Coraz bliżsi

Coraz bliżsi

Polacy dostrzegają pozytywny wpływ ukraińskich pracowników na naszą gospodarkę. Co drugi z nas deklaruje także sympatię do wschodnich sąsiadów.

Według raportu ZUS dotyczącego cudzoziemców, w polskim systemie ubezpieczeń społecznych składki na konto naszego ubezpieczyciela wpłaca ponad 425 tys. Ukraińców, co stanowi niemal 75 proc. wszystkich cudzoziemców objętych polskim ubezpieczeniem. To jednak tylko oficjalne dane. Bliższa faktem jest liczba 2 mln – nawet tyle osób z Ukrainy może na co dzień mieszkać i pracować na terenie Polski.

Havas Media Group przeprowadziło badanie dotyczące postaw Polaków wobec Ukraińców pracujących w Polsce. Większość przebadanych Polaków (ponad 80 proc. badanych) zadeklarowała, że przynajmniej od czasu do czasu ma kontakt z pracującymi w Polsce Ukraińcami. Większość z nich spotyka Ukraińców pracujących w sklepach oraz na placach budowy. Niemal 1/5 Polaków wskazała, że Ukraińcy to także ich sąsiedzi.

Jak raportuje portalspozywczy.pl, stosunek Polaków do pracujących w Polsce Ukraińców jest na ogół pozytywny. Sympatię dla nich deklaruje co drugi z badanych Polaków (52 proc.). Szczególnie pozytywnie nastawione do sąsiadów zza wschodniej granicy zdają się być osoby po 55. roku życia i mieszkańcy miast. Niechętnych Ukraińcom jest tylko 12 proc. Polaków (co ciekawe – są to w większości osoby młode, do 34 r.ż.).

Blisko 60 proc. przebadanych Polaków uważa, że nasze nastawienie do Ukraińców pracujących w Polsce powinno być bardziej pozytywne. Dostrzegamy, że obecność ukraińskich pracowników jest korzystna dla naszego rozwoju gospodarczego i raczej nie mamy poczucia, że pracownicy z Ukrainy zabierają Polakom miejsca pracy. Co ważne, ponad 65 proc. osób uczestniczących w badaniu wskazało, że nie podoba im się wrogi stosunek niektórych Polaków do pracowników z Ukrainy.

Dział
Aktualności
Wcześniej informowaliśmy o…

Mali mało płacą

Mali mało płacą

Płace w polskich mikrofirmach wynoszą średnio 2 tys. zł na rękę, czyli półtora tysiąca mniej niż średnia krajowa.

Podawane przez GUS przeciętne wynagrodzenie w polskiej gospodarce, jak informuje portal wyborcza.biz, wynosiło w styczniu br. aż 4932 zł brutto, czyli ok. 3,5 tys. zł na rękę. Bardzo wielu z nas jednak nigdy nie widziało wypłaty tej wysokości.

Przyczyna? Podawane przez GUS dane dotyczą polskich przedsiębiorstw zatrudniających ponad dziesięć osób, czyli tzw. średnich. Jednak mnóstwo pracowników jest zatrudnionych w mniejszych firmach, a dane na ich temat GUS podaje tylko raz do roku – mimo to liczby oparte na badaniach średnich przedsiębiorstw uogólniane są na całą gospodarkę.

W 2017 roku w Polsce było 2 mln 74 tys. mikrofirm. Zatrudniały w sumie 4,1 mln osób – a więc średnio dwie, ale tylko jedną czwartą z nich na umowach o pracę. Reszta to samozatrudnieni i zatrudnieni na innych rodzajach umów.

W 2017 roku średnia płaca w mikrofirmach opiewała na 2801 zł brutto. To niemal równe 2 tys. zł na rękę. Najniższa była w rolnictwie, budownictwie i handlu. Najniższe przeciętne wynagrodzenie otrzymują pracownicy i pracownice mikrofirm w podkarpackim – 2388 zł brutto, czyli 1730 zł na rękę – oraz świętokrzyskim (2,4 tys. zł brutto).

Nie ufamy lekarzom?

Nie ufamy lekarzom?

Aż 59 proc. internautów sprawdza w sieci informacje uzyskane podczas wizyty u lekarza, jak wynika z raportu CBOS.

Jak pisze portal infodent24.pl, w internecie pojawia się coraz więcej nieprawdziwych i wprowadzających w błąd informacji o zdrowiu, a jednocześnie niepokojąco spada zaufanie do lekarzy. Błędne informacje dotyczą np. konieczności wykonywania szczepień czy suplementowania składników odżywczych. Mówi o tym krajowy konsultant w dziedzinie zdrowia publicznego, jednocześnie pełniący funkcję Głównego Inspektora Sanitarnego, dr hab. Jarosław Pinkas.

Jako przykład podaje on suplementy diety. „Zgodnie z danymi Instytutu Monitorowania Mediów jedynie w czerwcu 2017 r. w mediach społecznościowych znalazło się ok. 3,6 tys. publikacji dotyczących suplementów diety, których znikomy procent stanowiły wypowiedzi specjalistów” – twierdzi.

Specjalista przyznaje, że nakłada się na to spadek zaufania do lekarzy, którzy coraz mniej czasu mogą poświęcić swym pacjentom. Powołuje się na raport CBOS z 2016 r. pt. „Zdrowie i leczenie w Polsce”. Według raportu 17 proc. ankietowanych pod wpływem interakcji w internecie zmienia zaordynowane przez lekarza leczenie. Eksperci obawiają się, że ten odsetek pacjentów będzie się powiększał.

Mama Cztery Plus w toku

Mama Cztery Plus w toku

Zakłady Ubezpieczeń Społecznych przyjęły od połowy lutego już ponad 12,5 tysiąca wniosków emerytalnych od osób, które wychowały czworo i więcej dzieci. Program wchodzi w życie od 1 marca br.

„Tylko w piątek 1 marca przyjęliśmy ponad 4 tysiące wniosków” – mówi rzecznik prasowy ZUS Wojciech Andrusiewicz. Najwięcej wniosków złożono w Gdańsku i Rybniku. Już w pierwszym dniu funkcjonowania programu ZUS wydał kilkadziesiąt pozytywnych decyzji.

Większość ubiegających się o świadczenie to osoby między 60. a 69. rokiem życia (9,5 tys. wniosków) oraz między 70. a 79. rokiem życia (2,5 tys.). Wnioski złożyło również 21 osób, które ukończyły już 90 lat. O świadczenie ubiega się także co najmniej 18 mężczyzn. Oznacza to, że wiele starszych osób nie ma wcale emerytury albo ma bardzo niewielką, kilkusetzłotową.

O świadczenie w ramach programu Mama Cztery Plus mogą się ubiegać matki po osiągnięciu wieku emerytalnego 60 lat. W razie śmierci matki lub porzucenia przez nią dzieci świadczenie po osiągnięciu 65 lat przysługuje także ojcom czworga dzieci. Tzw. matczyną emeryturę przyznaje na wniosek osoby zainteresowanej (matki lub ojca) prezes Zakładu Ubezpieczeń Społecznych lub prezes Kasy Rolniczego Ubezpieczenia Społecznego.
Świadczenie przysługuje w takiej wysokości, aby łącznie z pobieraną emeryturą nie przekroczyło jej kwoty minimalnej – 1100 zł brutto. Gdy osoba wnioskująca nie ma prawa do emerytury, świadczenie wyniesie właśnie 1100 zł brutto (będzie ono corocznie waloryzowane).

Co w sytuacji, gdy osoby nie najlepiej wywiązywały się z obowiązków rodzicielskich? Program ma na to odpowiedź – dzieci nie „wystarczy urodzić”. W składanych oświadczeniach należy poinformować m.in. o ewentualnych przerwach w wychowywaniu dzieci lub o ograniczeniu praw rodzicielskich. Świadczenie nie przysługuje bowiem osobie, którą sąd pozbawił władzy rodzicielskiej lub ograniczył jej władzę rodzicielską przez umieszczenie dziecka w pieczy zastępczej, a także w przypadku długotrwałego zaprzestania wychowania małoletnich dzieci, np. ze względu na odbywanie kary pozbawienia wolności.

Wypłata świadczenia przysługuje od pierwszego dnia miesiąca, w którym prezes ZUS lub KRUS wydał decyzję, nie wcześniej jednak niż od dnia, w którym wnioskujący osiągnął wiek emerytalny.