Na północy już po PKS-ach

Na północy już po PKS-ach

Firma Mobilis zamyka PKS-y w Ostródzie, Mławie i Mrągowie.

W piątek działalność przewozową kończy PKS Ostróda, wraz z końcem czerwca – PKS Mława, a miesiąc później – PKS Mrągowo. W ciągu roku Mobilis zamknął wszystkie swoje przedsiębiorstwa komunikacji regionalnej i dalekobieżnej.

Co więcej, wraz z końcem czerwca w dotychczasowej formule przestanie funkcjonować także PKS Mława, a miesiąc później – PKS Mrągowo. – Od 1 sierpnia 2019 r. żadna nasza spółka PKS nie będzie już prowadzić działalności transportowej – potwierdziło Biuro Prasowe Mobilis. Jeśli chodzi o PKS Ostróda, spółka ta będzie całkowicie likwidowana, więc „wszystkie działania są teraz skoncentrowane na sprzedaży wszelkiego majątku firmy”.

Mobilis jako przyczynę likwidacji PKS-ów podaje malejącą liczbę pasażerów.

Lista spółek PKS w rękach Mobilisu była długa. Koncern jest nadal właścicielem PKS Bartoszyce, PKS Ciechanów, PKS Mińsk Mazowiecki, PKS Ostrołęka, PKS Płock, PKS Piotrków Trybunalski i PKS Przasnysz (wszystkie w likwidacji, działalność przewozowa do 2018 r.) oraz PKS Mława (w likwidacji, działalność przewozowa do 30 czerwca tego roku), PKS Ostróda (w likwidacji, działalność przewozowa do 21 czerwca tego roku) i PKS Mrągowo (nie rozpoczęła się formalna likwidacja spółki).

Dział
Aktualności
Wcześniej informowaliśmy o…

Pociąg jednak się zatrzyma

Pociąg jednak się zatrzyma

Zeszłotygodniowy protest mieszkańców dolnośląskich wsi podziałał. Od wczoraj pociągi będą zatrzymywały się na czterech wcześniej pomijanych stacjach na terenie gminy Lubin.

Po blokadzie torów PKP PLK błyskawicznie rozpatrzyły wniosek Kolei Dolnośląskich o dodatkowe postoje pociągów na dopiero co reaktywowanej trasie między Lubinem a Legnicą. Pociągi od wczoraj zatrzymują się w Rzeszotarach, Raszówce, Gorzelinie i Chróstniku. Ruch odbywa się bez utrudnień, czas przejazdu wydłużył się nieznacznie: na odcinku Lubin – Wrocław z 58 min. do 62 min.

Zatrzymywanie się pociągów wywalczyli mieszkańcy gminy Lubin, którzy zablokowali tory, doprowadzając do odwołania pociągu specjalnego, mającego być główną atrakcją imprezy miejskiej w Lubinie, zorganizowanej w związku z reaktywacją połączeń na trasie. Przyczyną konfliktu i pomijania przystanków był samorządowy konflikt o powiększenie Lubina.

Niemądra oszczędność

Niemądra oszczędność

Jak obliczyła Naczelna Rada lekarska, rząd uszczuplił pulę środków na służbę zdrowia o 10 mld złotych.

Rząd zobowiązał się przeznaczać corocznie na finansowanie ochrony zdrowia nie mniej niż 6 proc. produktu krajowego brutto. Miano do tego pułapu dochodzić do 2020 r., zwiększając nakłady w kolejnych latach. Nieprawidłowa metoda liczenia gwarantowanych nakładów na ochronę zdrowia tylko w 2018 r. uszczupliła pulę środków o prawie 10 mld zł, jak przekonuje Naczelna Rada Lekarska. Oznaczałoby to, że rząd nie spełnia obietnicy wydawania 6 proc. PKB na ochronę zdrowia.

W lutym Andrzej Matyja, prezes Naczelnej Rady Lekarskiej, wystąpił do ministra zdrowia z prośbą o przekazanie pełnej informacji dotyczącej realizacji zapisów ustawy określającej wysokość nakładów na ochronę zdrowia. Domagał się jednoznacznego określenia, z którego roku PKB był brany pod uwagę przy obliczaniu udziału wydatków na ochronę zdrowia w latach 2018-2019. Resort w odpowiedzi wyjaśnił, że wskaźniki nakładów na ochronę zdrowia zostały zrealizowane. Ministerstwo wskazało, że w roku 2018 nakłady osiągnęły 4,86 proc. PKB, a w roku 2019 będzie to 4,92 proc. PKB.

Wyjaśnienia Ministerstwa Zdrowia spotkały się z natychmiastową reakcja Rady: Niestety, w pełni potwierdziły się przypuszczenia Prezesa NRL co do przyjętej przez stronę rządową nieprawidłowej metody liczenia gwarantowanych nakładów na ochronę zdrowia. Ministerstwo Zdrowia potwierdziło bowiem, że do planowania wydatków na ochronę zdrowia na rok 2019 przyjęta została historyczna wartość PKB z roku 2017, czyli sprzed dwóch lat – stwierdziła rada.

Rada ocenia, że przez przyjęty przez rząd sposób liczenia nakładów przesuwa się termin osiągnięcia poziomu 6 proc. PKB o dalsze dwa lata. Środowisko lekarskie oraz pacjenci mogą się czuć oszukani – stwierdzają przedstawiciele Rady.

Chcemy odpocząć

Chcemy odpocząć

Badania przeprowadzone przez Wirtualną Polskę pokazują, że duża część Polaków uważa, że 26 dni urlopu wypoczynkowego to zdecydowanie za mało. Takiego zdania jest 64 proc. ankietowanych.

64 proc. badanych jest zdania, że rząd powinien zwiększyć liczbę dni wolnych w ciągu roku. 16 proc. badanych jest przeciwnego zdania, 20 proc. badanych nie ma na ten temat wyrobionej opinii.

Z drugiej strony, jak wynika z raportu Randstad z 2018 roku, Polacy nie wykorzystują urlopu. Aż 54 proc. pracowników nie wykorzystało całego dostępnego urlopu w 2017 roku. Badania pokazują, że są to pracownicy z dużych aglomeracji (60 proc.) i miast od 20 do 50 tysięcy mieszkańców (59 proc.).

Za trudnościami z wykorzystaniem urlopu kryć się mogą względy osobiste. Angażująca praca sprawia, że nie jest nam łatwo się od niej oderwać, a gdy już wyjeżdżamy, to staramy się być pod telefonem lub mailem. Nie można tu mówić o pełnym wypoczynku, więc część z nas, szczególnie w dużych zabieganych miastach, woli darować sobie taki odpoczynek – wyjaśnia Monika Hryniszyn, dyrektorka personalna Randstad na Polskę.

Pracownicy etatowi mogą liczyć za 20 do 26 dni urlopu rocznie. Partia Razem postuluje wydłużenie go do 35 dni.