Bezrobotni pojadą za darmo?

Bezrobotni pojadą za darmo?

Białostocki radny PiS chce, by bezrobotni mieszkańcy miasta poruszali się komunikacją miejską bez opłat.

Wprowadzenie takich darmowych przejazdów stymulowałoby wzrost zatrudnienia. Osoby poszukujące pracy mogłyby za darmo dojechać na ewentualne rozmowy kwalifikacyjne – argumentuje Henryk Dębowski z PiS. Złożył właśnie interpelację do władz miasta, w której prosi o wprowadzenie darmowych przejazdów dla osób pozostających bez zatrudnienia.

To kolejna grupa mieszkańców, której chce ulżyć miejscowy PiS. Wcześniej głosowany miał być wniosek o darmowej komunikacji dla uczniów szkół średnich. Większościowa Koalicja Obywatelska niespodziewanie zdjęła go jednak z programu sesji.

Dział
Aktualności
Wcześniej informowaliśmy o…

Polacy za przywróceniem PKS-ów

Polacy za przywróceniem PKS-ów

Dwie trzecie ankietowanych Polaków popiera przywrócenie połączeń autobusowych do małych miejscowości.

Podczas ostatniej konwencji PiS zapowiedział reaktywację linii, które wcześniej zostały wykreślone z rozkładów jazdy. Autobusy na lokalnych trasach miałyby przejeżdżać nawet miliard kilometrów rocznie.

Jak informuje portal rp.pl, większość respondentów (71 proc.) jest za przywróceniem zlikwidowanych połączeń autobusowych do małych miejscowości. Przeciwnych jest 17 proc. ankietowanych, a jednoznacznego stanowiska w tej sprawie nie umiało zająć 12 proc. badanych. Przywrócenia komunikacji chciałyby częściej kobiety niż mężczyźni.

 

Nowe pięćset mobilizuje

Nowe pięćset mobilizuje

Świadczenie 500+ na pierwsze dziecko ma być wprowadzone od 1 lipca 2019 r. Oznacza to, że do pracy mogą wrócić osoby, które z niej rezygnowały, by nie przekroczyć progów dochodowych – bo tych nie będzie.

Jak pisze pulshr.pl, rozciągnięcie świadczenia na wszystkie dzieci bez żadnych progów spowoduje, że kobiety, które odchodziły z pracy, by dochód rodziny nie wyniósł więcej niż 800 zł netto na jej członka, nie będą już miały tego problemu. Wsparcie i tak otrzymają.

Autorki badania BAEL , przeanalizowanego przez Instytut Badań Strukturalnych wskazały, że na skutek wprowadzenia świadczenia 500+ aktywność zawodowa kobiet z dziećmi była między III kwartałem 2016 r. a II kwartałem 2017 r. niższa o ok. 2,4 punktu procentowego od poziomu, jaki mogłaby osiągnąć bez wprowadzenia programu. Współczynnik aktywności zawodowej dla rodziców (wychowujących dzieci poniżej 18. roku życia) nieotrzymujących świadczenia wychowawczego 500 plus+ wynosił 88,6 proc. i był wyższy niż w przypadku rodziców otrzymujących to świadczenie – 79,5 proc.

Do tej pory krytycy programu wskazywali, że jego głównym problemem jest dość nisko ustalone kryterium dochodowe otrzymania świadczenia na pierwsze dziecko (800 zł netto dochodu na członka rodziny, a w przypadku dzieci niepełnosprawnych 1200 zł netto na osobę). Tym samym ryzyko utraty świadczenia zniechęcało niektórych rodziców do szukania pracy lub skłaniało do rezygnacji z niej. Oznacza to, że główna przyczyna, przez którą matki rezygnowały z pracy lub też jej w ogóle nie szukały, właśnie znika. Co więcej, kobiety, które do tej pory pozostawały bierne zawodowo z racji braku opieki nad dzieckiem, będzie stać na to, żeby zapewnić dzieciom żłobek czy przedszkole. Tym bardziej, że, jak pokazują dane GUS, najczęstszą przyczyną bierności zawodowej wśród osób w wieku produkcyjnym były właśnie obowiązki rodzinne (32,4 proc.).

Dane GUS na temat popytu na pracę za III kwartał 2018 r. pokazują, że do obsadzenia było w tym okresie 157,2 tys. wolnych miejsc pracy.

[Zdjęcie: Tomasz Chmielewski]

Bogacze won

Bogacze won

Berlin przymierza się do przeprowadzenia referendum w sprawie przekształcenia mieszkań posiadanych przez firmy, które z wynajmu zrobiły biznes, w mieszkania socjalne.

O sprawie pisze portal independent.co.uk, który wspomina, że planowane referendum na być odpowiedzią na rosnące koszty życia i czynsze w stolicy Niemiec. W 2017 r. ceny nieruchomości w Berlinie rosły najszybciej na świecie, nawet o ponad 20 proc. rocznie, i to pomimo prowadzonego w 2015 r. prawa mającego je kontrolować.

Nowe prawo miałoby zakazać prowadzenia działalności na terenie miasta tym, którzy posiadają więcej niż 3000 miejsc na wynajem (mieszkań, pokoi, domów). Gdyby weszło w życie, dotknęłoby na przykład największą berlińską firmę pośrednictwa i handlu nieruchomościami, Deutsche Wohnen AG.

Odebrane firmom mieszkania i domy stałyby się w kolejnym kroku niemieckim odpowiednikiem mieszkań komunalnych i należałyby do miasta.

By referendum się odbyło, trzeba zebrać 20 tysięcy głosów, ale nastroje w mieście są takie, że nie ma wątpliwości, że zostaną one zebrane prędko.