, że w mieszkaniu powinien być jeden pokój więcej niż wynosi liczba mieszkańców lokalu. Podczas gdy statystyczna powierzchnia użytkowa mieszkania/domu w całej UE wynosi 96 m kw., średnia dla Polski to 75,2 m kw. W miastach jest jeszcze niższa i wynosi 61,5. „Trzypokojowe mieszkanie jest najbardziej racjonalnym rozwiązaniem dla przeciętnej polskiej rodziny, jednak większość gospodarstw domowych musi się zmieścić w dwóch pokojach. Takimi szczególnie interesują się obecnie nabywcy kupujący mieszkanie dla siebie, z myślą o założeniu rodziny. Inwestycyjnie równie często wybierane są lokale dwupokojowe, jak i kawalerki. Poza liczbą wewnętrznych ścian tak naprawdę niewiele je już dziś różni – mamy coraz więcej ofert mieszkań dwupokojowych o metrażu charakterystycznym bardziej dla dużej kawalerki: 35-40 m kw.” – mówi ekspert Morizon.pl.

Finansowa konieczność, która zmusza nas do zakupu najmniejszych metraży, to woda na młyn deweloperów – wybory Polaków podyktowane rekordowo wysokimi cenami metra kwadratowego doprowadziły do tego, że to lokale o mniejszych powierzchniach podrożały najbardziej

Dział
Aktualności
Wcześniej informowaliśmy o…

Zapracowani jak Polacy

Zapracowani jak Polacy

Według badań OECD w 2017 r. pracowaliśmy średnio 1895 godzin. Jesteśmy w pierwszej dziesiątce krajów, w których pracuje się najwięcej. To wcale nie jest dobra wiadomość.

Spośród badanych krajów najmniej pracują Niemcy, a najwięcej Meksykanie. Średnia jest obliczana jako całość przepracowanych godzin w gospodarce podzielona przez średnią liczbę zatrudnionych.

Najwięcej pracują Meksykanie. Spędzają w pracy 2257 godzin rocznie. Za nimi są mieszkańcy Kostaryki, którzy pracują 2178 godzin. Podium zamykają Koreańczycy południa z półwyspu – pracują 2024 godzin rocznie. Dalej są Grecy i Rosjanie – odpowiednio 2018 i 1980 godzin pracy. Przed Polakami na 6. miejscu są Chilijczycy – 1954. Za nami Izraelczycy z wynikiem 1885 godzin rocznie. 9. i 10. miejsce zestawienia OECD w 2017 r. okupują Łotysze (1875 godzin) i Portugalczycy (1863 godziny). Jak widać, z wyjątkiem Korei Południowej pierwsza dziesiątka najwięcej pracujących to nie są wcale kraje bogate.

Jeśli chodzi o Polaków, nie jest wcale tak źle jak bywało. 10 lat temu pracowaliśmy 1976 godzin, by w kolejnych latach, aż do 2013 r., ograniczać nasz wynik o kilka lub kilkanaście godzin rocznie. W 2013 roku pracowaliśmy 1918 godzin. Niewielki wzrost odnotowaliśmy w latach 2014 i 2015, by ponownie w 2016 i 2017 roku obniżać nasz ogólny roczny czas pracy. Wciąż jednak pracujemy o wiele za dużo, co odbija się na naszym zdrowiu.

Kościół mówi: bogatsi zapłacą

Kościół mówi: bogatsi zapłacą

Zwierzchnik Wspólnoty Anglikańskiej postuluje zwiększenie podatków dla najbogatszych oraz potentatów technologicznych.

Przepaść pomiędzy bogatymi a biednymi w Zjednoczonym Królestwie stale się powiększa, czyniąc z niego jeden z krajów o największych nierównościach ekonomicznych w świecie. Jeden na ośmiu brytyjskich robotników, czyli w sumie niemal 4 mln osób, żyje w biedzie. Kościół anglikański zabrał w tej sprawie głos, twierdząc, że podniesienie podatków najbogatszym to wyraz walki z niepewnym jutrem i działania, które wspomogą sektor publiczny.

O sprawie informuje portal Vatican News. Zdaniem abp Justina Welbiego, który był w przeszłości managerem w przemyśle petrochemicznym, przyszedł czas na ponowne przemyślenie sposobu funkcjonowania brytyjskiej gospodarki, ponieważ miliony pracujących ludzi nie mogą sobie wręcz pozwolić na zakup przysłowiowej ryby z frytkami, czyli jednego z podstawowych dań i produktów spożywczych.

Arcybiskup Canterbury wskazuje na zasadę sprawiedliwości, potrzebę walki z biedą oraz niepewnością ekonomiczną i socjalną, która dotyka miliony osób. Należy zreformować system podatkowy, nakładając większe zobowiązania na ponadnarodowych potentatów technologicznych. Podatki powinny spełniać ważną rolę w życiu obywateli, i ten, kto posiada więcej, powinien płacić więcej. Należałoby uniemożliwić jakiejkolwiek korporacji osiąganie korzyści w Zjednoczonym Królestwie z pominięciem fiskusa, wynikające z faktu bycia instytucją ponadnarodową.

Starzejemy się

Starzejemy się

Opiekunowie osób starszych są już bardzo poszukiwani, a ten trend tylko się nasili. Co siódmy Polak ma ponad 65 lat, a za kilka dekad w tym wieku będzie co trzeci z nas.

Jak informuje portal wyborcza.biz, w 2050 r. liczba osób w wieku 60 plus wzrośnie do 13,7 mln osób. Żyjemy też coraz dłużej. Zgodnie z prognozami GUS w 2035 r. liczba osób mających 90 lat i więcej wyniesie już 387 tys. (dziś to ok. 230 tys.), a stulatków będzie żyło w Polsce ok. 20 tys. (czterokrotnie więcej niż dziś).

To sprawia, że rośnie zapotrzebowanie na opiekę nad starszymi osobami – indywidualną oraz m.in. w domach opieki. Oprócz pielęgniarek i opiekunów medycznych potrzebni są również opiekunowie osób starszych (m.in. opiekunowie senioralni). Według Europejskiego Badania Warunków Życia Ludności (EU-SILC) około 30 proc. osób starszych mieszkających w Polsce uznało, że ich zdrowie jest w złym stanie . Wymagają one pomocy w codziennych, zwyczajnych czynnościach.

Potwierdzają to dane „Barometru zawodów 2019”. Wynika z nich, że opiekunowie senioralni należą dziś do grupy najbardziej poszukiwanych profesji. To samo wynika z danych z urzędów pracy, gdzie pracodawcy składają coraz więcej ofert pracy dla osób z takim zawodem.

Jednak w porównaniu z wynagrodzeniem, jakie za swoją pracę opiekunowie osób starszych otrzymują w zachodniej Europie, polskie płace są niskie. Zwykle to najniższa krajowa (obecnie 2250 zł brutto, czyli ok. 1,5-1,6 tys. zł netto), z możliwością wzięcia dodatkowych dyżurów albo dodatkowych godzin pracy dla innych podopiecznych.