Pielęgniarkę pilnie zatrudnię

Pielęgniarkę pilnie zatrudnię

72 proc. polskich szpitali poszukuje pielęgniarek, 68 proc. lekarzy, a 13 proc. położnych.

Jak wynika z raportu Manpower Life Science „Niedobór talentów w branży medycznej”, polska służba zdrowia cierpi na bardzo poważne braki kadrowe. O trudnościach w rekrutacji mówi co piąta placówka medyczna badana przez agencję.

Trudności w rekrutowaniu pediatrów zgłasza 23 proc. polskich szpitali, tyle samo mówi o problemach w pozyskiwaniu specjalistów chorób wewnętrznych, a 21 proc. sygnalizuje trudności w rekrutowaniu anestezjologów. Na drugim końcu listy 10 specjalizacji lekarskich najtrudniejszych do pozyskania są specjaliści chorób płuc – 7 proc., neurolodzy – 8 proc. i ginekolodzy – 10 proc. Problem jest także z farmaceutami i fizjoterapeutami, dla których atrakcyjniejsza jest praca na rynku prywatnym.

Ponad 55 proc. lekarzy to osoby w wieku powyżej 45 roku życia. W niektórych specjalnościach luka pokoleniowa jest tak duża, że istnieje coraz bardziej realne zagrożenie braku ciągłości udzielania świadczeń medycznych. Z raportów pokontrolnych wynika, że niektóre szpitale mają już tak duże trudności z pozyskaniem lekarzy specjalistów, że zmuszone będą zaprzestać wykonywania niektórych świadczeń z powodu braku wykwalifikowanej kadry – mówi Jacek Kopacz, ekspert Manpower Life Science.

Manpower Life Science zapytał również szpitale o ich bieżące potrzeby kadrowe. W zakresie personelu medycznego najwięcej z nich zgłasza zapotrzebowanie na stanowiska pielęgniarek wszystkich specjalizacji (72 proc. szpitali) i lekarzy (68 proc.). Zdecydowanie mniej placówek potrzebuje położnych (13 proc), techników elektroradiologów, tomografii komputerowej, rezonansu magnetycznego (7 proc.) oraz diagnostów laboratoryjnych/laborantów (7 proc.). Z kolei w obszarze stanowisk niemedycznych szpitale obecnie najbardziej potrzebują przedstawicieli personelu pomocniczego jak salowe, pomoc kuchenna, sanitariusze, pracownicy pralni (38 proc.) oraz pracowników działów administracji, na przykład punktu rejestracji pacjentów, archiwum, działu kadr i księgowości (38 proc.).

Wszystkie placówki w Polsce, z wyjątkiem największych szpitali uniwersyteckich, mają trudności z pozyskiwaniem pracowników o pożądanych kwalifikacjach. Problemy kadrowe szpitali są zjawiskiem ogólnopolskim, choć znacznie bardziej odczuwają je mniejsze miasta. Trudności dotyczą szczególnie szpitali ogólnych pierwszego i drugiego poziomu zabezpieczenia, a ich przyczyny są złożone i wynikają zarówno z niedostatecznego finansowania szpitali, jak i z niedoboru pracowników na rynku pracy oraz warunków pracy personelu w szpitalach. Znaczenie ma także infrastruktura, łatwiej jest bowiem pozyskać kadrę dla szpitali nowo budowanych i dobrze wyposażonych, niż do szpitali o gorszych warunkach lokalowo-sprzętowych – tłumaczy prof. Fedorowski, prezes Polskiej Federacji Szpitali.

Dział
Aktualności
Wcześniej informowaliśmy o…

Za bogaci na komunalne, za biedni na własne

Za bogaci na komunalne, za biedni na własne

Niemal 40 proc. Polaków wpada w tak zwaną lukę czynszową – wykazują zbyt wysoki dochód, by otrzymać mieszkanie komunalne, ale zarabiają zbyt mało, by móc pozwolić sobie na zakup mieszkania (nawet na kredyt).

Blisko 70 proc. polskich rodzin nie ma zdolności kredytowej. Natomiast 40-proc. grupa osób wpada w tzw. lukę czynszową, czyli zarabiają powyżej kryteriów kwalifikujących do lokalu komunalnego, a za mało na nabycie mieszkania na własność – wskazuje Magdalena Ruszkowska-Cieślak, prezes zarządu Fundacji Habitat for Humanity Poland. Społeczny najem to odpowiedź na potrzeby tych, którzy nie są wstanie udźwignąć najmu komercyjnego, a z drugiej strony nie mogą otrzymać mieszkania od gminy. Lokale przeznaczone na wynajem na korzystnych warunkach czynszowych pomogłyby w rozwiązaniu kwestii niedoboru mieszkań. Obecnie brakuje w Polsce ok. 2 mln lokali, a do 2030 będzie ich brakowało 2,7 mln. Problemem jest przede wszystkim zapewnienie dachu nad głową osobom o niskich i średnich dochodach. Obecnie (wyliczenia domiporta.pl) za przeciętną pensję netto można kupić średnio 0,93 mkw. mieszkania na rynku wtórnym lub 0,57 mkw. na rynku pierwotnym. Brakuje lokali socjalnych. Zbyt mało mieszkań buduje się też w systemie społecznego budownictwa czynszowego.

Luka czynszowa to nie tylko niespełnianie kryteriów, ale również oczekiwanie na zasób komunalny, jeżeli kwalifikujemy się dochodowo. W Polsce na mieszkanie z zasobu gminy czeka się w zależności od wielkości miasta od 4 do nawet 18 lat. Dlatego mówi się czasami, że łatwiej jest zamieszkać i wynająć mieszkanie w Londynie niż w Warszawie, właśnie dlatego, że tego zasobu, który jest przystępny cenowo, bardzo drastycznie brakuje – podkreśla Magdalena Ruszkowska-Cieślak.

Raport Habitat for Humanity „Mieszkalnictwo w Polsce. Przyszłość najmu społecznego” wskazuje, że wiele rodzin zamieszkuje w niesamodzielnych mieszkaniach. Ok. 14 proc. rodzin mieszka w lokalach o niskim standardzie technicznym, które wymagają nie tylko gruntownych remontów, ale też np. doprowadzenia instalacji.

Osoby, które znajdują się w luce czynszowej, są w trudnej sytuacji. Mają poczucie, że nikt o nich nie myśli – bo dla jednych jest wsparcie gminy, dla drugich jest wsparcie banków, różnego rodzaju możliwości kredytowe, a oni nie są w stanie skorzystać z tej oferty. Musimy wspierać te osoby w każdy możliwy sposób – mówi Anna Józefiak-Materna, dyrektor Miejskiego Ośrodka Pomocy Społecznej we Wrocławiu.

Społeczne agencje najmu to inicjatywy, które powinny znaleźć miejsce na polskim rynku. Z jednej strony mamy bardzo wiele pustostanów, lokali, których prywatni wynajmujący boją się wynajmować, które stoją niewyremontowane i które wystarczy niewielkim nakładem uruchomić. Z drugiej strony wiemy, ile czasami gminie potrzeba czasu i środków, żeby wybudować nowy zasób. Gminy nie palą się niestety do budowania, a ludzi w miastach przybywa i potrzeba dostępnego cenowo najmu alarmująco rośnie – podkreśla Magdalena Ruszkowska-Cieślak.

Raport Fundacji Habitat for Humanity wskazuje, że lokali finansowanych przez państwo wciąż brakuje. Kolejka po mieszkania komunalne w 2016 roku liczyła blisko 159 tys. osób zakwalifikowanych przez gminy do uzyskania pomocy mieszkaniowej.

Polski pociąg do restrukturyzacji pogubił pasażerów

Polski pociąg do restrukturyzacji pogubił pasażerów

W 2018 r. zrealizowano w Polsce 310,3 mln podróży pociągami – choć trend wzrostowy utrzymuje się od 2014 r., to wciąż wykorzystanie kolei jest znacznie mniejsze niż w innych krajach.

W dwukrotnie ludniejszych od Polski Niemczech w 2018 r. zrealizowano 2 mld 868 mln podróży koleją, czyli aż dziewięć razy więcej niż u nas. Na wynik niemieckiej kolei pracują przede wszystkim połączenia regionalne i aglomeracyjne (w samej aglomeracji berlińskiej szybką koleją miejską S-Bahn zrealizowano 478,1 mln przejazdów). Ruch dalekobieżny realizuje w Niemczech około 5% przewozów: pociągami InterCityExpress i InterCity pasażerowie odbyli 147,9 mln podróży (dla porównania spółka PKP Intercity w 2018 r. odnotowała wynik 46,1 mln podróży).

W Czechach w 2018 r. zrealizowano 189,7 mln podróży pociągami – w kraju liczącym niespełna 30% populacji Polski, przewozy koleją przekroczyły poziom 60% polskiego wyniku. – Całkowicie inaczej niż w Polsce, w Czechach nigdy nie doszło do masowego zamykania linii kolejowych i niemal cała istniejąca sieć jest wykorzystywana w ruchu pasażerskim. Obsługę regularnym transportem kolejowym posiadają wszystkie miasta powiatowe – mówi dr Jakub Taczanowski z Uniwersytetu Jagiellońskiego, współautor książki „Regionalne przewozy kolejowe w Polsce, Czechach i na Słowacji”. – W Czechach kolej wraz z autobusami regionalnymi i komunikacją miejską stanowi jeden system transportowy: już w prawie wszystkich regionach funkcjonują systemy zapewniające możliwość podróży z jednym strefowym biletem.

Jak zwraca uwagę Taczanowski, wysoki poziom przewozów koleją w Czechach to również efekt otwarcia rynku kolejowego: – Na najważniejszej magistrali kolejowej Praga – Ostrawa rywalizują pociągi trzech przewoźników: kolei czeskich České Dráhy oraz prywatnych spółek RegioJet i LeoExpress. Efektem konieczności walki o klienta jest jak zwykle spadek cen i wzrost komfortu, a to przyciąga do kolei dodatkowych pasażerów.
Od wprowadzenia w 2011 r. konkurencji na magistrali Praga – Pardubice – Ołomuniec – Ostrawa liczba połączeń zwiększyła się z 18 do 35 dziennie, a roczna liczba podróży koleją do Pragi z regionów morawsko-śląskiego, ołomunieckiego i pardubickiego od 2010 r. do 2017 r. wzrosła z 1 mln 599 tys. do 4 mln 338 tys.

Dodatkowym czynnikiem zwiększającym popularność podróży koleją w Czechach było wprowadzenie od września 2018 r. ulgi 75% dla dzieci, młodzieży, studentów i seniorów. W Słowacji tym grupom już od listopada 2014 r. przysługują bezpłatne przejazdy – w efekcie nastąpił duży wzrost przewozów koleją (tylko od 2014 r. do 2015 r. roczna liczba przejazdów pociągami skoczyła z 49,3 mln do 60,6 mln). 2018 r. słowacka kolej zamknęła wynikiem 78,3 mln podróży.

Gdy w Słowacji w 2001 r. przyjęto ustawę reformującą kolej, liczba podróży pociągami wynosiła 63,5 mln. Także w Czechach obecne wyniki przewozowe (189,7 mln podróży) są lepsze niż wtedy, gdy uchwalano ustawę o reformie kolei w 2002 r. (177,2 mln podróży). W Niemczech w 1993 r., w którym Bundestag przegłosował pakiet ustaw inicjujących Bahnreform, roczna liczba przejazdów koleją wyniosła 1 mld 490 mln – dziś jest dwa razy większa. Natomiast w Polsce wynikom przewozowym za 2018 r. (310,3 mln podróży) daleko jest do rezultatu osiągniętego w roku uchwalenia ustawy o restrukturyzacji PKP: w 2000 r. pociągami zrealizowano 360,7 mln podróży.

Karol Trammer

Tekst pochodzi z dwumiesięcznika „Z Biegiem Szyn” (nr 3/101 maj-czerwiec 2019)
www.zbs.net.pl

Amazona da się pokonać

Amazona da się pokonać

W marcu br. francuscy pracownicy, którzy wnieśli powództwo przeciw Amazonowi z powodu zaniżania ich kwalifikacji zawodowych, co powodowało m.in. wypłacanie im niższych poborów, wygrali z firmą w sądzie I instancji.

Siedmiu pracowników wspierał związek zawodowy CGT. Sąd, po uznaniu, że pozywający operatorzy wózków widłowych mają rację i ich faktycznie byli w hierarchii firmy przypisywani do złej grupy zawodowej, zlecił Amazonowi wypłacenie im wynagrodzenia zgodnie z krajowym branżowym układem zbiorowym dla handlu detalicznego produktami nieżywnościowymi.  Uznał także, że jedna z pozywających osób była przez firmę dyskryminowana ze względu na działalność związkową.

Amerykański gigant zatrudniający prawie 2000 osób w Saran w pobliżu Orleanu, odmówił stosowania układu zbiorowego obowiązującego we Francji, preferując układ stosowany w Stanach Zjednoczonych. Sąd stwierdził poważne naruszenie przepisów prawa pracy. W ocenie sądu rozpatrującego sprawę, Amazon nie wypełniał obowiązków w zakresie klasyfikacji zaszeregowania pracowników i związanych z tą klasyfikacją wysokości wynagrodzeń. Pomimo tego, że został wezwany przez reprezentację branżową o przestrzeganie tej klasyfikacji, żądania tego nie spełnił. Stanowisko operatora wózka widłowego odpowiada poziomowi 5 krajowego układu zbiorowego pracy dla handlu detalicznego produktami nieżywnościowymi. Amazon ma, w odniesieniu do tego stanowiska, własną wewnętrzną regulację, zgodnie z którą operator wózka widłowego faktycznie odpowiada nie poziomowi 5, a poziomowi 2 (T2 wg klasyfikacji Amazona).

Orleański sąd pracy orzekł na korzyść pracowników, nakazując przeklasyfikowanie wszystkich do poziomu 5 układu zbiorowego i poziomu T3 klasyfikacji Amazona (która określa stawki godzinowe obowiązujące w grupie). W rezultacie Amazon ma zapłacić siedmiu pracownikom należne im uzupełniające wynagrodzenie, odszkodowanie za nienależyte wykonanie umowy o pracę oraz dyskryminację jednego z nich na tle związkowym. Łącznie 154 000 euro. Dla każdego z tych pracowników są to kwoty wynoszące średnio od 15000 do 20000 euro.

Wyrok musi jednak utrzymać się w drugiej instancji.