Posiłki dla potrzebujących

Posiłki dla potrzebujących

We wtorek 5 lutego rząd przyjął rozporządzenie, które ma umożliwić wykonanie zadań przewidzianych w rządowym programie „Posiłek w szkole i w domu”. Oznacza to, że zostaną doposażone stołówki szkolne, posiłki dowożone do domów otrzymają także potrzebujący seniorzy.

Jak pisze portal gov.pl, z oferty może skorzystać prawie 2,5 tysiąca samorządów. Wymagany jest niewielki wkład własny. Program składa się z trzech modułów: pierwszy to dostarczanie pod same drzwi gotowych posiłków osobom starszym, schorowanym lub niepełnosprawnym, drugi to posiłki dla dzieci i młodzieży szkolnej pochodzącej z potrzebujących rodzin, a kolejny – remonty i wyposażenie szkolnych stołówek. Program przewiduje wsparcie finansowe gmin w udzieleniu pomocy w formie posiłku, świadczenia pieniężnego w postaci zasiłku celowego na zakup posiłku lub żywności oraz świadczenia rzeczowego w postaci produktów żywnościowych. Pomoc nie będzie jednak zupełnie uniwersalna – otrzymają ją osoby spełniające kryterium dochodowe (150 proc. kryterium uprawniającego do otrzymywania świadczeń z pomocy społecznej).

Ogólna kwota pieniędzy w całym okresie realizacji całego programu „Posiłek w szkole i w domu”, czyli w latach 2019-2023, wyniesie 2,75 mld zł. Program będzie realizowany we wszystkich województwach.

Dział
Aktualności
Wcześniej informowaliśmy o…

Sprawiedliwość za darmo

Sprawiedliwość za darmo

Zgodnie z nowym prawem o naliczaniu opłat sądowych pracownicy, który dochodzą swoich praw w sporze z byłym pracodawcą, ZUS lub KRUS, nie będą od tej pory ponosić żadnych kosztów.

Do tej pory prawo stanowiło, że w takich sytuacjach poszkodowani pracownicy nie płacili nic tylko przy wniesieniu pozwu sądowego. Musieli jednak płacić po 30 zł przy każdej apelacji, zażaleniu, skardze kasacyjnej. Trzeba też było płacić „w sprawie o ustalenie istnienia stosunku pracy wytoczonej z powództwa inspektora pracy”.

Teraz opłaty sądowe (5 proc. wartości sporu) będą pobierane jedynie w przypadku spraw, których wartość sporu przekracza 50 tys. zł.

Z opłat całkowicie zwolnieni mają być pracownicy występujący o zaległe wynagrodzenie. Zarówno w postępowaniach przed sądem pracy, jak i w postępowaniach cywilnych prowadzonych w sprawie wynagrodzenia od pracodawcy, który zbankrutował.

[Zdjęcie: Tomasz Chmielewski]

Małe i drogie

Małe i drogie

Mieszkania Polaków są ciasne i przeludnione, w dodatku coraz droższe.

Jak pisze portal wyborcza.pl, stać nas głównie na mieszkania dwupokojowe, bo te są tańsze od większych metraży. Według badań serwisu morizon.pl nigdy nie doszło do zrównania popytu na lokale dwu- i trzypokojowe. Ze względów finansowych Polacy wciąż wybierają mniejsze.

Z danych serwisu wynika, że dwupokojowego mieszkania na rynku pierwotnym poszukuje obecnie 38,4 proc., a na rynku wtórnym 37,2 proc. kupujących. To najliczniejsza grupa. Dla porównania za 3-pokojowym lokum rozgląda się odpowiednio 31,2 i 32,7 proc. Lokale z czterema lub więcej izbami interesują zaledwie kilkanaście procent chętnych na zakup. Dlaczego pomimo wzrostu płac trzypokojowe mieszkanie dla wielu pozostaje dziś niespełnionym marzeniem? Ceny metra kwadratowego doszły do takiego pułapu, że wielu klientów przestało być na nie stać.

Jak podaje Open Finance, przeciętne lokum w Polsce w 2017 roku było średnio o 8 m kw. Mniejsze niż dekadę wcześniej. W Warszawie i Gdańsku spadek był wręcz dwucyfrowy. W odwrotnym kierunku zmierzała w tym czasie podaż – w największych polskich miastach budowano blisko dwa razy więcej budynków mieszkalnych. Tylko że z coraz mniejszymi lokalami.

46 proc. Polaków mieszka w warunkach niespełniających europejskiego standardu mieszkaniowego, który zakłada, że w mieszkaniu powinien być jeden pokój więcej niż wynosi liczba mieszkańców lokalu. Podczas gdy statystyczna powierzchnia użytkowa mieszkania/domu w całej UE wynosi 96 m kw., średnia dla Polski to 75,2 m kw. W miastach jest jeszcze niższa i wynosi 61,5. „Trzypokojowe mieszkanie jest najbardziej racjonalnym rozwiązaniem dla przeciętnej polskiej rodziny, jednak większość gospodarstw domowych musi się zmieścić w dwóch pokojach. Takimi szczególnie interesują się obecnie nabywcy kupujący mieszkanie dla siebie, z myślą o założeniu rodziny. Inwestycyjnie równie często wybierane są lokale dwupokojowe, jak i kawalerki. Poza liczbą wewnętrznych ścian tak naprawdę niewiele je już dziś różni – mamy coraz więcej ofert mieszkań dwupokojowych o metrażu charakterystycznym bardziej dla dużej kawalerki: 35-40 m kw.” – mówi ekspert Morizon.pl.

Finansowa konieczność, która zmusza nas do zakupu najmniejszych metraży, to woda na młyn deweloperów – wybory Polaków podyktowane rekordowo wysokimi cenami metra kwadratowego doprowadziły do tego, że to lokale o mniejszych powierzchniach podrożały najbardziej

Zapracowani jak Polacy

Zapracowani jak Polacy

Według badań OECD w 2017 r. pracowaliśmy średnio 1895 godzin. Jesteśmy w pierwszej dziesiątce krajów, w których pracuje się najwięcej. To wcale nie jest dobra wiadomość.

Spośród badanych krajów najmniej pracują Niemcy, a najwięcej Meksykanie. Średnia jest obliczana jako całość przepracowanych godzin w gospodarce podzielona przez średnią liczbę zatrudnionych.

Najwięcej pracują Meksykanie. Spędzają w pracy 2257 godzin rocznie. Za nimi są mieszkańcy Kostaryki, którzy pracują 2178 godzin. Podium zamykają Koreańczycy południa z półwyspu – pracują 2024 godzin rocznie. Dalej są Grecy i Rosjanie – odpowiednio 2018 i 1980 godzin pracy. Przed Polakami na 6. miejscu są Chilijczycy – 1954. Za nami Izraelczycy z wynikiem 1885 godzin rocznie. 9. i 10. miejsce zestawienia OECD w 2017 r. okupują Łotysze (1875 godzin) i Portugalczycy (1863 godziny). Jak widać, z wyjątkiem Korei Południowej pierwsza dziesiątka najwięcej pracujących to nie są wcale kraje bogate.

Jeśli chodzi o Polaków, nie jest wcale tak źle jak bywało. 10 lat temu pracowaliśmy 1976 godzin, by w kolejnych latach, aż do 2013 r., ograniczać nasz wynik o kilka lub kilkanaście godzin rocznie. W 2013 roku pracowaliśmy 1918 godzin. Niewielki wzrost odnotowaliśmy w latach 2014 i 2015, by ponownie w 2016 i 2017 roku obniżać nasz ogólny roczny czas pracy. Wciąż jednak pracujemy o wiele za dużo, co odbija się na naszym zdrowiu.