Fizjoterapeuci głodują

Fizjoterapeuci głodują

Dosłownie i w przenośni – protestują przeciwko niskim płacom i warunkom pracy, a wobec braku zainteresowania protestem ze strony rządu, zapowiadają kontynuację głodówki.

Protest głodowy fizjoterapeutów i diagnostów trwa piąty dzień. W Szpitalu Pediatrycznym przy Żwirki i Wigury w Warszawie głoduje 8 osób,  ale chętnych do podjęcia takiej formy protestu jest więcej. Z okazji Dnia Diagnosty Laboratoryjnego, obchodzonego 27 maja, planujemy akcję solidarnościową z osobami głodującymi, polegającą na nieobecności w pracy na podstawie urlopu na żądanie, lub na oddawaniu krwi tak, żeby pokazać solidarność – powiedziała Agnieszka Gierszon ze Związku Zawodowego Pracowników Medycznych Laboratoriów Diagnostycznych.

Protestujący pracownicy laboratoriów i fizjoterapeuci domagają się nie tylko wyższych płac, ale również dostępu do bezpłatnych szkoleń specjalizacyjnych i adekwatnych wycen świadczeń. Chcą łatwego dostępu pacjentów do badań laboratoryjnych, szybszego dostępu pacjenta do fizjoterapii oraz poprawy warunków wynagrodzeń i pracy dla innych zawodów medycznych i niemedycznych.

W ramach akcji „Maj bez fizjoterapeuty” fizjoterapeuci najpierw oddawali krew, a potem przystąpili to strajku włoskiego polegającego na skrupulatnym wykonywaniu obowiązków i edukowaniu pacjentów o znaczeniu fizjoterapii. W połowie maja, na wspólnej konferencji z diagnostami, poinformowali o akcji wysyłania pism do dyrektorów zatrudniających ich placówek, prosząc o podwyżkę wynagrodzeń, oraz występowania, m.in. do NFZ, z pytaniem, ile jest na to środków. Działania te podjęto w związku z wypowiedzią szefa MZ Łukasza Szumowskiego, który wskazał, że dyrektorzy szpitali dostali dodatkowe 680 mln zł w związku ze wzrostem wyceny świadczeń i mogą te środki przeznaczyć na podwyżki dla grup, które ich nie dostały, m.in. dla diagnostów i fizjoterapeutów.

Związek zawodowy zwraca uwagę, że głodujący w Warszawie fizjoterapeuci są szykanowani. Ściągnięto ich baner informujący o proteście, odłączono prąd, są przenoszeni z sali do sali wbrew swojej woli.

Diagności laboratoryjni od poniedziałku zaostrzają protest. Kolejne organizacje związkowe deklarują wstępowanie w spory zbiorowe z dyrekcjami swoich szpitali.

Dział
Aktualności
Wcześniej informowaliśmy o…

Dość plastiku w Afryce

Dość plastiku w Afryce

Rząd Tanzanii ma zamiar z początkiem czerwca wprowadzić zakaz wwożenia do kraju plastikowych toreb na zakupy.

Jak informuje serwis Africa News, wiceprezydent Tanzanii wydał 16 maja br. oficjalne oświadczenie na temat zakazu. Zatytułowane jest „Informacja dla podróżnych planujących wizytę w Tanzanii” i odzwierciedla opinię całego rządu. Zgodnie z jego treścią, rząd ma zamiar uruchomić na przejściach granicznych specjalne punkty, gdzie będzie to sprawdzane.

Nie chodzi jednak tylko o wwożenie plastiku. Od 1 czerwca 2019 r. plastikowe torebki, bez względu na grubość, nie będą importowane, eksportowane, wytwarzane ani sprzedawane na terenie Tanzanii. January Makamba, minister środowiska, zapowiedział, że wobec nadal produkujących plastikowe torby zostaną podjęte zdecydowane działania, łącznie z groźbą zamknięcia biznesu. Rząd Tanzanii już w 2016 r. ostrzegał wytwórców, że moment całkowitego zakazu nadejdzie i że powinni zastanowić się nad wdrożeniem innego rodzaju produkcji.

Minimum musi wzrosnąć

Minimum musi wzrosnąć

OPZZ, Solidarność i Forum ZZ przedłożyły resortowi pracy swoją propozycję dotyczącą wzrostu płac w 2020 r. Żądają wzrostu płacy minimalnej o prawie 300 zł brutto, czyli do 2520 zł brutto (1822 zł netto).

Związkowcy w dokumencie skierowanym 22 maja br. do Ministerstwa Rodziny Pracy i Polityki Społecznej zawarli cztery placowe postulaty na 2020 rok. Oto one:

  • wzrost wynagrodzeń w gospodarce narodowej powinien wynosić nie mniej niż 8,6 proc.;
  • wzrost wynagrodzeń w państwowej sferze budżetowej powinien wynosić nie mniej niż 15 proc.;
  • wzrost minimalnego wynagrodzenia za pracę powinien wynosić nie mniej niż 12 proc;
  • wskaźnik waloryzacji emerytur i rent powinien wynosić nie mniej niż średnioroczny wskaźnik cen towarów i usług w 2019 roku, o którym mowa w art. 89 ustawy z dnia 17 grudnia 1998 roku o emeryturach i rentach z FUS, zwiększony o co najmniej 50 proc. realnego wzrostu przeciętnego wynagrodzenia za pracę w roku 2019.

Ustanowiona w tej wysokości płaca minimalna stanowiłaby 48,2 proc. prognozowanej przez rząd na rok 2020 płacy przeciętnej.

Pracodawcy łaski nie robią

Pracodawcy łaski nie robią

Czekanie, aż zadzwoni telefon i firma lub agencja pracy łaskawie powie, ile w tym miesiącu pracujemy i czy w ogóle? To nie dla Irlandczyków. Dzięki działaniom związków zawodowych w marcu Irlandia zakazała tzw. zero hours contracts.

To ogromny przełom legislacyjny, który daje impet także Wielkiej Brytanii, gdzie zerowe umowy są plagą gnębiącą najsłabszych i najgorzej opłacanych pracowników. Pracuje tam na takich warunkach – a raczej czeka w niepewności na telefon – aż 850 tysięcy osób (wg analizy TUC).

Według nowego prawa Irlandczycy nie mogą być zatrudniani na zasadzie umowy zero godzin i otrzymają rekompensatę finansową od pracodawcy, jeśli zjawią się w miejscu pracy, ale zostaną odesłani do domu, bo obowiązków „nie ma”.

Na czym polegają problemy z tego typu umowami? Pracownicy nie mają żadnego wpływu na rozkład swojego tygodnia pracy – jeśli nie chcą stracić zatrudnienia, muszą być dostępni od ręki, po telefonie z firmy lub agencji. Nie wiedzą, ile będą w danym miesiącu pracować, a zatem nie mają pojęcia, ile zarobią. Nie mają oczywiście urlopów wypoczynkowych ani zdrowotnych. Stworzono warunki, w których można „używać” pracowników nie dając im nawet minimalnych zabezpieczeń.