Mniej niż mało

Mniej niż mało

227 tys. Polaków pobiera emeryturę niższą niż emerytura minimalna. Aż 85 proc. z nich to kobiety. Państwo dopłaci tylko tym, którzy mają odpowiedni staż pracy.

Od marca br minimalna emerytura wynosi 888 zł miesięcznie „na rękę”. Dlaczego kobiety tak często pobierają niskie świadczenie? Bo całe życie zarabiają mniej od mężczyzn, a związane z wychowaniem dzieci przerwy w zatrudnieniu nie zawsze są wliczane do lat składkowych. Obecnie najniższe świadczenie pobiera mieszkanka województwa zachodniopomorskiego (4 grosze) i mieszkanka województwa śląskiego (5 groszy). Za tę ostatnią jedną składkę odprowadził urząd pracy, gdy była na szkoleniu.

Czemu nadal są osoby, które nie otrzymują emerytury minimalnej, chociaż, jak głosi sama nazwa, stanowi ona minimum? Ponieważ muszą jeszcze spełnić warunki stażowe. Jak informuje portal wyborcza.biz, Ministerstwo Pracy planuje wypłacać emerytury tylko tym Polakom, którzy udowodnią przynajmniej 10 lat pracy lub w innym wariancie – 15 lat pracy. Ktoś, kto pracował np. 7 czy 8 lat, nie dostanie świadczenia co miesiąc. ZUS zwróci mu wcześniej wpłacone składki. Taka osoba będzie miała prawo do darmowego leczenia, ale ze względu na brak legitymacji emeryta nie będzie mogła korzystać ze zniżek np. w komunikacji. Jeśli jednak po spełnieniu warunków dotyczących stażu pracy wyliczona emerytura w momencie osiągnięcia nowego wieku emerytalnego okaże się za niska – dotyczy to przede wszystkim kobiet – państwo wyrówna ją do kwoty 1100 zł brutto, czyli 888 zł netto.

Dział
Aktualności
Wcześniej informowaliśmy o…

Pocztowcy bez porozumienia

Pocztowcy bez porozumienia

Solidarność Pracowników Poczty Polskiej poinformowała w mediach społecznościowych, że nie uzyskała porozumienia w sprawie podwyżek wynagrodzeń zasadniczych dla pracowników objętych układem zbiorowym pracy. 14 czerwca w Warszawie zostanie zorganizowana pikieta pracowników Poczty.

Rozmowy 3 czerwca zakończyły się tylko wymianą zdań i uzgodnieniem tekstu protokołu rozbieżności. W publikacji na Facebooku NSZZ Solidarność Pracowników Poczty Polskiej czytamy, że następna tura rozmów odbędzie się z udziałem mediatora.

14 czerwca w Warszawie o 13:00 odbędzie się pikieta związkowców pod Kancelarią Prezesa Rady Ministrów. Zdecydowano się na KPRM, bo rząd jest de facto właścicielem Poczty Polskiej.

Spór płacowy w Poczcie Polskiej narastał od długiego czasu.  Związki chcą minimum 500 zł podwyżki dla szeregowych pracowników. Jak wskazywali związkowcy, zarząd nie przewiduje wzrostu wynagrodzeń.

Wynagrodzenia w Poczcie Polskiej są obecnie jednymi z najniższych w kraju. Oczywiście nie dotyczy to kadry zarządzającej od średniego szczebla w górę. Problem niskich zarobków dotyczy listonoszy, asystentów – czyli pracowników obsługujących klientów w urzędzie, również kierowców, pracowników ochrony itd. Jak określamy to w firmie, pracowników szeroko rozumianej eksploatacji. Wynagrodzenia te kształtują się na poziomie 2500 zł brutto. Łatwo przeliczyć, że pracownik na rękę otrzymuje około 1800 zł – mówił w rozmowie z PulsHR.pl Piotr Moniuszko, przewodniczący Wolnego Związku Zawodowego Pracowników Poczty.

Debata „Nowego Obywatela” już 5 czerwca w Warszawie

Debata „Nowego Obywatela” już 5 czerwca w Warszawie

Przypominamy, że już w środę w Warszawie debata promująca najnowszy numer „Nowego Obywatela”, w całości poświęcony sytuacji pracowników i pracownic w Polsce.

Udział w debacie wezmą prof. Elżbieta Mączyńska (szefowa Polskiego Towarzystwa Ekonomicznego), Małgorzata Aulejtner (pielęgniarka, działaczka Ogólnopolskiego Związku Zawodowego Pielęgniarek i Położnych), Rafał Woś, Marek Szymaniak (autor książki „Urobieni” – zbioru reportaży o wyzysku w Polsce), Zbigniew Derdziuk (były szef ZUS) i Grzegorz Sikora (Forum Związków Zawodowych).

Podczas spotkania będzie można nabyć najnowszy numer „Nowego Obywatela” oraz wziąć udział w losowaniu nagród – ciekawych książek. Wstęp wolny. Zapraszamy: Warszawa, 5 czerwca (środa), godz. 18, Big Book Cafe, ul. Jarosława Dąbrowskiego 81.

Nie żałować na rodzinę

Nie żałować na rodzinę

Według najnowszych danych Eurostatu, państwa Unii Europejskiej przeznaczyły w 2016 roku ponad 350 miliardów euro na świadczenia rodzinne. Już wtedy Polska była w pierwszej trójce krajów, które najwięcej wydawały na świadczenia tego typu. Dotyczy to jednak tylko pomocy rodzinie, nie zaś całej opieki socjalnej.

Udział świadczeń rodzinnych w nakładach na opiekę socjalną był najwyższy w Luksemburgu (ponad 15 proc.), w Estonii i w Polsce (13 proc.) oraz na Węgrzech (12 proc.), a najniższy w Grecji i w Holandii (po 4 proc.) oraz w Hiszpanii i Portugalii (po 5 proc.).

Istotna jest jednak także bezwzględna wysokość świadczeń i kwota w przeliczeniu na głowę mieszkańca. Tu nie jest już z nami tak różowo. Roczna wysokość świadczeń rodzinnych w przeliczeniu na jednego mieszkańca była najwyższa w Luksemburgu (3 tys. euro). Kolejne miejsca na tej liście zajmują: Dania (1,7 tys. euro), Szwecja (1,4 tys. euro), Niemcy i Finlandia (po 1,2 tys. euro). Unijna średnia wyniosła 690 euro. W Polsce wskaźnik jest o połowę niższy od średniej unijnej, ale nie podano konkretnej kwoty.

W 2016 r. w czterech krajach świadczenia rodzinne w przeliczeniu na jednego mieszkańca były niższe niż 200 euro. Były to Rumunia i Bułgaria (po 120 euro), Litwa (150 euro) i Grecja (170 euro).