Dość plastiku w Afryce

Dość plastiku w Afryce

Rząd Tanzanii ma zamiar z początkiem czerwca wprowadzić zakaz wwożenia do kraju plastikowych toreb na zakupy.

Jak informuje serwis Africa News, wiceprezydent Tanzanii wydał 16 maja br. oficjalne oświadczenie na temat zakazu. Zatytułowane jest „Informacja dla podróżnych planujących wizytę w Tanzanii” i odzwierciedla opinię całego rządu. Zgodnie z jego treścią, rząd ma zamiar uruchomić na przejściach granicznych specjalne punkty, gdzie będzie to sprawdzane.

Nie chodzi jednak tylko o wwożenie plastiku. Od 1 czerwca 2019 r. plastikowe torebki, bez względu na grubość, nie będą importowane, eksportowane, wytwarzane ani sprzedawane na terenie Tanzanii. January Makamba, minister środowiska, zapowiedział, że wobec nadal produkujących plastikowe torby zostaną podjęte zdecydowane działania, łącznie z groźbą zamknięcia biznesu. Rząd Tanzanii już w 2016 r. ostrzegał wytwórców, że moment całkowitego zakazu nadejdzie i że powinni zastanowić się nad wdrożeniem innego rodzaju produkcji.

Dział
Aktualności
Wcześniej informowaliśmy o…

Minimum musi wzrosnąć

Minimum musi wzrosnąć

OPZZ, Solidarność i Forum ZZ przedłożyły resortowi pracy swoją propozycję dotyczącą wzrostu płac w 2020 r. Żądają wzrostu płacy minimalnej o prawie 300 zł brutto, czyli do 2520 zł brutto (1822 zł netto).

Związkowcy w dokumencie skierowanym 22 maja br. do Ministerstwa Rodziny Pracy i Polityki Społecznej zawarli cztery placowe postulaty na 2020 rok. Oto one:

  • wzrost wynagrodzeń w gospodarce narodowej powinien wynosić nie mniej niż 8,6 proc.;
  • wzrost wynagrodzeń w państwowej sferze budżetowej powinien wynosić nie mniej niż 15 proc.;
  • wzrost minimalnego wynagrodzenia za pracę powinien wynosić nie mniej niż 12 proc;
  • wskaźnik waloryzacji emerytur i rent powinien wynosić nie mniej niż średnioroczny wskaźnik cen towarów i usług w 2019 roku, o którym mowa w art. 89 ustawy z dnia 17 grudnia 1998 roku o emeryturach i rentach z FUS, zwiększony o co najmniej 50 proc. realnego wzrostu przeciętnego wynagrodzenia za pracę w roku 2019.

Ustanowiona w tej wysokości płaca minimalna stanowiłaby 48,2 proc. prognozowanej przez rząd na rok 2020 płacy przeciętnej.

Pracodawcy łaski nie robią

Pracodawcy łaski nie robią

Czekanie, aż zadzwoni telefon i firma lub agencja pracy łaskawie powie, ile w tym miesiącu pracujemy i czy w ogóle? To nie dla Irlandczyków. Dzięki działaniom związków zawodowych w marcu Irlandia zakazała tzw. zero hours contracts.

To ogromny przełom legislacyjny, który daje impet także Wielkiej Brytanii, gdzie zerowe umowy są plagą gnębiącą najsłabszych i najgorzej opłacanych pracowników. Pracuje tam na takich warunkach – a raczej czeka w niepewności na telefon – aż 850 tysięcy osób (wg analizy TUC).

Według nowego prawa Irlandczycy nie mogą być zatrudniani na zasadzie umowy zero godzin i otrzymają rekompensatę finansową od pracodawcy, jeśli zjawią się w miejscu pracy, ale zostaną odesłani do domu, bo obowiązków „nie ma”.

Na czym polegają problemy z tego typu umowami? Pracownicy nie mają żadnego wpływu na rozkład swojego tygodnia pracy – jeśli nie chcą stracić zatrudnienia, muszą być dostępni od ręki, po telefonie z firmy lub agencji. Nie wiedzą, ile będą w danym miesiącu pracować, a zatem nie mają pojęcia, ile zarobią. Nie mają oczywiście urlopów wypoczynkowych ani zdrowotnych. Stworzono warunki, w których można „używać” pracowników nie dając im nawet minimalnych zabezpieczeń.

Wielcy w końcu zapłacą

Wielcy w końcu zapłacą

Sąd Unii Europejskiej stwierdził nieważność decyzji Komisji dotyczących podatku od sprzedaży detalicznej w Polsce. Spór ciągnął się ponad półtora roku.

Podatek handlowy miał być batem rządu PiS na zagraniczne sieci handlowe. Uchwalona w 2016 roku ustawa o podatku od sprzedaży detalicznej wprowadzała dwie stawki, który miały płacić przedsiębiorstwa z sektora handlu. Pierwsza, w wysokości 0,8 proc., dotyczyła miesięcznego obrotu między 17 mln a 170 mln zł. Druga, w wysokości 1,4 proc., miała zastosowanie do obrotu powyżej 170 mln zł miesięcznie.  Podatek miał zwiększyć wpływy podatkowe do budżetu zwłaszcza od sieci dyskontów, super- czy hipermarketów, które w Polsce kontrolowane są głównie przez zagranicznych właścicieli. Podatku płacić nie miały natomiast m.in. małe sieci handlowe (w dużej mierze polskie) czy niezależne sklepy.

Ustawa o podatku od sprzedaży detalicznej obowiązywała od 1 września 2016 roku, ale w połowie września 2018 roku Komisja Europejska wszczęła postępowanie w jego sprawie i wezwała Polskę do zawieszenia jego stosowania. Zdaniem Brukseli, jego konstrukcja mogła faworyzować mniejsze sklepy, co można było uznać za pomoc publiczną. Zdaniem polskiego rządu za to, KE niesłusznie uznała, że podatek od sprzedaży detalicznej stanowi środek selektywny z korzyścią dla niektórych przedsiębiorstw z uwagi na progresywny charakter jego stawek stosowanych do podstawy opodatkowania przychodu. W związku z tym Polska wniosła do Sądu Unii Europejskiej o stwierdzenie nieważności decyzji o wszczęciu postępowania.

Majowa decyzja oznacza, że Polska będzie mogła pobierać podatek handlowy, o ile nie będzie odwołania od wyroku sądu. Jednak zgodnie z obecnie obowiązującymi przepisami pobór tego podatku jest na mocy stosownej ustawy zawieszony do końca 2019 roku.